Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
beststory * ~♫ Blog przeniesiony ♫ ~ - blog4u.pl

~♫ Blog przeniesiony ♫ ~

menu

  1. StronKa Główna
  2. Polub mnie

księga gości

  1. Księga Gości 6
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


beststory

Liebster Award

~Jeszcze taka notka od Hiry :
Od jakiegoś czasu tworzę OnKey, ale nie mam pojęcie kiedy dodam. Nie mam dla siebie w ogóle czasu i nie piszę.

Ps.Jeśli ktoś chciałby mnie poznać bliżej to zapraszam do napisania do mnie na moje GyGy : 5274696 ^^ 

 


 

Zostałam nominowana przez DiDi i tak cholernie się cieszę, że ktoś o mnie pamięta ^^

 Zasady tagu :

 

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."  


 Moje odpowiedzi i pytanie ~

 

1.Od jak dawna piszesz opowiadania? 
-Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że około 6 lat.

2.Czy wiążesz z Azją swoją przyszłość?
-Jak na razie to nie mam takiego zamiaru.

3.Co robisz najczęściej, gdy nudzi Ci się?
-Włączam sobie muzykę, kładę się na łóżku i myślę. Mogłabym tak całymi dniami bez przerwy :P

4.Pierwsza usłyszana k-popowa piosenka?
-Super Junior - Bonamanna (czy tak się to pisze 0_0)

5.Na kim się wzorujesz tworząc swoje postacie?
-Na Shinee.

6.Pisanie to dla Ciebie tylko hobby, czy planujesz pisać w przyszłości?
-Jednym z moich największych marzeń jest wydanie ksiązki, i będę dążyć do tego, by to marzenie się spełniło.
 
7.Jaką gwiazdę chciałabyś spotkać?
-Jedyna osoba, która nasuwa mi się teraz na myśl to amerykańska pisarka Stephenie Meyer, która jest autorką mojej ulubionej książki ,,Intruz". 


8.Gdybyś mogła porozmawiać ze swoim biasem tylko raz, co byś mu powiedziała?  
-(Jonghyun) Że jest totalnym idiotą ^^, nie no żart. Uważam, że jest totalnym idiotą, ale nie powiedziałabym mu tego. W sumie...to nic bym mu nie powiedziała. Byłabym zbyt przerażona, ale śmiałabym się też, że muszę spuścić głowę, by na niego spojrzeć :DDD


9.Najgłupsza rzecz jaką zrobiłaś?
-Napiłam się toniku do twarzy 0_0?!

10.Jakie były Twoje dziecięce marzenia? 
-Żeby mieć smoka xD

11.Czy masz kogoś kto jest dla Ciebie najważniejszy?   
-Oczywiście, że mam i bardzo kocham tę osobę. 



Otagowuję : 
-Kasumi Kuno  
-Miyu  

-Kaori 
-Bezz 
-Lilyth 
-Rose 

Nie ma 11, ale chyba mnie nie zabijecie, co nie ? xD

Pytania :
1.Dlaczego piszesz akurat Yaoi ?
2.Co cię inspiruje ?
3.Kto jest twoim biasem ?
4.Dlaczego akurat on?
5.Jak zaczęła się twoja przygoda z Azją ?
6.Od jak dawna piszesz ?
7.O czym było twoje pierwsze opowiadanie ?
8.Co chciałabyś robić w przyszłości ?
9.Gdybyś miała wybrać sobie jakąś super *nadprzyrodzoną* moc, którą byś wybrała?
10.Twoja najgłupsza wpadka ?
11.Dlaczego w ogóle piszesz opowiadania ? 

Ps. Nie umiałam wymyślić sensownych pytań ^^


 

 


HiRa 20:11:13 25/11/2012 [komentarzy 0] Komentuj

,,Syrena" - OnKey

To zdjęcie mnie natchnęło : OnKey  , a ta piosenka pomogła mi to napisać : Song i dzięki tym dwóm rzeczom będziecie teraz czytać to, co czytać będziecie :D Mam nadzieje, że się spodoba i zapraszam.

Ps. Pomimo mojej długiej nieobecności dziękuję wam wszystkim za to, że o mnie nie zapomnieliście ♥♥ 


Tytuł :
Syrena

Gatunek : Supernatural, angst, romans, humor.
Bohaterowie :  OnKey ( Onew i Key)
Ostrzeżenia : Chore O_O

     
      Zrobił silny zamach ręką i wrzucił plecak na pokład po czym sam na niego wszedł. Zasiadł za sterem i bez zastanowienia odpłyną z portu w siną dal.
Miał już serdecznie dość tej codzienności. Chciał uciec od niej jak najszybciej i jak najdłużej nie wracać. Dlatego postanowił odpłynąć na swoim luksusowym statu w hen daleko.
Ocean był jego drugim domem. Ocean to jego życie, jego pasja. Ocean to on sam, Gdyby nie to, to nie wie co by zrobił. Życie nie miało by najmniejszego sensu.
Jeden jedyny ocean....

     Gdy dopłynął na sam środek skąd nie było już widać żadnego horyzontu, odszedł od steru i zarzucił kotwicę. 
Oparł dłonie na biodrach, westchnąwszy. Uśmiechną się delikatnie, rozglądając dookoła. Jego wzrok spoczął na malowniczym zachodzie słońca.
-Nareszcie.-szepnął po czym pozbył się swojego t-shirtu i zostawiając na sobie czarne glany i czarne jeansy wskoczył do wody na główkę.
Kochał to uczucie. Smak słonej wody w ustach, lekko szczypiące oczy i wodorosty gładzące go po skórze.
To było normalne. To jego dom.

     Gdy dotknął dłońmi piasku na dnie, rozejrzał się dookoła. Morska natura jest piękna: kolorowa i żywa. Stworzenia przepływające obok zachowywały się jakby Onew nie było albo jakby był jednym z nich. Znały go.
Odepchnął się stopami od dna i podpłyną do wysokiej rafy koralowej. Jednak zanim złożył na niej dłonie, zesztywniał. Zauważył, jak za jedną ze skał znika coś długiego, dużego w kolorze kolorze różowym. Poruszało się jak wstążka w powietrzu. 
Już chciał tam podpłynąć , by dowiedzieć się co to takiego, ale zabrakło mu powietrza w płucach, więc szybko odepchną się od dna i popłyną w kierunku powierzchni.
Złapał się dłonią burty, a drugą przetarł twarz z wody:
-Co to było ?-zapytał sam siebie.
Pokręcił głową i gdy chciał się podciągnąć na pokład coś chwyciło go silnie za nogę wciągnęło z powrotem pod wodę. Coś z wielką siłą ciągnęło go na dno. Opór wody był tak silny, że nie potrafił się ruszać. Nie potrafił się bronić.
Woda tak napierała na jego klatkę, że płuca domagał się powietrza, którego nie było. Jedynie co miał w głowie to to, że zginie.
Nagle przez jego głowę przeszedł przeraźliwy pisk. Jakby jakiś pocisk przebił mu czaszkę na wylot.
Nie miał już siły.
Zamkną oczy i stracił przytomność. 

     Słyszał szum fal obijających się o brzegi skały jak i skrzek mew.
Czy to już niebo? Jego niebo? 
Rozchylił lekko wargi. Były wysuszone. Wysunął język i oblizał je. Czuł słony smak morza.
Czyli jednak nie umarł?
     Zacisną dłonie i rozluźnił, czując między palcami piasek. Śmiało mógł stwierdzić, że leży na plaży. 
Poczuł ciepły powiew wiatru na twarzy. Zbyt ciepły jak na morski, ale to musiał być on, bo taki ma zapach. Zapach soli. Dlaczego czuje go tylko na twarzy ?
Na policzek spadła mu kropla wody. Deszcz ? A co z ciepłym wiatrem ? A co z ciepłem słońca, które czuje na rękach i ramionach ? Dlaczego tylko tam ?
Powoli zaczął unosić powieki. Przygotował się na oślepienie przez słońce, które jednak nie nastało. Zamrugał kilkakrotnie i otworzył oczy do końca:
-K-kim ty...?-zapytał  widząc przed oczami twarz. 
Brązowe włosy z kolorowymi pasemkami na grzywce, przymrużone, ciemne oczy i różowe usteczka. Skóra delikatna w dotyku. Nie musiał czuć, by wiedzieć.
Na szyi wisiały cztery sznurki, a na każdym z nich po jednym kryształku : fioletowy, zielony, różowy i niebieski. Nie miał na sobie koszulki.
Podparł się na łokciach i spojrzał mu w oczy:
-Kim jesteś ?-zapytał, a na ustach chłopaka zagościł delikatny uśmiech. Jednak nie odpowiedział.
Zgiął nogi w kolanach i między nimi poczuł czyjąś obecność. To on. Miał go między nogami. 
Patrzył na niego z uśmiechem na ustach, podpierając się dłońmi po jego obydwóch stronach. Nie poruszał się.
-Dlaczego ty nic nie...?-chciał się poruszyć, ale nie potrafił. Czuł jak napinają mu się wszystkie mięśnie lecz organizm nie reagował. Nawet nie drgnął. A stało się tak, bo spojrzał mu głęboko w oczy. Były teraz niebieskie. Jak ocean.
     Poruszył się. Pochylił się do jego ucha i zaczął nucić jakąś melodyjkę. Onew stał się przez nią strasznie senny przez co niekontrolowanie zamknął oczy i opadł na piasek. Nadal nie potrafił poruszyć żadną częścią ciała. Co on z nim zrobił?
    Poczuł jak zaczyna się od niego powoli odsuwać. Robił to bardzo niezdarnie. Drażnił go grzywką po skórze na klatce piersiowej i brzuchu i, tego by się nigdy nie spodziewał, chłopak złożył delikatny pocałunek na jego podbrzuszu co wywołało w tym miejscu przyjemne mrowienie.  
Wtulił policzek w jego tors, kładąc się na nim całym ciałem.
-Jesteś mój.-odparł, a Onew zacisnęło w żołądku.
     Znów zaczął nucić tę samą melodie jednak teraz trochę głośniej. Miał piękny głos. Jeszcze nigdy nie czuł takiego czegoś. Był szczęśliwy. Było mu dobrze. 
Śpiewał głośniej i głośniej, a w jego głowie narastał ten sam ból, co wtedy, jak coś ciągnęło go na dno. Czy on miał coś z tym wspólnego ? 
Melodia teraz była skierowana prosto do jego ucha i zniknęła, tak samo jak i on.

     Z powrotem wróciła mu świadomość i przypominając sobie chłopaka o kolorowych włosach szybko otworzył oczy. Jego ciało ogarnęła panika. Był w wodzie. W oceanie.
Był głęboko na dnie. Nie widział powierzchni. Nie widział gdzie ona się zaczyna.
Czując, że jego płuca znów domagają się powietrza, postanowił popłynąć w górę. Nie udało się.
Poruszał rękoma i nogami, ale nie potrafił. Odwrócił głowę najpierw na lewo, a potem na prawo stwierdzając, że nadgarstki ma czymś przybite do skały do której przylegał plecami. Chciał poruszyć nogami, ale one zaś były związane wodorostami, które pod nim rosły.
Starał się z całych sił oderwać od skały, ale się nie udało, a jego ciało słabło. Jego oczy powoli zamykały się, a woda bawiła się nim. Wysokie ciśnienie rozwalało mu głowę. Tak bardzo chciał to już skończyć. Tak bardzo chciał odejść.
Gdy już powoli odchodził do innego świata, poczuł jak na klatkę piersiową wsuwa mu się ciepło. Nie miał pojęcia, co to było, ale dotyk był delikatny i przyjemny. Dotyk przeniósł się na jego lewe policzek, a na prawym ktoś złożył delikatny pocałunek, dając mu siły.
Otworzył oczy i odwrócił głowę, a tam był on. Jego ciepła twarz pojawiła się na przeciw niego i gdy już poczuł się uratowany, przeleciał wzrokiem całe jego ciało. Od głowy do...
Znów zaczął się wyrywać, odpychając go od siebie. Krzykną w wodę, pozbywając się z płuc resztek tlenu, które przytrzymywały go jeszcze przy życiu.
Zacisnął zęby, ostatnimi siłami próbując się uwolnić, ale nic z tego.
Gdy już nie widział nadziei, on znów go dotknął. Położył dłoń na jego klatce piersiowej, a ona zaczęła się unosić i opadać. Jakimś cudem oddychał...pod wodą.
Podniósł wzrok i spojrzał na niego. Na jego twarzy gościł ten sam promienny uśmiech.
,,Czym on jest?" -zapytał siebie w myślach.
,,Ja ?...Jestem samotny"
Onew otworzył szeroko oczy. On właśnie odpowiedział mu w myślach na jego myśli. Niemożliwe. 
Chłopak owinął się swoim długim, różowym ogonem wokół jego nóg, nie zabierając dłoni z jego klatki piersiowej. Ich twarze dzieliło zaledwie dwadzieścia centymetrów, więc Onew odwrócił głowę.
,,Zostaw mnie" -pomyślał. Nie wiedział czy znów to usłyszy, ale chciał spróbować.
,,Dlaczego?"
,,Bo..."
,,Jesteś mój" -przerwał mu.
,,Jeśli jestem twój, to dlaczego chcesz mnie zabić ?"
,,Nie chcę...na razie" 
Słowo ,,Na razie" obiło mu się o uszy i zostało w głowie. Serce mu przyśpieszyło. Biło jak szalone, a on to czuł.
Zniżył się i przyłożył policzek do jego lewej piersi, by czuć je.
Onew był przerażony. On mógł z nim zrobić co tylko mu się chciało. W każdej chwili.
,,Bije tak pięknie...Szkoda by była gdyby przestało, prawda?" -wciągną się wyżej, po jego ciele, i spojrzał mu w twarz. 
,,Zabij mnie. Zabij mnie i miej to z głowy!!"- krzyczał w swojej głowie, a także i w jego. 
,,Nie chcę cię zabijać" -wypowiedział smutno.
,,Dlaczego ?"- Onew już nie mógł więcej znosić tych jego gierek. Był już zmęczony. Spuścił głowę.
,,Kocham Cię."
Onew spojrzał na niego wielkimi oczami. Był strasznie zdezorientowany. Teraz już naprawdę nic nie wiedział. 
,,To było jakiś czas temu gdy cię zobaczyłem po raz pierwszy" - mówił spokojnie, a Onew starał się dobrze wsłuchać w jego głos w swojej głowie.-,,Przepływałem niedaleko, gdy ty pływałeś blisko tego miejsca gdzie znalazłem cię dzisiaj...Przyglądałem ci się. Pływałeś z taką pasją jakbyś miał panowanie nad wodą. Jakbyś pływał nie zwracając uwagi na jej opór. Następnego dnia znów tam przypłynąłeś i następnego i przez kilka kolejnych dni aż zniknąłeś. Już cię nie było...Byłem tam cały czas, każdego dnia, ale ty nie wracałeś. Nie miałem już nadziei, że znowu cię zobaczę, ale gdy dziś usłyszałem warkot silnika twojej łodzi. Obiecałem sobie że już nie odejdziesz. Zabiorę sobie ciebie na własność. Będziesz mój. Na zawsze"
Onew nie wiedział co odpowiedzieć. Miał mętlik w głowie. On najpierw się nim bawi, a później mówi, że kocha. Obserwował go ? Przez cały czas ? Dlaczego go nie widział ?

,,Ja..."- zaczął choć pojęcie nie miał co powiedzieć.
,,Onew, proszę. Zostań ze mną. Już na zawsze. Chcę pływać z tobą każdego dnia."
Znał jego imię ? Skąd ? Nie zamienili wcześniej przecież nawet słowa.
,,Ja...nie mogę"
,,Co?"-prawie, że krzyknął smutkiem.-,,Jak to nie możesz ?"
,,Ja nie jestem taki jak ty..."-spojrzał na jego ogon owinięty wokół jego nóg.-,,Ja nie mam..."
,,Jeśli ja nie mogę cię mieć to nikt nie będzie"-stwierdził stanowczo.
Onew spanikował czując, jak zwalnia uścisk na jego nogach i zabiera dłoń z jego piersi po czym bez niczego odpływa.
Znów poczuł ucisk. Rozrywało mu już płuca. Wrócił do stanu, w którym był zanim przypłynął on. 
Starał się krzyczeć w myślach, by zaczekał, by go nie zostawiał, ale on już go nie słyszał.
Patrzył jak różowa wstążka odpływa i nie zamierza wrócić.
Zamknął oczy.

Ocean był i jest jego drugim domem. Ocean to jego życie, jego pasja. Ocean to on sam. Gdyby nie on, to nie wie co by zrobił. Życie nie miałoby już sensu.
Jeden jedyny ocean.

Serce przestało bić.

     
     Popłynął jeszcze kawałek po czym zatrzymał się.
Zostawił go tam. Swojego Onew, którego tak kocha. Po tym wszystkim.
Odwrócił się i spojrzał w oddali na jego ciało, które bezwładnie obijało się o skałę, bawione się przez prąd morski. Jego ciało to jedyne.
Uderzał ogonem o wodę, pędząc w jego stronę jak torpeda.
On na pewno już nie żył, ale to nie mógł być jego koniec. Nie jego.
Miał tylko jedno wyjście.
     Ujął szybko jego bladą twarz w dłonie, unosząc ją do góry i złożył na jego ustach namiętny pocałunek.

***

      Otworzył oczy i zamrugał. Wzrok miał skierowany na błękitne niebo i choć słońce świeciło mu prosto w twarz nie oślepł. 
Podniósł głowę i rozejrzał się. Znów ocean i on. Leżał obok przytulony do niego z policzkiem wtulonym w jego pierś. 
-Eh.-jęknął, opadając głową z powrotem na piach.
-Hmm?-młody chłopak podniósł głowę i spojrzał na Onew.-O!-na jego usta wkradł się uśmiech.-Już nie śpisz.
Onew jednak nie otworzył oczy. Miał już dość jego gierek. Jak to w ogóle możliwe, że jest tu ? Przecież zginął. Pod wodą. Tam gdzie go zostawił. Jak to możliwe, że jego serce znów bije ?
Jednak to na teraźniejszą chwilę było nieistotne. Przed oczami wciąż miał to, co widział pod wodą. Jego...jego ciało. To było dla niego jak jakiś sen, który mógłby się już skończyć.
-Onew.-młody znów się odezwał. Tym razem jęknął jakby ktoś odebrał dziecku cukierka.-Nie śpij!-klepnął go w tors.-Chodźmy popływać.-jego głos stał się weselszy.
,,Jasne...Żebyś mnie utopił."-pomyślał.
-Nie utopię cię.!-krzyknął oburzony.-Teraz już nie mogę.
-Jak to teraz już nie możesz ?!-otworzył oczy, chcąc się podnieść, ale mu się to nie udało. Upadł z powrotem na piach.
Spojrzał mu w twarz. Na jego ustach tkwił szeroki banan. Nie podobało mu się to. Czuł, że coś kombinuje.
-Chodźmy popływać. Woda jest cudowna!
-Kibum. Ja nie...-przerwał, marszcząc brwi.
Kibum? Co to w ogóle jest ? Dlaczego to powiedział? Jednak gdy się głębiej zastanowił to uważał, że to jego imię. 
-Bummi chce popływać.-przybliżył się do jego twarzy, łącząc ich nosy.-Plosię.-zamrugał słodko kilka razy.
-Nie chce pływać!-zepchnął go z siebie i podparł się na łokciach.

Otworzył szeroko oczy i znieruchomiał. Jego ciało oblał gorąc.
-CO TO JEST ????-wydarł się na cały głos.-GDZIE MOJE NOGI??...Coś ty zrobił ??...Gdzie mój WACEK??
Był w szoku. Nie wiedział co myśleć. Już nie miał nóg. Miał ogon. Tak samo jak on.
-Chodźmy popływać.-rzucił radośnie Kibum, wbijając się w przypływającą falę i zniknął pod wodą.
Onew odwrócił wzrok od chłopaka i ponownie skupił się na swoim nowym ciele. Położył dłoń w miejscu gdzie był nogi i skrzywił się. Był strasznie śliski w dotyku w kolorze jasno brązowym.
-Boże...-jęknął cicho.-...Jestem rybą. 
-Onew!-usłyszał swoje imię więc podniósł wzrok.
Chłopak wciągał się na łokciach na brzeg, ale po chwili położył się, będąc nadal połową w wodzie.
-Dlaczego ?-zapytał smutno Onew.
-Ja...nie miałem wyboru. Ty już nie żyłeś.-stwierdził, a Onew drgnął.-Przepraszam. Źle ci robiłem, ale...nie chciałem cie stracić.
Straszy spojrzał na swój ogon i próbował się jakoś podnieść, ale jedynie wylądował plackiem na brzuchu. Przyłożył policzek do piasku i zamknął oczy.
-Onew...Przepraszam.-poczuł ciepło przy swoim uchu.
Otworzył oczy i napotkał ciemne tęczówki chłopaka. Były smutne.
-Nic się nie stało.-szepną cicho.
-Jak to nic ? Przeze mnie będziesz żył już tylko w oceanie. Z dala od jakiej kolwiek cywilizacji. Z dala od ludzi. 
Onew ożywiony spojrzał na niego.
Czyż nie o to mu chodziło ? To było jego marzenie. Oddalić się od ludzi. Uciec od rzeczywistości. Teraz zostanie tylko on, ocean...i Kibum.
-Masz na imię Kibum, prawda ?-zapytał, podnosząc się lekko, a chłopak energicznie pokiwał głową.- Więc Kibum, chodźmy popływać.-uśmiechnął się.
-Naprawdę ?-uśmiechnął się szeroko.-Ye!! Chodźmy! -wycofał się i wbił w fale. 
Onew doczołgał się wody jednak gdy jedna z fal się na nim zamknęła, zrezygnował.
Kibum wyłonił się z wody i podpłynął do starszego.
-Czemu nie płyniesz ?-wysunął dolną wargę w geście smutku.
-A bo wiesz co...tu mi się bardziej podoba.-uśmiechną się sztucznie.
-Nie kłam.-załapał go za rękę i pociągną do siebie.
Chwilę później Onew zorientował się, że nie ma już pod nim dna i znalazł się pod wodą. Nie sądził, że ten ogon może być taki ciężki.
Kibum złapał go za ręce i pomógł wejść nad powierzchnie wody.
-Ja już nie chce.-jęknął przerażony, próbując złapać oddech.
-Musisz machać ogonkiem. Jak delfinki.-zaprezentował to ładnie całym ciałem.
-A jak utonę?
-Nie utoniesz. Oddychaj.-zniknął pod powierzchnią wody.
-Ale, że tak pod wodą ? Kibum! Gdzie ty...-nie dokończył, bo został wciągnięty w dół.
Otworzył oczy i zobaczył uśmiechniętą twarz Kibum'a. Odwrócił się od niego i popłyną w dół. Patrzył na niego, przełykając ślinę. Skierował się w dół i starał się jakoś ruszyć. Machał i machał i mu nie wychodziło.
,,Długo mam jeszcze na ciebie czekać ?"-usłyszał w głowie, ale nigdzie go nie widział. Zacisnął zęby i machną raz a porządnie aż w końcu zobaczył go. Leżał sobie na dnie.
Podpłynął do niego, ale nie udało mu się się skręcić i położył mu się na plecach. Zrobiło mu się gorąco i trochę się zawstydził.
Kibum uśmiechną się i odwrócił na plecy. Byli twarzą w twarz i gdy Onew myślał, że zaraz się coś wydarzy, on tylko objął jego szyję i przytulił się do niego.
,,Nareszcie jesteś tylko mój" 

~THE END 

HiRa 15:03:15 4/11/2012 [komentarzy 8] Komentuj

Bezdomny - Początek / 2Min

Witam po dwóch tygodniach czy nawet trzech!! T^T
Tak dawno nic nie dodałam. Mam tyle zamieszania w życiu. Cały czas coś muszę robić, albo ktoś coś ode mnie chce -.-" W każdym razie już wróciłam z one-shotem 2Min :D

Co do mojego drugiego bloga na razie go zawieszam do odwołania. Zrozumcie mnie. Mam straszny bajzel w życiu. Tyle nauki, treningi i zawody z siatkówki na które tak bardzo chcę mi się chodzić *czujecie ten sarkazm?*

Długo mi się ciągnęło pisanie tego ff i zapewne widzicie nie należy do najkrótszych, ale mam nadzieje, że to was nie zniechęci do czytania ^^



Tytuł : Bezdomny - Początek
Gatunek :  fluff 
Bohaterowie : 2Min (Minho i Taemin)
Ostrzeżenia : Chyba tylko to, że pisałam to ja ^^
Autorzy : HiRa, Rose.



    Zima tego roku byłą na prawdę sroga. Nie miała litości dla Seulskich mieszkańców. Większość szkół została pozamykana, a ulice były zasypane, przez co wielu ludzi miało problemy z dojazdem do pracy czy bliskich. 
     Był wieczór. Temperatura spadła poniżej zera. Było to dobra chwila, by usiąść przed kominkiem z kubkiem gorącej czekolady. Niestety niektórzy mogli o tym tylko pomarzyć. Mieli obowiązki.
     Był w drodze do domu. Siedział sam w pustym autobusie z iPodem w ręku i słuchawkami w uszach. Wpatrzony w siedzenia przed sobą, bo szyby były zamarznięte.
Jego ciało drżało z zimna, bolały wszystkie mięśnie i szczypały zziębnięte i popękane usta, więc co jakiś czas je oblizywał.
Jedyne o czym myślał, to być już w domku i napić się gorącej kawy z mlekiem. Chyba tylko on był taki głupi i w środku mroźnego tajfunu jechać na uniwersytet, by poduczyć studentów z pierwszego roku. Dlaczego ?
Ponieważ był nauczycielem chemii w tej szkole. Nie prosił się o mózg Einsteina, ale musiał coś w przyszłości robić. Chciał zostać malarzem jednak jego najlepsze dzieło to pięć kresek i kółko jako głowa.

     Wyszedł z autobusu, nasunął szalik na nos, wsunął ręce do kieszeni i ruszył w kierunku kamiennicy, w której znajdowało się jego ciepłe, przytulne mieszkanko. 
Mieszkał sam. Choć był nieziemsko przystojny: kruczoczarne włosy, brązowe oczy, pełne usta, wysoki i umięśniony, czym obdarzyła go matka natura, która zapomniała, by zrobić z niego hetero. Był gejem. 
Choć miał przyjaciół tej samej orientacji i lubił się z nimi co jakiś czas zabawić, nie czuł tego co powinien czuć. Byli tylko przyjaciółmi.

     Uśmiechną się w duchu widząc światło z klatki schodowej budynku, do którego zmierzał. Przyśpieszył.
Gdy już miał postawić nogę na pierwszym stopniu schodów, które prowadziły do wejścia, ujrzał pod schodami sylwetkę. Zmarszczył czoło i okrążył je:
- Halo? -Pochylił się, by pod nie spojrzeć.- Jest tam kto? -
Jego oczy spotkały się z grubo ubranym bałwanem. Zbliżył się do niego i uklęknął. Po twarzy mógł poznać, że to chłopak. Miał z dziewiętnaście lat. Nie przejmował się teraz jednak tym jak wygląda, a raczej, że termometr wskazuję minus dwadzieścia. Jeśli leży tu od około pój godziny, a nawet tylko piętnastu minut, były nikłe szanse, że żyje.
-Halo ?-zaczął go klepać po policzkach.- Słyszysz mnie ?
Nie reagował. Był nieprzytomny.
Sprawdził jego puls. Był słaby, ale był, więc jeszcze żył. 
Jego ciało było zimne jak lód. To był cud, że jego ciało jeszcze funkcjonuje. Musiał szybko coś zrobić. Nie mógł go tu tak zostawić, bo zamarznie na śmierć, a najbliższy szpital był kilkadziesiąt kilometrów stąd. Musiał zabrać go do domu i szybko ogrzać.
     Podniósł go, wciągną z trudem na swoje plecy po czym wstał i skierował się do wejścia. Po uporaniu się z pierwszymi drzwiami ruszył po schodach na ostatnie piętro.

     Położył go na swoim łóżku. Odetchną z ulgą, kładąc dłonie na biodrach i przechylając się do tyłu. Chłopak nie jest ciężki, ale cały czas musiał iść pochylony do przodu.
Odpiął jego kurtkę, następnie sweter i krok po kroku zaczął pozbywać się jego ubioru, aż w końcu stał nad młodym chłopakiem w samych bokserkach. Przykrył go kołdrą i utulił. Wiedział, że potrzebuje teraz dużo ciepła, więc przykrył go jeszcze jedną, przyniesioną z salonu. 
Uklęk przy nim, by w końcu dobrze przyjrzeć się jego twarzy. Mleczna skóra, pełne duże usta, piękne, długie rzęsy opadające na policzki i blond włosy. Pierwsza myśl jaka przyszłą mu do głowy to ,,Anioł". Żadnej skazy. Twarz czysta jak niemowlaczek. Odgarną kosmyki włosów z jego czoła i uśmiechną się. Czuł się za niego teraz bardzo odpowiedzialny. Jego życie było tylko i wyłącznie w jego rękach.

*****

      ~ Szedł chodnikiem. Była noc, a na ulicy znajdował się tylko on. Rozglądał się dookoła. Wiedział, że idzie do domu jednak nie wiedział gdzie ten dom jest. Po prostu szedł.
     Zobaczył w oddali postać leżącą na środku ulicy. Zmrużył oczy i wytężył wzrok, by stwierdzić, że jest to...:
-Mamo!-krzyknął, zaczynając biec w jej stronę.
Cały czas biegł, ale różnica między nim, a ciałem matki w ogóle się nie zmieniała. Mrugną i nagle, nie wiadomo jakim sposobem, znalazł się nad nią.
-Mamo...-szepną, padając na kolana.
Odwrócił ciało i zobaczył jej twarz zastygniętą w szerokim uśmiechu...~

     Otworzył oczy. Gdy pomyślał o minionym śnie, od razu do oczu naszły mu łzy. Dlaczego musiał to znosić ? Dlaczego cały czas wracały do niego te bolesne wspomnienia ?
Potrząsną głową i wrócił do rzeczywistości. Zaczął się zastanawiać czy już umarł. Czy już jest w piekle, o którym tak marzył ?
Poruszył się i poczuł...ciepło ? Jak to ? A co z zimnym śniegiem, na którym miał się skończyć jego żywot ?
     Szybko zorientował się, że leży w łóżku i nie podobało mu się to. Spanikowany rozejrzał się dookoła. Znieruchomiał, zauważając na przeciwko siebie osobą. Był to mężczyzna, który siedział przy biurku, pisząc coś na laptopie.
Nie wiedział co myśleć. Położył się na śniegu, pragnąc śmierci, a nagle budzi się w pokoju jakiegoś mężczyzny. Od ponad dwóch tygodni nie miał styczności z żadnym człowiekiem. Co robić ?

     Minho opadł na oparcie krzesła, wyciągając ręce wysoko w górę, by się rozciągnąć. Poczuł, jak kości strzeliły mu w niektórych miejscach, po czym opuścił je wzdłuż ciała, by swobodnie zwisały. Przekręcił się na krześle w lewo i spojrzał na łóżko : 
-O!- Na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech. -Już się obudziłeś.-
Widział tylko jego oczy i blond włosy, ponieważ resztę skrył pod kołdrą, a raczej dwoma kołdrami.  Zbliżył się do niego, podjeżdżając na krześle, a on oddalił się , przylegając plecami do ściany.
Choi przyjrzał mu się dokładniej. Widział w jego oczach przerażenie...łzy.
-Nie bój się mnie.-szepną cicho, wyciągając dłoń w jego stronę.-Chcę ci tylko pomóc.
Minho złapał róg kołdry i zsuwał ją powoli w dół. Gdy odsłonił mleczne skórę jego nagiego ramienia, chłopak zadrżał i szybko wsuną się z powrotem pod kołdrę tak, jak chwilę wcześniej.
Minho westchnął, a po chwili otworzył szerzej oczy słysząc burczenie, dochodzące z jego brzuszka.
-Jesteś głodny ? -uśmiechną się.- Masz na coś ochotę ?...A może zamówić pizze, co? -
Chłopak w ogóle nie reagował. Tylko patrzył na Choi i mrugał. Minho nie wiedział co ma dalej robić. Czuł, że chłopak nie chce z nim współpracować. 
-Dlaczego nic nie mówisz ?- ponowił próbę wyciągnięcia z niego czegokolwiek. Miał tyle pytań w głowie, ale co z tego, jeśli on nie odpowiedział jeszcze na żadne z nich. Nie wydał z siebie nawet jednego odgłosu. Zaczął się już trochę denerwować.
-Chciałbym ci pomóc. Nie bez powodu wyniosłem cię z tej lodówy. Chcę, by było ci lepiej.-uśmiechnął się delikatnie.-Dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać ?...Jeśli czegoś potrzebujesz to tylko powiedz.- Na prawdę nie miał już siły. Był zmęczony po całym dniu, a jeszcze miał do zrobienia kilka rzeczy. Nie miał już ochoty na dłuższe błagania, więc stwierdził, że jeśli teraz się nie odezwie, to tylko odwróci się i wróci do poprawiania wypracowań, które wysłali mu na g-maila studenci z drugiego roku. 
I tak jak myślał. Chłopak miał kompletnie w dupie jego starania. Odwrócił się i klikną spację, by wybudzić laptop z czuwania.
-Z-zimno...
Minho otworzył szerzej oczy, podnosząc głowę z nad ekranu. Usłyszał go. Jego delikatny głos. Anielski.
Odwrócił się do niego gwałtownie, a chłopak szybko wsuną się pod kołdrę cały.
Minho szybko wstał, podszedł do swojej szafy z ubraniami i wyjął pierwszy lepszy t-shirt z krótkim rękawkiem, dresowe spodnie i skarpetki.

     Taemin przez to, że tyle przeżył, nie potrafił normalnie rozmawiać z mężczyzną. Wiedział i czuł to, że on naprawdę chce mu pomóc, ale nie potrafił podziękować, a także nie umiał odpowiedzieć na żadne z zadanych pytań. Dlaczego ? Może dlatego, że odkąd pamięta cały czas tylko cierpiał ? Że odkąd pamięta był tylko szarpany i zmuszany do pracy ? Dlatego uciekł z domu ? Nie...to już nie był jego dom.
    Nagle ujrzał światło, gdyż kołdra z jego głowy została zsunięta. Spojrzał w górę, a nad nim stał on. Uśmiechną się i podał mu ubrania. Taemin nie wiedział co robić. Bał się. 
Po chwili jednak przezwyciężył strach, wyciągną rękę spod kołdry i zabrał od niego rzeczy, które mu dał. 

     Minho poczuł na skórze zimno bijące z jego dłoni, którą zabrał ubrania. Nie potrafił się jednak za bardzo skupić. Widział tylko mleczną plamkę.
-Ubierz to. Będzie ci cieplej.-Odezwał się, by nie tracić z nim kontaktu.
Zauważył jednak, że chłopak nie ubiera się, tylko patrzy prosto w jego oczy.
-Ah..tak. Wybacz. Już się odwracam.-Uśmiechną się po czym odwrócił i powoli usiadł.
Czuł mrowienie w brzuchu mając wciąż w głowie te dwoje pięknych, brązowych oczu wpatrzonych właśnie w niego. Był szczęśliwy. 
Usłyszał za sobą skrzypienie łóżka i poruszające się na nim ciało. Te drobne ciałko, które chciałby zobaczyć jeszcze raz. Tak bardzo kusiło go, by się odwrócić , ale nie chciał go wystraszyć, więc został w tej pozycji czekając na jakikolwiek znak z jego strony.
-Dziękuję.-usłyszał już pewniejszy głos.
Odwrócił się i uśmiechną, widząc chłopaka w swoich ubraniach. Przez wkładanie bluzki jego włosy były w nieładzie, co sprawiało, że wyglądał jeszcze bardziej uroczo i słodko.
-Więc co ? Pizza ?-uśmiechną się promiennie, by dać mu swobodę.
Położył dłonie na kolanach i pochylił się do przodu. Widział, że chłopak się wystraszył i odchylił lekko do tyłu, ale po chwili niepewnie skiną głową. 
-Dobrze.-wyprostował się.-Więc już dzwonię. Poczekaj tu i czuj się jak w domu.-Uśmiechną się ostatni raz po czym wstał i wyszedł z pokoju.

     Gdy Minho znikł Taemin'owi z pola widzenia, chłopak mógł w końcu odetchnąć z ulgą. Był naprawdę zdenerwowany. Nie miał bladego pojęcia jak się zachowywać.
Wstał i podszedł do wyjścia z pokoju. Usłyszał jego głos w pomieszczeniu po prawej stronie. Podszedł tam, skradając się jak pantera i zajrzał do środka. Była to kuchni na środku której stał on rozmawiając przez telefon. Naprawdę zamawia pizze ? Dla niego ? Tak samo jak jeszcze niedawno jego...
Szybko potrząsną głową chcąc odpędzić od siebie te wspomnienia, ale nie potrafił. On tak bardzo mu ją przypominał. Oczy znów zaszły mu łzami. Tak bardzo za nią tęsknił. Miał tylko ją, a ona zostawiła go. Odeszła.
Zacisną zęby. Dlaczego pozwolił jej odejść ? Dlaczego go zostawiła ? Nie kochała go już ?
Minho odwrócił się do niego, odkładając komórkę na stół. Spojrzał na niego i uśmiechną się znów. Tak, jak ona to robiła cały czas.
-Stało się coś ?- Zapytał. -Potrzebujesz czegoś ? -
Nie odpowiedział. Nie potrafił. Choć niczego nie potrzebował nie potrafił z siebie wydusić nawet tego krótkiego ,,nie".

     Minho podszedł do niego i ujął jego twarz w dłonie. Chłopak podniósł wzrok, a Choi zobaczył łzy w jego oczach.
-Co jest mały ? Coś cię boli ? -
Otworzył szerzej oczy widząc i czując jak chłopak się do niego niespodziewanie przytula. Uśmiechną się i także go przytulił, kładąc jedną dłoń na jego plecach, a drugą na tyle jego głowy. Nagle usłyszał szlochanie.

     ,,Co jest mały ?". Ona też zawsze tak mu mówiła. Był taki sam. Mówił dokładnie to samo, zachowywał się tak samo. Już nie potrafił wytrzymać, więc zbliżył się do niego szybko i przytulił. Chciał ją poczuć. Tak bardzo chciał, by tu była.
On także go przytulił. Jeszcze tylko gdyby...
Poczuł, jak zaczyna głaskać go po tyle głowy. Już nie wytrzymał. Rozpłakał się jak małe dziecko.

     -Nie płacz.-zaczął nim spokojnie kołysać, na lewo i prawo. Nie miał pojęcia dlaczego nagle zaczął płakać, ale chciał go uspokoić. Chciał, by czuł się tu jak najlepiej.
Nawet nie zauważył kiedy zaczął mu mruczeć do ucha jakąś melodyjkę. Poczuł jak dłonie chłopaka zsuwając się po jego plecach. Zwisały już teraz swobodnie wzdłuż jego ciałka.
Spojrzał na niego w dół i zobaczył, że oczy ma zamknięte.
-Hej...-szepną cicho.-..Dziubku..
Nie reagował, więc śmiało mógł stwierdzić, że zasnął i to na stojąco.
Uśmiechną się po czum jedną ręką chwycił go pod kolana, drugą pod plecy i bez problemu podniósł. Był lekki jak piórko.
Powędrował do swojej sypialni i ponownie położył go na swoim łóżku, ale tym razem przykrył go tylko jedną kołdrą.
Uklęknął przy nim i patrząc na niego nie potrafił się nie uśmiechnąć. To było oczywiste, że był słodki, piękny i gdyby nie Minho...
Pogłaskał go po policzku po czym pochylił się i pocałował go w czoło.
Po chwili wstał i wyszedł z pokoju, by mu nie przeszkadzać. By mógł wreszcie spokojnie się wyspać co mu się należało po tym wszystkim co przeszedł.

******

     Otworzył powoli oczka, od razu przeciągając się, a co najlepsze, uśmiechając. Nareszcie poczuł się dobrze. Wyspany i szczęśliwy. Nie myślał o tym, co mu się przydarzyło jakiś czas temu tylko o tym, co jest teraz, że on gdzieś jest w pobliżu.
Podniósł się i rozejrzał po pokoju, w którym nadal się znajdował od ponad trzech czy nawet czterech godzin. Jednak gdy stwierdził brak kogokolwiek spanikował. Odkrył się szybko i wyskoczył z łóżka. 
Wyszedł po za pokój i nasłuchiwał. Cicho, jak makiem zasiał. Jego oczy natychmiastowo zaszyły łzami.
,,Zostawił mnie. Znowu zostałem sam!"- krzyczał w myślach, a pierwsze łzy spłynęły po jego policzkach. Nie potrafił o niczym innym myśleć. Był bardzo zdenerwowany i wystraszony. 
Wszedł do kuchni i rozejrzał się po niej. Nie było nikogo, ale na blacie zauważył nóż. Podbiegł do niego i chwycił jego rączkę obiema rękami. Nie wiedział co teraz robić. Myślał jedynie o tym, że znów na pewno wróci na śnieg i tym razem już na pewno zginie. Już nikt nie pogłaszcze go po włosach, nikt nie powie mu ,,Co jest mały ?". Nikt. Znów został sam.
     Odwrócił gwałtownie głowę w stronę drzwi z kuchni słysząc trzaśnięcie drzwi wyjściowych. Przycisnął nóż do klatki piersiowej, trzymając go drżącymi rękoma i ruszył a tamtym kierunku.

     Minho wszedł do sypialni i położył płaski karton z ciepłą pizzą na biurku. Odwrócił się w stronę łóżka i zobaczył tylko zwiniętą kołdrę w dole łóżka oraz pomiętą poduszkę :
-Gdzie on znikną ?-Zapytał sam siebie cicho, drapiąc się w czubek głowy.
Zrobił krok w prawo, by ruszyć do wyjścia jednak zablokowała mu to postać Taemin z nożem w ręce, skierowanym w jego stronę. Jego twarz była zapłakana, smutna, a zarazem wściekła.

-C-co ty robisz ?-oddalił się od niego, wyciągając przed siebie dłonie, jakby chciał go odepchnąć.
-Znów masz zamiar mnie zostawić ?!-krzyczał, a kolejne porcje łez wylewały się z jego oczu.- Jak możesz! Nie wstyd ci ??
-Znów ?-Szepną bardziej do siebie niż do niego. Jednak chwilę później zwrócił się do chłopaka.-Nie zostawiłem cię przecież.-Starał się mówić spokojnie, by go uspokoić.- Nie uratowałem ci życia po to, by wyrzucić cię na ulicę. Ja...wyszedłem tylko po pizze.- Ostatnie zdanie wypowiedział nieco ciszej.
-Po pizze ?- Zapytał, opuszczając dłoń z ostrzem.
Minho kiwną głową w stronę biurka, a młodszy spojrzał tam. Dopiero teraz zauważył, że na biurku leży 50 centymetrowe pudełko, a w powietrzu unosi się pyszny i ciepły zapach.
-Ale ja...ja...myślałem...bo nikogo nie było...spanikowałem.- Jąkał się, znów zaczynając płakać.- Przepraszam! Ja nie chciałem! Proszę, nie zostawiaj mnie! -
Minho zbliżył się do niego, złapał jego nadgarstek i zabrał ostrze. Rzucił je na szafkę obok i nim zdążył się odwrócić, młodszy mocno się do niego przytulił, mocząc mu koszulkę łzami. Starszy uniósł kąciki ust lekko ku górze, odwzajemniając uścisk. Pocałował go w czubek głowy i przycisną do swojej klatki piersiowej.
-Nie zostawię cię nigdy. Zostaniesz ze mną, dobrze ?- Spojrzał na jego twarz, a młodziutki odsuną się od niego i uniósł głowę.

-Mhmm..-pokiwał energicznie głową choć kąciki jego ust wciąż były skierowane ku dole.
-A teraz idziemy jeść, ok ?-uśmiechną się, odsuwając od niego na krok i pochylając, by mieć jego twarz na przeciwko swojej.
Chłopak pokiwał głową tym razem prawie niewidocznie. Minho uniósł dłonie i kciukami wytarł jego łzy. Młodszy spuścił głowę i zaczął nerwowo bawić się krańcem koszulki. Było mu wstyd za siebie i za to, jak postąpił. Minho robi dla niego wszystko, by było mu jak najlepiej, a on nagle wyskakuje na niego z krzykiem i nożem w dłoni. Sam mógłby sobie za to teraz wbić ten nóż prosto w serce.  
     Nagle pisnął cicho czując, jak traci grunt pod nogami. Spojrzał na twarz Minho, która znajdowała się na wysokości jego klatki piersiowej. Choi podniósł go i szedł z nim w kierunku łóżka. Posadził go na nim i odwrócił, by zabrać pudełko z pizzą. W tym momencie z brzucha Taemin'a wydobyło się kolejne burczenie, tylko że tym razem głośniejsze od poprzedniego. Choi zaśmiał się i położył karton między jego nogami. Otworzył go, a oczy Taemin'a zalśniły.
Minho pochylił się i kładąc mu dłoń na głowie, powiedział ciche :
-Smacznego-
Chłopak nie potrafił się powstrzymać. Zaczął najnormalniej w świecie się opychać. Nie znał umiary. Nie przejmował się nawet tym czy Minho też by chciał. Był taki głodny, że musiał.
     Gdy w kartonie zostały tylko dwa kawałki i już miał sięgnąć po następnego, w drugiej dłoni mając niedokończony, poczuł dotyk na brzuchu. Jak coś owiją się wokół niego, lekko zaciskając. Odwrócił głowę w lewo i zobaczył uśmiechniętą twarz Minho nad swoim ramieniem. Siedział za nim i przytulał się do niego.
Przełknął głośno ślinę. Czuł, jak zaciska mu się żołądek. Dlaczego ? Bo siedział teraz w jego kroczu, obejmowany przez niego.
-Smakuje ci ?- usłyszał cichy szept obok swojego ucha. Przeszły go ciarki, gdy jego ciepły oddech owiał mu skurę.
Nie odpowiedział. Nie potrafił.
Przełknął do końca pizze, która wciąż znajdowała się w jego ustach i odsuną się lekko od niego.
-Dlaczego mi uciekasz ?-Minho przyciągnął go z powrotem.
-Ja...ja nie mogę.-Znów chciał się odsunąć, ale Minho trzymał go w objęciach. Nie pozwolił mu uciec.
-Czego nie możesz ?- Zaśmiał się.-Jeść ?
-Nie..- Spuścił wzrok.-Chodzi o to...co my...tak nie wolno. To jest złe.
Minho domyślił się  o co chodzi. Tak sie nakręcił, a całkowicie zapomniał to tym, że nie wszyscy ładni i słodcy chłopcy to geje. Czując się źle, odsunął się od niego i usiadł z brzegu łóżka, zostawiając Lee za sobą.
Taemin usiadł obok i patrzył na niego.
-Porozmawiajmy, dobrze ?-zaczął Minho, patrząc przed siebie.-Powiedz...może to jest da ciebie trudne, ale...co się dzieje ? Dlaczego jesteś w takiej sytuacji i nie ma cię w domu ?
-Jaa...- Zająknął się.
-Jesteś jeszcze młody. To niebezpieczne. Mogłeś zginąć...Powiedz gdzie mieszkasz to cię zaprowadzę i..
-Nie!-krzykną szybko, przerywając mu.-Ja...nie mam już domu.-Spuścił głowę.
-Ale przecież...
-Moja mama zginęła w wypadku miesiąc temu.-Powiedział cicho, zaciskając zęby, by potrzymać się od płaczu.
-Przykro mi.-Minho nie wiedział jak się zachować.
-Dlatego nie mogłem tam zostać.-Mówił dalej.-To już nie był mój dom!
-Spokojnie.-objął go szybko.-Spokojnie...- Szeptał, głaszcząc go po głowie.
-Dlaczego odeszła ?...Dlaczego teraz ? Tak bardzo ją kochałem. Tak bardzo.- Wtulił głowę w zagłębienie szyi Minho.-To wszystko moja wina...Tak bardzo mnie kochała, dbała o mnie, a ja z powody jakiejś głupiej imprezy u kumpli, na którą nie pozwoliła mi iść, bo się martwiła, powiedziałem jej, że ją nienawidzę. Krzyczałem to !...A gdy potem wyszła do pracy...już nie wróciła.- Zacisnął pięść na koszulce, na klatce piersiowej Minho, mocząc mu skórę łzami.
Minho po dłuższej chwili ciszy i braku jakiegokolwiek ruchu położył się, ciągnąc młodego za sobą, gasząc przy tym światło. Położyli się twarzami do siebie jednak Taemin nie patrzył na Minho. Patrzył w dół.
-Nie myśl o tym.- Szepną cicho.-Będzie ci lepiej.
-Ale...ale ty nic nie rozumiesz. Tobie nikt nie umarł. Mieszkasz sobie szczęśliwie...
-Sam.- Stwierdził, przerywając mu.-Mieszkam sam.
Taemin podniósł głowę i spojrzał mu w oczy. Najpierw ich nie widział, ale gdy przyzwyczaił się do ciemności zobaczył je.
-Mieszkam sam od długiego czasu. W sumie odkąd pamiętam i to też nie jest aż tak fajna sprawa. W sumie czasami fajnie jest posiedzieć samemu, bo można pomyśleć i się skupić, ale tak to jest strasznie smutno.- Położył dłoń na chłodnym policzku młodszego.- Każdy zasługuje na szczęście.
-Myślisz..., że po tym co zrobiłem...ja też ?
-Ty nic dziubku nie zrobiłeś.-Minho uśmiechną się lekko.-To nie twoja wina, więc nie obwiniaj się za to.
-Ale...ale...
-Zaufaj mi.- Szepnął, ujmując jego twarz w dłonie.
-Chciałbym być szczęśliwym, ale to nie możliwe. Zbyt dużo złego zrobiłem i....-nie dokończył.
Czuł na ustach ciepły, przyjemny dotyk. Otworzył szeroko oczy i zobaczył jego przymknięte powieki. Pocałował go. Właśnie go pocałował. Chłopak chłopaka.
     Odsunął się. Spojrzał na jego twarz, ale była całkowicie zmieszana. Tyle z niej wyczytał, że aż się trochę bał.
-Przepraszam...nie powinienem. - Powiedział Minho,obawiając się, że właśnie wszystko spieprzył. Patrzył wyczekująco na blondyna, który nie zmieniał wyrazu twarzy. - Chciałem... - Urwał kiedy, Taemin uniósł dłoń i pogładził palcami dolna wargę.
- Co ty zrobiłeś? - Zapytał oszołomiony. Wlepiał w bruneta duże, błyszczące, ciemne oczy. Dlaczego tak mrowi go w brzuchu? Czy to powinno być miłe? Przecież pocałował go chłopak. Co powinien zrobić, jeśli czując wciąż delikatny ucisk na wargach, jednocześnie czuł szczęście.
Minho przełknął ślinę, będąc w tej chwili coraz bartodziej zdenerwowany. Nie czół potrzeby odpowiadania na to pytanie. Ta nie pewność ściskała jego uczucia, a sekundy dłużyły się nieubłaganie. Słyszał jego oddech. Swój oddech.
Jasno włosy spojrzał na rozchylone wargi Minho, i znów w oczy. Ten zamrugał nerwowo, czując dotyk na swojej dłoni. Nie zdarzył na nią spojrzeć, by upewnić się, że mu się to nie zdawało, a znów poczuł te delikatne usta na swoich. Zamknął oczy i ścisnął lekko dłoń, która spoczęła na jego. Poddał sie tej krótkiej chwili, bo Taemin odsunął się.
- Minho czy ty... Czy ty możesz komuś takiemu jak ja dać szczęście? Zasługuję na to byś mi je dał? - Patrzył na niego z coraz bardziej połyskującymi tęczówkami.
- Właśnie dlatego to zrobiłem. - Odpowiedział mu, gładząc jego wierzch dłoni, kciukiem. - A ty dlaczego to powtórzyłeś? -
Chłopak chwilę milczał, szukając odpowiedzi. Sam dokładnie nie wiedział dlaczego.
- Bo chciałem się upewnić... Jeszcze raz doznać tego uczucia. Miłego... - Głos był cichy. Nie był do końca pewien czy dobrze mówi. Jednak w gruncie rzeczy, to właśnie czół. - Nie zostawisz mnie? -
- Nie, Minnie. Jesteś mój. Jesteś moim szczęściem. - Przygarnął go do siebie, uśmiechając się. Taemin wtulił policzek w jego tors.
  Oboje odnaleźli swoje szczęście. Stali się dla siebie wzajemnie kimś ważnym. Tego dnia, kiedy Minho znalazł zmarzniętego aniołka w śniegu, nie pomyślałby, że to tak się skończy... Choć... Przecież jeszcze się nie skończyło...
To dopiero...
Początek...
...


 NOTKA OD ROSE: Najpierw chciałam was poinformować, drodzy czytelnicy, na których HiRa tak ciężko zapracowała, że to moja wina iż ten ff pojawia się tu tak późno TT_TT
Chyba mnie nie zamordujecie, co? Mam nadzieję, że nasza współpraca się wam spodoba, choć 80 % to wkład i pomysł HiRy ^.^
A mówiąc o naszej współpracy...
Ciekawe czy rozpoznacie, która część tego opowiadania została napisana przeze mnie ;]
No więc z HiRą postanowiłyśmy zrobić zbiór one-shotów, które niby sie ze sobą tak bardzo nie łączą, ale będą kontynuacja tego :) To początek.
No... to by było na tyle.
Cya ;*

PS: HiRa nie zabijaj mnie x_x

 


HiRa 01:06:47 1/11/2012 [komentarzy 7] Komentuj