Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
beststory * ~♫ Blog przeniesiony ♫ ~ - blog4u.pl

~♫ Blog przeniesiony ♫ ~

menu

  1. StronKa Główna
  2. Polub mnie

księga gości

  1. Księga Gości 6
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


beststory

,,Szatnia"

 Miało być Hentai, ale nie wyszło ^^ Trochę bardziej na spokojnie, bo nie miałam weny na ostrą jazdę. Miałam fajny pomysł na coś w stylu : Rżnij mnie ^^, ale mój mózg nie dawał jakoś żadnych emocji. Mam chociaż nadzieje, że takie się spodoba. Podobał mi się ten pomysł.
Opowiadanie dla Poli. 
Inni oczywiście też mile widziani pod notką ^^ 
Ps.Nie wiem czy to w ogóle wygląda jak One-Shot, ale co zrobić. Moja twórczość jest bardzo dziwna. Przystosujcie się ^^

  
    Biegła. Biegła szybko bo zostało jej tylko 15 minut do zamknięcia ośrodka sportowego. Musiała jak najszybciej dostać się do męskiej szatni. Brzmi jak brzmi, ale właśnie tak, męska szatnia. Po dzisiejszym meczu siatkówki, w którym brała udział, zostawiła w szatni swoją bluzkę z numerkiem. Miało to akurat miejsce w szatni męskiej iż damska była aktualnie w remoncie.
     Weszła przez główne wejście, uspokajając się. Uśmiechnęła się pod nosem z satysfakcji, że było jeszcze otwarte i zdążyła.
Już nie biegiem, ale szybkim krokiem ryszyła w stronę sali gimnastycznej, która znajdowała się na prawo od wejścia głównego.
Minęła pokój trenerów i zatrzymała się pod drzwiami szatni. Wiedziała, że o tej godzinie juz nikogo tam nie będzie, więc bez problemu weszła do środka. 
Nagle zatrzymała się, słysząc szum wody z prysznica za ścianą. Osłupiała, zalał ją gorąc. 
-Ktoś tu jest..-wyszeptała, przymykając powieki.
Rozejrzała się szybko po pomieszczeniu i faktycznie ktoś tu był. Na ławce leżała torba, a nad nią na wieszaku wisiały ubrania. Otowrzyła szeroko oczy, zauważając, że rzeczy należą do płci męskiej. 
Ucieszyła się, widząc swoją koszulkę. Podbiegła do niej i chwyciła. Gdy się odwróciła, zauważyła, że drzwi do łazienki są uchylone. Przygryzła dolną wargę, zerkając do środka. Widziała nagie ciało, a raczej tył nagiego, męskiego ciała. Choć część jej ciała mówiła, że ma wiać to druga kusiła, by zostać i jeszcze troche popatrzeć. Nagle woda prysznica ucichła, a ona zamarła.
Podbiegła szybko do drzwi i nim zdażyła nacisnąć klamkę, usłyszała za sobą głos:
-Kim jesteś i co ty tu robisz ?-głos był głęboki. Przeszył ją na wylot.
Zacisnęła powieki i odwróciła się.
-Przepraszam, ja tyl...-szybko odwróciła się do drzwi. Ten widok, który zastała : Wysoki mężczyzna w samym ręczniku, obwiązanym na biodrach i wycierający drugim ręcznikiem włosy. Śmiało mogła stwierdzić, że jest wysportowany, umieśniony i przystojny. Cholernie przystojny. Kruczo czarne włosy, pełne usta, brązowe oczy. Klatce piersiowej nie zdążyła się do końca przyjżeć iż szok, widząc na wpół nagiego męzczyznę, był za wielki.
-Tyl ? Co to za słowo?-prychną.-Weż mnie nie denewruj tylko się z tleń. Nie wiem jakim prawem w ogóle tu weszłaś. Jak by nie patrzeć to męska szatnia, co widać po drugiej stronie drzwi. Gdy nacisła w końcu klamkę, drzwi nie otworzyły się. Nacisła poraz kolejny i nic.
-Co jest ?-jęknęła, szarpiąc się z klamką.
-Co ty tam robisz ?-rzucił zdenerwowany mężczyzna, przestając kopać w swojej torbie, by znależć ubrania.
-One...nie chcą się otworzyć.-wyszeptała. 
-Co ty bredzisz ?-podszedł do niej i spróbował otworzyć. Jednak na marne. Zaczął naciskać i naciskać, ale nic.
-Super!-położył dłonie na biodrach-Po prostu świetnie. Eh...-wypuścił powietrze z płuc po czym odwrócił wzrok do dziewczyny, a ona go gwałtownie spuściła ku ziemi.-Która godzina ?-zapytał, a ona drgnęła, dochodząc do tego, że zwarca się do niej.
-Jest...-wyszeptała bardzo cicho, zerkając na zegarek na nadgarstku-..20:03.
-Możesz głośniej ?-zapytał, by ją zdenerwować.
-20:03!!!!!-krzyknęła na cały głos mu w twarz.
-Nie drzyj się tak!!!-krzykną tak samo głośno.-A przez ciebie teraz musimy się jakoś stąd wydostać.-odszedł od niej i oparł się o ścianę obok swoich rzeczy.
-Jak to przeze mnie ?-zdziwiła się. 
-To ty zajęłaś mi czas i zamiast normalnie się ubrać i wyjść, muszę tu siedzieć z tobą, bo zamknęli ośrodek.
-Zamknęli ?-spanikowała.-Nie nie nie NIE!!-zaczęła znów się szamotać z klamką.
-To ci nic nie da.-podszedł do niej i pochylił sie do jej ucha.-Zostaliśmy sami. Fu...-dmuchną jej w ucho, a ona przybiła się do ściany, dysząc głośno z przerażenia. Gorąc jaki ją opętał był nie do opisania. 
On zaśmiał się i podszedł do swoich rzeczy. Ucieszył się w duchu zdając sobie sprawę z tego, że może się z nią dla zabawy podroczyć. 
-Jak już mamy zostać tu na jakiś czas to powiedz jak masz na imię.
-Nie da się stąd jakoś wydostać ?-zapytała cicho.
-A ty myślisz, że co ja jestem? Iniemamocni, że przejdę przez ścianę ?-uniusł brew.
Dziewczyna uciszyła się. Podeszła do ławki, która była na przeciwko tej, na której siedział on. Trzymał w dłoni komórkę i robił coś na niej.
-Nie możesz gdzieś zadzwonić ?
-Nie.-odpowiedział szybko.
-A dlaczego nie ?
-Bo nie.
Odpuściła sobie juz ciągnięcie tej bezsensownej rozmowy.
-A...mógłbyś się ubrać ?-zapytała nieco ciszej, ale usłyszał. Gdy podniósł na nia wzrok, ten jego wzrok zaczął ją pożerać.
-Przeszkadza ci to, że siedzę w samym reczniku ?-uniósł brew, uśmiechając się zadziornie.
-T-trochę.?
-To masz pecha. To szatnia męska i jak mi się zachce to mogę nawet jeszcze zdjąć TEN ręcznik.-podkreślił przedostatnie słowo po czym położył na ręczniku dłoń.
-NIEE!!!-gwałtownie wstała.
-A czemu nie?.-wstał i chwycił krawędź ręcznika, który znajdował się na jego brzuchu.
-Nie rób tego!!-podbiegła do niego i złapała jego dłonie.-Zostaw ten ręcznik. Możesz już siedzieć tak jak siedzisz, ale nie zdejmuj ręcznika, proszę.
Uśmiechnął się, a ona opiero teraz dała sobie sprawę z tego co robi.
-A dlaczego nie chcesz żebym zdjął ręcznik ?-przybliżył się do jej twarzy, a gdy wyczuł, że chce uciec to on złapał jej dłonie.
-B-b-b-b-oooo....-odwróciła głowę, starając się być jak najdalej, ale i tak czuła na policzku jego odech.
-Bo ?
-Dlaczego tak się mną bawisz ?-zapytała, a on puścił ją. Nie odezwał się. 
Dziewczyna wróciła do wcześniej zajmowanej ławki i usiadła. Przyciągnęła kolana do klatki piersiowej i schowała między nimi głowę. Nie mogła na niego patrzeć.
,,Dlaczego on się tak mną bawi ?? Skąd on się wziął ?? Dlaczego on tak na mnie działa ?? Dlaczego on jest taki seksowny i...?"
-Myslisz o tym czemu jestem taki seksi ?-zasmiał się.
-CO ??!!!-krzyknęła. Gorąc nie chciał ustąpić. Wręcz przeciwnie, przybywał.-O czym ty mówisz ?
-Spokojnie. Uspokój się i powiedz wreszcie jak masz na imię.-pochylił się do przodu, opierając łokciami o kolana.Zaczęła się zastanawiać czy podać mu imię, ale w sumie co jej szkodzi.
-Poli.
Otworzyła szerzej oczy widząc, że sie podnosi i idzie w jej kierunku. Odwróciła wzrok gdy usiadł obok.
-A ja jestem Minho i cieszę się, że spędzimy całą noc razem.-odgarną jej włosy z szyi.-Szkoda tylko, że łóżka nie ma.
-Przestań!-wstała- Nie baw sie ze mną. To nie jest zabawne!!-zaczęła gestykulować dłońmi-Myślisz, że mnie się to bardzo podoba, że muszę tu z toba siedzieć ?? To najgorsze co kiedy kol wiek mogło mnie spotkać w życiu.!-zauważyła, że Minho wstał lecz teraz nie zwróciła na to szczególnej uwagi.-Miałam się dzisiaj wyspać, bo jutro mam ważny mecz siatkówki i...-Minho przerwał jej, przybliżając się do jej twarzy, by móc ją pocałować.-C-co ty robisz ?-zdążyła się jednak w dobrym monencie odsunąć.
-Chcę cię pocałować.-ponownie sie do niej przybliżył, ale ona zaprzeczyła temu, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej.
-Dlaczego ?-patrzyła to na jego oczy to usta. Była tak zmęczona tym wszystkim, że nie zwróciła uwagi na to, że właśnie przed chwilą powiedział :,,Chcę cię pocałować". Gdyby była w normalnym stanie zapadła by sie pod ziemię z szoku oczywiście.
-Bo mi się spodobałaś.-uśmiechną się-Czy to nie oczywiste ?
-Nie.-odsunęła się od niego.-Nie rób tego.-odeszła od niego i weszła do łazienki.
Minho doszedł do tego, że troche przesadził z tym, że tak się z nią droczy. Mógł zachowywać się normalnie i trochę przesadził z tym łóżkiem. 
-Ale ze mnie idiota-przetrzepał sobie włosy. Podszedł do torby, by w końcu się ubrać.
     Poli usiadła na podłodze pod słuchawką prysznica. Skuliła się, obejmując kolana. Oczy zaczęły jej się zamykać. Była tak strasznie zmęczona po tym dniu. Chciało jej się do tego płakać, że nie będzię wypoczęta na jutrzejszy mecz. Musi siedzieć bezsennie przez całą noc z tym psycholem. 
Uniosła zmęczony wzrok ku górze widząc kątem oka jakiś ruch. Stał przed nią.
-Ubrałeś się.-stwierdziła, opierając się broda o kolana.
Minho nie odezwał się. Podszedł do niej i usiadł obok niej.
-Przepraszam-zaczął od razu.
-Nie będę pytać za co, bo przydało by ci się mnie po przepraszać za niektóre rzeczy.-mówiła cicho.
Oczy jej się zapadły i nie miała juz siły ich otworzyć.
-Wiem, ale tak naprawdę to nie jestem taki. Chciałem się trochę po wydurniać i...-przerwał czując dotyk na swoim ramieniu.
Odwrócił głowę i zobaczył, że Poli oparła się o niego.
-Poli ?-szturchną ją lekko.-Poli ?...Eh...zasnęła.-oparł się głową o ścianę za nim.
Po chwili przysuną ją do siebie, by usiadła w jego kroku. Oparł jej głowę o swoje klatkę piersiową. Był pewny, że tak będzię jej wygodniej. Oparł głowę na jej ramieniu.
-Dziękuję.-wyszeptała cicho, prawie nie wywołując u Choi zawału. Nie wiedział, że nie śpi, ale obudziła się gdy ją do siebie przyciągał.
-Nie ma sprawy.-uśmiechną się.
-Minho ?-dodała jeszcze.
-Tak ?
-Fajną masz klatę.-w jej wypowiedzi słychać było uśmiech.
-Hmm..-Choi uśmiechną się.
-Dzięki.
Poli odwróciła się do niego bokiem, przytulając. Minho objął ją.
Nie musieli długo czekać, by przyszedł sen.

               ~~~~~ Następnego dnia : 7:30 ~~~~~
     Słyszał gdzieś w oddali swoje imię. Coraz głośniej i głośniej i głośniej aż w końcu otworzył oczy:
-Trenerze ?-zamrugał zasapnymi oczami.
-Co wy tu robicie ?-zapytał, kładąc dłonie na biodrach.
Minho przetarł oczy dłonią, a po chwili dopiero zorientował co się dzieje.
-Ktoś nas wieczorem zamknął.-spojrzał na Poli, która jeszcze smacznie spała.
-A co ja ci mówiłem żebyś się sprężał po treningu, co ? To była twoja kara, żeby następnym razem wziąć się w garść...A ona ?-wskazał na Poli.-Skąd się tu wzięła?
-W sumie...to nie wiem. Przyszła wczoraj i nas zamknięto.-wzruszył ramionami.
-Dobra. Budź ją i do domu, a ja pogadam z woźnym. To nie pierwszy kiedy tak kogoś zamknął.-wyszedł z szatni.
Minho skupił swój wzrok na Poli. Nie wiedział czemu, ale zdawało mu się, że się uśmiecha:
-Ehh...Aż nie chce mi się ciebie budzić.-uśmiechną się, ale musiał ją obudzić.-Poli! Pooliii.
-Hmm..?-poruszyła się.
-Wstawaj. Trzeba iść. Szatnia już otwarta.
-Kiedy mi się nie chce. Tu jest mi dobrze.-stwierdziła, a Minho się zaśmiał.
-Naprawdę jest ci tu dobrze ?-uniusł brew.
-Nie.-rzekła i podniosła się z ziemi.-Ała..Moja dupa!-położyła dłonie na pośladkach.-To ja wbijałem się kręgosłupem w ścianę !!
-A kto ci kazał mnie przytulać, co ?-wyszła z łazienki.
-Ej! Zaczekaj !!-wybiegł za nią jednak w szatni już jej nie było.
Wyjrzał na korytarz
-Poli!! Gdzie ty idziesz ?
-Do domu! A gdzie ?
-Poczekaj!-pozbierał szybko swoje rzeczy i wybiegł za nią.
Gdy dobiegł do niej, ona zatrzymała się i odwróciła do niego:
-Co ty jeszcze odemnie chcesz ?-zapytała-Nie dość ci po tej nocy ?
-W sumie to nie.-zaśmiał się.-Może wyjdziemy gdzieś razem, co ?
Poli zaczęła się zastanawiać po czym uśmiechnęła się szeroko:
-Dobra, ale jak coś ty stawiasz.-odwróciła się i kontynuowała drogę do wyjścia.
-Poli! Jeszcze jedna sprawa.
-Jaka ?-odwróciła się do niego, a on pocałował ją. Odsuną się od niej, a ona nie wiedziała co ma teraz ze sobą zrobić. Choć się odsuną, wciąż czuła na ustach jego dotyk. Spanikowała. Nie wiedziała, że uda mu się to w końcu zrobić, bo pamięta co było wczorajszego wieczoru:
-Chodź.-objął ją ramieniem i ruszyli do wyjścia.

THE END ^^ 


Głosuj (0)
HiRa 01:35:46 31/07/2012 [komentarzy 4] Komentuj

,,Szokująca prawda " cz.4 SHINee Yaoi

 Nareszcie dodałam 4 część ^^
Następnym razem postaram się dodać  dla Poli opowiadanie hentai z nią w roli głównej, a także z Minho i może Onew ^^ Bedzię się działo, a teraz proszę i miłego czytania.


     Sytuacja całkowicie się odwróciła. Nikt nie sądził, że sprawa przybierze takiej barwy.
Jonghyun po całej wczorajszej sytuacji, o której wiedzieli tylko Taemin i Key, nie wrócił na noc. Key od samego rana piorunował najmłodszego spojrzeniem pełnym wściekłości i nienawiści, szepcząc co jakiś czas, że to wszystko jego wina. Taemin tak strasznie żałował, że był ciekawy co robi Jonghyun.
Nie wiedzacy o wszystkim Onew i Minho bawili sie na całego czemu sprzyjała fantastyczna pogoda. Siedzieli od 7 rana w basenie, wylegując się na materacach i popijając sok. Nie mieli alkoholu, bo nawet nie zauważyli kiedy wszystko z lodówki zniknęło.

     Taemin wszedł do kuchni i widząc tam krzątającego się Key, wycofał się wchodząc na taras.
-Taemin!-od razu zauwarzył go Onew, zsuwając okulary przeciwsłoneczne-Już myślałem, że nie przyjdziesz. Idziesz do nas ?
Taemin spojrzał w stronę basenu i od razu zobaczył przed oczami siebie i Jonghyun'a. Otrząsną się szybko i ignorując pytanie Jinki'ego usiadł na leżaku pod parasolem.
Onew podrapał się w czubek głowy po po czym zerkną w stronę, nic nie reagującego na sytuację, Minho.
-Nic nie zrobisz ?-zapytał, a Minho podparł się na łokciach i spojrzał na niego.
-A co mam zrobić ?-choć Minho miał okulary na nosie, to Onew widział w głowie to jego pytające spojrzenie.-Nie chce wejść do wody to nie. Mam go wrzycić o...tak ?-złapał materac Onew i pociągną przez co ten wpadł z chlustem do wody.Wynurzył się szybko, łapiąc oddech. Dłonią przeczesał włosy, by pozbyć się grzywki, która przysłania mu oczy i sporunował Minho.
-To nie było miłe.-podpłyną do swojego materaca i z trudnością na niego wskoczył.-Ale to nie zmienia faktu, że masz iść do niego. Nie wydaje ci się, że jest jakiś...przybity ?-starszy obserwował jak Maknae wydłubuję ziemię patykiem z pomiędzy kafelek betonu.
Minho zdjął okulary i dokładnie przyjrzał się młodemu Lee.
-Dobra.-podpłyną do brzegu i wyszedł.-Niech ci bedzie.
     Minho pewnym krokiem podszedł do Taemin'a i usiadł obok niego. Ten gwałtownie podniósł się, siadając prosto.
-Wszystko w porządku ?-zapytał, szukając wzroku Lee, który cały czas gdzieś uciekał. 
-Ehem.-wyszeptał cicho. Nie chciał na niego patrzeć. Nie teraz gdy był w ,,takiej'' postaci.
-Taemin. Spójrz na mnie.-chwycił jego podbródek i skierował jego głowę w swoją stronę. Zobaczył, że ma oczy spuchnięte od płaczu.-Płakałeś ? Dlaczego ?
-Nie płakałem.-wyrwał sie mu i wbił wzrok w ziemię. Jego zdziwnieniu stwierdził, że na wpół nagie i wysportowane ciało Minho nie zdziałało na nim żadnego wrażenia.
-Przecież widzę, że płakałeś. Nie jestem ślepy, Taemin'ie. Mów co się stało.
-Nie chce!-wykrzykną i oderwał się od leżaka, bięgnąc prosto do swojego pokoju.
-I co zrobiłeś ?-zapytał Jinki. Próbował usiąść z brzegu materaca, ale zamiast tego ponownie wylądował w wodzie.
-Eh...cały Jinki.-westchną.
   
     Taemin wleciał do swojego pokoju, zamykając drzwi na klucz. Nie chciał, żeby ktos teraz go nawiedzał z pytaniami typu : ,,Co się stało?" lub ,,Taemin'ku płakałeś ?", które napewno zadawał by Onew. Zastanawiał się jak to się stało, że jego ciało nie opętał gorąc widząc przed sobą boskie ciało swojego ,,Chłopaka". Zawsze reagował. Za każdym razem, a teraz ? Nic. 
-Co się ze mną dzieje ?!-wysyczał przez zaciśnięte zęby, zaciskając pięści we włosach.
 
     Rozwścieczony Jonghyun wszedł do budynku, nazywany domem, i z hukiem zamkną drzwi. Nie dało się tego nie usłyszeć nawet na zewnątrz w ogrodzie. Key siedzący z brzegu basenu, mocząc nogi w wodzie, drgną.
-Jonghyun...-wyszeptał podnosząc się szybko i ruszając w stronę wejścia. Jednak nim zdążył dojść do szklanych drzwi, wyprzedził go Jonghyun. Jego mina nie wskazywała na dobre żeczy, ale Key i tak zaryzykował.
-Gdzie ty byłeś przez noc ?-klepną go w ramię-Wiesz jak się matrwiłem !!-wysuną dolną wargę w geście smutku.
Jonghyun tylko przewrócił oczami co zabolało Kibum'a.
-Napewno nie miałeś się czasu martwić, co Kim ? Napewno Minho ładnie się tobą zajął.-zacisną zęby.
Minho leżacy na materacu zareagował słysząc swoje imię. Zszedł z materaca i podpłyną do brzegu. Jinki zasną, leżac na brzuchu. Minho pomyślał przez chwilę, by zrzucić go jak wcześniej, ale jakoś tak mu się zrobiło go żal.
-Co?-Key odsuną się od niego na krok, szukając w jego oczach jakiejś podpowiedzi na temat jego zachowania.-O czym ty mówisz ?
-Taka z ciebie szmata, że puszczasz się na boki ??-zaczął się krzyk, którego zawsze starał się unikać. Tym razem nie potrafił. Wybuchł.
-Jonghyun !!! To nie prawda!!!-Key z łzami w oczach starał się bronić.
-Co tu się dzieje?-podszedł do nich Minho, ale starszy Kim nie zwrócił na niego uwagi.
-Zabije cie...ZABIJE CIĘ SZMATO!!-rzucił się na Key. Jednak nim zdążył mu coś zrobić, Choi powstrzymał go.
-Jong!! Zostaw go!!!-popchną go.
Jonghyun zwrócił teraz swoją uwagę na Frog'a.
-A ty co powiesz, penisie ? Taki niby zakochany w swoim Taemin'ku, a pierdoli tę dziwkę na bokach, co ?-wskazał na Key, a ten zalał się łzami. Nie wierzył w to co teraz właśnie się dzieje. Chciał by był to sen, chciałby się z niego obudzić.-Nie wstyd ci ??
-Skąd to wiesz ?- Minho ukrył swój szok. Nigdy, by nie pomyślał, że ta sprawa wyjdzie na światło dzienne.
-Ooo...czyli to jednak prawda.-uniusł brew, uśmiechając się ironicznie.-Świetnie....Po prostu świetnie!!!-zaśmiał się po czym spojrzał na Key.-Kiedy ?-zapytał wściekle, a Kim nie odpowiedział.-Kiedy pytam !!!!!!-chwycił go za bluzkę na piersi i pociągną do siebie.
-Nie cały miesiąc temu, ale to był wypadek!-mówił przez płacz.-Byliśmy pijani...Ja nie chciałem.
Jonghyun nie trzeba było nic więcej. Popchną go z całej siły, a Key upadł na twardy beton, jęcząc z bólu.
-Zostaw go w spoko...-nim zdążył dokończyć rozkaz, oberwał z prawego sierpowego Jonghyun'a po czym Kim znikną.
Uderzenie było na tyle mocne, że Choi znalazł się na trawnku. Dotkną dłonią wargi, by sprawdzić czy nie leci mu krew, ale niestety gdy odsuną dłoń od twarzy, by na nią spojrzeć owa ciesz była. Nie przejmując się tym dłużej i zachowyjąc zimną krew, odwrócił głowę, by zobaczyć jak z Key.
-Wszystko w porządku ?-wstał i podszedł do niego.
-Minho! Krew ci leci!-przez płacz nie zauwarzył kiedy Jonghyun zrobił co kol wiek Minho.
-To..nic takiego. Ważny jesteś teraz ty.-żeby go jakoś odciągnąć od tego, uśmiechną się i podał mu dłoń, a Kim chwycił ją i wstał.
-On się dowiedział...On nie miał się dowiedzieć. Znienawidzi mnie!! -płakał.-To wszytko twoja wina !!!-wskazał na Minho-To ty mnie wtedy zaciągłeś do łóżka i...-jego krzyki zostały przerwane przez objęcie młodszego. Key od razu wtulił się w niego, mocząc mu łzami tors.
-Już dobrze.-głaskał go po głowie.-Już nie płacz.
-Minho...ja się boję.
-Wiem Bummi, wiem. 

               ~~~~~~~~~~ Dzień Wcześniej ~~~~~~~~
     Widząc przed sobą zalewające się oczy Taemin'a łzami, a chwilę później jego ucieczkę do swojego pokoju, coś w nim pękło, a gdy jeszcze po tym usłyszał zachętę Key do dalszego kontynuowania stosunku poczuł się winny. Jednak nie wiedział do końca dlaczego tak się poczuł. Do tego była mu potrzebna samotność i szklanka półlitrówki. Olał Kibum'a i wyszedł z domu na resztę nocy.

     Wchodząc do baru i podchodząc do lady, zauważył tam znajomą mu postać siedzącą w samotności. Podszedł jeszcze bliżej:
-Siwon ?-zdziwił się, a mężczyzna zareagował.
-Jonghyun!-Choi ucieszył się na jego widok-Jak miło cie widzieć!-podał mu dłoń, a Kim ją uścisną i usiadł obok.-Proszę jeszcze raz to samo dla tego pana.-skierował się do barmana najpierw wskazując na swój kieliszek, a później na Bling'a.
-Dzięki-rzucił Jonghyun.
-To gadaj!-oparł się łokciem o blat.-Co tam u ciebie w świecie błyszczących, hm ?-uśmiechną się.
-Nawet mi nie przypominaj.-jękną Kim.
-Ooo...co to za humorek, co ? Nigdy cię jeszcze nie widziałem w takiej postaci. Zawsze płonąłeś pewnością siebie, a teraz ? Coś się musiało wydarzyć.
-Nic takiego.-Jonghyun'a odtrącił smród alkoholu lecący od Siwon'a, który poczuł dopiero teraz. Jakoś nie chciał wiedzieć ile tu już siedzi i ile wypił.
-No gadaj!! Bo się obrażę!!-pchną do w ramię, chwiejąc się pijacko.
-Wyrzuty sumienia?-bardziej zapytał sam siebie niż odpowiedział Choi. Nie wiedział do końca co mu dolega.
-Miłość ?-zapytał, a Bling tylko uniósł brew.-Rozumiem co chcesz mi przekazać.
-Naprawdę ?-Jonghyun nagle się ożywił.
-Tak! Przeleciałeś kogoś, prawda ?-śmiał się.
Jonghyun opadł na krzesło bez silnie. Nie wiedział, że coś gorszego może go jeszcze spotkać po tym co przeżył w domu. Pijany Siwon pieprzący głupoty był już granicą.
-A wiesz co ?-Siwon podniósł wzrok na przyjaciela.-Opowiedzieć ci coś fajnego co wydarzyło się jakiś miesiąc temu w hotelu na urodzinach SungMin'a ?
-No wal.-rzucił, odwracając wzrok, by rozejrzeć się po klubie. Chciał jakoś uciec od pasjonującej opowieści Choi.
-Minho i Key bzyknęli się w łazience.-śmiał się.
-CO???!!!!!-Jonghyun nie mógł nie zareagować. Nie wiedział czy słyszał dobrze.-Możesz powtórzyć.
-Mówię...-przybliżył mu się do ucha-..., że Key i Minho się pieprzyli się w hotelowej łazience!
Dobrze usłyszał, ale czy to prawda czy jakiś wymysł jego upitej główki.
-Żartujesz ?-nie potrafił ukryć, że słysząc to nagle zrobiło mu się gorąco.
-No nie. Ha! Fajnie cię zatkało. Mówię ci prawdę. Zadzwoń sobie do Sungmin'a. On ci wszystko wyśpiewa, bo razem z nim podglądaliśmy ich przez dziurkę od klucza...Było ostro.
Jonghyun teraz już musiał wiedzieć prawdę. Postanowił pójść do hotelu, w którym tymczasowo zatrzymało się Super Junior.
-Muszę lecieć. Pa!-poklepał go po plecach i uciekł.
-A co z twoim piciem ?....Mogę wypić, tak ?

     Jonghyun zapukał do hotelowych drzwi o numerze 213. Po chwili otworzył mu SungMin w szlafroku.
-Jonghyun ?-szczęka mu opadła-Co ty tu robisz ?
-Możemy pogadać ?
-Jasne. Wchodź.

-Czyli to jednak prawda.-Kim opadł na kanapę.

-Wybacz mi Jong. Mieliśmy ci tego nie mówić. Wiedzieliśmy, że ty i Key jesteście razem.-Sungmin spuścił głowę czując się winny.
-Spoko, a...mam pytanie, bo raczej teraz...no wiesz...
-Pewnie, że możesz u nas przenocować. Będzie fajnie. LeeTeuk wypożyczył jakiś horror. 
-A Kyuhyun ?
-Nim się nie przejmuj.-machną ręką.-Jest na nocnej audycji z Rye.


Głosuj (1)
HiRa 20:54:38 29/07/2012 [komentarzy 5] Komentuj

(Hot) Dog - JongKey

Taki bardzo króciutki ff, który stworzyłam pod obecność mojej przyjaciółki ^^ 
Rose ^^ Dzięki za pomoc ^^ I cieszę się, że wróciłaś <33

 Jonghyun siedział rozkroczony na kanapie, z pilotem w dłoni, oglądając telewizor.
Zza rogu wyjżała psinka-Key i skupiła swój wyrok na nodze Bling'a:
-Królewska stopa- odparł jak zachipnotyzowany.
Rozejrzał się do okóła, by sprawdzić czy nikt go nie obserwuje po czym ruszył w stronę kanapy. 
Usiadł tak, by mieć nogę Jonga w kroku, objął ją rękoma i zaczął gwałcic jak pies z językiem na wierzchu.
-Minho!!- krzykną Bling, przełączajac kanały.-Twój pies znów posuwa mi nogę!!
--Co?-Minho wyjrzał za ściany kuchni zauważając incydent.-Key! Tu jesteś.- Choi podszedł do niego, chwycił za boki i odsuną od starszego.
Key, choć nie miał nogi Kim'a między swoimi nadal wykonywał ruchy jak przy stosunku.-Choć coś zjeść.-wysoki złapał go za ogon i pociągną do kuchni.
-Jonghyun...-wyszeptł smutno Kibum, drapiąc pazurkami po panelach.
Jonghyun spojrzał na niego w ostatniej chwili i uśmiechną się pod nosem.

~~pół godziny później~~
-TAK KEY!! WŁAŚNIE TAK!!! DAWAJ PSINKO!!- krzyczał Jonghyun waląc sobie konia, obserwując pieprzącego mu nogę Kibuma.
Jonghyun w końcu wystrzelił na swój brzuch i klatkę, opadając na łóżko.
Key wydał z siebie głośny jęk, puszczając nogę Blinga. Po chwili pochylił się, obwąchał białą wydzieline po czym zaczą zlizywać.
-Dobra psinka-Jong pogłaskał go po głowie, a ten wesoło pomerdał ogonkiem.


HiRa 18:35:36 27/07/2012 [komentarzy 5] Komentuj

Gabinet - MinKey

Nie pisałam długo więc mam nadzieje, że o mnie nie zapomnieliście.*ładnie się uśmiecha*.

Do potrzeby opowiadania Minho jest starszy, a Key młodszy. Taka zmiana, a reszta po staremu czyli dziwkarski Key i charyzmatyczny Minho.
Starałam się, by nie było błędów, ale jeśli jakiś się gdzieś wepchną to wybaczcie mi.
Miłego czytania <(^_^<)

     Siedział na obrotowym, skórzanym krześle odwrócony tyłem do biurka. Patrzył a okno, którego szyba ciągła się od sufitu do podłogi i zajmowała całą szerokość ściany. Widok na cały Seul to był jeden jedyny plus najwyższego budynku w całej stolicy.
Zacisną pięści, słysząc kolejny od 5 minut telefon do niego. Odwrócił się się gwałtownie, chwycił słuchawkę i przyłożył do ucha :
-Słucham ?.....Nie! Nie zapłacę za to! Do widzenia! -trzasną słuchawką o telefon i oparł się o oparcie.- Chyba mnie szlak trafi!...Yh.-spuścił wzrok.  
-Niech się pan nie przejmuje. Odpuszczą. 
Minho podniósł wzrok skupiając się na mężczyźnie w czarno-białym stroju pokojówki z miotełką w ręce, ścierając kurze z półek w całym gabinecie.
-Dzięki Key.-westchną.
Chwycił się boków biurka i przybliżył się do niego. Podniósł wzrok, by się coś niego zapytać, ale widok, który zastał odebrał mu mowę. Key pochylony do przodu, by zetrzeć z najniższych półek. Jego tyłeczek aż prosił się o uwagę.
Minho wstał, obszedł biurko i oparł się o nie. Przygryzł wargę, obserwując te kocie ruchy. Zaczynało go cisnąć w spodniach. To nie był pierwszy raz gdy jego ciało tak na niego działało.
Zrobił krok, kolejny podchodząc do Key. Położył dłonie na jego plecach i powoli zsuną je po jego pośladkach i udach.
Kibum podniósł się, specjalnie ocierając tyłkiem o krocze Minho.
-Mmm..-mrukną Choi, przyciągając ten seksowny tyłeczek bliżej siebie.
-To mój tyłek cię tu przywiał, prawda ?-odwrócił głowę, by go zobaczyć. Key wsuną dłoń za siebie, by dotrzeć do krocza Minho. Wiedział po co przyszedł, więc nie miał zamiaru przeciągać.
-Nie mogłem się oprzeć. Jesteś jak narkotyk.-szeptał mu do  ucha. Wysuną język i zaczął drażnić jego ucho.
-Aż tak cię podniecam.-sięgną drugą ręką za siebie, by odpiąć te wypchane już spodnie.-Powinieneś mi za to płacić.-odwrócił się do niego, chwytając jego krawat i pociągną do siebie.- Zarobiłbym na tym niezła kasę.
-Naprawdę chcesz żebym ci płacił jeszcze za seks ? Myślałem, że robisz to z przyjemności.-wsuną dłoń na jego plecy i zaczął odpinać tę jego śliczną sukieneczkę.
-Oczywiście, że bycie twoją osobistą sprzątaczką jest przyjemne, ale muszę też jakoś zarabiać, nie ?
-Nie rozmawiajmy o tym teraz , dobrze?- owiał gorącym oddechem ucho młodszego.
-Dobrze szefie.-uśmiechną się zadziornie, ciągnąc Minho silnie za krawat w dół, zmuszając do pocałunku.
Wszystko działo się szybko i gwałtownie. Dla nich nie istniały pojęcia jak na przykład ,,Delikatny". Dla nich liczył się tylko seks.

     Key popchną Minho na biurko od razu zwinnie zjeżdżając po jego ciele. Odpiął zębami jego pasek, guzik i rozporek po czym zsuną jeansy do kostek.
Choi wsuną dłonie w ciemne włosy młodszego, delektując się widokiem jak Kim pieści jego członka przez materiał bokserek.
-Oh...Bummi..-westchną, odchylając głowę do tyłu.
Przygryzał, ssał, lizał. Coś cudownego.
Wstał, wbijając się w miękkie usta swojego szefa, odpinając przy tym jego białą koszulę.
Rozsuną ją, ale nie zdjął. Uwielbiał go w rozpiętej koszuli i krawacie. 
Minho pozbył się w tym czasie słodkiego stroju pokojówki, który opadł na podłogę. Gdy chciał dłonią dojść do różowych bokserek młodszego, od razu go odtrącił.
-Nie...-zaśmiał się, przygryzając jego dolną wargę.-..Ja jeszcze nie skończyłem.-Opadł kolanami na podłogę.
-Hmm...Tak myślałem.
Key, bez innych gierek, wyrzucił gdzieś bieliznę Choi, biorąc GO w dłoń. Spluną na niego ślinę i roztarł. Zaczął go obsypywać drobnymi pocałunkami od samej główki do jąder.
-Czy ty się mną bawisz ?-zapytał Minho.
-Aż tak widać?-spojrzał na niego z pod czoła i przejechał językiem po całej jego długości.
-Widać widać, więc...A!!...Key!! Ile razy przerabialiśmy, że masz nie gryźć ?
-Dużo, ale ja to uwielbiam. Tak pięknie wtedy napinasz mięśnie.-gdy skończył, wsuną go do ust. Najpierw troszkę, później więcej aż w końcu cały. Zaczął szybko poruszać głową, opierając się dłońmi na jego udach.
-Tak Key...Tak kotku!..O to chodzi.-zacisną pięść w jego włosach. 
Minho był bliski spełnienia i Key to wyczuł dlatego przestał, podnosząc się.
-Żartujesz sobie ?-rzucił szybko Choi przez szybki oddech.
-Nie.-odwrócił się do niego tyłem. Przywarł do niego ciałem, specjalnie przyciskając tyłek do jego krocza-Oczywiście, że nie, ale teraz twoja kolej.-złapał go za krawat i pociągną w stronę, aż proszącego się o zasiedlenie, fotela Minho. Usiadł na nim i powalił Minho przed niego na podłogę, ciągnąc w dół za materiał przywiązany na jego szyi. 
-Dawaj.- rzucił, kładąc jedną nogę na biurku.
Minho spiorunował go wzrokiem i szybkim ruchem położył dłoń na kroczu, mocno przyciskając:
-Tak.!-Kim wygiął się łuk.-Właśnie tak!-odchylił głowę to tyłu, podpierając się łokciami o miękkie oparcia po obydwóch stronach, czując jak Minho naciska.-Ja pierdole...-spojrzał na Minho, który wciąż wkurzony patrzył na niego.
Key tak bardzo podobał się widok Choi, klęczącego przed nim na podłodze. Zawsze film leciał, że obciąga Minho potem Minho go rżnie i koniec. Chciał trochę zmienić scenariusz.
-Nie podoba ci się coś?-zaśmiał się, ale straszy nic nie odpowiedział.-Może zrobisz w końcu coś innego, bo to jest już nudne. Naciskasz i naciskasz. Co ja jestem ? Włącznik światła ? 
-Jesteś kurwą, wiesz ?
-A nie włącznik ?-zaśmiał się-...a teraz dawaj.-chwycił jego głowę i przycisną sobie ją do krocza.-Taaaakk!!!-jękną przeciągle.-Tak.! Gryź! Gryź Minho!!-wypychał biodra do przodu gdy Minho przygryzał jego główkę.
W końcu szybkim ruchem zdjął różowe bokserki Key i rzucił gdzieś za siebie na podłogę. Chwycił go i mocno ścisną.
-AAAYHHRRR!!-Key złapał się krzesła, bo zaraz by z niego spadł.-Minhoo...błagam cię. Nie baw się ze mną.-chwycił jego nadgarstek, by poruszyć jego dłonią, ale on mocno trzymał.
-Aż tak widać ?-zaśmiał się i rozluźnił uścisk.
Starszy pochylił się, jeżdżąc główką penisa Key po swoich wargach. Niespodziewanie opadł na ciało Key, zaciskając dłonie na jego ramionach. Jego sperma dawała się we znaki jednak nie chciała ujrzeć światła dziennego:
-Ciśnie, co ?-uśmiechną się Kibum.

-Cholernie.-wysyczał przez zęby. 
-Jak mi obciągniesz to się tym zajmę. Chyba zachęcająca propozycja nieprawdaż ?
Minho zjechał po ciele Key od razu wsuwając go do ust.
-Postaraj się. Nie ma być byle jak. 
Najpierw robił to powoli, a po chwili przyśpieszył dołączając jeszcze dłoń. Nie musiał długo czekać, by Key spuścił mu się w gardło. Trwało to niecałą minutę.
-Ahh...-Kim opadł spokojnie na fotel-...Jeszcze nigdy nie spuściłem się w tak krótkim czasie.-wpadł w śmiech.
-Eghem.-Minho chrząkną, czekając na to co obiecał mu młodszy.
Kibum nic nie powiedział tylko podniósł się i uklękną na kolanach, chwytając się oparcia.
-Wyżyj się. Wal z całej siły i...AAAAhhh!!!-jękną.
Minho nie dał mu skończyć zdania, bo wepchną się w niego do końca, trafiając idealnie. W końcu mu ulżyło.
-Jak dobrze...-szepną do siebie-..A u ciebie Kibum'ku jak ? Żyjesz tam ?-śmiał się.
-Widzę, że wróciła pewność siebie. Ulżyło ci co ??-warkną.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-pochylił się, odwrócił jego głowę do siebie i ucałował jego drżące wargi.-Przepraszam.-szepną mu do ucha.
-Nie przepraszaj tylko rób coś, bo nie mam zamiaru siedzieć z twoim penisem w dupie do końca życia.-poruszył się niecierpliwie.
-Tak. Już skarbie.-położył dłonie na jego biodrach, zaczynając się wysuwać i wchodzić z powrotem.
Za każdym razem pięknie trafiał w jego czuły punkt, a Key za każdym razem odwdzięczał się podniecającym jękiem. 

Minho rozlał się w jego wnętrzu po raz kolejny. Opadł na niego, ale nie miał siły już z niego wyjść.
Key jednak znalazł trochę sił, by podnieść się. Minho tyłkiem na krzesło, a Key zwinnie położył się na nim, przytulając.
-A tobie co się na czułości zabrało ?-zdziwił się Minho.

-Masz dziewczynę ?-zapytał, podnosząc na niego wzrok. 
-Nie.-uniósł brwi nie mając pojęcia o co chodzi temu chłopakowi. 
-To wpadnę dziś do ciebie na kolację.-wtulił się w niego mocniej.
-A co cię tak nagle...
-Kocham cię Minho.-przerwał mu. 
-Kochasz mnie czy mojego penisa?-zapytał, jakby w ogóle nie zdziwiło go wyznanie Key.
-I ciebie i penisa.-zaśmiał się cicho.-A ty ? Kochasz mnie ?

-Kocham.-objął go rękami.
-Kochasz mnie czy moją dziurkę.?
-I ciebie i dziurkę. 


HiRa 16:21:13 27/07/2012 [komentarzy 4] Komentuj

The first time - 2Min

Przepraszam, ale ja się starałam żeby to napisać. Wiem, że późno, ale proszę!
Chciałabym jeszcze powiedzieć, że w moich skromnych progach zaczaiła się Rose, która jest moderatorem na moim blogu i jej zawdzięczam cały wygląd.
Kamsa hamnida^^ *jeśli tak się to pisze*


     W jego oczach pojawiły się łzy. Jego ciało ogarną smutek. Martwił się.
Siedział w przedpokoju na ziemi, z podkurczonymi nogami, czekając na swoją miłość, która rano o 7:00 wyjechała na swój ważny mecz koszykówki zostawiając biednego Taemin'ka samego w domu.
-Dlaczego nie wracasz ?-szepną, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza-Dlaczego wciąż cię nie ma ?
     Podniósł z ziemi telefon, by po raz kolejny spojrzeć na wiadomość od Minho, którą dostał 4 godziny temu:
,,Minho:
Jestem już niedaleko. Czekaj na mnie, słodziaku."
Zaczął wyobrażać sobie najgorsze.
     Położył się na zimnej podłodze, wpatrując w drzwi, czekaj cierpliwie aż w końcu się otworzą, a w nich stanie on.
-Minho...-wyszeptał-...Gdzie ty jesteś ?
Przymkną powieki. Od razu jego wyobraźnia nasunęła mu uśmiechniętą twarz Minho. Chciał wyobrazić sobie jego ciepło, ale nie potrafił. Tego nie da się wyobrazić...To trzeba poczuć...

     Wyjął z torby klucz, wsuną w zamek i przekręcił. Nacisną na klamkę i wszedł powoli do środka.
Uśmiechną się pod nosem.
-Czekał. Jak zawsze.-stwierdził, widząc leżącego na ziemi chłopaka.
Uklękną przy nim, wsuną pod niego ręce i podniósł. Wszedł do ich sypialni i powoli, by go nie budzić, położył na łóżku.
Młodszy od razu, nieświadomie, przyciągną do siebie swojego ulubionego pluszaka-krowę i przytulił.
Choi zaśmiał się pod nosem, dotykając zimnego, od podłogi, policzka chłopaka. Sięgną po koc i przykrył go wraz z krówką. Popatrzył na niego jeszcze chwilę po czym wstał i po cichu wyszedł, zamykając za sobą drzwi.

                   ~~~~~~~ 2 godziny później ~~~~~~
     Otworzył powoli oczka. Zamrugał kilka razy, by przyzwyczaić się do światła. Podniósł się i rozejrzał do okoła:

-Gdzie ja...Minho!!-wyskoczył z łóżka jak torpeda i wybiegł z pokoju.
Wszedł do salonu, ale był pusty. Jego ciało ogarnęła panika:
-Gdzie ty...-zatkało go, zauważając postać stojąca w kuchni, opartą o blat. W ręku trzymał kubek z parującą cieczą.
Osoba spojrzała na Taemin'a przykładając usta do krawędzi naczynia.
-Minho...-wyszeptał-..Minho!-ruszył do niego biegiem.
Minho szybko odłożył kubek na blat, żeby Lee go nie staranował, i rozłożył ramiona. Taemin wbił się w jego klatkę mocno przytulając.
-Gdzie ty byłeś tak długo ? Martwiłem się!-zacisną dłonie na jego koszulce.-Napisałeś mi, że jesteś niedaleko. Czy nie daleko znaczy 3 godziny stąd ???!!!-oburzył się Lee, uderzając go pięścią w pierś. Nie było to silne uderzenie. Taemin nie był silny.
-Oo! Co taki charakterek ?- zapytał Minho.
-Zawsze gdzieś znikasz, a ja potem się martwię.-odsuną się od niego.
-Tak bywa.-zaśmiał się starszy, chwytając ponownie kubek.
-Nie mów tak-klepną go w ramie.-Nie lubię gdy tak mówisz.-spuścił głowę.
-Ale jak ?-zapytał po czym zbliżył się do jego ucha-Że tak bywa ?-dmuchną mu delikatnie, a Taemin;a ogarną gorąc.
-Minho!-odepchną go.
-Spokojnie, bo herbatę mi wylejesz.-ruszył do wyjścia z kuchni.
-Minho?- szepną cicho Taemin- Dlaczego mnie nie pocałowałeś na powitanie ?...Powinieneś mnie pocałować.-spuścił głowę.
Minho nie odpowiedział. Nie wiedział co. Pierwszy raz słyszał, że Taemin chce, by Choi go pocałował. Minho jeszcze nigdy nie złożył pocałunku na tych pięknych ustach, o których tak marzył. Choć kochał bał się to zrobić.
Odkąd tydzień temu, Taemin wprowadził się do Minho, zachowują się dalej jak przyjaciele, choć stwierdzili, że chcą być razem.
Minho zacisną dłonie. Musi być stanowczy. Musi dbać o swojego ukochanego. Musi się starać, by Taemin'owi niczego nie zabrakło.
Taemin chce, by Minho go pocałował i zrobi to.
Odwrócił się do stojącego, ze spuszczaną głową, Taemin'a. Widział, że bawi się nerwowo końcem koszulki.
Minho powoli ruszył w jego stronę aż zatrzymał się przed nim będąc w dobrej odległości. Taemin powoli podniósł wzrok.
-Nie musisz....tego robić-wyszeptał cicho, kładąc dłonie na klatce starszego.
Minho odłożył kubek na blat po czym wsuną dłoń w kasztanowe włosy Lee. 
-Wiem, że nie muszę.-stwierdził, a Taemin zacisną wargi, skupiając wzrok na napisie na koszulce sportowca.-Ale chcę.
-A!-pisną Taemin, czując jak traci grunt pod nogami.-Minho! Co robisz ?-zapytał, czując jak silne ręce Minho trzymają go w powietrzu.
Minho nie odpowiedział. Uśmiechną się do niego i wyszedł z młodszym z kuchni. Otworzył stopą lekko uchylone drzwi ich sypialni i wszedł do środka. Położył młodszego delikatnie na łóżku i zawisł nad nim.
-Minho...-wyszeptał Taemin, a Choi się zaśmiał.
-Wyglądasz jak słodka psinka-stwierdził, obserwując pozycję młodszego. Trzymał dłonie przy piersi ze zgiętymi nadgarstkami, a nogi też miał lekko uniesione ze zgiętymi kolanami.-Słodki piesio..-pochylił się i złożył na ustach delikatny, ale pewny pocałunek. 
Taemin cicho zamruczał, gdy Minho lekko się odsuną.
-A może jednak kotek ?-zaśmiał się.
-Hmm...??-zdziwił się młodszy, robiąc swoje słodkie oczka. 
Minho uśmiechną się i znów połączył ich usta. Tym razem to nie był zwykły pocałunek. Całował go. Na razie tylko delikatnie. Nie chciał skrzywdzić swojego Lee. W końcu się odważył, by wziąć górę.
-Minho...-wyszpeptał Taemin na chwilę przerywając pocałunek.
-Co się stało ?-w jego oczach pojawiło się zmartwienie.
-Czy my...-zaczął-...Czy my będziemy się kochać ? 
Tym pytaniem kompletnie zaskoczył starszego.
-A chcesz ?
Taemin nie odpowiedział. Podparł się na łokciu, by sięgnąć ust przyjaciela.
-A ty chcesz ?-zapytał po złożeniu na jego ustach czułego pocałunku.
-Pragnę cię, kociaku.-widząc przed sobą te piękne oczy i czując pod sobą te drobne ciałko, o którym tak marzył, już nie mógł się powstrzymać. Wbił mu się w usta, całując namiętnie jak tylko potrafił. Chciał pokazać jak bardzo go kocha, jak bardzo do pragnie. 
Taemin przesuną dłońmi po klatce i brzuchu starszego czując jego wyrzeźbione mięśnie. Chwycił końce jego koszulki, jednak nie podciągną do góry. Nie był pewny.
-Mogę ?-zapytał w trakcie pocałunku.
-Oczywiście.-stwierdził, wyznaczając pocałunkami drogę do jego najwrażliwszego miejsca na ciele - szyi.
Taemin westchną. Gorąc, jakie wywoływał u niego Minho tysiącami drobnych pocałunków, było nie do opisania. Nigdy nie czuł tego. Każde miejsce dotknięte przez niego parzyło. 
Taemin w końcu, po otrzymaniu pozwolenia, podciągną koszulkę Minho do góry, do ramion. Choi załatwił resztę i t-shirt znalazł się na podłodze. 
Taemin owiną się nogami w okół bioder starszego i oboje westchnęli gdy ich erekcje otarły się o siebie.
Minho, bez żadnych pytań, sięgną dłonią w dół, chwytając bluzkę Lee i zdejmując ją. Przejechał dłonią po jego mlecznej skórze, zatrzymując się na boku. 
Nie potrafił sobie tego wyobrazić co teraz właśnie się dzieje, a tego co teraz poczuł to by nigdy nawet nie pomyślał. Taemin błądził dłonią w jego spodniach. Nawet nie zauważył kiedy Lee rozpiął mu spodnie.
-Kiedy ty to...
-Nie będziesz odwalać całej roboty-przerwał mu, uśmiechając się zadziornie.
-Że...-nie zdążył dokończyć gdyż Taemin, całą swoją posiadaną w tym momencie siłą, przewrócił Minho na plecy i jak zwinny kotek wślizgną się na niego.
-Zawsze chciałem to zrobić.-uśmiechną się słodko, ale w jego oczach było widać, że coś ukrywa.
-Ale co?-zdziwił się Minho, a chwile później Lee znajdował się na wysokości krocza Choi- Taemin? Co ty robisz ??-w jego głosie słychać było przerażenie.
-Jak to co ?-zaśmiał się, zsuwając spodnie starszego do kostek-Chcę ci obciągnąć-uśmiechną się, a z jego oczu zrobiły się dwa małe bananki.
-CO ??!! Nie!! -spanikował -Nie możesz!! To jest...Ahh!-nie zdążył nic już z siebie wydusić, gdyż Taemin pochylił się i przygryzł członka Minho przez materiał czarnych bokserek. Nie sądził, że tak to zadziała na przyjaciela. Usłyszał jak jego oddech nagle stał się szybszy i widział jak zaciska pięści na pościeli.
Z uśmiechem na ustach pochylił się ponownie i końcem języka przejechał po całej jego długości.
-Taemin-ah...-odchylił głowę do tyłu.
-Nie znałem cię z tej strony.-zaśmiał się.-W końcu udało mi się znaleźć twoją słaby punkt i....
-Taemin!!!!!!!! 
-Dobrze. Już dobrze.-zaśmiał się-Jesteś straszne niecierpliwy.
Lee zsuną bokserki Minho i wraz ze spodniami rzucił je na podłogę.
-Kawaii-pisną Taemin jak japońska nastolatka.
-Chcesz w łeb ????-krzykną Minho, unosząc się i podpierając na łokciach.
-Minho.-Taemin położył palec wskazujący na czole starszego i popchną go, by ten z powrotem się położył.-Ja tu teraz dowodzę. Ty się masz położyć i zrelaksować. 
-Jak ja się mam zrelaksować gdy...OH MY GASH!!
Taemin delikatnie muskał językiem główkę penisa Choi na co ten niespokojnie się wiercił jakby śnił mu się jakiś koszmar. Wsuną go w końcu całego do ust, zaczynając poruszać głową w górę i w dół.

Minho jęczał jak pogięty. Nie sądził, że może być tak dobrze.
-Taemin...ja...-nie umiał się wysłowić. Czuł jak po czole spływają mu kropelki potu.-Taemin...ja zaraz...Yh!!-jękną, wypinając biodra do przodu i rozlewając się w jego ustach.
Minho przymkną powieki, próbując uspokoić oddech.
Taemin położył się na nim, obserwując smutnie twarz swojego wielkoluda.
-I to koniec ?-wysuną dolną wargę.
Minho uśmiechną się po czum otworzył oczy.
-No co ty? Nie zostawię cię takiego rozpalonego.-stwierdził.
-Ha! Kto tu jest rozpalony ?-prychną.-To ty tak jęczałeś i...
-Jak ja cię zaraz !!-przerwał mu, chwytając do za ramiona i odwracając na plecy.
*******

-Minho. Ja się boję.-stwierdził, gdy Choi wysuną z niego palce, którymi próbował przygotować Taemin'a.
-Wiem, ale....
-To boli, prawda ?-szczęście zamieniło się w strach.
Minho nie wiedział co na to odpowiedzieć
-Może ni róbmy tego i...
-Nie! Ja chce! Zbyt długo czekaliśmy na to, żeby teraz uciec... Minho...zróbmy to.-stwierdził, chwytając jego dłonie.
Minho nie był pewny, ale chciał uszczęśliwić Taemin'ka.
-Na pewno ?-bał się. Nie chciał zrobić mu krzywdy.
-Tak. Na co czekasz ? Twój chłopak czeka.-poruszył biodrami, uśmiechając się słodko.
Minho wiedział, że to tylko przykrywka, by nie czuł się źle.
Chwycił swojego członka i przyłożył do wejścia Lee. Podniósł wzrok i zobaczył jak młodszy zaciska powieki. Przygryzł wargę.
Zaczął powoli się w niego wsuwać, gdy z ust Taemin'a wydobył się cichy jęk bólu.
-Taemin...
-Zrób to! Ja tylko muszę się do ciebie przyzwyczaić.-stwierdził, przerywając Minho.
Choi nie wiedział co ma teraz zrobić. Wycofać się czy skończyć to co zaczęli. Bał się, że zrobi mu krzywdę, a tego nie wybaczył by sobie do końca życia. 
-Minho...-wyszeptał ponownie.-Proszę.
Minho chwycił drżące dłonie Lee i kontynuował. Widział, że Taemin stara się być silny. Powstrzymywał się przed wydaniem jakiego kol wiem dźwięku, ale z pod jego powiek zaczęły wypływać łzy. Jedna druga. Minho od razu pochylił się z starł je ustami, będąc z w nim już cały.
-Kocham cię, Minho.-stwierdził nagle, otwierając oczy.
-Ja ciebie też, Minne...Mogę kontynuować ?-zapytał, odsuwając z czoła młodego kosmyki włosów.
-Jestem gotowy.
Minho nie trzeba było niczego innego. Powoli zaczął się wysuwać, ale nie do końca, i znowu wsuwać.
     Jego ruchy stawały się coraz pewniejsze, młody Lee zapomniał o bólu. Czuł przyjemność o której kiedyś mógł sobie tylko pomarzyć. Obydwoje to czuli. 
-Minho...szybciej.-poprosił, a raczej rozkazał Lee.
Choi wykonał polecenie. Głośne jęki wypełniły pokój dając do zrozumienia jak bardzo jest im dobrze.

     -Minho...ja zaraz.-stwierdził, wbijając paznokcie z dłonie starszego.
-Ja też-zaśmiał się.-Aaahh.!!!-jękną, rozlewając się w nim, a sperma Taemin'a wystrzeliła na ich brzuchy.
Minho opadł na Taemin'a, dysząc mu do ucha. Chciał z niego wyjść, ale Lee szybko zareagował.
-Nie!-objął go mocno.-Nie wychodź. Tak jest dobrze.
Starszy uśmiechną się i pocałował go w policzek:
-Przepraszam, że bolało.
-Nie bolało-uśmiechną się.
Minho położył się na boku, a Taemin przytulił się do jego piersi. Było im tak ciepło, że nie potrzebowali żadnego koca.
-Dzisiaj wieczorem też to zrobimy??
-Taemin!!
-Tak tylko pytam. Fajnie było.-zachichotał, a Choi przycisną go mocniej do siebie. 

 


HiRa 23:52:52 19/07/2012 [komentarzy 5] Komentuj

Spis Treści - Damsko - Męski

Wieloczęściowe:

 




 

(Druga wersja, dla ciekawych, na moim drugim blogu jako "Zakazany Owoc" [link] )

Tytuł : Black and White
Typ : Hentai, smut, komedia.(SHINee + Hira i TaeYon)
Status : Trwający

Opis:
    Pewna dziewczyna, o imieniu Hira, wraca nocą od przyjaciółki znajdując w parku nieprzytomnego, pobitego mężczyznę. Chcąc mu pomóc zabiera go do swojego mieszkania. Po obudzeniu się od razu zaczyna wywracać jej życie do góry nogami, a ich stosunki polegają jedynie na seksie i kłótniach jednak po czasie zaczynają darzyć się uczuciem. Na drodze do szczęścia staję im jednak dawny przyjaciel  Hiry, Choi Minho, który wraca po nią ze Stanów Zjednoczonych. Zobacz jak potoczą się ich losy.
 

Rozdział 1
Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 7

Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11

 

 


One-Shots:

Utracona miłość
Utracona miłość

Szatnia
Szatnia


HiRa 13:48:36 17/07/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Spis treści - Yaoi

Wieloczęściowe:

 


 

                                             

Tytuł : My Cat Key
Typ : Yaoi.(SHINee)
Status : Trwający

Opis:
Taemin, wraz z Minho, kupują swojemu przyjacielowi, Jonghyun, na urodziny rudego kotka, który jednak po dotarciu do domu okazuję się być kocią hybrydą o imieniu Key. 

 

Część 1
Część 2
Część 3
Część 4
                                         


 


One-Shots:
 
 


Odległość (2Min)
 


Uśmiech (OnTae)


Obrączka (OnKey)

 


Bezdomny (2min)
 


Syrena (OnKey)


(Hot)Dog
(Hot)Dog - JongKey   (+18)


MinKey
Gabinet - MinKey
   (+18)

 


2min
The first time - 2Min


Ciężka praca
Ciężka praca - OnHo + Jonghyun



I betrayed you - 2Min / JongKey


Raining
Raining - OnTae

EunHae
Zejście - EunHae (+18)


HiRa 13:10:21 17/07/2012 [komentarzy 0] Komentuj

,,To tylko seks"cz. 3 SHINee Yaoi

Chciałabym tylko poprosić, że jeśli znajdują się gdzieś w pobliżu osoby, które chciałyby bym dalej pisała ,,Black end White'' proszeni są o zgłoszenie chociażby w komentarzu. Dziękuję bardzo i zapraszam na CZ.3 ^^


     Przeciągną się radośnie. Był cały spocony, ale to pot szczęścia, jak kol wiek to brzmi. Otworzył powoli oczka i rozejrzał się. Jego wzrok spoczął na śpiącej twarzy Minho. Położył dłoń na jego policzku, wspiął się wyżej i złożył na jego ustach czuły pocałunek. Jednak go to na szczęście nie obudziło. Pana Choi Minho nic nie obudzi.
Podniósł się i rozciągną ręce. Wiatr, który wpadł przez otwarte obok okno owiał przyjemnie jego nagą klatkę. Oparł się o parapet i wyjrzał na zewnątrz. Ogród był pusty. Spoglądając na basen wróciły do niego bolesne wspomnienia. 
-Jonghyun...-wymamrotał naprawdę cicho. Prawie niesłyszalnie.
To bolało. Tak bardzo.
     Powoli wstał, ubrał bieliznę, zarzucił na ramię swoje wcześniej noszone ubrania. Odwrócił się do śpiącego:
-Minho...Przepraszam. 
Wyszedł i ruszył do swojego pokoju. Wszedł do środka, by jak najszybciej wziąć prysznic.
     Chłodna woda spływała po jego ciele. 
Oparł się ręką o ścianę i westchną
,,Taemin ?? Wiesz, że to nic nie znaczyło, prawda??"
-Wraaaa!!-krzykł uderzając w ścianę pięścią.

Nagle jego ciało stało się słabe. 
-Jonghyun...nienawidzę cię-szepną, spuszczając głowę-Tak bardzo....
~~~~~~~~~~~~~~~~
     Jonghyun siedział przy kuchennym stole twitując w telefonie na Twiterze. Do kuchni wszedł Key, pędem siadając na przeciwko Bling'a.
-Jong!!-zaczął podekscytowany.-Pójdziemy gdzieś ?? Może na lody ?? Do kina ??
-Nie mam ochoty-wypowiedział zimno, a Kibum'a zamurowało.
-Jonghyun...-znów chciał zacząć, ale ktoś mu przerwał.
-Jonghyun ??-do kuchni wszedł Onew-Widziałeś gdzieś może Taemin'a ?-zapytał, podchodząc do lodówki.
-A dlaczego on miałby niby wiedzieć gdzie jest Lee, co ?-zapytał ostro Key.
-No jak to...Nie wiesz co się stało ??...Przecież Jonghyun i Taemin...
-Nie wiem gdzie jest.-Jonghyun wstał, przerywając Onew i ruszył do wyjścia.
-Kim!!!-krzykną za nim Key, gwałtownie wstając od stołu. Jednak starszy nie raczył się zatrzymać- Kim Jonghyun !!!!-to także nic nie dało.
Onew wolał się nie odzywać, bo wściekły Key był jak głodny lew.
     W Key rosła złość. Miał zamiar teraz pobiec za tym dinozaurem i wyjaśnić sobie kilka spraw.
Biegł. Biegł ile sił w nogach.
Wbiegł na schody i gdy już miał stanąć na pierwszym piętrze, potkną się o ostatni schodek i upadł. Zacisną powieki czekając na bolące uderzenie, jednak wylądował na czymś twardym, ale miękkim. Na 100% nie była to chłodna podłoga.
Otworzył powoli oczy i zobaczył przed sobą znajomą mu twarz. Nie był to jednak Jonghyun za którym gonił.
-Możemy porozmawiać ?-odezwał się spokojnym głosem, Minho.

     Minho otworzył drzwi swojego pokoju i wpuścił do środka Key, który nie pewnie wszedł i powoli usiadł na łóżku. Choi wszedł za nim i zamkną drzwi.
-Dawno mnie tu nie było-Kibum próbował się zaśmiać, lecz wrócił do stanu poprzedniego- niepewności. Zawsze tak czuł się gdy stawał z Minho sam na sam.
Minho oparł się o ścianę i spojrzał na rozglądającego się do okoła Kibum'a.
Podszedł do niego, a Key szybko wstał.
-Jeśli chcesz wiedzieć gdzie jest Taemin to nie mam pojęcia.-odwrócił się, by nie patrzeć na jego uśmiech.
-Co jesteś taki chłodny. Drugi Jonghyun.-złożył ręce na piersi.-Wolę tamtego Key.
-Mieliśmy o tym zapomnieć.-szepną Key.
-O! Czyli jeszcze to pamiętasz.-zaśmiał się.
-Trudno...żebym nie pamiętał.-spuścił wzrok.
-Żałujesz ?
-Dlaczego pytasz ?-zapytał szybko.
Minho westchną.
Key otworzył szeroko oczy, gdy Minho popchną go na ścianę i oparł się jedną ręką obok jego głowy. Key podniósł powoli wzrok patrząc w głębokie spojrzenie Minho.
-M-Minho ?? C-co robisz ??-wyjąkał, a Minho uśmiechną się. Key nienawidził tej pewności siebie u niego.
-Zapytałem czy żałujesz tamtej nocy, a ty mi nie odpowiedziałeś.-mówił bez problemu. Nie denerwował się tak jak Key.
-Nie powinniśmy o tym rozmawiać.-stwierdził.-To był wypadek. To nie ma już żadnego znaczenia.
-Tak ? A co powiesz o Jonghyun'ie i Taemin'ie ??...To, że całowali się dziś w basenie też nic dla nich niby nie znaczyło, a gdy Jonghyun dowiedział się od Onew, że Taemin znikł to od razu wyszedł go szukać.-mówił, jakby chciał mu coś wytłumaczyć jak małemu dziecku.
-Całowali się ??..Dzisiaj ??...Nie wiedziałem. Jonghyun mi nic...
-A on ci w ogóle coś mówi ??...Dla niego liczy się tylko seks. Nie widzisz tego ??-mówił z troską w głosie.
-MINH..!!!-nie dokończył gdyż Choi wbił mu się w usta. Złożył na nich czuły pocałunek i odsuną się lekko.
-Z jakieś trzy godziny temu zrobiłem to po raz pierwszy z Taemin'em.-głaskał go po policzku.
-D-D-dlaczego mi to mówisz ??-drżał po Minho pocałunku. Kompletnie się tego nie spodziewał. Nigdy, by się nie spodziewał.
-A jak myślisz??...Chcę dać ci do zrozumienia, że nikt nie jest w tym tak dobry...jak ty.-zjechał dłonią na jego klatkę.
Key jednak szybko go odrzucił.
-Mam gdzieś to co robisz z Taemin'em!!! Taemin cię kocha, a ty go tak traktujesz!!!
-On mnie, do cholery, NIE KOCHA. Już mnie nie kocha, a ja nigdy go nie kochałem. Tak mi się tylko wydawało.-zaczął rozumieć, że nie potrzebnie podjął się takiego zadania. Key wszystko mu utrudnia.
-A ja kocham Jonghyun'a i to, że mnie teraz pocałowałeś tego nie zmieni. Minho!! Ja zapomniałem o tobie!!-odparł i wyszedł z jego pokoju.
     Choi spuścił głowę.

     Key wskoczył do swojego pokoju i rzucił się na łóżko, wbijając głowę w poduszki. Nie potrafił zatrzymać łez.
-Dla Jonghyun'a....Liczy się tylko seks ?? NIe!! To nie może być prawda!!!-darł się w jedną z poduszek.
Key odwrócił się na plecy. 
Wszystko co powiedział Minho przeżerało go na wylot. Każde zdanie, każde słowo. Co, przez to wszystko, miał na myśli Minho. Co dokładnie chciał mu przekazać.
Położył się na boku, wsuwając rękę pod poduszkę, na której się położył. Nie może teraz o tym myśleć. Strasznie bolało.
,,Jonghyun całował się z Taemin'em??...Jak to ??..Jak mógł mi to zrobić ??...Cały czas jest dla mnie taki zimny. W ogóle nie okazuje swoich uczuć i tak na prawdę to nigdy nie powiedział mi...Kocham cię.
Minho ? Masz rację ??"
Zasnął.

~~~~~~~~~~~~~

     Jonghyun szybkim krokiem przemierzał park, rozglądając się do okoła. W połowie jego drogi zaczął padać deszcz, który wszystko mu utrudniał. Był już cały przemoczony.
Kolejny raz postanowił ponowić próbę zadzwonienia do Taemin'a. Przyłożył Komórkę do ucha i po dwóch sygnałach ktoś odebrał:
~T-tak ??
-Taemin!! Gdzie ty jesteś do cholery??-prawie, że krzyczał.
~Za tobą.-wypowiedział cicho i się rozłączył.
Jonghyun gwałtownie się odwrócił, widząc przed sobą zapłakaną buźkę Taemin'a.
-Boże.-Kim od razu przyciągną go do siebie i mocno przytulił- Taemin. Gdzie ty się szwendasz.??
-Dlaczego mnie szukałeś ?-zapytał.
-Jak to dlaczego ?...Mogło ci się coś stać.
-Ale ciebie to przecież nie obchodzi.-odsuną się od niego. Musiał przerwać tę krótką przyjemność.
Jonghyun szybko zrozumiał o co mu chodzi. O to co powiedział mu dzisiaj w kuchni.
-Chodźmy do domu, bo się przeziębisz.-ruszył przed siebie, a Taemin został w tyle.
-Obchodzi cię to czy zachoruję??-Taemin nie dawał za wygraną. 
Kim odwrócił się do niego.
-Czego ty chcesz ???
Taemin nie odezwał się. Odwrócił się i ruszył w przeciwną stronę do Jonghyun'a. 
Kim prychną i ruszył tam, gdzie dążył przed chwilą. Martwi się o Taemin', ale jeśli on tego nie docenia to nie.
~~~~~~~~~~~

     Key siedział podkurczony na łóżku Jonghyun'a, czekając aż wróci. Zaczął się denerwować, gdyż za oknem szalał tajfun:
-Eh...-westchną, spuszczając wzrok na swoje nagie stopy. Wsuną je pod koc, bo strasznie mi marzły.
Nagle odwrócił głowę słysząc dźwięk otwierających się drzwi.
-Jonghyun...-wyszeptał.
Jonghyun zachowywał się jakby w ogóle go nie zauważył. Zdjął mokrą koszulkę i sięgną do szafy po czystą.
-Kim!!-Key gwałtownie wstał.
Zdziwiony Jonghyun odwrócił się.
-Key? Co ty tu robisz ??
Kibum widząc go przed sobą z nagim torsem przestał racjonalnie myśleć.
-Jaa...bo ja...Gdzie byłeś??-zacisną zęby, próbując nie myśleć o pięknym ciele Bling'a.
-Ja ? A co ? Martwiłeś się?-zaśmiał się.
-Jong!! Przestań się ze mną drażnić.-spuścił głowę.
Dino uśmiechną się pod nosem i podszedł do niego. Chwycił jego podbródek i uniósł jego głowę.
-Co się dzieje, że jesteś taki smutny ?-zapytał ciepło, patrząc w smutne oczka Key.
-Bo..bo...byłeś z Taemin'em, prawda ?-zapytał.
-Przecież...
-Dlaczego całowałeś się z Taemin'em ???-przerwał mu. Musiał to teraz powiedzieć.
Jonghyun patrzył na niego przerażony.
-Key...ja...
-Zostaw mnie.-odsuną się od niego.-Dla ciebie liczy się tylko seks!!-krzyczał, a łzy zaczęły mu napływać do oczu. 
-Co ? Jak możesz tak myśleć ?-Jonghyun nie potrafił uwierzyć w to, co powiedział mu właśnie Key. 
-Co? A jak mam rozumieć twoje zachowanie ?? Jesteś dla mnie miły tylko wtedy gdy masz ochotę na seks!! Nigdy jeszcze nie powiedziałeś mi, że mnie kochasz!! Może ty tak naprawdę tylko się mną bawisz!!! Ty zimny...-nie dokończył gdyż Jonghyun wbił mu się brutalnie w usta, powalając na łóżko.
Key szybko przerwał pocałunek, a Kim zawisł nad nim:
-Ty oschły dinozaurze!! Złaś ze mnie, ty!!-położył dłonie na klatce Bling'a, próbując do odsunąć od siebie jednak on ani drgnął.-To koniec!! Słyszysz!! Z nami koniec!!!
-Na prawdę nie chcesz mieć mnie już tylko dla siebie ?-pogłaskał go po policzku.-Chcesz żeby ktoś inny sobie mnie zabrał ?
-N-nie chce...-Key już nie dał rady i zatopił się w brązowych tęczówkach przyjaciela.
-Więc czego chcesz ?-pochylił się do jego ucha- Powiedz mi czego pragniesz, a ja to spełnię.-przygryzł płatek jego ucha, a Kibum westchną, odchylając lekko głowę do tyłu.
-Chcę...kochać się z tobą...-wyszeptał, a na ustach Jonghyun'a pokazał się zadziorny uśmieszek.
-Właśnie. I to jest poprawna odpowiedz.-odszukał jego usta i pogrążyli się w namiętnym pocałunku.
~~~~~~~~~~~~

     Taemin wrócił do domu przez nikogo nie zauważony. Wszedł do pokoju i od razu się przebrał. Zastanawiał się co się stało, że Minho nie przyszedł do niego. Na pewno przez ścianę słyszał jak zamyka drzwi. Musiał słyszeć. Zawsze słyszy. Może coś się stało. Obraził się ??
-Eh...-Taemin westchną, siadając z brzegu swojego łóżka. Zaczął się kołysać w przód i w tył.-..Ciekawe co teraz robi Jonghyun ?-zwiną usta w dziobek. Wstał, podszedł do drzwi, uchylił je i wyjrzał, rozglądając się po korytarzu. Było pusto i cicho. Wyszedł na zewnątrz, zamykając powoli drzwi. Na paluszkach udał się pod pokój Jonghyun'a i przyłożył do niech ucho. Nagle podskoczył ze strachu, słysząc dzwonek swojego telefonu:
-Nie nie nie nie...-szeptał, wyjmując komórkę ze swoich spodni i klikając przycisk ,, zajęte'' Dzwonił Onew. Wsuną telefon z powrotem i oparł się o drzwi, ponownie nasłuchując.

    -Słyszysz ?-powiedział Jonghyun, przestając całować szyję Key i zaczynając nasłuchiwać.
-Nin nie słyszę. Kim! Przestań się wydurniać i całuj.-marudził Kibum.
-Nie, zaczekaj.-Jonghyun wstał i w samych bokserkach podszedł do drzwi. Chwycił powoli klamkę i szybko pociągną do siebie.
-A!!-obydwoje w pokoju usłyszeli znajomy głosi gdy pod nogami Jonghyun'a już ktoś leżał.
-O! Taemin!-zaśmiał się Key.-Hej^^ -pomachał mu energicznie.
Taemin patrzył na niego przez nogi Jonghyun'a. Coś strasznie go ukuło, a do oczy zaczęły napływać łzy, widząc w Bling'owym łóżku nagiego Key. Miał tylko krocze zakryte lekko krawędzią kołdry.
Podniósł się powoli i z łzami na policzkach spojrzał na Jonghyun'a. Jego twarz także nie wskazywała na szczęśliwą. Był zmartwiony.
Lee nagle zrobił odwrót i pobiegł pędem do swojego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi i z płaczem wbijając się w poduszki. Myślał, że nie czuje nic do Jonghyun'a, że dziś rano to było takie chwilowe zauroczenie, ale gdy zobaczył na pół nagiego Jonghyun'a i nagiego Key to serce mu pękło. Nie potrafił już zatrzymać łez.
    
-No Jonghyun.-Key położył się na plecach, rozkładając ręce i nogi jak latawiec.-Możesz kontynuować.-uśmiechną się na samą myśl dalszych mizianek.
-Nie mam już ochoty.-zaczął się ubierać.
-CO???!!!!!-Key gwałtownie się podniósł.-Żartujesz, prawda ???!!!!
-Byłbym ci wdzięczny gdybyś pościelił łóżko i poszedł do swojego pokoju.-Już ubrany, wyszedł z pokoju, udając się do przedpokoju.
-Taemin!-sykną Key-Ty mała glizdo!!


HiRa 19:12:34 12/07/2012 [komentarzy 6] Komentuj

,,Kocham cię'' cz. 2 SHINee Yaoi

Przez te ciepło moja wena wiruje. Ma wizje na to...i nagle na to. Te ciepło jest już na prawdę męczące. -.-
Czas na Jonghyun'a i Taemin'a, którzy wpakowali się w niezłe kłopoty ^^<33
Życzę miłego czytania....


     Po tym jak Minho wszedł do środka, tupiąc ze wściekłości jak słoń, Taemin zaczął się zastanawiać czy to nie jest zły sen. Przecież takie coś nie mogło się wydarzyć. On nigdy, by nie zdradził Minho. Swojego Minho, który zawsze się nim opiekował, nim nawet poczuł do niego uczucie.
-Tego się nie spodziewałem-zaśmiał się Jonghyun, opierając się łokciami o nogi Młodego.
Taemin odwrócił się.
,,Czyli to jednak prawda...Właśnie zdradziłem Minho''
Gwałtownie się podniósł i wbiegł do środka, pędząc za Choi.

-Taemin!!!-krzyczał Kim-Zaczekaj!!
On jednak nie zareagował. Musiał jak najszybciej znaleźć Minho.
Biegnąc korytarzem, w którym znajdowały się ich pokoje, nagle zwolnił aż po chwili zatrzymał się. Zrozumiał, że to nie ma sensu. Ma mu się wytłumaczyć ?? Z czego ?? Co mu powie ?? Nie ma wytłumaczenia na zdradę.
     Nacisną klamkę swojego pokoju i wszedł do środka. Rozejrzał się do okoła. Pod ścianą leżała torba z ubraniami, które miał zabrać dziś, po powrocie Minho, do jego pokoju, by zamieszkać razem. Z pokoju Taemin'a mieli zrobić pomieszczenie na prezenty od fanek, które pchały się w piwnicy. Teraz mogli o tym jedynie pomarzyć.
Lee podniósł torbę i rzucił na łóżko, siadając obok. Odpiął ją, a jego oczom ukazała się szklana ramka ze zdjęciem jego i Minho z zeszło rocznych wakacji. Wziął je do dłoni i nagle jego ciało ogarnęła wielka wściekłość. Nie wytrzymał tego. Odwrócił się i wyrzucił zdjęcie przez okno, które roztrzaskało się o betonowy chodnik obok basenu. 
     Opadł na podłogę, rozkładając się jak latawiec. Cała podłoga była przez niego mokra, ale nie miał zamiaru teraz tego sprzątać.
Zamknął oczy, by pomyśleć. Musiał pomyśleć co dalej z Minho, ale zamiast tego przed jego oczami staną obraz Jonghyun'a wychodzącego z basenu. Cały mokry ruszył w jego stronę, przeczesując włosy. Jego uśmiech...
-NIEE!!-wstał gwałtownie.-Wyjdź z mojej głowy!!-zaczął się kręcić aż poślizgną się na mokrych panelach i wylądował na tyłku.-Ała..-wyjęczał, masując obolałe miejsce.
Powoli wstał i poszedł wziąć prysznic.

     Jonghyun leżał w słońcu na leżaku, ciesząc się ładną pogodą. Nagle drgną słysząc trzask tłuczącego się szkła. Podniósł się, zsuwając okulary przeciwsłoneczne z nosa. Nic nie zauważył, więc wstał i rozejrzał się jeszcze raz. Jego zainteresowanie przykuło coś obok basenu. Nie mógł z daleka tego opisać, więc podszedł bliżej. Kawałki przeźroczystego szkła i kawałek papieru. Podniósł go i odwrócił.
-Hmm...?-mrukną, widząc przed sobą zdjęcie Minho i Taemin'a. Był pewny, że ktoś musiał to wyrzucić przez okno, bo nikogo tu nie słyszał i na dodatek gdzieś jej już w domu widział, ale nie umie sobie przypomnieć gdzie.
Odwrócił się i spojrzał na budynek. Jedyne okno jakie było otwarte to z pokoju Taemin'a.
-Taemin ??-jeszcze raz spojrzał na zdjęcie, a później znowu na okno-Zaskakujesz mnie.
Nagle przed oczami migną mu jakiś ruch. Zerkną w głąb domu gdzie szwędał się Onew.
-Jinki !!-krzykną, a starszy odwrócił się-Chodź na chwilę!-machną ręką, a Onew ruszył w jego stronę.
-Tak ?-zapytał, zatrzymując się przed nim.
-Posprzątaj to-wskazał na ziemię po czym ruszył do wejścia.
-Co ? Dlaczego ja ?? KIM!!!!

     Jonghyun wszedł na piątro i podszedł do drzwi pokoju maknae. Zapukał, ale nikt nie odpowiedział, więc postanowił sam sprawdzić sprawę. Nacisną na klamkę i wszedł do środka. Rozejrzał się, ale Taemin'a nie było.
-Gdzie go wywiało ??-zdziwił się, opierając dłonie na biodrach.
Usłyszał otwierające się drzwi, a z łazienki wyłonił się Taemin, wiążąc ręcznik na biodrach. Pierwszy raz widział ciało dzieciaka w całej okazałości.
-Nudzi ci się ?-zapytał, a Lee szybko podniósł wzrok, odskakując do tyłu.
-Jonghyun??-w jego oczach kryło się przerażenie. Zrobiło mu się gorąco. Jonghyun dalej paradował w samych spodenkach.-C-co ty tu robisz ??-jego głos się załamywał.
-Nie masz czym rzucać z okna.??-zapytał, pokazując mu zdjęcie.
-Nie twoja sprawa-odparł cicho. Miał nadzieje, że Kim tego nie usłyszy, ale jednak się mylił.
Jonghyun podszedł do niego, a Taemin wbił się w ścianę, otwierając szeroko oczy.
-Przez twoją bezmyślność mogłeś przez to kogoś zabić!! Masz dużo szczęścia.
-J-jaa..nie chciałem...T-t-to był wypadek.-strasznie się jąkał. Porasz pierwszy czuł się niespokojnie, gdy w pobliżu jest Kim.
Jonghyun przeleciał go wzrokiem po czym wzrokiem spoczął na twarzy Maknae, uśmiechając się zadziornie. Taemin cały drżał.
-Boisz się mnie ??-szepną cicho, kładąc dłoń obok głowy.
To, co czuł Taemin było nie do opisania. Gorąc, przerażenie, OGIEŃ. Nawet nie zauważył, że upuścił ręcznik na podłogę. Teraz Jonghyun go miał przed sobą całego nagiego, czego jeszcze nie wiedział.
-N-nie, a dlaczego m-miałbym ??-zaczął nadmiernie mrugać co robił tylko gdy się na prawdę denerwował.
-Dobrze, więc...-Jonghyun odsuną się od niego, składając ręce na biodrach i uśmiechając się łobuzersko.-...ubierz się.-wskazał na ręcznik na podłodze, a Taemin otworzył szeroko oczy, szybko się nim z powrotem owijając.
-Możesz już opuścić mój pokój ??-starał się zapytać stanowczo, ale nie był pewny czy mu wyszło.
-Mogę. Oczywiście, że mogę.-odwrócił się i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
-Głupek-bąkną pod nosem, podchodząc do szafki.
Nagle poleciał do przodu, bo ugięły mu się nogi. Wszystkie skutki uboczne po spotkaniu z Jonghyun'em dopiero teraz zaczęły dawać się we znaki.

     Key wyjrzał zza futryny drzwi kuchennych skupiając wzrok na, robiącym coś przy blacie, Jonghyun'ie. Uśmiechną się zawadiacko i ruszył do boju. Podbiegł do niego i wskoczył mu na plecy od razu owijając się kończynami do okoła jego ciała. Był jak kot chcący papu.
Kim nawet nie drgnął. Odłożył nóż i odwrócił głowę w stronę wyszczerzonej twarzy Kibum'a:
-Czego chcesz ??-zapytał.
-Oj..Kim!!-uderzył do lekko w pierś-Nie bądź taki zimny. Twój Kiciuś przyszedł.
-Nie widzisz, że coś robię ?!-w jego głosie nie było litości. Wtedy zasmucony Key zjechał po jego ciele, siadając rozkroczny na tyłku na podłodze. 
Jonghyun uśmiechną się pod nosem. Uwielbiał, gdy wierzył we wrogość z jego strony.
-Hej!-szybko się odwrócił- Masz zamiar tak u siedzieć ??
Key podniósł powoli wzrok na Jong'a. Starszego ścisło w brzuchu zauważając w oczach młodszego łzy.
-Key ? Czy ty....
-Dlaczego jesteś dla mnie zawsze taki podły.-gwałtownie wstał.-Jesteś dla mnie miły...tylko jak ci się zachce...-wymruczał, spuszczając głowę.-Zastanawiam się...czy słowa ,,Kocham cię'' jakie mi mówisz są prawdziwe...-wymamrotał.
Jonghyun westchną:
-Chodź tu-przyciągną go do siebie i przytulił, a Key wydał z siebie koci pomruk zadowolenia.
-Mmm...zawsze działa-w jego głosie słychać było szczęście-Dziękuję.-wtulił się w niego mocno.
Jonghyun nagle otworzył szerzej oczy, widząc wchodzącego do kuchni Taemin'a. Spojrzał na nich, ale szybko odwrócił wzrok i pędem podszedł do kuchni. Kim dążył za nim wzrokiem.
-Jesteś taki ciepły...To przez słońce, prawda ??...Możesz w tych spodenkach chodzić całe życie. Pozwalam ci, dinciu. Mam pomysł. Pójdę się przebrać i pójdziemy popływać.-energicznie od niego odskoczył-Poczekaj tu na mnie!!-uciekł.
Taemin to wszystko obserwował i coś go męczyło. Nie potrafił jednak określić swojego uczucia.
-Taemin-nagle usłyszał jego głos. Odwrócił się do niego powoli.-Wiesz, że to nic nie znaczyło, prawda ??
-Hmm??..A..to..Tak. Wiem. Oczywiście, że wiem-zaśmiał się, próbując ukryć smutek.
Jonghyun uśmiechnął się do niego. Podszedł do niego, przetrzepał mu włosy i wyszedł.
,,To naprawdę nic dla ciebie nie znaczyło, Jonghyun ??...Jak to ?? Więc..dlaczego??"
Spuścił głowę, zamykając lodówkę. Nagle stracił apetyt. Do oczu napłynęły mu łzy. 

Odwrócił głowę do okna, widząc za nim Jonghyun'a, który otwiera ramiona w stronę Kibum'a. Key zaczyna do niego biec i wskakuję na niego, mocno przytulając.
-Jonghyun...dlaczego??-pociągną nosem.
Odwrócił się i gdy podniósł wzrok zobaczył, stojącego w futrynie drzwi, Minho. Patrzył na niego.
-Taemin...-zaczął.
-Minho.-szybko mu przerwał. Nie chciał by kończył.-Przepraszam...-spuścił głowę.
Nagle poczuł ciepło.
Otworzył szerzej oczy. 
Minho go przytulił.
-Kocham cię, Lee Taemin'e. Nie zapomnij.-położył dłoń na jego głowie i oparł ją o swoje ramię- Nie zapomnij.
-Minho, ale przecież ja...
-Wybaczyłem ci.-odsuną go od siebie i spojrzał mu w twarz.
-Naprawdę ??-zdziwił się.
Minho uśmiechną się ciepło, chwytając go za dłoń, ale niespodziewanie podniósł Taemin'a na ręce.
-Minho!!-pisną młodszy z przerażenia.
Choi nic nie odpowiedział tylko wyszedł z kuchni i ruszył na górę.
     Położył go na swoim łóżku i uklękną nad nim.
-Minho...-wyszeptał, ale on przykrył mu usta palcem.
-Nic nie mów-uśmiechną się i zaczął zbliżać się do jego ust.
,,Boże...Co mam zrobić ???" 


HiRa 18:45:42 6/07/2012 [komentarzy 5] Komentuj

,,Zdrada'' cz.1 SHINee Yaoi

Wpadłam na to leżąc w moim pokoju na ziemi. ^^ Dziwne, nie ?Dziękuję, że czytaliście ,,Ciężka Praca", a także za komentarze.
Arigatooo!!!

Zaczynam wieloczęściowe opowiadanie ,,Zdrada" z całym SHINee ^^
Mam nadzieje, że się spodoba.
Jeśli znajdziecie tak jakieś zdania bez sensu albo czegoś będzie za dużo to przepraszam. Pisałam naprawdę szybko, bo bym wszystkiego zapomniała.
Jeśli macie jakieś uwagi lub coś to piszcie w komentarzu ^^


Dzień był tak upalny, że ludzie nie potrafili myśleć racjonalnie. Robili wszystko, by tylko znaleźć odrobinę zimna.
Tak też postąpił właśnie Taemin. Leżał na brzuchu w samej bieliźnie na kafelkach w kuchni. Gdy kładł się na nie 10 minut temu były jeszcze chłodne. Teraz to już się do nich przykleił przez pot, ale i tak nie miał zamiaru się podnosić.
Leżał i myślał.
Choć jest głównym tancerzem w znanym na całym świecie zespole, a jego chłopakiem jest przystojny i seksowny Minho to czegoś mu w życiu brakowało. Czuł pustkę. Jakby miał coś zrobić, ale o tym zapomniał i już ie potrafi sobie przypomnieć.
Z myślenia wyrwał go dzwonek komórki leżącej kilka centymetrów od jego twarzy. Sięgną po niego dłonią, odebrał i położył sobie telefon na uchu, wracając do poprzedniej pozycji.
-Tak ?-zapytał zmęczony. Nawet nie sprawdził kto do niego dzwoni.
~Cześć Taemin. Wiem, że mieliśmy przyjechać o 13:00, aleaudycjasię przeciągła i będziemy później~ Onew, Key i Minho są na porannej audycji radiowej,którapowinna właśnie dopiec końca.
-Nie przejmuj się. Całkiem o tym zapomniałem, że was nie ma. Mam tyle rzeczy do roboty. Właśnie sprzątam pokój.-musiał mu powiedzieć, że nie tęskni, bo Choi zaraz by tu już był,przytulającgo i mówiąc, że już nigdy go nie opuści. To było dla Taemin'a już męczące.
~To dobrze...Muszę kończyć. Do zobaczenia
-Pa-rozłączył się.
Ekran komórki przykleił mu się do ucha i gdy próbował jązżucić, machając głową, ona cały czas się trzymała.
-Bożeee!-jękną, podnosząc się. Położył telefon na blacie kuchni i spojrzał na swój brzuch. Był cały w kwadratach, gdyż kafelki odbiły mu się na skórze.
-Co tywyprawiasz??-usłyszał znajomy głos.
Podniósł głowę, a jego oczom ukazał się Jonghyun, który cicho chichotał.
-Co ty tu robisz, Jong ??-zapytał, krzywiąc głowę.
-No wiesz...mieszkamy tu wpiątkę. Nie pamiętasz ??-podszedł do lodówki i włożył do niej nowo zakupione butelki wody.-I to ja powinienem zapytać co ty robisz! Stoisz w samych bokserkach i...co to za kwadraciki ??-zdziwiony wskazał na jego brzuch.-Zresztą nie ważne.-machną ręką zamykając lodówkę.-Idę do basenu. Idziesz ze mną ??-zapytał, ale Taemin odwrócił wzrok.
Jonghyun poczuł się, jakby to pytanie go uraziło, ale co złego jest w tym, że idzie do basenu.
-Dobraa...Rób co chcesz-miną go i wszedł na górę.
Taemin dążył za nim wzrokiem.
Gdyby chciał to już dawno siedział by w nim, żeby się ochłodzić. Zimna woda. To przecież marzenie w taki dzień, ale problemem jest to, że Taemin...nie potrafi pływać.

Taemin wyszedł do ogrodu. Usiadł na leżaku pod parasolem. W tym samym momencie do ogrodu wszedł Jonghyun. Taemin dążył za nim wzrokiem, a starszy nawet go nieza uwarzył.
Kim usiadł z brzegu, mocząc nogi. Taemin patrzył za jego ramiona i plecy. Zagapił się i nie za uwarzył, że Jonghyun się odwrócił.
-Taemin!..Taemin?? Żyjesz ???
-C-co ?-oderwał się i spojrzał na jego twarz.
Jonghyun wsuną się do basenu, opierając się dłońmi i głową o brzeg.
-Idziesz ?-machną ręką, pokazując basen.
-Nie. Nie mam ochoty.-mówił ściszonym tonem, ale Kim i tak to usłyszał.
-Jak możesz nie mieć ochoty ?? Jest 30 stopni ciepła i nie masz ochoty naorzeźwienie??Powinieneśsię jeszcze cieszyć, że nie ma tu Minho, który martwił by się, że dostaniesz udaru.-zaśmiał się.
Taemin nie odezwał się tylko spuścił wzrok.
Nagle usłyszał szu wody. Otworzył szerzej oczywiedząc, że Kim idzie w jego stronę. Udawał, że nie wie i dalej patrzył w podłogę.
-Aa!!-wrzasną, czując jak Jonghyun go podnosi. Spojrzał na jego uśmiechniętą twarz:
-Nie będziesz tu tak kotku siedział-ruszył w stronę wody.
,,Czy to zdrada, że Jonghyun trzyma mnie na rękach ?? Zdradzam Minho czując gorąc dotyku jego umięśnionych ramion iumięśnionegobrzucha ???''- zastanawiał się, patrząc to na jego oczy to usta.
-Przygotuj się na kąpiel-usłyszał gdzieś w oddali, ale szybko wrócił do rzeczywistości. Rozejrzał się szybko zauwarzając, że stoi z Jonghyun'em zaraz nad basenem.
-Jonghyun!!!-krzykną-Niee!!!!-objął go szybko, przyciskając do siebie z całej siły.
-Co nie ?? Idziemy się poplusiać ^^-zrobił ruch.
-Jonghyun,proszę!-mówił jakby miał się zaraz popłakać. Kim zatrzymał się.-Ja nie chce. Postaw mnie na ziemi.!!
-Taemin. Niebądźniemądry-zaśmiał się, próbując go puścić, ale Taemin przycisną go do siebie z całej siły.
-Ja nie umiem pływać !!!-krzykł.
Pierwszy raz to komuś powiedział. Zawsze starał się tego unikać, ale teraz nie miał wyboru. Nawet Minho nie wie.
Teraz jedynie czekał na jegoreakcję.
Była cisza. Nikt się nie odzywał. Taemin zaczął się denerwować. Wyśmieje go ??
-Żartujesz sobie ??-zapytał w końcu Kim.
-Postaw mnie na ziemi.-szepną cicho.
Jonghyun nagle zaczął się śmiać.
-Jonghyun ??-zapytał niepewnie.
-Teraz już za późno.-usiadł z brzegu basenu.-Musisz wejść ze mną do wody.
-Nieee!!!!!-zaczął się drzeć jak opętany. Choćby Onew, gdy dowiaduję się, że w sklepie zabrakło jegokochanychkurczaków.
Zaczął się wyrywać, ale Kim trzymał. To było wiadome, że takie drobne ciałko nie wygra z nim.
-Taemin!! Uspokój się!!-próbował do niego przemówić, ale to nic nie dawało-AA!!-jękną, gdy Lee wbił mu w skórę paznokcie. Wtedy go puścił, a młodszy wpadł do wody.
Jonghyun gwałtownie wszedł za nim i wyjął go na powierzchnie. Taemin zaciągną głęboko powietrza, zaczynając się krztusić wodą, która wpadła do jego płuc. Szybko owiną się nogami i rękami dookołaciała starszego, że ten nawet nie musiał już go trzymać.
Oparł głowę na jego ramieniu, próbując uspokoić oddech.
-Już dobrze. -gładził go po głowie-Jestem przy tobie. Nic ci się nie stanie.
,,Czy Jonghyun zdradza Key mówiąc mi, że jest przy mnie ?? Że dzięki niemu nic mi się nie stanie ??''
-Ufam ci.-wydyszał mu, przerażony do ucha.

Jonghyun postanowił czegoś spróbować. Miał tylko nadzieje, że młody nie dostanie szału.Chwycił go pod ramiona i odsuną od siebie.
-Jong!!!!!-wymachiwał rękami, chcąc z powrotem przykleić się do niego.
-Spokojnie. Nic ci się nie dzieje-śmiał się. To było dla niego całkiem zabawne.-Powiedziałem ci, że jestem przy tobie, nie ?? Powiedziałeś, że mi ufasz.
Wtedy Taemin się uspokoił. Patrzył w brązowe tęczówki przyjaciela. Chwycił się jego dłoni, żeby jakby miał go puścić....Przecież powiedział, że jest przy nim.
-M-mogę już wyjść ??...Z-zimno mi.-zaczął się trząść. 
Jonghyun od razu zareagował. Przyciągną go do siebie, a ich usta się złączyły.
Lee otworzył szeroko oczy.,,Całuje mnie...'' wyszeptał w duszy. 
-Jong..-odsuną się od niego lekko. Wciąż czuł na ustach jego miękki dotyk.
-Ufasz mi czy nie ??-przerwał mu stanowczo. Taemin drgną.
Patrzeli sobie w oczy. Taemin nic nie odpowiedział.-Dobrze. Jak chcesz.-odwrócił się i posiadł go na brzegu. Gdy tylko Kim spojrzał na jego twarz, Lee zaskoczył go pocałunkiem.
Jonghyun wcisną się między jego nogi, przyciągając jego ciałko do siebie. Taemin objął go, pogłębiając pocałunek. Owiną nogi w okół niego.
-Boisz...się ?-zapytał Kim w trakcie pocałunku.
-Cz-czego ?-odsuną się lekko.
-No wiesz...zdradzasz właśnie Minho.-uśmiechną się zadziornie.-Twojego pięknego Minho.
-Minho tu nie ma..-znów wbił się w jego usta.
Jonghyun całował go namiętnie. To był pierwszy raz, gdy Taemin czuł się tak jak powinien a takiej chwili. Kim nie męczy go pytaniami :,,Dobrze ci tak ?;'', ,,Mam przestać??'', ,,Na pewno jesteś na to gotowy??''. Taemin nie jest już dzieckiem, by go tak traktowano i właśnie teraz mógł pójść na całość.
Oderwał się od dinozaurzych ust i pocałunkami wyznaczył drogę do jego szyi po czym ugryzł go.
-Ah..-jękną Kim.-Taemin. Nie wiedziałem, że jesteś taki ostry.-odchylił lekko głowę, by Lee miał większy dostęp do jego skóry.
-Taemin ??-obydwoje zesztywnieli. Ten głos.
Taemin się szybko odwrócił, a Jonghyun spojrzał za niego.
Patrzeli na Minho, który patrzył wściekle na Taemin'a.
-Już posprzątałeś pokój ??-zapytał wrednie po czym odwrócił się i wszedł do środka. 

 


HiRa 19:37:04 3/07/2012 [komentarzy 2] Komentuj

,,Ciężka praca'' OnHo + JongHyun

WITAM PONOWNIE ^^

O to moje pierwsze Yaoi od dłuuugiego czasu, ale mam nadzieje, że się wam spodoba ^^ 
Dowiedziałam się, a co bardzo dziękuję, że są fani opowiadania hentai, więc następnym razem postaram się napisać ,,Black and White". Dziękuje, że ktoś docenia moje wypociny ^^
Mam nadzieje, że będzięcie komentować, bo to motywuje mnie do dalszego działania ^^


     Wszedł do firmy, ponieważ został wezwany pół godziny temu. Ze zmęczoną miną wszedł do gabinetu szefa.
Podszedł do biurka, ciężko wzdychając.
-Co tym razem ??-zapytał, rozglądając się po ścianach do okoła. Nie musiał się przejmować, by mówić ,,Proszę pana'', bo mężczyzna za biurkiem tojego bliski przyjaciel, z którym aktualnie mieszka, ponieważ jego mieszkanie mu odebrano.
-Ja wiem, że jesteś już tym zmęczony , ale wiesz jaką masz sytuacje.
-No wiem, ale...
-Chcesz chyba spłacić wszystkie długi?-przerwał mu- A ja tylko staram ci się pomóc. Onew, dużo ci nie zostało.Ja wiem, że ta praca to nie jest twój atut, no ale...-patrzył na niego zmartwionym wzrokiem.
-No dobra. Rozumiem. Starasz się jak możesz. Dzięki, ale ta praca mnie dobija. Jest taka żałosna. Mam wrażenie, że ludzie, jak do nich przychodzę, naśmiewają się ze mnie-opadł na krzesło wsuwając dłonie we włosy.
-Wytrzymaj jeszcze trochę. Kilka dni i dostaniesz te pieniądze.
Gdy Onew podniósł wzrok, młodszy uśmiechną się. Onew nie było do śmiechu, ale co zrobi.
-Dobra. Podaj ten adres. Załatwię to szybko.-wstał i oparł się o biurko.
-Jasne. Proszę-podał mu małą żółtą karteczkę z ulicą.
Jinki odwrócił się i bez pożegnania ruszył w stronę samochodu.
    Usiadł za kierownicą, włączył silnik po czym bez żadnych zastanowień nasianą pedał gazu.
     
     Nie pewnie zatrzymał się przed żółta willą. Spojrzał na karteczkę, a później na adres na czarnej bramie.
-To tu.-rzucił zdenerwowany, wyłączając silnik. 
Tylko tego było mu trzeba. Bogata rodzina, która będzie go traktowała jak śmiecia. Trafiały mu się już takie przypadki. No cóż...
     Wyszedł z pojazdu i zamkną drzwi, obserwując wspaniałą konstrukcie domu. O takim życiu mógłby sobie tylko pomarzyć.
Zabrał z bagażnika skrzynkę z potrzebnymi narzędziami i podszedł do furtki. Staną przed czerwonym przyciskiem pod którym na złotej blaszce elegancko było wyrzeźbione nazwisko.
Przełkną ciężko ślinę po czym zadzwonił.
Miał tylko nadzieje, że nikt się nie odezwie i będzie mógł iść do domu.
~Słucham ?-odezwał się męski głoś, a jemy serce stanęło.
-Ee..ja...wzywał pan hydraulika.-Jaka hańba!!
Musi, ale na szczęście już za niedługo będzie mógł z tym skończyć.
~Ah tak. Proszę wejść-usłyszał brzdęk przy klamce. Popchną lekko drzwi furtki, a one otworzyły się. Udał się w stronę drzwi, które były uchylone, więc wszedł do środka.
Rozejrzał się do okoła. Stał w dużym salonie. Białe ściany, biała kanapa, biały puszysty dywan. Patrzył na to wszystko z uchylonymi ustami i dużymi oczami. Był już w różnych domach, willach, ale takiego czegoś jeszcze nigdy nie widział. To wszystko wyglądało na naprawdę drogie.
Kim on jest, że stać go na to wszystko ? Zastanawiał się także dlaczego, będąc takim bogatym, zadzwonił do tak mało znanej firmy w jakiej pracuje.
,,Oh...Ten ktoś na pewno nie ma problemów z długami. Też chciałbym mieć tak cudowne życie.''-myślał.
-Już się rozgościłeś? -usłyszał za sobą męski śmiech.
Odwrócił się szybko, obejmując skrzynkę z narzędziami. Mężczyzna był wysoki i przystojny. Ciemne oczy, ciemne włosy. Miał na sobie podarte rybaczki i luźny szary t-shirt.
-Dzień Dobry..-szybkim krokiem znalazł się pod drzwiami-..przepraszam, że tak wszedłem, ale to wszystko...jest takie..-nie potrafił dobrać słów, by opisać co czuje.
-Tak, wiem-uśmiechną się-Lubię takie rzeczy.
Stali w chwili ciszy. Onew nie wiedział co powiedzieć i czując się niezręcznie, zaczął się rozglądać do okoła, natomiast gospodarz dokładnie się mu przyglądał. Nagle zaśmiał się, a Jinki na niego spojrzał.
-Więc jak? Zapraszam do kuchni-wskazał na drzwi po lewej stronie i ruszył tam, a Onew zaraz za nim. Zachowywał się bardzo spokojnie. Mężczyzna był jakiś...za miły dla niego.
-Więc jaka była potrzeba, żebym...-zaczął, ale wyższy mu przerwał.
-Lubisz to co robisz ??
-Hę??-nie rozumiał o co mu chodzi.
-Nie wyglądasz na kogoś kto lubi kopać w rurach.-skrzywił się, wyobrażając sobie świństwo, które musi dotykać.
-To...przyjaciel mnie tam zatrudnił, bym mógł zarobić pieniądze i spłacić długi, ale ty....raczej nie masz takich problemów.-,,Po co to powiedziałem???'' 
-To prawda. Nie mam.-mówił ściszonym głosem, siadając na blacie kuchennej szafki.
Onew odwrócił się do niego tyłem, kładąc skrzynkę na stole. Jakoś nie czuł się komfortowo patrząc mu w oczy. Było w nich coś tajemniczego.
-Z czym mam....
-Jak ci na imię ??-znów mu przerwał.
-Jaa...Jinki, ale przyjaciele nazywają mnie Onew i bardziej mi to odpowiada.A ty ?-zapytał, żeby nie było.
-Minho. Denerwujesz się ??
Onew czuł się teraz już naprawdę dziwnie. Czemu cały czas go o wszystko wypytuje ?? Książkę pisze ??
-Nie, aaa...dlaczego miałbym się denerwować.??-prychną.
-Trzęsą ci się dłonie.
Minho miał rację. Cholernie się denerwował, ale nie chciał dłużej kontynuować tego tematu, więc : 
-Z czym mam zrobić porządek ??-zapytał, odwracając się do niego.
-Porządek ??-zdziwił się.
-No chyba po coś mnie wezwałeś, tak ?-uniósł brew.
-A tak tak. Wybacz. Jestem..trochę zacofany. Zdarza się nie. Więc....problem polega na tym, że w zlewie woda nie chcę spływać. Stoi w miejscu.
,,Jesteś bogaty. Czemu sobie nie kupisz nowego??" 
Onew powoli podszedł do zlewu i włączył wodę. Chwilę patrzył, nie wiedząc co zrobić. Woda bez problemu spływała.
-Ale...jesteś pewien, że chodzi o ten zlew ??-wskazał na niego nie pewnie, a Minho podszedł do niego.
-Tak, ale...Ja cie!! Już naprawiłeś ??!! Jesteś niesamowity.-był podekscytowany, a Onew coś czuł, że coś tu nie gra. 
-Więc...ja będę się zbierać.-chciał minąć Minho by podejść do swojego sprzętu, ale on chwycił go za rękę.
-Jeszcze ci nie zapłaciłem-mówił innym głosem, niż przed chwilą. Takim...głębokim.
-Nie musisz płacić jeśli nic nie zrobiłem.-próbował ruszyć, ale on wciąż trzymał.
-A może...zostaniesz jeszcze na chwilę. Napijemy się czegoś.-Jinki otworzył szeroko oczy. Minho szeptał mu do ucha, wsuwając dłoń pod jego koszulkę. Był sparaliżowany. Błagał swoje nogi, by się ruszyły i pobiegły, ale one nie chciały.
Minho odwrócił go i oparł o blat. On sam oparł się dłońmi po obydwóch stronach ciała Lee. 
-Ale ja...ja...jaa...-nie potrafił nic z siebie wydusić. Minho zaczął muskać ustami jego szyję. Tak delikatnie, prawie wcale nie wyczuwalnie, ale strasznie to działało na Onew. Czuł to tak wyraźnie.
Dłoń Minho powędrowała na plecy starszego, drażniąc jego skórę delikatnie paznokciami. Jinki wygiął się w łuk, ocierając o ciało Choi.
-Mam przestać ?-drugą dłonią uciskał jego krocze. Minho uśmiechną się czując jak członek Onew już czeka by ujrzeć światło dzienne.
-Tak.-szepną, a uśmiech z twarzy Choi nagle znikną. Odsuną się od niego, by spojrzeć na jego twarz. Dyszał, zaciskając zęby.
-Dlaczego?-zapytał. W jego oczach pojawiły się łzy, ale Onew i tak to nie ruszało.
-Zostaw mnie ty pedale!!-Odepchną go, zabrał swoje rzeczy i wyszedł, wsiadając od razu do samochodu. 
     Minho stał w bezruchu. W jego ciele nastawał złość. Wrzasną na cały głos zrzucając wszystkie rzeczy z blatu. Było to kilka łyżek, widelcy i szklanka, która się potrzaskała.

     Onew wszedł do mieszkania. Powiesił sweter na wieszaku i wszedł do salonu. Na kanapie siedział już jego szef, Jonghyun. Odwrócił się, słysząc hałas.
-O! Już wróciłeś? Tak szybko ?-zdziwił się.
Onew zatrzymał się w połowie drogi, przygryzając wargę. Gwałtownie ruszył, siadając Jonghyun'owi na klanach, chwytając jego twarz w dłonie:
-Zróbmy to!!-rozkazał, a Kim otworzył szerzej oczy.
-Onew. Chyba nie myślisz, że MMM!!!-nie dokończył, bo Jinki wbił mu się w usta, kładąc się z nim na kanapie. 

 


HiRa 22:51:52 2/07/2012 [komentarzy 2] Komentuj