Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
beststory * ~♫ Blog przeniesiony ♫ ~ - blog4u.pl

~♫ Blog przeniesiony ♫ ~

menu

  1. StronKa Główna
  2. Polub mnie

księga gości

  1. Księga Gości 6
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


beststory

"Odległość" 2Min

Cześć ;)


     Tym razem chcę tylko napisać, że dedykuję tego krótkiego one-shota wszystkim zakochanym parom, które są od siebie daleko. ;) Niech kilometry was nie rozłączą!

~Hira


 
obrazek by Kasumi Kuno~~

 

"Odległość" 2Min

 

    Odkąd Minho wyjechał z ojcem na drugi koniec kraju zostałem sam. Oczywiście obiecał mi, że będzie dzwonił, pisał i robił to, ale bardzo rzadko. Był bardzo zajęty graniem w piłkę nożną w reprezentacji swojego ojca. Nie byłem na niego za to zły. Wiem, że to kocha i chce żeby robił to co lubi.
Jednak od czasu gdy pojechał trzy miesiące temu pisał coraz mniej,a ja coraz bardziej czułem się samotny i opuszczony. Przez ostatni tydzień nie napisał do mnie zupełnie nic. Pisałem do niego, próbowałem dodzwonić, ale na marne...
Mój Minho zniknął...

 Przebywałem w ogrodzie wielkiego domu, który wcześniej dzieliłem z Minho, teraz już sam...
Siedziałem na krześle przy małym stoliku pisząc swoją książkę o sobie i Choi, którą miałem zamiar wydać właśnie dla niego...tak na prawdę nie napisałem od pewnego czasu ani słowa. Nie potrafiłem. Myślami cały czas krążyłem wokół mojego mężczyzny.

Zdjąłem okulary z nosa i położyłem na zeszycie. Przetarłem dłońmi twarz zostawiając na nich słone łzy. Czułem jak tracę siły, chęć do życia. Wszystko co robię i robiłem, co piszę...to wszystko robiłem dla niego.

Od pewnego czasu zacząłem się zastanawiać czy miłość na odległość w ogóle istnieje. Czy Minho nie znalazł sobie tam kogoś innego, bo przecież potrzebuje czułości i...Nie! Nie mógł! Powiedział mi, że mnie kocha i obiecał, że wróci!
Jeśli osoby bardzo się kochają to kilometry nie mają żadnego znaczenia. Nadal kocha mnie tak, jak jak kocham jego. Wierzę w to.

Zamknąłem notes, do kieszeni grubego, kremowego swetra wsunąłem okulary i dwa długopisy. Myślałem teraz tylko o tym, by położyć i zasnąć. Jestem strasznie zmęczony tym wszystkim. 
Włożyłem jeszcze notes pod pachę i odwróciłem się, by odejść jednak coś zablokowało mi drogę.

Otworzyłem szeroko oczy widząc przed sobą te powieki, te kosmyki grzywki. Czując to ciepło na wargach mimowolnie przymknąłem powieki. Przyjemne mrowienie i motylki w brzuchu. Tak bardzo za tym tęskniłem.

- Minnee... - szepnął cicho odsuwając się ode mnie. - Minnee mój...wróciłem. - uśmiechnął się, ścierając kciukiem łzę z mojego policzka, która nawet nie wiem kiedy wypłynęła spod mojej powieki.
Uniosłem dłoń muskając jego kruczoczarne włosy nad uchem kończąc na idealnie ukształtowanej linii szczęki jakbym chciał sprawdzić czy on w ogóle tu jest. Czy to nie są znowu jakieś moje halucynacje, ale nie...był tu. Mój piękny Minho właśnie stoi przede mną obejmując w talii.

- Minho...Minho! - rzuciłem mu się na szyję oplatając nogami w okół jego bioder, a on szybko mnie złapał, żebym nie spadł - Minho myślałem, że już do mnie nie wrócisz, że...
- Jak mógłbym nie wrócić, głuptasie? - uśmiechnął się. - Kocham Cię. Te dwa magiczne słówka mówią same za siebie, prawda? - znowu pocałował moje stęsknione wargi. One też na pewno bardzo tęskniły jak każda część mnie. - Nie potrafiłbym bez ciebie żyć. Tęskniłem za tobą.
- Ja też Minho...Ja też. - szepnąłem, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi.

Trawiliśmy w milczeniu przytulając się dopóki ja nie odsunąłem się od niego:
- Minho, kochaj się ze mną. - stwierdziłem szybko, uśmiechając się zadziornie.
- Co? - nie ukrywał, że nieco zaskoczyła go moja wypowiedź. - A-ale teraz?
- Tak. Teraz. Zanieś mnie o naszego wielkiego łoża i zróbmy to. - Nigdy wcześniej nie byłem taki stanowczy i pewny siebie i powiem, że całkiem mi się to spodobało.

Minho tylko uśmiechnął się i trzymając mnie na rękach jak bobasa poszedł w kierunku szklanych drzwi.

Ta noc będzie moja. Minho...bój się. 



The End. 


HiRa 18:54:36 28/02/2013 [komentarzy 6] Komentuj

The Versatile Blogger

Nigdy nie wiem o co chodzi w tych nominacjach, ale bardzo się cieszę, że ktoś zna mojego bloga i czyta moje wypocinki :P

Dziękuję KaoriLea i Mańce i Zośce za nominację :D 


 

 

Zasady: 

-podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
-pokazać nagrodę "Versatile Blogger Award" u siebie na blogu,
-ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
-nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
-poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

Mam napisać 7 faktów o mnie? 0_o O boże! Ja nie mam pojęcia!

Siedem faktów o mnie:

1.Bardzo szybko przywiązuję się do ludzi. Wystarczy jedna fajna rozmowa z jakąś osobą, a ja już bardzo ją lubię. To błąd. Za bardzo wierzę w ludzi.
2.Cholernie zazdrosna.
3.Wielki Leń. Całymi dniami siedzę przed laptopem albo na telefonie. Wi-fi i internet to moi najlepsi przyjaciele, z którymi chciałabym mieć dzieci.
4. Mam swój własny świat w głowie, którym żyję i nikt nie ma do niego dostępu.
5. Sześć lat trenowałam siatkówkę i robię to nadal jednak to nie dla mnie i próbuję się wywinąć i nie grać już :P 
6. W sumie samotnik. Nie mam wielu przyjaciół i nie skarżę się na brak zainteresowania. Lubię przebywać raczej w małych grupkach szczerych osób niż fałszywych szmat.
7. Ostatni...hm...kocham naturę i dzikie zwierzęta (szczególnie dzikie koty). Chciałam kiedyś zostać weterynarzem i wyjechać d afryki, ale zrezygnowałam,bo jest to tak prawdopodobne, jak to, że spotkam kiedyś SHINee :D
Kocham oglądać Animal Planet!

Blogi które nominuję(kolejność jest przypadkowa):

1. Kasumi  
2. Bezznaczenia
3. Yume
4. Mańka i Zośka
5. Lea
6. Yoora
7. Rose
8. Kaori
9. I_Want_Youu
10. Lilyth 

HiRa 21:45:50 18/02/2013 [komentarzy 6] Komentuj

"Teddy Bear" ~~ Rozdział 6 (+18)

Witam :3

Ten rozdział dedykuję naszej kochanej Kasumi, która z pięknej kijanki zamieniła się w piękną żabę Minho (wiem, nikt nie rozumie, ale wystarczy, że Kasumi wie :D). 

Dziękuję jej także za ten piękny obrazek dla "Teddy Bear", który znajduje się niżej. Musiała poświęcić dużo czasu na jego zrobienie za co na prawdę bardzo jej dziękuję :3

W tym rozdziale trochę niegrzecznych igraszek, ale wiem, że was to kręci ;]

Zapraszamy do czytanka ;]

~Hira&Rose

 

 


 

 

"Teddy Bear"

~Rozdział 6

 

     Godzina 20:00. Wszyscy już dotarli do wielkiego królestwa Kim Jonghyun'a, który zaprosił przyjaciół na męski wieczorek z piwkiem.
Key i Onew siedzieli przy sobie bawiąc się długimi włosami Taemin'a robiąc mu jakieś idiotyczne fryzury, a ten tylko siedział w ciszy ze spuszczoną głową, głaszcząc po uszkach swojego Pana Misia. Minho natomiast, nie zbyt zadowolony tą ich bliskością, wpatrzony był w plazmę na ścianie. Tak na prawdę w ogóle nie słuchał gościa, który teraz na Animal Planet opowiadał o krwiożerczych rekinach tylko nasłuchiwał rozmowy OnKey.

-Co siedzicie tak cicho?-z kuchni wyszedł Jonghyun, stawiając na stole kilka butelek piwa, które z trudnością doniósł do salonu.- Ktoś umarł?-zdziwił się prostując i opierając dłonie na biodrach.

Skupił wzrok na Minho, który nerwowo patrzył w TV zaciskając pięści na oparciach fotela.
-Minho?-podszedł do niego powoli i szturchnął w ramię na co ten dopiero zareagował.-Wszystko ok?
-Jasne,że tak.-odpowiedział twardym głosem.-A co miałoby być nie tak?
Jonghyun wzruszył ramionami i ruszył z powrotem do kuchni po resztę napoi i szklanek na wino.

Taemin dyskretnie z pod grzywki wodził wzrokiem za Jonghyun'em, kiedy nagle jęknął, odruchowo sięgając dłonią do swoich włosów. 
- Przepraszam Taemin. - Key pogłaskał go w miejscu, gdzie niechcący go pociągnął. - Onew, czy ty nie potrafisz robić warkoczyków? - Key spojrzał krytycznie na to co starszy Lee wyprawiał z pasmami włosów młodszego.
-Nigdy wcześniej nie robiłem warkoczyków.-stwierdził cicho, męcząc się z przeplataniem włosów.-A chuj!-krzyknął oburzony puszczając włosy i oburzony opierając się o oparcie kanapy, składając ramiona na piersi.-Mam to w dupie!
- Onew, patrz... - Key szturchnął lekko Jinkiego w bok. - ... Nauczę Cię. - Uśmiechnął się, rozplątując warkoczyk, który właśnie skończył robić, by zacząć od początku, uważnie pokazując starszemu jak się to robi.

Onew powoli podniósł się, obserwując ruchy Key.
-Was to już chyba do reszty pogięło.-Minho miał już dość. Nie umiał się nie odezwać.-Przyszliśmy posiedzieć, napić się, a wy kurwa na fryzjerki odpierdalacie?
- Ale Taemin ma takie śliczne włosy. - Westchnął Key z uwielbieniem, patrząc na delikatne, miękkie, karmelowe kosmyki, które trzymał w dłoni.
-A pokazać ci gdzie ja mam śliczne włoski?...Kurwa, masakra...-szepnął pod nosem, pochylając się i zabierając pierwsze lepsze piwo od razu popijając długim łykiem. 
 - Wierzę Ci na słowo.- Key spojrzał z obrzydzeniem na Minho, po czym odwrócił się do Onew. - Gdzie masz gumkę? - Zapytał, kiedy Jinki miał już gotowy warkoczyk.
-Gumkę?-Onew spojrzał na niego z zaskoczeniem.-P-poco ci t-teraz gumka?
-Jak chcecie się pieprzyć to do ogrodu.-w pokoju ponownie pojawił się Jonghyun stawiając na stolik ostatnie butelki piwa i szklanki do wina.-Nie będziecie obsiewać mi domu.-usiadł na kanapie obok fotelu, na którym siedział Minho.
- Do włosów, idioto. - warknął Key i trzepnął Onew w ramię. - Gumka do włosów, żeby spiąć ten warkoczyk. - Potrząsnął lekko Taemin'owymi włosami, powodując kolejne jego jęknięcie.- Sorry.
-A skąd ja ci mam wytrzasnąć gumkę do włosów? Czy ja chodzę w kucykach?-oburzył się.
-Dzieci...-wypowiedzieli w tym samym momencie Jonghyun i Minho kręcąc głowami.

Taemin zsuną z nadgarstak cienkie gumki i podał je Kibumowi. 
- Jjong, jak poszliśmy, Taemin był grzeczny, prawda? - Zapytał, a Taemin spiął się, podkurczając nogi i ściskając Pana Misia. Zerknął na Jonghyuna, nerwowo, zaciskając wargi, kiedy przypomniał sobie zajście z kilku godzin wcześniej.
-Oczywiście, że był grzeczny. W ogóle nie wlazł mi do sypialni bez pozwolenia, nie rozwalił mi pościeli na łóżku i...-resztę wolał zostawić dla siebie.- Dobrze, że to tylko dwa dni.-szepnął do siebie, kładąc głowę na dłoni, którą podpierał o podparcie kanapy.
- Dwa dni?! - Wtrącił się Taemin, patrząc zawiedziony na Jonghyuna, a później kolejno na Minho i Key. - Ale... - Jęknął bezradnie.
-Nie wiedziałeś? Mamusia Key ci nie powiedział? Biedactwo, jak mi przykro.-zaśmiał się.
-Jonghyun, przestań.-Minho lekko pchnął go w ramie, by się uciszył.
-Co przestań?...Chłopak powinien chyba wiedzieć, że jutro idzie papa, nie?-uśmiechnął się szatańsko. 

Taemin skruszył się, postanawiając nic już nie mówić. Mógł się tego spodziewać, przecież jest dla Jonghyun'a zupełnie obcą osobą. Co on sobie wyobrażał? 

Poczuł delikatny dotyk na ramieniu. Wiedział, że to Kibum. Wstał, zaczynając rozplątywać warkoczyki, idąc do łazienki.
Zaraz za nim ruszył Key, najpierw obrzucając Jonghyun'a karcącym spojrzeniem.

-Jonghyun? Nie mogłeś sobie odpuścić?-Minho pochylił się w jego stronę.-Aż tak bardzo ci przeszkadza? Zrobił ci coś? Spójrz na niego!-wskazał w stronę schodów gdzie przed chwilą zniknął Taemin i Key.-To młody, nieszkodliwy chłopak. Mógłbyś pokazać, że masz trochę serca, a nie...
-Tak, wiem. Jestem zimnym palantem i dobrze mi z tym.-przerwał mu.-Nie przeszkadza mi to i tylko wy macie z tym jakiś problem.-oparł się o oparcie kanapy.
-Onew, weź też coś...-przerwał, zauważając, że Onew wypił już jedną butelkę piwa i bierze się za drugą.-Nie ważne.-machnął ręką, opadając ze zmęczenia na oparcie, masując skroń.


*


     Taemin siedział na dywanie, przy stoliku, wciąż obserwując śmiejącą się twarz Jonghyun'a, który wlewał w siebie kolejno kieliszki z alkoholem, jeden za drugim plus piwo. Podobnie było z Jinkim. 
- Zostaw to już. - Jęknął Key, po raz któryś starając się odebrać Onew butelkę... Któregoś tam piwa.
-Co ty chcesz, Bummie?...Hmm...sam się napij. Jest pysznie.-spojrzał w sufit, śmiejąc się i wlewając w siebie kolejne łyki cieczy.-Chcesz?-zapytał, obejmując Key ramieniem i zbliżając do jego twarzy, uśmiechając pijacko.
- Nie, Jinki! - Key wysunął się z jego objęcia. - Mi już wystarczy, ja w odróżnieniu do Ciebie znam umiar. - Obrzucił go pogardliwym spojrzeniem przysuwając bliżej Jonghyun'a. - Ty też mógłbyś już przystopować. - Spojrzał na niego z pożałowaniem, jakby mówił " wiem jak to się skończy" .
- Kibum-hyung... Mówisz, że znasz umiar. - Odezwał się najmłodszy z nich, przenosząc na chwilę wzrok z Jonghyun'a na Key. - ... a w klubie byłeś w stanie nieważkości. - Przypomniał mu, na co Key tylko machną ręką, nerwowo zerkając na Onew.
-Właśnie Bummie...Nie pamiętasz już? Było taaaaaak cudownie.-uśmiechał się. 
-Powiedz, mu żeby się zamknął, bo jak sam go uciszę to straci tą swoją śmiejącą się gębę.-warknął Minho przez zaciśnięte zęby.
- Onew cicho, co ty w ogóle pierdolisz? - Key jeszcze bardziej się denerwował, przez co robiło mu się gorąco. Zerkał na wkurzonego Minho, znów starając się zabrać Onew butelkę piwa. 

Taemin nie zwracał na nich uwagi. Siedział po turecku, opierał łokcie na kolanach, trzymając podbródek na dłoniach i obserwował dalej Jonghyun'a, który zdawał się być w jakimś innym świecie. Patrzył tak na niego, stając się sennym, a oczy zamykały mu się same. Sięgnął dłońmi do włosów, spinając je zwinnie w luźny koński ogon. 
- Idę się umyć. Jestem zmęczony i chce mi się spać. - Wstał, ziewając uroczo i razem z Panem Misiem pomknął po schodach na górę.

-Co ja pierdole?-zaśmiał się-Ty już dobrze wiesz co, mysiu pysiu.-pogładził opuszkami palców jego policzek.
-Key, uspokój go!
-Kto mnie...przytuli?-zapytał cicho Jonghyun ze spuszczoną głową.
Minho spojrzał na Jonghyun'a dużymi oczami.
-Łohoho...Jonghyun znów zamienia się w maszynę do ruchania.-Minho zaśmiał się.-Ciekawe kogo tym razem dopadnie.-popchnął palcem Jong'a w głowę, a ten poleciał na oparcie, kładąc na nim głowę.
- Znowu? - Prychnął Key, zwracając się do Minho, w tym czasie starając się ujarzmić ciekawskie łapki pijanego kurczaka. - On zawsze jest maszyną do ruchania, tyle że teraz wyruchałby nawet Ciebie... JINKI! - Krzyknął kiedy ten nie poddawał się. Złapał go za nadgarstki, przyciskając do oparcia kanapy.

Minho nagle niespodziewanie bez powodu zaczął się śmiać:
-Onew, pamiętasz jak miesiąc temu Jonghyun dopadł Key!...Czy to może Key dopadł Jonghyun'a?-zamyślił się, gładząc się po brodzie.
- Co?!- Blondyn momentalnie puścił Jinki'ego, opadając na swoje miejsce i spojrzał przerażony na Jonghyun'a.
-Na pewno nie pamiętasz, bo sam byłeś pijany...Jak to ładnie całowałeś się ze swoim przyjacielem.-wskazał na Jonghyun'a, który nie słuchał tylko szeptał sobie coś pod nosem.-Siedziałeś mu na kolanach i machałeś swoją dupeczką, a jak Jonghyun w końcu zasnął to wrzeszczałeś "Jong! Nie teraz! Rżnij mnie!"- śmiał się. 
-Idę do łazienki.-szepnął cicho Jonghyun wstając i ruszając chwiejnym krokiem w stronę schodów. 

- Pierdolisz Choi. - Key nie dowierzał. Na Jonghyun'a nikt nie zwrócił uwagi. - Ja bym w życiu... To niemożliwe... Na pewno nie z Jonghyun'em... Mówisz tak, bo chcesz mnie zirytować! - Krzyknął oskarżycielsko. - Onew, powiedz mi, nie było tak, prawda? - Spojrzał z nadzieją ma Lee.
-Oczywiście, że było. Oj, jak ty go wtedy pragnąłeś.-rozmarzył się.-Mieliśmy ci tego nie mówić, ale jak Minho już zaczął.-zaśmiał się.
-W końcu Jonghyun to maszyna do pchania pod wpływem alkoholu, no a Key...On miał po prostu chyba ochotę na jego fiuta...Ciekawe co Jonghyun dzisiaj dopadnie. Nie ma tu z nami żadnych lasek z cipeczką. Chyba, że chowa jakieś w szafie.-szeptał pod nosem, wyobrażając sobie szafy pełne nagich kobiet.

      ~Tymczasem~
Taemin wyszedł z łazienki, jedną dłonią przetrzepując sobie grzywkę, a w drugiej trzymając Pana Misia za łapkę. Był już przebrany w luźną koszulkę, odkrywającą jego obojczyki i luźne spodenki.  Podniósł wzrok, widząc w korytarzu Jonghyun'a. 
- Hyung? - Powiedział niepewnie.

Jonghyun podniósł wzrok i uśmiechną się pijacko. 
-Minnee...-szepnął cicho, podchodząc do niego. 

Młody uśmiechnął się delikatnie i zaczerwienił na to zdrobnienie jakie użył Jonghyun:
- C-coś się stało Hyung? - Zrobił niepewnie krok w jego stronę, odgarniając niesforny kosmyk włosów za ucho.

Jonghyun zrobił ostatni krok, złapał chude ramiona młodego i ostrożnie przybił go do ściany. Uniósł dłoń i delikatnie odgarnął jego grzywkę, by zobaczyć migdałowe oczy:
-Minnee...Jesteś taki śliczny.-uśmiechnął się. 

Taemin rozchylił w szoku wargi i rozszerzył oczy, wbijając paznokcie w łapkę Pana Misia. Od dłoni Jonghyun'a czuł przyjemne ciepło, ale nie wiedział co się z nim dzieje, co ma zrobić.

Kim oparł dłoń obok głowy młodego, przybliżając twarz do jego twarzy. Bliżej i bliżej...

***

Key rozhisteryzowany gadał chwilę sam ze sobą, aż nagle podniusł się gwałtownie.
- Co?! Jonghyun poszedł do łazienki?! Przecież Taemin też! -  krzyknął wysokim głosikiem. Fakt, wyżej wspomniana dwójka zniknęła na górze i żadne dotychczas nie wróciło.
-Idziemy.-rzucił Minho, szybko wstając z fotela i ruszając w stronę schodów.
-Czekajcie na mnie!-Onew poleciał za nim, a obok jeszcze Key. 
Wbiegli szybko po schodach.

Kiedy znaleźli się na górze, a w korytarzu zastali ten jakże namiętny widok Jonghyun'a przytrzymującego i zmysłowo całującego Taemin'a, stanęli jak wmurowani. 

-Ale czad! - na usta Onew wkradł się szeroki uśmiech. Szybko wyjął z kieszeni telefon komórkowy i strzelił parce kilka świetnych fotek. 
-Chyba Taemin mu podpadł.-zaśmiał się Minho, zakrywając usta dłonią, by spanikowany Key tego nie usłyszał. Z tego co widział jemu do śmiechu nie było. 

Key zmarszczył nos, ukazując zaciśnięte zęby. Raz spojrzał na spory wazon i już ruszył zamaszyście w jego stronę, patrząc morderczym wzrokiem na Jonghyun'a. 
Złapał za szyjkę wazonu obiema rękami, podbiegł do Kima i zamachnął się niczym gracz baseballowy, roztrzaskując wazon na jego głowie. Uderzenie posłało Jonghyun'a na podłogę, prosto pod nogi Taemin'a, obok Pana Misia. 
Sekundę później długowłosy rozchylił powieki, patrząc przed siebie, czując chłód na wargach.

-Key!-Minho natychmiast podbiegł do Jonghyun'a, klękając przy nim-Pogięło cię już do reszty? Możesz do przecież tak zabić!-krzyczał, jednak Key był zajęty swoim kochanym rudzielcem.

Trzymał w dłoniach jego ciepłą twarz, którą zdobiły rumieńce, jak dwa dorodne pomidory. 
- Taemin.. słonko... Odezwij się. - Delikatnie przeczesał mu grzywkę, patrząc zmartwiony w oczy. - Słyszysz Minnie? Wszystko gra? Przepraszam, powinienem temu zapobiec...- Przyciągnął Taemina do siebie, mocno obejmując. - Obiecuję, że już cie ten zboczeniec nie dotknie. 
-Ta. Przejmuj się młodym gdy twój przyjaciel, prawie że umarł.-wciągnął Jonghyun'a na swoje plecy nie martwiąc się już tak bardzo. Jonghyun zasnął tak, jak zawsze to robi jak kogoś dopadnie.

Powoli wszedł do jego sypialni i położył go na łóżku po czym wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
-Ty będziesz sprzątać ten wazon.-wskazał na kawałki szkła na ziemi.-Nie chce wiedzieć ile ten wazon kosztował.-skrzywił twarz.

Key dalej nie zwracał uwagi na Minho, tylko orzykucnął przy Taeminie, by podnieść jego pluszaka.
- Proszę. - Wcisnął mu go w dłonie. - I chodź, kochanie. - Objął go ramieniem i przyprowadził do salonu.
-Pff..Co za...Wrr!-Minho uderzył pięścią w ścianę.

Taemin dał się prowadzić Kibum'owi jak lalka. Wciąż nie był w stu procentach pewien czy to co się wydarzyło, było prawdziwe...ale wszystko wskazywało na to, że jak najbardziej to prawde. Nie wierzył, bo to było tak niewiarygodne. Jego ciepłe, pełne wargi, muskały jego, rozchylając je delikatnie językiem. Całował go wolno, leniwie, sprawiając, że oczy same się zamknęły, a Miś opadł na ziemię. Przyjemnie mrowienie nie ustępowało, aż do teraz, a puste uczucie zimna na zaczerwienionych wargach, przywoływało tęsknotę i niedosyt. Pierwsze raz się całował i to z nim. Czy to coś znaczy? Coś ważnego, czy tylko stracony pierwszy raz, a raczej skradziony...


*

     Siedzieli spokojnie w salonie Jonghyun'a podczas gdy jego właściciel spokojnie z guzem na głowie spał w swojej sypialni na piętrze. 
Minho siedział na kanapie oglądając jakiś mało ciekawy program, Onew, jak zabity, smacznie spałna jednej części kanapy, a na drugiej siedział Key także wpatrzony w telewizor przy czym jeszcze głaskał powolnymi ruchami Taemin'a po włosach, który leżał głową na jego kolanach. Słodki obrazek. Jak ojciec czy raczej matka z dzieckiem.
Minho odwrócił wzrok od TV i uśmiechnął się pod nosem, skupiając wzrok na tej dwójce. Wyglądali przesłodko. Tak spokojnie co tylko cieszyło jego już zmęczone oczy. W końcu było już po północy.

Key spojrzał na śpiącego Onew, westchnął i ułożył głowę na oparciu kanapy. 
- Ciekaw jak ja z nim wytrzymam pod jednym dachem...- Wypowiedział jakby do sufitu, wcześniej widząc jak Jinki z otwartą buzią ślini białą poduszkę.

Wtedy spokój i uśmiech z ciała Minho zniknęły.
-Co?...Jak to pod jednym dachem?-zmarszczył czoło, patrząc na niego i szukając w jego wyrazie twarzy jakiegoś "Żartowałem".
- No tak ... Pamiętasz jak wczoraj Onew przyszedł taki markotny? - Nie czekając na potwierdzenie, mówił dalej. - Okazało się, że zamykają hotel, w którym mieszkał i na razie będzie przebywał u mnie, póki niczego nowego nie znajdzie. - Wciąż głaskał karmelowe kosmyki.

Minho zacisnął pięści tak samo jak i zęby. Tego było już za wiele.
-A ty oczywiście, jako kochana mamcia, przygarnąłeś go bez niczego jak bezdomnego psiaka z podwórka, tak?-z każdym słowem jego głos był coraz głośniejszy i straszniejszy.
- T-tak... Co w tym takiego? - Key zaprzestał głaskania, przyglądając się zachowaniu Minho.
-To dorosły mężczyzna to jasnej cholery!-emocje poniosły górę. Aż wstał.-Niech sobie sam poradzi!
Key spojrzał na niego lekko w górę, a Taemin z własnej woli bezpieczeństwa zabrał głowę z jego kolan.
- Jestem jego przyjacielem i postanowiłem mu pomóc. Przecież to chwilowe, nie będzie mieszkać za mną wieczność. - Prychną Key, zakładając nogę na nogę, a ramiona na piersi, odwracając wzrok.
-Jasne. To Onew! Wyniesie się dopiero gry to ty znajdziesz mu jakieś mieszkanie! Będziesz robisz wszystko za niego, a on tylko będzie się jak świnia opierdalać, chlać i walić konia...No chyba, że to ty mu obciągniesz!-ostatnie zdanie wkurwiło go jak nic nigdy.
- Minho! - Key wstał gwałtownie, mierząc bruneta wrogim spojrzeniem, by nie pokazać, że ostatnie zdanie jakie powiedział wprawiło go w zakłopotanie. - Przegiąłeś. - Fuknął, mrużąc kocie oczu. Obrócił się na pięcie i ruszył do kuchni. Czuł, że nie da rady wymyślić kontrargumentów, bo Choi miał odrobinkę racji co do zachowania Jinki'ego, więc postanowił ulotnić się do kuchni.
-Przegiąłem?!...Przecież...Nie odchodź jak do ciebie mówie!-Minho ruszył za nim.-Wolisz odejść niż cokolwiek powiedzieć? Czyżbym miał racje?-wskazał na siebie

Key podszedł do kuchennej szafki, odwrócił się i oparł o nią plecami, standardowo zakładając ręce na piersi.
- Racje? Niby z czym? - Patrzył na niego w ten poważny, divowski sposób.

Patrzył na niego, napinając wszystkie mięśnie. Minho miał tego wszystkiego już dość. Całymi dniami, codziennie chodził strasznie spięty, zdenerwowany. Wszystko zaczęło się od czasu ten pierdolonej imprezy. Był tak wściekły, bo był cholernie zazdrosny! Zazdrosny jak chyba nikt na tym świecie! Zazdrosny o Key! I to przez tego gównianego kurczaka. Dobra, to jego przyjaciel, jednak za dużo sobie pozwalał.W tej chwili emocje wzięły górę. Już nie wytrzymał...

Podszedł do Key, ujął jego twarz w dłonie silnie wpijając mu się w wargi. Czuł, jak chce mu się wyrwać, ale Minho na to nie pozwolił. Nie teraz.

Blondyn zaparł się dłońmi o jego tors, jednak nie miał ani gdzie uciec, będąc przyciśnięty do szafki, ani tyle siły, by móc go odepchnąć. Mruczał coś niezrozumiałego w usta wyższego, kiedy jego opór malał z każdą sekundą
 -Przydaj się w końcu do czegoś-wyszeptał szybko, by znów posmakować jego ust. Bez większych oporów rozsunął jego wargi językiem, wchodząc do jego środka. Chyba tyle mu się należało.
Key chętnie już przyjął jego język, ocierając się o niego swoim. Westchnął, zaciskając powoli dłonie na materiale koszulki bruneta, która opinała jego tors. Zdawałoby się, że zaraz rozpłynie się w jego ramionach.
Choi wsunął dłoń pod koszulkę Kibum'a badając jego gładką skórę na plecach, a drugą złapał jego włosy i gwałtownym ruchem odchylając jego głową do tyłu, przez co z ust Key wydobył się cichy jęk. Całował jego szyję, ssał i nadgryzał. Robił wszystko tak szybko. Czuł się jak zwierze, które walczy o swoją ofiarę zanim mu ucieknie. Tak go to kręciło.

- Ah... Minho... - Stęknął oprócz przeszywającej przyjemności, czując też odrobinę bólu, kiedy brunet za mocno wgryzał się w jego skórę. Nie spodziewał się tego wieczoru takiego obrotu sytuacji, ale... Coś jest na rzeczy, bo przecież obaj są trzeźwi.

Key zsunął powoli dłonie po torsie, przez brzuch i na boki, badając palcami przez materiał strukturę jego mięśni.
-Na co czekasz?-szepnął mu do ucha.-Zdejmij ją.-przygryzł jego płatek.

Key drgnął, przymykając oczy i złapał za końce jego koszulki, zdejmując ją z niego. Czuł się jak pod władaniem jakiegoś uroku. Uległy, posłuszny i bezbronny.
Starszy złapał dłoń Kibum'a i położył na swoim torsie.
-Dotykaj mnie, kotku. Nie mamy całego dnia.-powoli sunął nią w dół, aż zostawił ją na brzuchu.
Wsunął dłonie na jego szyję znów łącząc ich usta.
-Niby taki pewny siebie...-mówił w trakcie pocałunku.-...a gdy przychodzi co do czego do taki niewinny chłopczyk.

Key momentalnie zabłysły ogniki w kocich oczach. Jedną dłonią wspiął się na łopatkę Minho, a drugą z brzucha zsunął na krocze. W jednej chwili zacisną obie dłonie, ściskając krocze i drapiąc skórę na plecach.
-Perfekcyjnie.-wydyszał mu do ucha.

Minho pierwszy raz od dłuższego czasu mógł wyładować trochę emocji, a najlepiej było to zrobić na osobie, o którą właśnie chodziło. Nareszcie Bóg się nad nim zmiłował jednak gdy tylko myśl o tym, że Jinki będzie u niego mieszkał wracała, miał ochotę zabić, rozszarpać.






      Usłyszał pierwszy dosyć cichy jęk, należący do Kibum'a. Siedział na sofie jak piesek, wyciągając się jak struna i nasłuchiwał. Kolejny jęk... Zagryzł wargę, spoglądając na Onew, czy on też to słyszy, ale ten miał już od jakiegoś czasu zgon. 
Pomyślał o Jonghyun'ie, więc zsunął się z kanapy, razem z Panem Misiem kierując się na górę do jego sypialni. W głowie wciąż miał obraz brązowych jak płynna czekolada tęczówek Jonghyun'a i te pełne wargi, które mówią do niego " Minnee... jesteś taki śliczny", a później całują, tak że uginają się pod tobą kolana...
Key powiedział, że przeprasza, iż nie zapobiegł temu zdarzeniu, ale...On uśmiechał się sam do siebie na myśl, że nie zapobiegł. Gdyby miał cofnąć czas, to chciałby by wszystko potoczyło się tak samo, by mógł jeszcze raz to poczuć. Tyle, że gdyby działo się to jeszcze raz to on, starałby się nie pozostawać w pocałunku bierny.
Wszedł do jego sypialni. Podszedł do jego łóżka, posadził pluszaka obok brzucha Jonghyun'a i uklęknął, kładąc przedramiona na pościeli, a brodę na dłoniach.
Przechylił lekko głowę na bok, patrząc na jego śpiącą twarz. 
- Przepraszam Jonghyun-hyung. Przeze mnie Kibum-hyung cię uderzył... - Wyszeptał, czując jak sen wpływa na jego powieki, czyniąc je ciężkimi. Może Jonghyun go jednak polubił i da mu więcej niż tylko dwa dni... Może swoje wszystkie...? 
Marzenia..



     Key położył się brzuchem na blacie kuchni Jonghyun'a, a fakt, że za nim stoi Minho, który zaraz, pierwszy raz w ich życiu, wejdzie w niego podniecała go do granic możliwości. Nie widział Minho, więc nie wiedział co tez żabol tam ma w planach. On tylko leżał policzkiem na zimnym blacie.

-Nie wierzę, że właśnie mam przed sobą ten piękny tyłek.-masował jego pośladki, drocząc się z nim.-Ten cudowny tyłek, którego tak zawsze bronisz przed wszystkimi. Mam tylko nadzieje, że tylko ja go będę miał.-pochylił się nad nim i od szyi prowadząc mokrymi pocałunkami drogę po kręgosłupie, dłońmi wciąż gładząc pośladki, co jakiś czas delikatnie w nie klepiąc.
- Minho... Weź mnie...- wyjęczał błagalnie, podrygując biodrami zniecierpliwiony. Chwilę krążyły mu po głowie słowa Minho, ale nie potrafił się skupić. Był już tak podniecony i pragnął go w sobie.
-O nie - zaśmiał się. - Jeszcze nie...-zakończył pocałunki na kości ogonowej i uklęknął za nim.-Bądź cierpliwy, Bummie.-opuszkami palców, co jakiś czas paznokciami, pieścił wewnętrzną stronę ud, a ustami zasysając się na pośladkach.
Wsunął dłonie wyżej i rozszerzył pośladki i z uśmiechem na ustach,językiem zaczął drażnić jego magiczną dziurkę.
- Aaaaah! - wygiął się na tą perwersyjną pieszczotę, drapiąc paznokciami blat stołu. - Ja pierdole... Minho! - Drżał na całym ciele i od środka. Dobrze, że leżał na stole, bo chyba zemdlałby.
-Spokojnie Bummie...-zaśmiał się, nie przerywając. Nic nie dawało takiej satysfakcji jak jęki Kim Kibum'a.

Wkładając dłoń między nogi Key, złapał jego stojącego na baczność członka poruszając dłonią w górę i w dół, a językiem wciąż pieszcząc jego wejście co jakiś czas wchodząc w niego.

Kibum nie potrafił tłumić jęków. On jęczał przeciągle, a czasem wręcz krzyczał, czując jak fale przyjemności wstrząsają jego ciałem. Boże, a to dopiero gra wstępna, pomyślał, synchronizując ruch swoich biodrami z tym na jego członku i w nim. 
- Minho-ah... Błagam...- wydyszał w blat stołu, a pot zaczynał perlić się na jego skórze. - ... Rżnij mnie, kurwa! - Krzyknął wyzywająco. Nareszcie. Zaraz Choi Minho będzie w nim.
-Nie podoba ci się?-uśmiechnął się, wstając i nachylając nad jego uchem muskając je językiem. Wsunął w niego swój długi palec. Do samego końca. Później drugi i trzeci poruszając w nim szybko.
Odwrócił jego głowę w swoją stronę znów wpijając się w jego usta. To była taka super zabawa!

Key wzdychał co raz szybciej i głośniej. To co robił z nim Minho było niesamowite. Wypinał się bardziej, mocniej nabijając na zajebiście długie palce bruneta. Taki seks z nim to było jego pragnienie. By się nim bawił, by był władczy i dominujący. 
- Wejdź we mnie, Minho...- wypowiedział, poruszając wargami na jego ustach.

-Jak ty mnie pragniesz. Tak zajebiście!-szybkim ruchem wyjął z niego palce, przyłożył do jego wejścia swojego członka i jednym, szybkim ruchem wszedł cały.
Nogi pod Minho się ugięły. Tego mu brakowało.

-Taak! - Key wygiął się w łuk, sięgnął za siebie ręką i złapał Minho za ciemne, miękkie włosy, zaczynając poruszać biodrami, zanim Minho to zrobił.- AH!... A-a-ah...mocno...-

Minho teraz już nie myślał i droczeniu się. Teraz chciał pchać. Musiał! Złapał Key mocno za biodra, wychodząc i wchodząc jeszcze raz z większą siłą. Po chwili jego ruchy były już w takim samym tępię. Szybkie i mocne zarazem.

Każde pchnięcie owocowało u Key krótkim jękiem wysokiego tonu. Doszedł szybko, brudząc stół i swój brzuch. Był już mocno podniecony, za nim Minho w niego wszedł. Teraz dał brunetowi zaspokoić się w nim, wyczekując przyjemnego ciepła.

Minho natomiast nie jęczał. Nie chciał. Zaciskał mocno zęby tłumiąc jakiekolwiek odgłosy w gardle.Powoli czuł, że zbliża się do błogiego końca. Jest już blisko...jeszcze chwila...
-Ja pierdole!-syknął, dochodząc. Tak przyjaznego uczucia nie czuł od dawna, ale...co za dużo to nie zdrowo. 

Wyszedł z niego i odsunął się.
Wciągnął na siebie spodnie, które były spuszczone na kostkach i podniósł z ziemi swoją koszulkę ubierając.
-Ciekawe czy Jinki da ci taką przyjemność.-zaśmiał się, warcząc po czym wyszedł z kuchni a całkowicie ulotnił się z willi Jonghyun'a, trzaskając drzwiami.

 

C.D.N

 


HiRa 11:27:27 17/02/2013 [komentarzy 8] Komentuj

"Teddy Bear" ~~ Rozdział 5

Hej Bąble ;]

Nie będę tym razem przedłużać jak zawsze :D
To tak z okazji Walentynek dla was :**** 

~Hira&Rose 

Zapraszamy... 

 


 

 


"Teddy Bear"

~Rozdział 5

 



      -Pff...-prychnął, odwracając głowę.-Ha! Chyba was już pojebało do reszty!-mówił, siedząc na swojej białej kanapie w salonie. 

Oczywiście rozwalony z nogą na nogą, popijając wino.  On je chyba pił cały czas bez przerwy.

- No Jjongiee..- Key przeciągał uroczo, końcówkę zdrobnienia jego imienia, trzymając splecione dłonie za sobą. Nie wiedział jakim cudem udało mu się uprosić Minho, by przyszedł z nim prosić Kim Jonghyuna o azyl dla Taemina. - Co Ci szkodzi? Dlaczego nie możesz tego zrobić? On.... Pomóż...- Ostatnie słowo szepną błagalnie do Minho, trącąc nogą jego kostkę.
-Twoje "Jongieee" tu nie pomoże-Jong udawał jego głos.-Jesteście na prawdę żałośni, że myślicie, że go przygarnę.-wstał i wszedł do swojej luskusowej, nowoczesnej kuchni.-Kto to w ogóle jest za biedak, co?...Fu! Jeszcze jakimiś pchłami mnie zarazi. Nie ma szans!
- Och... To zadbany, zwykły chłopak. Po prostu ma trudną sytuację i na jakiś czas potrzebuje się gdzieś zatrzymać. - Key podreptał posłusznie za Jonghyun'em. 

W takich sytuacjach musiał swoje ego i dumę zostawiać za murami posiadłości pana Kim. 

- No Jjongiee... Jesteś naszym przyjacielem, nie możesz raz wyświadczyć nam przysługi?- spojrzał na niego błagalnie.
-Minho, zabierz mi go stąd, bo zaraz zetnę mu te jego blond włoski.-rzekł do Minho, który właśnie pojawił się za divą.
-A co? Boisz się, że upadniesz w oczach innych? Boisz się, że żadna nie będzie cie chciała?-mówił poważnie, a Jonghyun zacisnął zęby. Minho miał racje.-Boisz się, że ludzie będą cię unikać? Wymieniać dalej?
-Myślisz, że mnie to rusza?-zaśmiał się, odchodząc od nich.
-To dlaczego odchodzisz?-zapytał, a Jonghyun zatrzymał się w połowie drogi do salonu.-Boisz się, przyznaj to.
-Nie boję się. Mam w dupie to, co myślą inni.
-Aha, więc nic się nie stanie, jak wywieszę w mieście twoje zdjęcia z dzieciństwa gdzie mama przebierała cię za dziewczynkę?
-Nie odważysz się-podszedł do niego i warknął mu w twarz, chwytając jego koszulkę i zaciskając pięść.
-A założysz się?-uśmiechnął się dominująco.

Patrzeli na siebie przez chwilę, piorunując wzrokiem po czym Jonghyun w końcu wymiękł i odszedł.

-Dwa dni!-pokazał dwa palce, będąc już do nich tyłem.-I ani chwili dłużej!-wszedł po schodach z zniknął.
-Może być?-Minho skierował się do Key po czym ruszył w stronę wyjścia.

Key potruchtał za nim, klaszcząc z zadowoloną miną pełną podziwu.
- Minho, jesteś wielki. - Powiedział, kiedy szedł już obok, po czym od razu odchrząknął. -Ehg... To znaczy... Wiesz... Dobrze, że przyszedłeś ze mną. Jeszcze obciął by mi włosy. - Pogłaskał się po blond grzywie. - Zajebiście to załatwiłeś. Wiesz czego ty dokonałeś? Wielki pan Kim Jonghyun zgodził się go przyjąć. Ah... Się zdziwi. - Popatrzył rozmarzony w dal. - Nie zabije go, prawda? - Spoważniał.
-Nic wielkiego.-stwierdził Minho, będąc poważny. Biła od niego teraz ta charyzma.-Wystarczy uderzyć raz, a porządnie w samo sedno.-wyszli na zewnątrz.

Key zaraz dostał perwersyjnych myśli... 
- Raz, a porządnie w samo sedno... - Powtórzył pod nosem, przygryzając wargę.
-To co teraz?-zapytał Minho.-Idziemy po niego czy jak?...Bo ja trochę zgłodniałem.
- Co to za pytanie? Idziemy jeść, czy idziemy po niego? Albo jego chcesz zjeść? - Patrzył na nie niezrozumiale.
-Eh...-Minho przetarł czoło.-Nie ważne. Idziemy po niego.


*


     Przyglądał się z wyraźnym smutkiem i tęsknotą, jak jego przyjaciel pakuje ostatnie rzeczy do kolejnej walizki. Trzy spore torby stały już przy drzwiach. Szafki były teraz puste, tak jak i większość mieszkania. 

- Kai, kiedy przyjedziesz mnie odwiedzić? - Zapytał, starając się nie wybuchnąć płaczem. 

Bał się, że od tych tłumionych emocji, pan miś straci rączki, albo głowę, bo ściskał go mocno, a głos lekko mu drżał.

- Pewnie na wakacje. - Odpowiedział na wydechu, prostując się i opierając dłonie na biodrach. - Dobra. Chyba to już wszystko. -Przeleciał badawczym wzrokiem po pomieszczeniu i zatrzymał się na chłopaku siedzącym pod oknem, na podłodze. - Minne, słonko, wszystko będzie dobrze. - Podszedł do niego i uklęknął przed nim, kładąc dłonie na jego kolanach. - Słyszysz? Ja... Ja wiem, że to wszystko teraz wygląda nie za dobrze, ale wiem też, że jakoś się ułoży. Musisz tylko przetrwać ten gorszy czas, a kiedyś obiecuję, że wrócę znów na stałe, jak tylko skończę szkołę. - Głaskał go wolno po włosach, przeczesując je palcami.
- Ale... - Nic więcej z siebie nie dał rady wydusić. 

Puścił emocje, a łzy spływały kolejno po jego policzkach. Kai patrzył na niego ze smutkiem i troską, po czym ostrożnie pochylił, przygarniając Taemin'a w objęcia. Ten wtulił się mocno w ciało przyjaciela. Zaciskał oczy z myślą, że jutro już go przy nim nie będzie. Zazdrościł mu rodziny... On był sam, a Kai miał rodzinę. Dla Taemin'a Kai był jego rodziną. Bratem, który zawsze był przy nim. Pomagał, dbał i opiekował się. Był mu taki wdzięczny, a nie wiedział jak dziękować. To on był starszy, to on powinien być odpowiedzialny i opiekować się Kai'em. Jednak zawsze wychodziło na to, że Taemin drżał w pocieszającym uścisku młodszego.

Teraz jego rodzina go opuszcza. Kai odchodzi i nadszedł czas by Taemin radził sobie sam. Teraz być może będzie mieszkał u przyjaciela Key-hyunga. Podobno jest miły, gościnny i przyjacielski... Może go polubi, choć Taemin jest dziwnym przypadkiem nastolatka. 


   Jonghyun pewnie będzie wyśmiewał pana Misia, pomyślał zmartwiony Taemin kiedy stał już przed budynkiem ze swoją jedną walizką, średniej wielkości plecakiem i oczywiście panem Misiem. 
Wyczekiwał Kibuma i Minho. Kai w tym czasie poszedł załatwiać ostatnie sprawy związane z mieszkaniem, w którym razem mieszkali. Zaczerwienione od płaczu oczy Taemin'a patrzyły przed siebie rozmyślając nad nowym domem i właścicielem. Co jeśli go wyrzuci? Będzie mieszkał na ulicy. Musi się zachowywać bardzo ostrożnie, by niczym nie podpaść. Taemin zawsze był grzeczny, cichy, spokojny i nieśmiały, więc to chyba nie problem. Postara się jak najmniej przeszkadzać. Może często będzie wychodził, by być poza domem. Chciał go już poznać... 

Podniósł wzrok, zakrywając sobie rażące światło słońca dłonią i zobaczył idących w jego stronę hyungów-dobroczyńców. Im też nie wiedział jak dziękować. Prawie obcy ludzie pomagają mu.

Szczęście się do niego uśmiecha? Czy to raczej taki perfidny uśmiech, który zwiastuje kłopoty...?


     Szli cicho chodnikiem dążąc w kierunku domu, gdzie mieszkał Taemin. Mieli go stamdąd odebrać i zabrać do Jonghyun'a:
-Wiesz co Kbum...-nagle odezwał się Minho, odwracając głową w jego stronę-...nadal nie podoba mi się ten pomysł, by Taemin zamieszkał u Jonghyun'a. Ah!-spojrzał przed siebie.-Po co go na to namówiłem?-zapytał raczej sam siebie. 
- Będzie dobrze! - Key poklepał Choi po plecach. - Zobaczysz. Jonghyun może złagodnieje...- mówił bez przekonania w własne słowa. - No ale spójrz, Taemin jest taki uroczy i niewinny... Nawet nasz casanova nie miałby sumienia zrobić mu krzywdy... Chyba... - Dodał ostatnie słowo ciszej pod nosem.
-Chyba?-spojrzał na niego z niedowierzaniem-To jest Jonghyun. On kopie małe bezbronne pieski, które staną mu na drodze, a ty przyprowadzasz mu do domu chłopaka z misiami!...Boże.-przeczesał włosy.-Nie chce wiedzieć co tam się będzie działo za piekło jak stamtąd pójdziemy.
- Jezuu, to już nie nasza sprawa. Ty lepiej myśl jak sprawić by z dwóch dni zrobiły się dwa tygodnie. Chyba nie myślisz, że Taemin w dwa dni wynajdzie inne mieszkanie. - Key dźgnął palcem tors Minho i spojrzał na niego, jakby rzucał mu wyzwanie.

-Nie nasza sprawa? Chcesz zostawić go z tym wszystkim sam?!-zatrzymał się i spojrzał na niego-Przecież Jonghyun go zabije!
- Nie dramatyzuj panie Choi. Nie zabije go... Tak od razu. Co niby taki biedny słodki Taemin mógłby zrobić, by Jonghyun stracił cierpliwość? - Key chwilę się zastanowił. - Bo on ma jakąś cierpliwość, prawda? - Złapał się za podbródek, patrząc z zamyśleniem na Minho.
-Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że nie będzie dobrze. Spójrz na Taemin'a! To mały, bezbronny dzieciak, a spójrz na Jonghyun'na!...Boję się trochę.-przygryzł wargę.
- Minho... - Zaczął po raz kolejny. Ta gadka ciągnie się w nieskończoność i zaczynała go nudzić. -... Czas nam pokarze, a teraz przymknij swoją przystojną gębę, bo chyba nie chcesz go przestraszyć. - Wypowiedział ciszej, bo już zbliżali się do wyczekującego ich Taemin'a.
-Dobrze chociaż, że powiedziałeś przystojną, bo byś oberwał.-powiedział, wkładając dłonie do przednich kieszeni spodni po czym szedł już cicho.
- Uderzył byś mnie? - Wytrzeszczył oczy, nieco się odsuwając. 
- Nie uderzyłby Cię, hyung. - Oboje spojrzeli na Taemin'a, który delikatnie się do nich uśmiechał. - Za bardzo Cię lubi. - Dodał, przechodząc uradowanymi ślepkami z Key  na Minho. 

Blondyn uśmiechną się pod nosem, również zerkając na Choi.
-Ja go lubię? Ja?! Jasne...-Minho złożył ramiona na piersi, odwracając wzrok na drugą stronę ulicy. Zrobiło mu się trochę gorąco gdy Lee to powiedział.
- N-nie lubisz mnie...? - Kibum'owi mina zrzedła. 

Taemin zagryzł wargę. Przez niego Key jest smutny?

-Trochę, ale nie bardzo. -Odwrócił się do nich z powrotem.- To co? Idziemy już?

Key zmrużył oczy, zaciskając wargi. Co to miało znaczyć? Niby przyjaciel, który lubi go trochę, ale nie bardzo? Jeszcze pożałuje tych słów. 

Taemin podszedł do swojej walizki, którą wcześniej pomógł mu znieść Kai, więc teraz ledwo co ją ciągnął.
-Daj mi to-Minho szybkim krokiem podszedł do Taemin'a i zabrał od niego walizkę, a Key objął chłopaka ramieniem, na co ten się lekko skulił i ruszyli. 
- Dziękuję Minho-hyung. - Mruknął, zasłaniając oczy grzywką. 
- Rozchmurz się Taemin - Key lekko go ścisnął.
-Tak, Taemin. Rozchmurz się, będziesz mieszkał z panem, który na dużo pieniędzy i wie na co to wydawać.-warknął na Key i odwrócił się z powrotem w kierunku, w którym szli.

Key przedrzeźniał go cicho pod nosem, po czym uśmiechnął się do Taemin'a, który dziwnie się mu przyglądał.
-Ya!-Minho popchnął Key, który tylko się zachwiał i uśmiechając pod nosem ruszył dalej.


*


     Szedł chodnikiem z otwartą buzią podziwiając obszerną posiadłość do której teraz zmierzali. Przed nim szedł Minho i Kibum, którzy raczej już przywykli do tego widoku. Taemin jednak nie wiedział na czym się skupić. Wszystko przyciągało wzrok. Od nowoczesnego stylu architektury domu po bogato zaprojektowany ogród przed domem. 

W ostatniej chwili złapał mocniej pana Misia, który z wrażenia prawie wysunął mu się z rąk. 

Weszli po schodach na spory ganek, który zdobiły jasne kolumny podtrzymujące konstrukcję i weszli do środka, po tym jak Key niepewnie nacisnął na klamkę, by sprawdzić, czy drzwi są otwarte.

-Myślisz, że jest w domu?-zapytał cicho Minho Key, który powoli wchodził do środka.

Taemin wciąż szedł niepewnie tuż za nimi, teraz ze spuszczoną głową, obawiając się, że zaraz spotka właściciela. 

- Gorzej jeśli jest na górze i ... Wiesz... - Szepnął Diva.

Key westchnął  i odchrząknął przed wytężeniem głosu, po czym zwrócił wzrok na wyjście z korytarza przy schodach. 

- Jjooongieeee! ! ! Jesteś w domuuu?! - Wydarł się, a pozostała dwójka skrzywiła się na jego skrzeczący głos.

-Teraz to pojechałeś po bandzie. Będzie myślał, że w salonie jakiś kot mu umiera-Minho zaśmiał się.
-Mam zdarte gardło od... - Zaciął się na chwilę. - ... Nie ważne... JJONG! No chodź tu! - Zawołał po raz kolejny, widząc, że nikt nie wychodzi. 
Taemin denerwował się coraz bardziej w tym oczekiwaniu.

Powolnym krokiem zszedł po schodach do salonu. Ubrany w czarną bokserkę, która opinała mięśnie brzucha, a także mokra od potu na piersi i czarne dresowe spodnie. Na szyi przewieszony biały ręcznik, którego końce trzymał dłońmi. Kosmyki włosów przyklejone do spoconej twarzy. Widać, że wyszedł właśnie ze swojej siłowni.

-Kto się tak drze?-zapytał, krzywiąc twarz. Idąc do nich spod jego stóp zdobywał się charakterystyczny plask. Był boso.-Zabijają kogoś?

Taemin rozszerzył oczy, wciąż wpatrując się w podłogę i drgnął na przyjemną barwę jego głosu, mimo iż nie była łagodna.

- Nie, zgodziłeś się na przechowanie naszego przyjaciela, pamiętasz?- Wyjaśnił Key, unosząc jedną brew.
-Ah tak. Coś mi świta. Myślałem, że mi się to śniło, no ale...trudno.-wyruszył ramionami.
-No więc przyszliśmy-odezwał się Minho.

Jonghyun spojrzał na nich podejrzliwie po czym powolnym ruchem rozejrzał się po salonie. Znów, marszcząc brwi, skupił wzrok na przyjaciołach.
-On jest jakiś...niewidzialny?-zapytał powoli.
- No przecież jest tu... - Mruknął Key, oglądając się za siebie. Taemin bardziej stał za Minho, ze względu na jego wzrost i szersze barki, za którymi mógł się zupełnie schować. - Taemin... No chodź. - Pociągnął go, wyprowadzając na przód. 

Chłopak opuścił ręce wzdłuż ciała, w jednej z dłoni trzymając pana Misia za łapkę. Włosy opadały mu luźno na ramionach, a przydługa grzywka przysłaniała migdałowego kształtu oczy, które uniósł, by spojrzeć na mężczyznę. Chciał uprzejmie powiedzieć 'Dzień dobry', ale nie potrafił wydobyć z siebie ani słowa.


Jonghyun uniósł brwi, powstrzymując się przed napadem śmiechu:
-A-ha. No wygląda jak...chociaż zaczekajcie chwilę.-Jonghyun  zmrużył oczy, powoli podchodząc do młodego chłopaka. Złapał jego podbródek i spojrzał na jego twarz-My się przypadkiem nie znany?-zapytał, przechylając lekko głowę na bok.

Taemin jak sparaliżowany, patrzył w jego oczy, delikatnie rozchylając w szoku wargi, ukazując tym skrawek białych zębów. Zamrugał kilka razy nadmiernie i pokręcił energicznie głową, wyswobadzając podbródek z dłoni Jonghyun'a. 
To był on... To był on... On... I patrzył teraz na niego. Co prawda nie tak jak wtedy, ale jego oczy hipnotyzowały go, a dotyk jeszcze bardziej onieśmielał.

-Jonghyun! Co ty mu robisz? To nie jest zabawką.-Wtrącił się Minho.
-Ale...-Kim nie spuszczał wzroku z młodego.-...skądś go kojarzę...ale nie wiem skąd.-złożył dłonie na biodrach.
- No jejku, wielkie halo. - Wtrącił się Kibum, a Taemin powoli wycofał, znów chowając za chłopakami. - Mieszkacie w tym samym mieście. Może go gdzieś widziałeś. Co to za różnica? Będziemy się teraz roztrząsać nad tym, czy widziałeś go gdzieś czy nie?

Jonghyun'owi nadal jednak nie dawało to spokoju bez względu na to, co mówił Key.
-Ile ma lat?-zapytał poważnym tonem. - Skoro ma u mnie mieszkać, powinienem podstawowe informacje o nim wiedzieć. - Przesuną uważnym wzrokiem po gościach i zatrzymał się na długowłosym.

Key nie spodziewając się tego pytania, pytająco spojrzał na Taemin'a, który drobnymi dłońmi trzymał się z tyłu koszulki Minho. Jakby czuł, że przy nim jest bezpieczniejszy.
- Siedemnaście. - Powiedział cicho, a Key spojrzał na Jonghyun'a, by zaobserwować jego reakcję.

Jonghyun uśmiechnął się pod nosem siadając na szklanym stoliku obok kanapy, wiedząc już kim jest chłopak, ale postanowił udać, że nic nie wie.
- Może by się w końcu przedstawił. - Oparł dłonie na blacie stołu.

Taemin zacisnął mocniej piąstki na materiale koszulki. Źle się zaczyna...

- To Lee Taemin. - Przedstawił go Key, a ten dyskretnie wychylił się, zza ramienia Minho, by móc obserwować Jonghyun'a.

-I dlaczego nie masz gdzie mieszkać?-Jonghyun nie odpuszczał, zadając kolejne pytanie. Tym razem do samego Taemin'a- Z burdelu Cie wyrzucili ?-zaśmiał się wrednie.
- Jonghyun... - burknął karcąco Key. - Mieszkał z przyjacielem, ale on dzisiaj wylatuje do ameryki, a Taemin musiał się wyprowadzić. Przystopuj, dobra?- Zerknął na Taemin'a, który nic nie mówił, jedynie wpatrując się z pod grzywki na Jonghyun'a. Miał z nim właśnie bezpośrednio do czynienia. Mówił do niego tym głosem, a on nie potrafił nic powiedzieć.
-Tak tak, mamusiu.-zaśmiał się.
Wstał i wszedł do kuchni, by zabrać z lodówki zimną wodę po czym znów wrócił do przyjaciół.
-Więc jak? Macie go tu tak zamiar teraz tak zostawić i sobie iść?-zapytał, po czym odkręcił korek z butelki i popił dużego łyka, który przyjemnie ochłodził jego ciało.-Sądziłem, że zrobimy sobie dziś taki męski wieczorek.-usiadł na kanapie.-Wiecie, piwko i takie tam.-znów się napił.
- Ja jeszcze muszę załatwić jedną sprawę z naszym Kurczakiem, więc tak, zostawiamy Ci go na razie tutaj i wrócimy pod wieczór. - powiedział Key, ponownie wyprowadzając Taemin'a zza pleców Minho. 
Ten niechętnie puścił się starszego, który postawił obok niego jego torbę.
-Dobrze. To wy tam sobie załatwiajcie co chcecie, a my się w tym czasie zabawimy, prawda Taemin?-uniósł kącik ust do góry uśmiechając się podstępnie.

Taemin zrobił przestraszone oczy, przysuwając pluszaka do twarzy, zasłaniając sobie nim usta i nos, a Key odkaszlnął, jakby się czymś zakrztusił. 
- Egh egh... Jonghyun miał na myśli, że się w tym czasie zapoznacie, prawda Jjong'ie. - Uśmiechną się do starszego Kim'a sztucznie.
-Oczywiście Pedałku, oczywiście. W ogóle to...fajny miś.-zwrócił się do Taemin'a, zakrywając usta zaciśniętą pięścią powstrzymując się przed wybuchem śmiechu.

Taemin spuścił wzrok, odsuwając misia od twarzy i powoli schował go za siebie. 
- Po pierwsze... - Zaczął Key podchodząc do Jonghyun'a i staną przed nim. - ... Przestań mówić do mnie pedałku...- Zdjął mu ręcznik z szyi.-... a po drugie, nie czepiaj się jego misia. - Warknął, rozkładając ręcznik i narzucił mu go na twarz.

Jonghyun śmiał się, zdejmując ręcznik z głowy:
-Chłopak ma siedemnaście lat i ma pluszowego misia. Nie no spoko, to jest normalne. Nastolatki na studniówce tańczą...haha...z misiem! Haha!-wybuchł, kładąc się na kanapie.
- Jjong! - Key się wkurzył, pochylił do leżącego Jonghyuna' i złapał za koszulkę. - Przestań go obrażać! Jeśli jeszcze raz to się zdarzy, a ja się o tym dowiem to pożałujesz- syknął, patrząc w tą uśmiechniętą szyderczo gębę. - Nie wierzę, by Taemin zrobił coś, co miałoby Cię wkurzyć, jest inny, a ty...
- Hyung przestań. - Przerwał mu cichy głos. - On tylko wyraził swoje zdanie na temat mojego misie. Ja wiem, że to dziwne, ale nie obchodzi mnie co inni o tym myślą. Przyzwyczaiłem się, więc nie szkodzi.- Uśmiechną się delikatnie do obu Kim'ów, przytulając mocniej do klatki Pana Misia.

Jonghyun zamrugał kilka razy nie wierząc za bardzo w to, co właśnie usłyszał z ust Figolandu. 
Po pierwsze fakt, że w ogóle się odezwał, a po drugie, że nie obchodzi go to, że obraża i jego i jego maskotkę.

Jonghyun podniósł wzrok w górę na Key, który także patrzył na Taemin'a jednak gdy się odwrócił z powrotem do starszego Kim ich twarze dzieliły kilka centymetrów.
-Odsuń się!-Jonghyun złapał go za ramiona i powalił na kanapę po czym sam szybko wstał.-Idę wziąć prysznic.-nie odwracając się już do przyjaciół wszedł po schodach i zniknął w korytarzu.
- Widziałeś to Minho? - Key z pretensjami pokazywał palcem na korytarz, w którym zniknął pan domu.
-Eee..., a co miałem widzieć?-zapytał, wyrwany z zamyślenia, Minho.
- Nic...- mruknął, szybko się podnosząc. - No Taemin. To widzimy się później. - Uśmiechnął się, głaszcząc chłopaka po głowie. Młody odwzajemnił jego uśmiech, przenosząc wzrok na widok za oknem. Key bezceremonialnie złapał Minho za przedramię i pociągnął w stronę wyjścia.
-Ej! Co robisz? Ja umiem chodzić!-odepchnął go od siebie i wyszedł z domu bez pomocy Key.
- ...nynyny umiem chodzić, srać i drobić.- Key znów pod nosem przedrzeźniał bruneta i wyszedł.

Kiedy drzwi za jego hyungami się zamknęły, ciemne, prawie czarne, duże oczy Taemin'a wpatrywały się w spokojną wodę morza za obszernym na całe dwie ściany oknem, za którym znajdował się mały taras. Tam zaś znajdowały się czarne pufy, kremowa leżanka i drzewko w doniczce. Nigdy nie widział jeszcze czegoś takiego. To był najpiękniejszy widok jaki w swoim krótkim życiu widział. 

Szedł powoli, szurając nogami, nie mogąc wyjść z podziwu. Kiedy znajdował się już przy szybie, wyciągnął przed siebie dłoń, delikatnie muskając ją opuszkami palców, by sprawdzić czy ona w ogóle tam jest. Odwrócił się ogarniając wzrokiem cały salon. Wcześniej nie potrafił przyciągnąć uwagi do wystroju jaki tu panował, był zbyt przejęty. Teraz jednak spokojnie lustrował całe wyposażenie, zachwycając się. Będzie tu teraz mieszkać. To wygląda jak jakieś marzenie. Podszedł do dużej, białej, rogowej kanapy, na której były poustawiane takiego samego koloru poduszki. Po środku na jasnym dywanie stał niski szklany stolik, na którym widniały odciski dłoni Jonghyun'a. Taemin przykucnął, stawiając Pana Misia na stole i przyłożył dłoń do odcisku dłoni. Nie pasowała. Jego była trochę mniejsza. Podniósł głowę na obraz wiszący na białej ścianie nad kanapą. Chaotycznie naprowadzone mazie, mieszanki różnych kolorów. 



Podniósł się, zabrał walizkę, z trudnością wtargując ją na górę i kroczył korytarzem, zatrzymując się przy jednych uchylonych drzwiach. Zostawił bagaż na korytarzu,  niepewnie pchną drzwi, bardziej je otwierając i wszedł do środka, nabierając powietrza pełen podziwu. Sypialnia z takim samym oknem na całą długość i szerokość ściany jak w salonie, ale mniejsze.

Nie potrafiąc się oprzeć, wdrapał się na łóżko, sadzając się po turecku na samym jego środku. Patrzył w okno, błogo się uśmiechając z maleńkimi iskierkami w oczach. To jak sen. Jak marzenie, pomyślał Taemin. Poczuł, że to musi być szczęście. 

Dopiero co każdą wolną chwilę poświęcał na myślenie o nieznajomym, wyniosłym, bogatym mężczyźnie z klubu, nie wiedząc dlaczego, czując dziwną więź, jakby niewidzialną nić, która przyciągnęła go tutaj. Teraz jest tu. W jego dużym, pięknym domu. Poznał go osobiście i będzie z nim mieszkał. Jego dziecinna strona miała ciche nadzieje, że zostaną przyjaciółmi. Będzie jego hyungiem i będzie się nim opiekował. 

Zachichotał podrygując kokieteryjnie i padł na miękką pościel, która buchła przyjemnym, świeżym zapachem. Patrzył w sufit i zdmuchnął sobie kosmyki z twarzy. 

Jego nowy rozdział w życiu czas zacząć... Rozdział? Nie... Raczej nowy tom, pełen nowych rozdziałów. Pytanie tylko, czy ten nowy tom będzie lepszy niż pierwszy, czy jednak gorszy.


    Siedział w wannie w gorącej wodzie z głową opartą o ścianę i myślał. Myślał nad tym, na co się pisał. Pierdolony żabol! Przez niego musi mieszkać z jakimś młodym dzieckiem w misiami. Ma nadzieje, że pieluch zmieniać nie będzie musiał, a nawet gdyby to nie zrobi tego! Na szczęście to tylko dwa dni czyli jedna noc  więc raczej nie będzie źle...no ale co za żenada. Wielki Kim Jonghyn musi siedzieć pod dachem z figolandem. 
Key zajmie się tym bachorem przez dzisiejszy wieczór, a jutro go zabierze. 


Wciągnął głęboko powietrze, a jego nozdrza musnęła woń waniliowych świeczek palących się nad jego głową. 

Rozejrzał się po swojej luksusowej łazience. Po jego lewej stronie znajdowała się mała, biała kanapa za którą było duże okno, a przed stał szklany stolik na którym leżało kilka czasopism.

 
Westchnął, przymykając powieki po czym zaczął się podnosić. Wyszedł z wanny i spojrzał w swoje odbicie w prostokątnym lustrze nad brązową szafką. Schylił się i zabrał z dolnej półki dwa biały ręczniki, z którego jeden przewiązał sobie w pasie, a drugi przewiesił na szyi. Wyperfumował się najlepszymi perfumami i ruszył do drzwi.




 

Wyszedł z łazienki jedną dłonią ręcznikiem wycierając włosy jednak natychmiast przestał gdy przed drzwiami do swojej sypialni, który była na przeciwko, zobaczył średniej wielkości, czerwoną walizkę. Marszcząc czoło podniósł wzrok na otwarte drzwi sypialni i szlak go trafił na miejscu:
-Taemin!!-z krzykiem ruszył w jego kierunku.-Kto ci pozwolił tu wchodzić?!

Chłopak podniósł się gwałtownie na łóżku, przez co kosmyki długich, karmelowych włosów narzuciły mu się na twarz i usiadł z brzegu, patrząc zakłopotany na Jonghyun'a.

-Co się patrzysz?! Wynocha!-złapał go za dłoń i wyciągnął z sypialni. Złapał po drodze jeszcze jego walizkę i zaprowadził do na dół. Postawił jego walizkę obok kanapy.-Co ty sobie wyobrażasz? To, że pozwoliłem na to, byś tu siedział nie oznacza, że możesz łazić po całym domu!...Kanapa!-wskazał na sofę obok.-To piętro i nic więcej, zrozumiano?!

Taemin opadł na kanapę i spuścił głowę, energicznie nią potrząsając, na znak, że zrozumiał. Drgnął, podnosząc powoli wzrok. 
- Hyung...- zaczął cicho, przełykając ślinę.
- Czego?!
- R-ręcznik c-ci spadł... - Wypowiedział cicho, a warga mu drżała. Patrzył w górę w oczy Kima i pochylił się po chwili, sięgając ręką po ręcznik, leżący pod jego nogami.
-Co?!-spojrzał w dół, zauważając brak okrycia na jego miejscu intymnym.-Oddawaj to!-wyszarpał ręcznik z rąk młodego ruszając w kierunku schodów, wiążąc ręcznika na biodrach. Zanim zniknął za ścianą korytarza jeszcze odwrócił się do Lee.-Nie ruszaj się stąd i nic nie dotykaj!-machnął w jego stronę palcem i zniknął.

Taemin tępo wpatrywał się w korytarz, w którym zniknął Jonghyun. Od momentu kiedy zobaczył... Jego... Mrugnął. Teraz dopiero mrugnął i zaczął myśleć. Nie wiedział co powiedział Jonghyun. Zupełnie się wyłączył, jego policzki oblały się rumieńcem, a dłonie drżały. 

- O matko. - Pisnął, zakrywając twarz dłońmi. To było takie żenujące. Jest tu od jakichś trzydziestu minut i już mu podpadł.

Zsunął się z kanapy i sięgnął po Pana Misia, który siedział na stole. 
- Biedny Misiu...- Głaskał go po główce. - Widziałeś jego pupę...


 

C.D.N.


HiRa 20:25:52 14/02/2013 [komentarzy 3] Komentuj

"Teddy Bear" ~~ Rozdział 4

Cześć Pączki :D

Miło znowu coś dla was dodać, a szczególnie, że mamy nowych czytelników co oznacza więcej miłych komentarzy, które dodają nam otuchy. Kasumi i I_Want_Youu, które nigdy nas nie zawodzą, a tekże dwóch nowych czytelników : Angel i Dominik :P Jeszcze gdzieś tam była Poli, a jej wybaczę, bo ona na studiach...no sami rozumiecie ^^

Bardzo wam dziękujemy, że jesteście z nami, a teraz zapraszam do kolejnego rozdziału.

Kochamy was!~~<3
~Hira&Rose


 

 

"Teddy Bear"

~Rozdział 4

 

     Otworzył powoli oczy od razu czując przeszywający jego głowę ból. Zacisnął powieki i spróbował się podnieść lecz udało mu się dopiero za trzecim razem. Oparł się plecami o szafkę i zorientował się, że spał na podłodze. Przetarł twarz dłońmi i rozejrzał się dookoła. Znajdował się w salonie w mieszkaniu Kibum'a. Spojrzał w kierunku kanapy, na której spał Onew i...Key.

Wstał i zachwiał się jednak szybko złapał równowagę podpierając się o stolik. Zawisł nad kanapą i zaśmiał się widząc jak Kibum słodko śpi na starszym, wtulony w niego.

-Kibum...Kibum.-szturchał go w plecy.-Kibum, obudź się.

Blondyn pomruczał coś pod nosem, z czego Minho zrozumiał tylko słowa "za darmo", jednak nic mu to nie mówiło. Kiedy trącił go dłonią jeszcze raz, rozchylił powieki. 

- No cooo...? - Jęknął, nie ruszając się. Nie podniósł wzroku, patrzył na spodnie Choi, ledwo co otwartymi oczami.



-Nie tak głośno, bo obudzisz swojego Romeo-zaśmiał się, siadając na stoliku przed nimi.
- Co ty pierdolisz? - Key zmarszczył brwi, prostując ręce w łokciach i dopiero teraz poczuł, że na kimś leży. - ŁOOOAAA! - krzyknął odpychając się gwałtownie, przez co zlądował na podłodze, pod nogami Choi.
-Co?!...Co się stało?-Onew podniósł się gwałtownie, rozglądając się dookoła.-Minho? Z czego się tak śmiejesz?-zapytał, patrząc na jego twarz.
-Ja? Ja z niczego. A ty, Kibum?-spojrzał w dół na Kibum'a, który przytulony był do jego nogi.
-O..Bummi.-Onew uśmiechnął się.-Dobrze spałeś
- Spadaj... - Burknął pod nosem, mocniej ściskając nogę Minho, jakby to miało mu jakoś pomóc. 

O dziwo pamiętał wszystko ze wczorajszego wieczora, co do szczegółu... Miał nadzieje, że Jinki nie pamięta i po prostu będzie mógł o tym zapomnieć, przypisując to zajście do najgłupszych rzeczy na jakie w życiu się zdecydował.

Minho wstał, zabierając nogę z objęć Key.
-Idę do kuchni się napić.-mówił, znikając już z salonu.-Chcecie coś?-krzyknął, będąc już w kuchni.
- Boże niech on nie drze mordy, bo mi łeb rozpierdoli... - Kibum burczał pod nosem, usiadł na podłodze, opierając się plecami o kanapę i wsunął dłonie we włosy, rozmyślając nad swoją wczorajszą głupotą.
-Może zrobić ci masaż?-szepnął mu do ucha, siadając za nim, a nogi spuszczając po jego obydwóch stronach.-Hmm?...Wczoraj nie zdążyliśmy dokończyć...no przynajmniej ty nie skorzystałeś, co?-odgarnął mu włosy z szyi, owiewając ją ciepłym oddechem.

- Onew...- Młodszy przymknął oczy zrezygnowany. Jednak pamięta. - Wyrażę się raz i mam nadzieję, że jasno. Piśnij komuś słówko o tym co zaszło, a urwę ci twoje ... - Nagle zorientował się gdzie siedzi i zerwał się na równe nogi, co nie było dobrym pomysłem, bo skutkowało w opadnięciu na stolik.

Onew złapał go za nogę i przyciągnął z powrotem, biorąc w objęcia.
-A co? Boisz się, że ktoś się dowie, że dobrałeś się do mojego...-musnął ustami jego ucho...-...dużego?-...szyję.

- Yah! - Wyrwał się, czując, że chyba się czerwieni i usiadł na dywanie. Tak... To on to wczoraj sam powiedział, ale był pijany.
- Nie pozwalaj sobie, to nic nie znaczyło. -
-Co nic nie znaczyło?-do pokoju wszedł Minho, popijając wodę z butelki.-Chodzi o to spanie?-zaśmiał się, siadając na fotelu.

Onew w czasie nie uwagi Minho, który wyciągnął się w stronę szafki, by odłożyć butelkę uśmiechną się do Key i szepnął:
-I tak się dopadnę.-po czym jeszcze posłał mu całuska.

Diva prychnął pod nosem i zebrał się z dywanu. 

- Nic kocie... - Zwrócił się do Minho, zabrał jego butelkę z szafki i w drodze do łazienki napił.
-Ej! Kibum, wczoraj jak wy...-zaczął Minho jednak Onew od razu mu przerwał.
-Ya! Dlaczego go nazywasz "kocie", a mnie nie?-oburzył się.
-Jinki, nie o tym teraz mowa.-zauważył Minho.
-No, ale to nie sprawiedliwe.-złożył ramiona na piersi.
- Bo trzeba być kociakiem, żeby być tak przeze mnie nazywanym. - Key oparł się ramieniem o ścianę obok drzwi łazienki, zakręcając butelkę i rzucił Jinki'emu pełne pogardy spojrzenie. - Mów kocie, o co chciałeś powiedzieć. - Przeniósł łagodniejszy wzrok na bruneta.
-Chodzi o to, że...
-A jaki z Minho kociak?!-znów zaczął się wykłócać.
-Jinki, możesz się zamknąć?!-wrzasnął, piorunując go spojrzeniem, a Onew obrażony oparł się o oparcie kanapy.-Chodzi mi o to, że wczoraj jak zniknęliście to ten Taemin poszedł sobie i...-sięgnął za foteli wyjął zza niej białą bluzę z puszystym misiem na przodzie-...zostawił to.-uniósł ją przed siebie.
- Jaki Taemin? - Kim zmarszczył brwi, nagle jednak dostając oświecenia na twarzy. - Aaa, ten słodki chłopak, na którego namawiałem naszego casanovę. - Podszedł do fotela, biorąc bluzę w swoje ręce, kiedy coś z niej wypadło.
-Dobrze, że Jong się zorientował, bo mogło by się to dla niego źle skończyć.-zaśmiał się Minho w czasie, gdy Onew wstał z kanapy i podszedł do przedmiotu,który wypadł z białek bluzy.
-To jest...Telefon?!-wziął go w dłoń, pokazując Minho.

Gdy ruszył w jego stronę, by mu go dać zdążył jeszcze pogładzić tyłek Key.

-Trzymaj.-podał mu go.
-To można nazwać telefonem?
-Myślicie, że Jonghyun zaliczył wczoraj wieczorem jakąś niunie?-zapytał ni stąd ni zowąd Onew.
-Co to ma do tego o czym teraz rozmawiamy?-Choi spojrzał na niego jak na idiotę.
-Nie ciekawi cię to?-zapytał, a Minho pokiwał głową i odwrócił się od niego.
- Bawcie się tą cegłówką, a ja idę wziąć prysznic. - Key wycofał się lekko zdezorientowany dotykiem Lee i zniknął w łazience.
-Teraz chcesz się kąpać?-zapytał szybko Minho.-Trzeba pomyśleć co z tym kamieniem!
-Pomóc ci?-krzyknął Onew, a Minho trzepnął go w głowę przez co grzywka zakryła mu oczy.
- Trzeba go oddać razem z bluzą, inteligenci! - od krzyczał do nich z łazienki, stojąc przed lustrem i oglądając swój skacowany wygląd. - Sprawdź ostatnio wybierane numery. - Dodał, zdejmując koszulkę.
-Dlaczego ty się tym nie zajmiesz?-Minho wstał i ruszył w kierunku łazienki.

Nacisnął na klamkę i wszedł do środka.

-To twój kochany, przesłodki chłopczy...Oooł.-zatrzymał się gwałtownie widząc Kibum'a bez koszulki i poszerzając oczy.

Key spojrzał na niego, starając się ukryć zawstydzenie, bo przecież nie jest jakąś cnotką, która będzie piszczeć jak mu ktoś do łazienki wejdzie. 

- Oh... Daj mi to. - Podszedł do Minho, zabierając mu telefon. - Wy nawet takich prostych rzeczy nie możecie zrobić.
-Ya! Minho dlaczego wszedłeś mu do łazienki!-za Minho pojawił się Onew.
-Jinki idź spać, bo pierdolisz głupoty!-zamknął mu drzwi łazienki przed nosem i przytrzymał stopą.-On chyba nadal jest pijany.-pokręcił głową.-Dzwoń.
- Jej Minho... - Blondyn zerknął figlarnie na Minho, wchodząc w kontakty na telefonie. - Jakiś ty... Kai? Mam do tego kogoś zadzwonić?
-Jakiś ty...co?-zapytał ciekawy.
- Nie wiem, zapomniałem... - Odpowiedział pospiesznie, wciskając zieloną słuchawkę. - ...Dzwonię. - Przysunął się do Minho, przytykając mu, już otwierającą się buzię dłonią.
-Ya!-Minho odepchnął rękę Kibum'a.-Nie pozwalasz sobie...Pedałku?-zaśmiał się, wychodząc z łazienki.
- I kto to mówi?! - Krzyknął za nim i fuknął pod nosem przekleństwo, przypominając sobie, że to Jonghyun tak go nazywa. Jak Minho mógł tak na niego powiedzieć?!

Już chciał za nim iść, kiedy przypomniał sobie, że nie ma koszulki, a tam jest Onew...
Do tego ktoś się odezwał:
~Halo...?~    
   

*


     Drgnął nerwowo, słysząc uporczywe dzwonienie, dochodzące z kieszeni spodni Kai'a. Po chwili, sunął dłonią po jego ciele by wyjąć komórkę. 

- Taemin? Ja dzwonię? - Zmrużył oczy, chwilowo jeszcze nie do końca obudzony, pół przytomny.

Odebrał, by to irytujące urządzenie się uciszyło.

- Halo? - Kai poruszył się, wtulając w jego wolną rękę. 
~ No cześć. Powinieneś mnie pamiętać, w klubie siedziałeś chwilę przy naszym stoliku i zostawiłeś bluzę z tym telefonem w kieszeni. ~ Podrapał się po głowie, szukając w pamięci twarzy rozmówcy, dopasowując ją do głosu. Bo było tam chyba trzech chłopaków, ale to był... Ten natarczywy blondyn, tak! 
- Tak, pamiętam, przepraszam za kłopot. - 
~ Możemy się spotkać, bym zwrócił ci to co twoje. ~ 
- Dobrze. Dziękuję, że w ogóle przechowałeś dla mnie te rzeczy. -  W Taemin'ie rósł mały pęczek ekscytacji, z zasadzonego wczoraj nasionka.

Może uda mu się zagłębić nową znajomość. Nie chciał być zupełnie sam, kiedy Kai wyjedzie. Jednak jego słabością była łatwowierność i szybkie przywiązywanie się do ludzi. Nie zapeszał jednak, nie chcąc się zawieść. 

~ Nie ma sprawy, ale to w sumie nie ja. Byłem zbyt najebany.~ Zaśmiał się przyjemnie dla ucha. ~ Podziękujesz Minho, bo zapraszam cię do siebie dziś wieczorem. Na godzinkę, dwie... Zależy ile masz czasu... ~ Przystopował, dając chwilę na odpowiedź.
- Oczywiście, chcę mu podziękować. Tylko ja chyba nie zostanę... Mój przyjaciel jutro wyjeżdża do Ameryki i chcę spędzić z nim jeszcze trochę czasu. - Spojrzał na śpiącą twarz Kai'a o potarganych włosach i uśmiechnął się słodko na ten widok, opierając podbródek na pościeli. 
~ Rozumiem... To... Przyjdź z nim! ~ krzyknął entuzjastycznie, a kiedy Taemin chciał się jakoś wykręcić, przerywał mu uparcie przystając przy tym, że mają wpaść. Podał mu adres i grzecznie się pożegnał.
~ To do zobaczenia, Taemin. ~
- Do zobaczenia...- Przygryzł wargę. Co za wtopa...
~ Kibum, albo po prosty Key. ~ dokończył chłopak po drugiej stronie i zaśmiał się, po kilku sekundach rozłączając. 

Odłożył komórkę na poduszkę, obok głowy Kai'a i położył głowę bokiem, na policzku, wzdychając.
Czy dobrze zrobił, umawiając się z nimi? Przecież to oni wygadywali TAKIE rzeczy, które dla Taemin'a wciąż były tematem tabu, przy którym zaraz się rumienił. Przeżyje. Idzie tylko odebrać rzeczy, spędzić trochę miło czasu...ale... Czy będzie mógł zabrać tam pana Misia?


*


     Wszedł po schodach i podszedł do jego drzwi. Uniósł dłoń, by zapukać jednak nie zrobił tego. Co jeśli Onew już jest? Od dziś rana zaczął go na prawdę irytować. Nie wie dlaczego, po prostu tak jest.Potrząsnął głową i zapukał. Nie będzie mięczakiem. To Choi Minho!

Poczekał chwilę jednak nikt nie otworzył. Zapukał ponownie, a jego myśli przeszły bardzo dziwne wizje związane z Onew i Key.

Odczekał podirytowany jeszcze chwilę, opierając się dłonią o futrynę drzwi i postukują w nią wyczekująco, aż usłyszał kroki, a drzwi otworzyły się. 

- Wybacz kocie... - Przywitał go Key, niemal uwieszając się na drzwiach.

Miał powiększone źrenice i wyglądał jak dziki kot, napalony na papierową kulkę.

-Cześć-szepnął raczej niż powiedział.
- Wchodź, noo. - Złapał go za przedramię i wciągną do środka, zamykając za nim drzwi. - Sorrki, że kazałem Ci tak długo czekać, ale musiałem coś dokończyć... - Rzucił Minho drapieżne spojrzenie przez ramię, wchodząc do salonu.
-Dokończyć? Co dokończyć?-zapytał, idąc za nim do salonu.
- Coś... Nie bądź taki ciekawy. - młodszy uśmiechnął się kącikiem ust, dalej poruszając się i wyglądając jak tygrys na polowaniu.
-Dlaczego?-uśmiechnął się.-Co ty w ogóle robisz? Zachowujesz się...jak...no dziwnie jakoś-śmiał się z siebie.
- Nigdy nie robiłeś sobie sam dobrze? - Key oparł się przedramionami o oparcie fotela, pochylając lekko do przodu i uśmiechając do Minho.
-Eee...wiesz co, ustalmy, że nie pytałem.-chciał usiąść na fotelu, ale że był tam Key to usiadł na mniej wygodniej kanapie.-Oszczędź mi swoich singlowych podbojów.-zjechał niżej i włożył dłonie do kieszeni.-Jakoś mnie to nie ciekawi.
- Ja Ci tylko odpowiedziałem na pytanie. - zaśmiał się, wzruszając ramionami. - Nie wiesz może kiedy przyjdzie Onew? - Obszedł fotel i zasiadł w nim wygodnie, kładąc nogę na nogę, a ręce na oparciach.
-Nie wiem. Nie jestem jego niańką.-odpowiedział oschle, nie patrząc na Key tylko rozglądając się po pokoju, którego wygląd już dobrze znał.

Key zmrużył oczy i zerwał się z fotela. 
- Żartowałem z tym masturbowaniem się...- mruknął wybywając z salonu do kuchni.

Na przybycie gości piekł ciastka, które chciał dać Minho, jako pierwszemu do spróbowania, ale zaczynał się zachowywać wobec niego jak Jonghyun. Przynajmniej on to tak odbierał.

-Jasne...-szepnął pod nosem, przewracając oczami.

Usłyszał dzwonek do drzwi, a on miał ochotę zapaść się pod ziemię. To na pewno Onew. Na bank!

Zaraz parę sekund po dzwonku jaki rozległ się w mieszkaniu, Key wybiegł z kuchni, szurając do przedpokoju, by otworzyć entuzjastycznie drzwi. - A, to tylko ty... - Odsunął się, robiąc Jinki'emu miejsce.
-Cześć-rzucił bez życia, wchodząc do środka nawet nie patrząc na Key. Nie miał ochoty. Był już dość dobity po tym, ci dowiedział się niecałą godzinę temu.


Key od razu to zauważył i po trzaśnięciu drzwiami, zwrócił się do niego prawie zmartwionym tonem:
- Coś nie tak? Taki jakiś bez entuzjazmu jesteś... - 

-Nie ważne.-odwrócił się do niego, uśmiechając sztucznie.-Nie chce psuć ci wieczoru.-odwrócił się i ruszył dalej.
- Ale...- Wypowiedź przerwał mu kolejny dzwonek do drzwi.

Tym razem to na pewno oni, pomyślał Key, odwracając się szybko, znów otwierając drzwi.

Onew ostatni raz spojrzał na Key przez ramię po czym wszedł do salonu, w którym siedział już Minho.

-Cześć Minho.-rzucił do niego, uśmiechając się prawie nie widocznie. Powoli usiadł na fotelu zapadając w zamyślenia.
-Onew? Co taki markotny jesteś?-choć trochę go denerwował to jednak był jego przyjaciel.-Stało się coś?
-Nie rozmawiajmy o tym teraz, ok?-zapytał błagalnie po czym znów spuścił wzrok na swoje dłonie, którymi nerwowo się bawił.

Przez salon przebiegł Key, znikając znów w kuchni, a do salonu weszło dwóch chłopaków. Jeden o ciemnej czuprynie włosów, wyższy i drugi idący za nim z karmelowymi długimi włosami i prostą grzywką. Trochę szczuplejszy, swoją postawą wyraźnie mniej pewny siebie niż pierwszy. Do tego trzymał w dłoniach...Misia?

- Cześć wam. - Odezwał się ciemnowłosy, machając dłonią do dwóch chłopaków. Miał tylko szesnaście lat, ale dobrze się czuł w towarzystwie starszych od siebie. Sam też wyglądał na starszego niż był. Taemin lekko się wychylił mówiąc cicho "dobry wieczór"
-Cześć cześć-Minho wstał i uśmiechając się podał ciemnowłosemu rękę, a później chciał podać ją jego koledze, który tylko skrył się za swojego przyjaciela.
- Nie przejmuj się, on jest strasznie nieśmiały. - Wyjaśnił od razu Kai, uśmiechając się. - Jestem Jongin, ale Taemin mówi do mnie Kai. - Przedstawił się.
-Ja jestem Minho, a to...-wskazał na siedzącego cicho Jinki'ego-....Onew. Ma dziś ciężki dzień i trochę...no sami rozumiecie.-znów skupił wzrok na nowo przybyłych.
-Hm?-najstarszy podniósł wzrok i spojrzał na gości.-Przepraszam....-wstał i podał dłoń Kai.-Onew.-skinął głową po czym z powrotem wrócił na fotel.
- A ja zajebista pani domu, Key, upiekłem dla was ciastka! - Chwilę po tym jak usłyszeli jego głos dobiegający z kuchni, wparował rozradowany do salony i położył talerz z własnoręcznie przygotowanymi ciastkami.

Spojrzał po siedzących już na kanapie, przybyłych gościach. Jego wzrok przez chwilę zawisł na pluszowym misiu, którego trzymał długowłosy na udach, siedząc po turecku obok Kai'a. Miał spuszczoną głowę, szczypiąc palcami ucho przytulanki. Po lewej stronie Kai'a siedział Minho.

-Nie jedzcie tego! To trucizna!-Minho spojrzał na twarz Key, która teraz piorunowała go wzrokiem i wpadł w śmiech.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne. - Odwrócił wzrok od Minho na Taemina. - Co ty dzisiaj taki marny? To jakaś epidemia? - Zerknął wymownie na Onew, od którego dalej się nie dowiedział o co chodzi.
- Przypuszczam, że powodem tego jest mój wyjazd. - Odezwał się Kai, również nieco smutniejąc. - Mieszka u mnie, kiedy wyjadę, nie będzie miał gdzie mieszkać i kombinujemy wciąż. - Wyjaśnił, patrząc po twarzach chłopaków w pomieszczeniu, dłonią gładząc pokryte długimi włosami ramię Taemina.
-Haha.-Onew zaczął się śmiać.-Taemin, witaj w klubie.-Jinki wstał i udał się do kuchni.
-A temu co?-zapytał Minho patrząc, jak jego przyjaciel znika za rogiem.

Key zmarszczył brwi od razy podążając za Onew.
- Pójdę z nim pogadać. - Kiedy wszedł, przymknął za sobą drzwi zastając przyjaciela opierającego się o kuchenną szafkę z założonymi rękami na piersi. - Onew... Przed chwilą pomyślałem, że może Taemin mógłby mieszkać u mnie, co o tym sądzisz? - Zapytał najpierw, chcąc za chwilę przejść do tego co męczy Lee.
-To świetny pomysł-uśmiechnął się do niego jednak szybko znów wbił wzrok w ziemię.-Chyba polubiłeś go, co? Na pewno dobrze będziecie się dogadywać.

- Jinki, teraz mi po wiedz co się stało? - Podszedł bliżej, zostawiając temat przygarnięcia Taemin'a pod swoje skrzydła.
-To jest nie ważne. Już mówiłem.
- No ale widzę, że coś Cię męczy. To musi być coś poważnego. - Podszedł jeszcze bliżej, opierając się o szafkę obok niego.

Onew odepchnął się od szafki i powolnym krokiem podszedł do okna, wyglądając za nie:
-Hotel, w którym mieszkam zostaje zamknięty. Nie mają na jego utrzymanie pieniędzy, a ja muszę się wynieść do 2 dni.-odpowiedział, składając ramiona na piersi.

Kibum zacisnął wargi w cienką linijkę, wpatrując się w Jinki'ego, szybko podejmując decyzje.
- A gdybyś zapytał Jonghyun'a? Czy możesz u niego na razie się zatrzymać. Przecież on ma olbrzymi dom i masę nieużywanych pokoi. - Zaproponował, nie ruszając się z miejsca.
-Żartujesz?-Onew spojrzał na niego jak na idiotę.-On by mnie wyrzucił od razu na zbity pysk! Myślisz, że chciałby geja w domu? Wesz dobrze, że za bardzo dba o swoja opinię.-odwrócił się z powrotem w stronę okna.-Ale...nie rozmawiajmy teraz o tym.-uśmiechnął się do niego.-Chodźmy do gości.-ruszył w kierunku wyjścia.
- Zaczekaj! - Drgnął, wyciągając rękę w jego stronę, a ten się zatrzymał. - Może ty.... Ty byś został u mnie? A Jonghyuna spróbujemy namówić by przechował Taemina. - Wypalił szybko, nie chcąc by jego przyjaciel udawał, że wszystko jest w porządku.
-Nie, dzięki. Coś wymyśle.-uśmiechnął się.-Najwyżej zadzwonię do rodziców i pojadę do nich do Stanów. Na prawdę bardzo dziękuje-położył dłoń na jego ramieniu.-Zajmij się Taemin'em. On bardziej potrzebuje twojej pomocy. Jest jeszcze młody.
- Onew! - Pisnął, zrzucając jego dłoń z ramienia. - Do stanów!? Nigdzie nie jedziesz, zostajesz tu, bez gadania, jasne? - Teraz to Key położył dłoń na ramieniu Onew. - Nie ważne co było, jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciołom się pomaga. Taemin to dla mnie obcy chłopak. Jakoś postaramy się mu pomóc. Prosić Jjonga, będzie zabawnie. - Uśmiechną się figlarnie.
-No, ale...Key. Zastanów się. Na prawdę chcesz, żebym mieszkał z tobą? Chcesz przebywać ze mną 24 godziny na dobę?
- No przecież nie będzie to wieczność. - Wywrócił oczami.
-Skąd wiesz? Może się wciągniesz?Jestem jak narkotyk-posłał mu zadziorny uśmieszek i wyszedł z kuchni.
- To znaczyło, że tu zostaje...? - Key chwilę się zastanowił, po czym ruszył w ślady Onew i wrócił do salonu. - No to może oddamy w końcu Taemin'owi jego sprzęt. - Wyszczerzył, zabierając z szafki jego bluzę i komórkę.

Taemin podniósł głowę, patrząc na Key z pod przydługiej grzywki i przyjął od niego swoje rzeczy, na chwilę puszczając misia.
- Mam podziękować Minho... - Mruknął, podnosząc się i razem z panem Misiem staną przed Minho. - Dziękuję Minho-hyung. - Wypowiedział, patrząc mu przez moment w oczy.
-Hm?-Minho patrzył na niego dużymi oczami. To było trochę dziwne zachowanie.-Nie ma sprawy.-uśmiechnął się.

Kai tylko machną ręką zapewniając ich, że mają na to nie zwracać uwagi.

-Gdyby nie ty, moje rzeczy zostałyby w klubie i pewnie już bym ich nie odzyskał. - Dodał jeszcze Taemin wracając na swoje miejsce.

Key odchrząknął, zerkając na Onew, po czym zwrócił się do Taemina. 
- Taeminnie, myślałem nad tym jak Ci pomóc i ... Mamy takiego przyjaciela, który ma spory dom i dużo nieużywanych pokoi. Moglibyśmy go zapytać, czy mógłby Cię w jednym z nich przechować przez jakiś czas...- przestał na chwilę mówić, kiedy Taemin patrzył na niego co raz większymi oczami. 
- J-ja nie wiem... Nie chciałbym komuś przeszkadzać.. Ah..- westchnął, trącony łokciem Kai'a.
-Co?!-niespodziewanie wtrącił się Choi.-Chcesz go wysłać do Jonghyun'a?! Masz pojęcie na co się piszesz?
- Minho... - Key warkną, prawie nie otwierając ust, kiedy Taemin nieco zestresowany patrzył to na Key, to na Minho. - Jonghyun jest przecież spoko. Nie mówię, że na sto procent się zgodzi, ale spróbujemy, prawda Minho? - Key podszedł do Choi, siadając na oparciu kanapy po jego lewej stronie.

-Ale Key...-mówił przez zaciśnięte żeby tak, by nikt oprócz Key go nie usłyszał.-...To Jonghyun.
- Czy wy wczoraj mówiliście mi coś właśnie o tym Jonghyun'ie? - Przypomniało się Taemin'owi, przez co wyglądał na jeszcze bardziej przestraszonego, ściskając gorączkowo misia.
- Niee, to nie ten. - Key zaprzeczył szybko, przez co zabrzmiało to sztucznie.
-Jesteś potworem-warknął do Kibum'a po czym z uśmiechem za ustach odwrócił się do Taemin'a.-To nie ten. Nie bój się, młody-rozwalił mu włosy.

Zaniepokojony wyraz twarzy Taemina nie zmienił się. Poprawiając sobie włosy, rozchylił usta by coś powiedzieć, ale Kai go wyprzedził.

- Dziękuję, że to dla niego zrobicie. - Uśmiechnął się, obejmując Taemin'a ramieniem. - Jesteście pewni za tego Jonghyuna? Taemin będzie bezpieczny? - Upewniał się, głaszcząc go uspokajająco po ramieniu.

Key zerknął na Minho i uśmiechając się potwierdził, iż jak najbardziej jest za niego pewny. Dodał, że jest bardzo łagodny, miły i gościnny, dlatego od razu o nim pomyślał.

 

C.D.N.


HiRa 15:36:11 11/02/2013 [komentarzy 4] Komentuj

"Teddy Bear" ~~ Rozdział 3 (+18)

    Yayaya~~;3

     Iiiiii.....Rozdział 3. Ha!
Tak szybko jeszcze nie było. Mamy już napisany 4 i połowę 5. Jesteście z z nas dumni, prawda?

Smutno nam trochę, bo pod 2 rozdziałem jest tylko jeden komentarz ;( To niby nic jednak taki jeden mały komentarz to większa chęć do dalszej pracy. TT.TT Mamy nadzieje, że będzie lepiej

Zapraszamy do lektury... 
~Hira&Rose 

 


 

 

"Teddy Bear"

~Rozdział 3

 

 

     To dla niego za dużo. 
Za dużo jak na jeden wieczór. Teraz był przekonany w stu procentach, że to był bardzo kiepski pomysł. 

Siedział na jednej z rogowych kanap w ciemniejszym kącie. Wcześniej chwilę przechadzał się w tłumie, dopóki nie stracił gdzieś Kai'a, jakiś facet objął go od tyłu, zaczynając poruszać razem z nim biodrami do rytmu muzyki. Gorąc, zakłopotanie i strach jaki wtedy poczuł, był nie do opisania. Szybko wyrwał się z uścisku, przeciskając między spoconymi ludźmi, kiedy wpadł na dwie całujące się dziewczyny... Pobiegł dalej i wylądował tu. Na kanapie, którą na początku zajmował sam, ale teraz siedziała tu jeszcze dziewczyna z chłopakiem, co chwile się całując obleśnie i paląc papierosy. Nie zwracali na niego uwagi.. I dobrze. 

- Kai gdzie jesteś... - szepnął pod nosem, mocniej przyciskając do siebie nogi. 

Powstrzymywał się na razie od napadu histerii i płaczu, ale oczy szkliły mu się od wzbierających się łez. 
Spojrzał na ocierający się o siebie tłum i opuścił głowę, opierając czoło na kolanach. Muzyka przeszywała dreszczami jego drobne ciało, wzbudzając charakterystyczne łaskotanie w brzuchu. Nie może tu tak siedzieć bezczynnie w ciemnym kącie, bo Kai go pewnie też szuka. 

Podniósł głowę, dostając w twarz chmurą tytoniowego dymu i zakasłał, odpędzając go dłonią. 
Wstał z kanapy ruszając ostrożnie, trzymając się blisko stolików, które były osadzone pod ścianami. Mijał różne specyficzne grupki ludzi. Niektórzy zwracali na niego uwagę mówiąc coś, inni nawet nie spojrzeli, zajęci czymś innym, ale przy jednym stoliku blond chłopak wstał na jego widok i zachwiał się, podpierając o stolik. 

- To nasza ślicznotka, chodź tu młody. - Key sięgnął rękawa bluzy Taemin'a i pociągnął go w dół by usiadł obok.

Taemin nieco przestraszony, przełknął głośno ślinę, lustrując zestresowanym wzrokiem osobników siedzących przy stole. Nie wyglądali na groźnych, ale i tak bał się nagłego zaciągnięcia do towarzystwa.

- Ch-chyba mnie z kimś pomyliłeś... - powiedział cicho, chcąc się podnieść ze spuszczoną głową. 
- Nie nie nie, nie znamy się, ale ... - Key przeleciał go lekko już pijackim wzrokiem. - ... Matko, nie ma Ci ciepło? Zdejmuj to. - Złapał końce jego bluzy i szybkim ruchem pociągnął w górę, ściągając ją z niego.
-Key! Co ty mu robisz?-Minho pochylił się nad stolikiem i odciągnął Kibum'a od nieznajomego.-Wybacz mu, trochę już wypił.-powiedział do młodego chłopaka, który siedział przerażony na kanapie z rozebraną do połowy bluzą.-Kibum..-Minho zwrócił się do Kim'a.- Kto to w ogóle jest?
- To ta dziewczyna, która nie ma kasy na drogie ciuchy. - Odpowiedział Key i uśmiechnął się, jakby mówił coś oczywistego.

Taemin postanowił jednak samemu zdjąć do końca bluzę, bo na prawdę było mu ciepło, ale krępował się. Odłożył ją na kanapie, pomiędzy sobą, a Kibum'em. 

- Nie jestem dziewczyną...- Poprawił go, poprawiając sobie koszulkę i długie włosy.
- No właśnie wiem i o to chodzi. Jestem Kim Kibum, ale wystarczy Key. - Uśmiechnął się czarująco. - A to jest Minho i Onew. - Wskazał po kolei na chłopaków. 
- Taemin. - skłonił głowę, wyrażając szacunek dla starszych od siebie, nowo poznanych osób.
-Ej!-odezwał się nagle Onew, podnosząc oparcia kanapy.-To ten, który miał być zaliczony przez Jonghyun'a? -uśmiechnął się i czknął.-Łoo...nieźle. Chłopaczku uratowałeś swój tyłek przed pytonem tygrysim.-mówił do młodego, kręcąc głową po czym znów czknął.
- Co miałem być? - Taemin z rozchylonymi wargami spojrzał na Key. - Kto to jest Jonghyun? - Pisnął, odruchowo się rozglądając, jakby chciał sprawdzić, czy nikt nie zakrada się do jego tyłka.
- Minho... Powiedz mu kto to nasz casanova bo ja chyba zaraz... - Kim przytkał usta dłonią, przymykając oczy. - ... Chyba zaraz... - Wstał gwałtownie i pospiesznie, jednak trochę niezdarnie podążył w stronę męskiej ubikacji.
-Key! Czekaj!-Onew wstał i niezdarnie popędził za nim.-Uratuje Cię!

Minho odprowadził przyjaciół wzrokiem aż nie zniknęli za ścianą, wtedy zwrócił uwagę na młodego chłopaka siedzącego, ze spuszczoną głową, przed nim.
-Więc masz na imię Taemin, tak? I mam ci powiedzieć kto to jest Jonghyun? Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć?-oparł łokieć na jednym kolanie, pochylając się lekko do przodu. 

-Tak...? - mruknął cicho pytającym tonem, jakby nie był pewien czy chce wiedzieć i Minho ma mu pomóc wybrać.

Odchylił się do tyłu, bardziej wbijając swoje kościste ciałko w miękkie obicie skórzanej kanapy, która chłodziła jego nagie rozgrzane ramiona. Wysunął lekko biodra, osuwając się w dół, siedząc tak niechlujnie i wpatrując się w Minho z poufnością.


-Pokazałbym ci go, ale na pewno zalicza teraz jakąś cipeczkę, ALE...ale...-wskazał na niego palec, żeby się skupił i posłuchał.-...jak wróci to ci go pokaże.-oparł się o oparcie dumny ze swojej wypowiedzi. - 


 - Nie, nie chce. Nie musisz mi go pokazywać. - Taemin wstał gwałtownie, uderzając niechcący kolanem o stół. Jęknął i rzucając krótkie "na razie" odszedł od stolika. 

Zupełnie zapomniał o swojej bluzie i nie wiedział gdzie w ogóle teraz idzie. 
Ktoś szturchnął go barkiem w ramię, ale szedł dalej, patrząc pod nogi, kiedy rozproszenie ludzi na metr kwadratowy, wyraźnie zmalało, a on mógł odetchnąć. 

Wsunął dłoń w grzywkę, lekko ją strzepując i podniósł wzrok, znajdując się przy toaletach. Całkiem tu było pusto, a obok drzwi w półmroku dostrzegł dwie ciasno splecione ze sobą osoby. 
Zrobił krok do przodu, być może z ciekawości i oparł dłoń o zimną ścianę, oddychając przez rozchylone usta. Wtedy dostrzegł ich wyraźniej, a przede wszystkim jego wzrok utkwiony w jego oczach. 
Całował ją, ale patrzył teraz na niego.

Znalazł go. Teraz wiedział gdzie patrzy, bo jego oczu nie zasłaniały okulary, ale... Chyba teraz mu się będzie dziękował, za to, że się tu dzięki niemu znalazł. Po pierwsze sytuacja nie jest odpowiednia, a po drugie, wcale nie był wdzięczny, że tu jest, choć... Dziwnie czuł się, mogąc stać tu i patrzeć tak w jego namiętne oczy...

   
   Onew popchnął drzwi łazienki i wbiegł do środka:

-Key! Key!-krzyczał po czym uspokoił się, widząc wystający tyłek w różowych spodniach z ostatniej kabiny. Tylko on mógł przyjść w takich spodniach.-Key...-podszedł do niego niezdarnie jednak....nagle zatrzymał się za nim.

Tyłek, który był teraz opinany przez ciasne spodnie, był tak seksowny, że aż poczuł mrowienie w podbrzuszu. Zrobił dwa kroki i stanął blisko niego, kładąc delikatnie na jego talii.

-Masz taki seksowny tyłek...-szepnął do niego, zsuwając dłonie na pośladki i lekko ściskając.

 - Yh...- Key spiął się, przecierając wargi wierzchem dłoni i wyprostował się, opierając plecami o tors Jinki'ego. - Onew... Dlaczego stoisz tak blisko? - Zapytał, osłabiony, jeszcze bardziej napierając na niego swoim ciałem. 

Zupełnie zamroczony alkoholem, poczuł przyjemne dreszcze w podbrzuszu, które były reakcją na dotyk starszego.

-Nie wiem...Po prostu twój tyłek...-mówił, kładąc dłonie na jego pośladkach, lekko ściskając.-...Nie mogłem się powstrzymać.

Key jęknął z zamkniętymi ustami i odchylił głowę do tyłu, opierając ją na ramieniu Onew. Jednak był na tyle kontaktujący, by zaraz się powoli odsunąć, sięgając dłonią za siebie, do krocza starczego. 

- O moim tyłku możesz sobie pomarzyć... - Ścisnął lekko jego męskość przez materiał spodni, odwracając się do niego przodem.

Onew syknął po czym zaśmiał się:
-Dlaczego?...Jestem aż taki zły?-pchnął go na ścianę, zamykając drzwi kabiny.

Key opierając się plecami o zimną ścianę, uśmiechnął się kącikiem ust i patrzył na Onew zamglonym wzrokiem.
- Mogę Ci co najwyżej obciągnąć. - Wypowiedział jak jakaś harcerka proponująca ciasteczka, po czym z rozchylonymi ustami, odchylił lekko głowę do tyłu, przymykając oczy i przejechał językiem po dolnej wardze.

Onew uśmiechnął się pod nosem po czym odwrócił do Key. Podszedł do niego powolnym krokiem i spojrzał pijackim wzrokiem w oczy. Położył dłonie na jego ramionach i jednym pchnięciem z powodował, że Key klęczał teraz przed nim na ziemi z głową na wysokości jego krocza:

-To dawaj kotku...Pokaż czy jesteś taki dobry.-uśmiechnął się, wsuwając dłonie w jego włosy i zaciskając w pięść.

Obydwaj byli pijani, a gdy ktoś proponuje ci obciąganie to się nie odmawia.

Key przez moment trochę zaskoczony gwałtownością posunięć Jinki'ego, nic nie robił. 
- Za darmo? - Spojrzał w górę, zawieszając palce na pasku od jego spodni i przyłożył wysunięty język do rozporka
-Mmm...-zamruczał, spuszczając na niego wzrok. Wyglądał jak tania dziwka.-Oczywiście, że za darmo. Nie zrobisz tego dla przyjaciela, kotku?

- Przyjacielska przysługa... - Wypowiedział erotycznym głosem, przenosząc wzrok na materiał spodni przed sobą i chwycił zębami zamek, po czym rozpiął go.

W tym samym czasie dosyć zwinnie i szybko, jak na nietrzeźwego, odpiął pasek. Rozchylił poły rozporka i przyłożył wargi do bokserek, by przy pomocy języka całować zachłannie jego męskość przez cienki materiał, dłonie opierając na jego biodrach.

Onew przygryzł dolną wargę czując, jak po jego ciele przechodzi dreszcz podniecenia. Tak dawno nikt go tam nie dotykał. Zawsze sam musiał załatwiać "te" sprawy, a teraz, jak sądził, zajęła się nim lepsza sztuka.

Pochylił się lekko do przodu, opierając dłońmi o zimną ścianę kabiny za Kibum'em czym sprawił sobie lepszy widok na jego poczynania
-Słodko...-szepnął, unosząc kąciki ust ku górze.
 - Zawsze chciałem się dobrać do tego twojego... - Przejechał językiem po już nabrzmiałym członku. - ...dużego... - Złapał spodnie i bokserki po bokach i zsunął w dół, do połowy ud.

-Na prawdę?-uśmiechnął się, czując chłodny powiew powietrza na dolnych partiach ciała.
Sterczący penis od razu otarł się o policzek Kibum'a przez co ten musiał lekko się odsunąć, by złapać jego główkę między wargi.

-To dlaczego nic nie mówi...Ah..-przymknął powieki gdy Key złapał jego penisa ustami.

Podparł się łokciami o ścianę, a głowę na dłoni. Nogi mu się uginały, a na ciele zaczynał perlić się pot. Zaczynało się robić na prawdę gorąco...

Key uśmiechnął się, trzymając penisa w zębach. Uniósł ręce i objął go w pasie, przysuwając do siebie, jednocześnie wsuwając sobie go do buzi. Dłonie pozostawił na dole jego pleców, zaczynając poruszać głową i jego biodrami.

-Ooo...Ja pierdole.-syknął, wciągając głęboko powietrze przez zaciśnięte zęby.-Aish!...To nie jest jednak to samo co samemu...Ah...

Key na chwilę przestał, poruszając językiem na główce penisa i znów wsuną go sobie prawie całego, poruszając szybciej głową, a jedną dłoń przenosząc na jądra. Czuł jak penis pulsuje w jego wnętrzu i  specyficzny smak soków przed orgazmowych, które sprawiały, że stawał się jeszcze bardziej mokry.

-O Boże...Kibum...Bummi...-jęczał.-...Ja zaraz...-złapał jego głowę i wcisnął mu się cały do gardła, dochodząc.

Key otworzył gwałtownie oczy, odpychając od siebie Onew i zaczął kaszleć, krztusząc się. Sperma spłynęła po jego gardle, a jemu znów zrobił się niedobrze. 

- Onew...- jęknął siedząc na podłodze pod ścianą, kiedy przestał kasłać i spojrzał na niego pretensjonalnie. Lee dyszał tylko, opierając się plecami w rogu kabiny i powoli ubierał spodnie, patrząc w sufit. - ... Ty...- zaczął gniewnie Kibum, ale nie dokończył, tylko pochylił się nad ubikacją.

Onew zapiął spodnie i pogłaskał czule Key po włosach.
- Dobra robota.- Uśmiechnął się, kiedy Kim tulił się do kibla...

 

*

 

     Wpatrzony w kieliszek z pomarańczowym sokiem, rozmyślał. Rozmyślał nad tym dlaczego stał tam tak długo patrząc na nich, a raczej tylko na niego, kiedy on również patrzył na niego. Odszedł stamtąd dopiero gdy Jonghyun szarpnął delikatnie dziewczyną i odwrócił się plecami do Taemina, opierając ją o ścianę. 

Westchnął, szukając w swojej głowie odpowiedzi na pytanie, dlaczego jego oczy go tak hipnotyzują. Poczuł taka dziwną chęć zgłębienia wiedzy na temat jego osoby. Kim był? Jak się nazywa? Ale czy istnieje możliwość, że jeszcze kiedyś go spotka. Nie ma zamiaru wracać do tego klubu, by tylko znów go spotkać, choć... w sumie... Jego ciekawość była na tyle duża, że być może zdecydowałby się kolejny raz tu zawitać, by tylko sprawdzić, czy on znów tu jest. Ale czy on ma czas na przyjaźnie z takim dzieciakiem jak on? 

Odsunął od siebie naczynie z niedokończonym napojem i zsunął się z krzesła. Przecisnął przez tłum, już prawie nie słysząc muzyki bo jego myśli zajmowały się czymś innym...Chwilę po wyjściu z klubu zobaczył go. Wchodził do sportowego samochodu z tą samą dziewczyną. Dłuższy moment patrzył na nich, dopóki nie odjechali.

Westchnął i ruszył ciemnym chodnikiem do domu Kai'a. Było mu zimno, ale wiedział, ze jego bluza przepadła gdzieś w klubie. Miał nadzieję, że z Kai'em wszystko w porządku i wróci, bo szukanie go nie miało sensu, do tego bał się, błądzić po tym klubie...

 

*


      Dziewczyna weszła do sypialni, kładąc torebkę na stoliku nocnym w kolorze kremowym obok łóżka. Dziewczyna rozejrzała się dookoła. Sypialnia była piękna i luksusowa. Mężczyzna, którego imienia jeszcze nie znała, musiał być na prawdę bogaty.



Usiadła z brzegu łóżka wciąż ciesząc oczy pięknym pomieszczeniem, a w tym momencie do pokoju wszedł Jonghyun z winem w dłoni i dwoma kieliszkami. Dziewczyna nie zwracając na niego uwagi, odwróciła wzrok w prawo na wielkie okno z widokiem na ocean. 
-Piękny widok.-odparła, podpierając się dłońmi za sobą i zakładając nogę na nogę. 
-Wiem.-uśmiechnął się, stając przed brunetką i podając kieliszek dziewczynie. 
-Dziękuję.-rzekła, popijając.-Więc...mieszkasz sam?...Nie ma ci smutno w tak wielkim domu? 
-Nie narzekam.-zaśmiał się także spoglądając za okno,  popijając wino przy czym jeszcze wsunął jedną dłoń do kieszeni spodni. 

Dziewczyna przechyliła naczynie, wlewając do ust całą zawartość po czym odstawiła go na szafkę obok swojej torebki.
-Dobre...Na prawdę dobre.-stwierdziła, przybliżając się do niego.-Więc...-położyła dłonie na jego brzuchu, wjeżdżając na pierś.-...Co będziemy robić?-zaczęła odpinać guzik po guziku jego koszulę.
 
Jonghyun nie odpowiedział tylko nadal patrzył na widok za oknem, sącząc wino z lekkim uśmiechem na ustach. 
Kobieta w tym czasie odpięła jego koszulę do końca i zsunęła ją z jego ramion. 
-Idealny...-szepnęła, przesuwając palcem po mięśniach brzucha. -Ciesz się póki możesz-rzekł Jonghyun, pochylając się i wbijając w jej usta jednocześnie odkładając pusty już kieliszek na szafkę obok.
Położył ją na łóżku, zawisając nad nią, i pogłębiając pocałunek. 
Kolejna cipka zaliczona.
 


*



     Ściskał przy klatce piersiowej pana Misia, głaszcząc palcami jego małe uszka. Wyglądał przez okno na pustą ciemną ulicę, siedząc na parapecie i wypatrując Kai'a. Martwił się niewyobrażalnie, jeśli do godziny nie wróci, dzwoni na policję.

Czuł się okropnie, zostawiając go w klubie, ale nie potrafił go znaleźć. Na samym początku zniknął mu z oczu i już go więcej nie widział...
Jest starszy, powinien się nim zająć i go przypilnować, a przede wszystkim nie dopuścić do wyjścia w klubową otchłań nocnego życia. To nie dla niego. Mieli spędzić razem ostatnie dni, tym czasem jeden z nich zamartwia się w domu, a drugi zabawia w najlepsze. 

Przesunął opuszkami palców po zimnej  szybie i oparł o nią czoło. Para z ust osadzała się na oknie, po chwili znikając. 

Myśli przeszły na tajemniczego bogatego mężczyznę o namiętnym spojrzeniu. Dlaczego on w ogóle o nim tyle myśli? To tylko jakiś facet, który pewnie nawet by go nie pamiętał, do tego chyba raczej nie ma w jego życiu miejsca na takie nic nie znaczące znajomości. 

- Kim jesteś i dlaczego tak na mnie patrzyłeś? - Wypowiedział cicho, zaparowywując oddechem szybę.

Być może on nawet nie skupiał się na tym na kogo i jak patrzy, podczas całowania tej dziewczyny, a Taemin tyle się nad tym zastanawia. 

Zerwał się z parapetu, zostawiając pana Misia, kiedy usłyszał dzwonek do drzwi.
- Kai! - Pisnął, łapiąc za ramiona lecącego jak kłoda przyjaciela. - Kai, ile ty wypiłeś? - jęknął zrozpaczony. Miał nadzieję, że nic mu się nie stało.
- Minnie... Minniee jesteś taki, taki śliczny. - Podniósł głowę, uśmiechając się pijacko. 

Taemin z trudem dotaszczył go do sypialni i położył na jego łóżku. Kiedy pochylał się nad nim, by odpiąć guziki koszuli, ten z błogim uśmieszkiem bawił się jego zwisającymi końcówkami długich włosów. 
- Kai nie strasz mnie tak więcej... - Wypowiedział z troską Taemin, klękając obok łóżka Kai'a, kiedy skończył rozpinać mu koszulę, pod którą znajdował się podkoszulek. 
- Ja nie straszę, ja nie duszek. - Wymamrotał, śmiejąc się, święcie przekonany, że to co powiedział było czymś zabawnym.


Chwilę mamrotał takie głupoty do swojego Hyung'a, po czym uciszył się, najwidoczniej zasypiając.
Taemin w połowie leżąc na łóżku, z rękami zarzuconymi na klatce Kai'a, również przysypiał. Teraz mógł spać spokojnie, kiedy byli już obaj bezpiecznie w domu.

Wtulił bardziej głowę w żebra Kai'a, na samą myśl, że jeszcze tylko dwa dni i młodszy leci do Ameryki, do szkoły. Będzie mieszkał z rodzicami, a on musi się wynieść... Nie stać go na mieszkanie, a to opłacali rodzice Kai'a. Do tego z kim on będzie teraz przebywał, jeśli Jongin zniknie z jego codzienności? Oczy zaszły mu łzami... Co ze szkołą? Ją też trzeba opłacać. Nie mówiąc już o posiłkach. Na razie nie będzie chodził do szkoły do puki nie unormuje się wszystko.

Spodziewał się cudów, a jednym takim bogatym cudem był nieznajomy z klubu. 
- Kai, ja będę tęsknił za tobą braciszku... - Głaskał go po ramieniu, a pojedyncze łezki bezradności spłynęły po jego twarzy, chowając się w materiale koszulki Kai'a.

Nawet pan Miś nie poprawi mu teraz humoru. Co on ma ze sobą zrobić? Będzie bezdomnym bez grosza przy duszy... Nie, Kai mówił, że zostawi mu pieniądze, które jednak nie wystarczą na długo. Co jeśli straci wszystko? Przyjaciela, a raczej brata, dach nad głową, szkołę.... Wszystko po kolei, aż w końcu umrze z głody.

Pan Miś jednak zawsze będzie z nim. W tych dobrych chwilach jak i w złych.


C.D.N.


HiRa 15:23:57 9/02/2013 [komentarzy 4] Komentuj

"Teddy Bear" ~~ Rozdział 2

BumYa!

     To znowu my ~~ Hira & Rose ;3
Nie spodziewałyśmy się, że tak szybko dodamy kolejny rozdział tego naszego twórczego opowiadania i nie spodziewałyśmy, że będą one takie długie ~~ Coś czuję Modę na Sukces Ciu~ :D

Ten rozdział miałyśmy już gotowy wczoraj, a teraz pracujemy już nad trzecim :D Hwaiting!

Mamy nadzieje, że nasze starania nie pójdą na marne i będziecie nas wpierać :)
Zapraszamy do lektury czyli....Rozdział 2~~^^ 

 

 


 

,,Teddy Bear"


~Rozdział 2 

 

 

     Zobaczywszy niebieski napis "Rayburn", który jako jedyny jaskrawo oświetlał tą ulicę, skręcił i zatrzymał się zaraz przed wejściem do najlepszego klubu w mieście, swoim czarnym Jaguarem najnowszego modelu XJ i zgasił silnik. 
Ludzie, którzy teraz, w piątkowy wieczór, oblegali wejście do środka, nie mogli się nie obejrzeć w stronę idealnie mruczącego silnika nadjeżdżającego samochodu Jonghyun. 

Spojrzał w lusterko, poprawił włosy i okulary. Na ten wieczór włożył na siebie białe eleganckie buty, szare dżinsy i koszulę w kolorze białym, która świetnie opinała mięśnie ramion, teraz odpiętą do połowy, by pokazać dekolt i przy okazji srebrny naszyjnik oraz czarną marynarkę. Oczywiście okulary przeciwsłoneczne na nosie i wystylizowane włosy. 
Uśmiechnął się do siebie zadziornie i wyszedł z samochodu.


     Stali w kolejce do wejścia, które strzegł napakowany łysol. Jeszcze kilka osób i ich kolej... 

Taemin, starszy o rok od Kai'a, zachowywał się i wyglądał jednak na młodszego. Przygryzał teraz co chwilę wargę i nerwowo pocierał w palcach kosmyk swoich długich, karmelowych włosów, które pachniały truskawką i kokosem. 

- Kai, a jak nas nie wpuszczą? Nie aresztują nas, prawda? - Taemin spojrzał z po wątpieniem i zmartwieniem na Kai'a, zaciskając usta. 
- Nie Taemin, na pewno nas zgwałcą. Tak słyszałem. - Odpowiedział przerażająco poważnie szesnastolatek, na co długowłosy pisnął, przykładając palce obu dłoni do buzi. - Do tego ty jesteś taki... Śliczny...- ciągnął dalej, a oczy Taemin'a rozszerzyły się do granic możliwości. 
- Chodźmy stąd... Kai, proszę. - Chwycił Jongin'a za rękaw, lekko go pociągając. - Wolę spędzić z tobą ten ostatni czas w domu oglądając coś, albo grając.... Do tego zostawiliśmy pana Misia porzuconego na fotelu... - Wymamrotał cicho drugie zdanie, a Kai nie potrafił się już powstrzymywać i parsknął gromkim śmiechem.
- Hahaha! Minnie, przecież żartowałem. Powiedzą po prostu, że nie możemy wejść i tyle. - Roztrzepał mu przydługą grzywkę, by Lee się trochę rozchmurzył. - A teraz cicho, patrz i ucz się. -Szepnął Kai, kiedy nadeszła ich kolejka. 

Chwycił Taemina za nadgarstek i chciał najpierw spróbować wślizgnąć się z nim do środka, kiedy przypakowany łysol rozmawiał z mężczyzną w okularach przeciwsłonecznych, który podszedł do niego bez kolejki, ale niestety zostali zauważeni i zatrzymani, przez przesadnie umięśnione ramię ochroniarza. 

- Stójcie. - Rozkazał, przerywając rozmowę z wyraźnie dzianym facetem. Na co komu w nocy okulary przeciwsłoneczne? To pierwsze co pomyślał Taemin, spoglądając na niego zza pleców przyjaciela. - Pokażcie dokumenty. - Dodał mięśniak.
- Bo my właśnie... - Zaczął Kai, drapiąc się w kark i skupiając swoją uwagę na wymyślaniu niestworzonych historyjek. 

Stojący za nim Taemin prawie w ogóle go nie słuchał. Nieświadomie przyglądał się przystojnemu, zniecierpliwionemu mężczyźnie w okularach, przez które nie dało się stwierdzić gdzie spoczywa jego wzrok. Z myślą, że ten tego nie zauważył, obserwował go tak, miętosząc namiętnie w dłoniach sznurki od bluzy, dopóki nie wyrwał go głos Kai'a, wypowiadający jego imię. 

-(...) zna pan Lee Taemin'a? Mamy tylko po siedemnaście lat, prawie osiemnaście....- Kłamał jak z nut. Taemin skończył siedemnaście lat miesiąc temu, a Kai trzy miesiące temu szesnaście.- ...ale zapewniam pana, że to bardzo sławny i jeden z najlepszych klubowych tancerzy w tym mieście. Może panu pokazać. - Taemin uchylił przestraszony usta by zaprzeczyć, ale przerwał mu ochroniarz. 
- Nic mnie to nie interesuje. Bez skończonych osiemnastu lat, nie wejdziecie. - oznajmił stanowczo, a Taemin posmutniał wysuwając lekko dolną wargę. 

Słyszał dudniącą muzykę i teraz nawet miał wielką ochotę wejść tam i tańczyć. 

- Ale...- 
- Żadnych ale, smarkacze. Spadać stąd - urwał Kai'owi. - Bardzo przepraszam, panie Kim. - Zwrócił się spokojniejszym tonem do Jonghyun'a, a Taemin znów na niego spojrzał, przekrzywiając łebek zaciekawiony jego głosu, jeśli się odezwie.

Jonghyun prychnął pod nosem, zaczynając się śmiać. Nawet on nie uwierzył w te żałosne historyjki. W ogóle jak można iść na imprezę ubranym jak do Fantazjalandu?

Włożył dłonie do kieszeni, poważniejąc, i spojrzał na umięśnionego ochroniarza.
-Wpuść ich-powiedział, bezinteresownie jednak z nutką rozkazu.
-Co? Ale Panie Kim, oni nie...
-Wpuść, bo stracisz pracę!-warknął, aż mężczyzna przełknął głośno ślinę. 

Jonghyun nie zwróciwszy już uwagi na młodych, minął ich i wszedł do klubu pełnego ludzi.  

- Słyszałeś? - Kai założył dłonie na piersi, patrząc triumfalnie na faceta, a Taemin wciąż stał niepewny za przyjacielem. - Masz nas wpuścić, bo inaczej wylecisz. - Złapał Lee za przedramię, wciągając do środka, kiedy wejście stało już dla nich otworem do tego świata, którego tak na prawdę nie znali. 

Kai'owi wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą, kiedy prowadził za sobą przez tłum poddającego mu się Taemin'a. Głośna muzyka wywoływała w jego ciele energiczne drgania.
Mimowolnie rozglądał się z pod grzywki po chaotycznie przelatujących mu obrazach, chyba chcąc zobaczyć tego mężczyznę, bo przecież na pewno gdzieś tutaj jest. Chciał mu podziękować, tak jak należy za przysługę. Musi być wpływowym człowiekiem...


     Siedzieli w trójkę przy jednym stoliku między dwiema czerwonymi kanapami. Minho z Onew siedzieli na jednej, a Key na drugiej obserwując tłum tańczących ludzi:
-A ten?-Onew kiwnął głową w kierunku tańczącego mężczyzny około trzydziestki.
-Za stary i za niski.-wybrzydzał. 
-Hmm...No, a tamten?-wskazał na mężczyznę siedzącego przy barze i popijającego jakiegoś drinka. Wysoki brunet jak nie myliły go oczy.
-Mm...całkiem całkiem-uśmiechnął się, gdy nagle do mężczyzny podeszła jakaś wysoka blondynka i pocałowała go na co Key opadł na oparcie kanapy, a Onew zaczął się śmiać.
-No proszę, proszę. Kogo my tu mamy.-Odezwał się Minho, a obok Kibum'a usiadł Jonghyun. 

Oczywiście od razu musiał się rozwalić na kanapie kładąc ręce na oparciu, zakładając nogę na nogę i pokazać jaki to jest zajebisty.
-Miło, że czekaliście.-uśmiechnął się, zdejmując okulary i wieszając na koszuli na klatce piersiowej.
 
 - A co myślisz o tym? - Onew zwrócił się do Key, następnie przenosząc wzrok na dopiero co przybyłego Jonghyun. 

Key odstawił ozdobną szklankę z drinkiem, nieco się kwasząc na ostry smak cieszy w ustach i spojrzał na Kim'a.
- Za niski, za pyskaty, puszczalski i do tego zarozumiały z brakiem szacunku. - wyliczał na palcach, obrzucając go krytycznym spojrzeniem. - ... a no i zbyt pewny siebie. - Wzruszył wrednie brwiami i odwrócił się z powrotem do Onew. - Myśli, że jak przeleci każdą łatwą to jest bogiem. To nie sztuka. Niech mu niedostępna da dupy, to będę mu się kłaniał i zostanę jego sługą. - Prychnął, biorąc kolejny łyk trunku.

Jonghyun spuścił wzrok, uśmiechając się pod nosem.
-Bummi...-podniósł wzroki i spojrzał na niego tym swoim uśmieszkiem.-Bummi, Bummi....Ja mogę mieć każdą. A nie tak jak ty...-oderwał od niego wzrok gdy poczuł na ramieniu dotyk przechodzącej dziewczyny, która szybko zniknęła w tłumie.-...wiecznie sam w różowych spodniach.

- Pf! Dzisiaj dopiero co je kupiłem. - Oburzył się i stuknął wkurzony szklanką w stolik. - Ja tez mogę mieć kogo chcę i kiedy chcę. - Prychnął, odwracając się do Jjong'a przodem, łokieć opierając na stoliku. - Za to ty, tamtej zwykłej dziewczyny... - Wskazał palcem na zupełnie inaczej ubraną dziewczynę niż pozostałe, stojącą do nich tyłem. Miała na sobie zwykłe rurki i bluzę, rozpuszczone włosy sięgały jej odrobinę za łopatki. - ... nie dał byś rady zaliczyć. Czuję, że by Ci się nie dała. - Pstryknął palcami, pewny swojej teorii i uśmiechał się z wyższością.

Jonghyun odwrócił się i spojrzał w kierunku pokazanym przez Key. Zmrużył oczy i spojrzał na osobę spod grzywki, od razu poznając, że to kolorowy Fantazjaland. Parsknął śmiechem, opadając na kanapę.
-Idiota.-rzucił na Key, opierając się oparcie.-Sam se ją zalicz.
- O co Ci chodzi? - Zapytał podnosząc eis. - O to, że nie ma obcisłej bluzki z dekoltem i miniówy? - Wysunął się zza stolika, przechodząc obok Jjong'a.
-Nie wszystkie dziewczyny mają pieniądze na modne ubrania-odezwał się Minho.
-Wy jesteście naprawdę ślepi!-patrzył na nich z niedowierzaniem.-Boże...-zakrył twarz dłonią jakby świeciło mu słońce i odwrócił się od nich.-Z kim ja się zadaję.-wstał i ruszył  w kierunku baru.

Key chwilę stał w miejscu, po czym z zaciętą minę ruszył za Jonghyunem.

-Kim! - Krzyknął, chcąc przekrzyczeć muzykę, ale dumnie kroczący casanova nie zareagował. - Jong! - Przyspieszył, łapiąc go za łokieć i zatrzymując. 
Objął go ramieniem, w głowie uśmiechając się szyderczo... 
Laski może uznają go za pedała i będzie miał je dzisiaj z głowy i to dzięki Kibum'owi. 

- Idziesz na zakład, paniczu Kim? - Zapytał z błyskiem w oku. - O co tylko chcesz, że nie dasz rady uwieść tamtej dziewczyny.

Jonghyun przewrócił oczami, zrzucając rękę Key ze swoich ramion:
-Kurwa....ja pierdole.-szeptał sobie pod nosem, skupiając wzrok na twarzy Key.-To chłopak, rozumiesz? Chłopak!-mówił, pukając mu w skroń.-Może przeliterować?...Idiota.-spiorunował go spojrzeniem i odszedł, zostawiając go w tłumie tańczących ludzi.

Key uśmiechnął się pod nosem i nie zniechęcony tą informacją, dalej uciążliwie podążał za Jonghyunem.
-To jeszcze lepiej. Chłopaka tym bardziej nie dasz rady uwieść. Nie są tacy łatwi jak dziewczyny, które na widok twojego krocza opadają na kolana. - Zerknął na jego krocze, uśmiechając się kącikiem ust i oparł plecami o bar, do którego właśnie doszli. - Mówię poważnie. Jeśli uda Ci się go zaliczyć, to zrobię wszystko co zechcesz. Do tego udowodnisz nam, że nie jesteś taki beznadziejny prosty. - Zerknął na niego wyzywająco i rzucił wzrokiem na barmana, który do nich podszedł. - Boisz się Jjogie odrzucenia? Nie podołasz wyzwaniu? Nie dasz rady, coś tak czuję... - Zaśmiał sie kpiąco.
-Daj mi whisky z lodem.-zwrócił się do barmana,siadając na wysokim krześle, który od razu zabrał się do pracy. Jonghyun natychmiast zwrócił się do Key.-Co mam ci udowadniać?...Pf! -prychnął. - Nie jestem gejem i nie zrobię tego. Możecie sobie myśleć co chcecie. Zadawanie się z wami już wystarczy.-zabrał od barmana kieliszek i napił się po czym oparł łokciami o blat, pochylając do przodu.- Jeśli masz nadal truć mi tym głowę to sobie odpuść i może sam w końcu kogoś sobie znajdziesz, hm? Twoja dziurka to już chyba zarosła pajęczyną.-popił kolejnego łyka.
- Twoja dziurka za to jest opuszczoną, zapomnianą i nieużywaną dziewicą. - Nie dając się zirytować, odepchnął się od baru. - a o moją dziurkę się nie martw. - Wymusił uroczy uśmieszek i odwrócił się od niego, zastępując uśmieszek, kpiącym grymas. 

Zarzucił blond grzywkę na bok i ruszył w stronę stolika, przy którym zostawili Onew i Minho. Musi im przekazać, że ta dziewczyna to chłopak... 
Albo lepiej nie. Niech Minho sądzi, że to tylko dziewczyna.

Jonghyun odwrócił głowę w bok, odprowadzając Key wzrokiem w tłum. Zaśmiał się, kręcąc głową, i odwracając się z powrotem w przód.
Znał Kibum'a już długi czas i nie pamięta jak to się stało, ale odkąd pamięta zawsze był cholernie zazdrosny o jego podboje. Tak mu się przynajmniej wydawało.

Odwrócił się i oparł plecami o blat baru, patrząc na tłum tańczących ludzi:
-Co taki przystojniak robi sam w klubie?-obok Jonghyun'a pojawiła się piękna dziewczyna, która zaczęła delikatnie przesuwać palcami po jego ramieniu.

Odwrócił się do niej i spojrzał na jej twarz na co ona zareagowała śnieżnobiałym uśmiechem.
Szczupła brunetka o ciemnych jak noc oczach i pełnych ustach. Jej ciało opięte w obcisłą sukienkę do ud bez ramiączek w kolorze czarnym, a na stopach szpilki na wysokim obcasie. 
Na taką właśnie czekał.... 

- Czeka na piękną damę, która się zjawi i osłodzi mu życie - uśmiechnął się do niej, kładąc dłoń na jej tali.-I chyba właśnie taka się zjawiła.-uśmiechnął się przelatując jej idealne ciało wzrokiem.

Dziewczyna pochyliła się do jego ucha, wystawiając mu przed twarz swój dekolt:
-Zatańczysz?-zapytała cicho, wsuwając dłoń pod jego koszulę na piersi.
-Oczywiście.-uśmiechnął się, nie żałując sobie jednego spojrzenia na jej jędrne piersi.

Dziewczyna wyprostowała się, chwytając Jonghyun'a za dłoń i ciągnąc w tłum. 

 

C.D.N.

 


HiRa 12:35:35 6/02/2013 [komentarzy 1] Komentuj

"Teddy Bear" ~~ Rozdział 1


Hello Hello~~;3

    Nawet nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę, że znowu coś dla was dodaję. Tym razem coś całkowicie nowego. :D 
''Teddy Bear" to opowiadanie, które piszę razem z Rose~ na GG :p Ona coś napisze, potem ja i tak się stworzyło ^^  Mam wielkie plany co do tego opowiadania, więc...Mam wielką nadzieje, że bardzo się wam spodoba i dodacie nam otuchy do pracy (Mnie i Rose :D)
Piszemy to dla was~~
Zapraszam do czytania.... 

 


 



,,Teddy Bear"


Rozdział 1~~



     Całował ją namiętnie, wchodząc w nią i wychodząc. Wszystko działo się szybko. Tu nie było miejsca ani czasu na delikatnośćczy czułe słówka. To był seks. Tylko i wyłącznie zajebiście podniecający seks, najseksowniejszych osób w mieście. Może znacie? Kurewsko przystojny, umięśniony, pewny siebie Kim Jonghyun i jego prześliczna partnerka Nicole. Blondynka, niebieskie oczy, szczupła.

Jęczała jak tania dziwka gdy ona całował, gryzł jej szyję. No, a jak można się zachowywać gdy posuwa cię najlepszy facet w mieście?

Nagle na pierwszym piętrze zadzwonił telefon domowy. Jong
zaklnął coś pod nosem, zaczynając się podnosić.
-Nie Jjongi...-objęła jego szyję, starając się go zatrzymać.-..Nie idź.
-Zaraz wrócę, ślicznotko.-uśmiechnął się zadziornie, siadając z brzegu łóżka. Sięgnął po swój biały, miękki szlafrok i wstając założył go na swoje nagie ciało.

Zszedł po schodach,wiążąc szlafrok i podszedł do telefonu leżącego na specjalnym wysokim stoliku przy pojedynczej ścianie na której po drugiej stronie wisiała plazma, a nad stolikiem obraz Nowego Yorku nocą.

Podniósł słuchawkę i przyłożył do ucha:
-Halo?-zapytał, patrząc za wielkie okno po prawej stronie, które ciągły się od ziemi do sufitu na długość całej ściany. Były tam także szklane drzwi na balkon na ten piękny widok...na ocean.
-Ja pierdole, czy pan Kim Jonghyun odebrał za pierwszym razem telefon, przerywając jeden ze swoich majestatycznych ruchanek?-pisnął, udając podekscytowanego, przykładając z trudem jedną dłoń do ust gdyż była obładowana w łokciu masą toreb z zakupionymi chwilę temu ubraniami-Oh...oh.. Zaraz chyba dostanę orgazm z tego zaszczytu. Aah!-przechodni patrzeli na niego, ale on miał to gdzieś i odrzucił tylko blond grzywkę na bok, poważniejąc. Rozejrzał się za taksówką, trzymając telefon przy uchu.
-Kogo ja słyszę? Wielmożna diva Kim Kibum we własnej osobie.-zaśmiał się jednak szybko spoważniał.-Mów co chcesz i spierdalaj, bo jestem zajęty-wypowiedział wrednie.
-Bardzo zajęty, no tak, trzeba odpukać popołudniowe bzykanko-zauważył taksówkę, wymachując do kierowcy i podszedł, a następnie otwierając sobie drzwi.-Nie ważne, skoro tak Ci śpieszno i mam spierdalać to chciałem Ci powiedzieć, że wybieramy się wieczorem do klubu. Masz czas czy grafik zapieprzony orgazmami?-wsiadł i szybko odsuwając na moment komórkę, podał kierowcy adres stwierdzając w myślach, że jest całkiem niezły.
-Hmm...no nie wiem. Muszę sprawdzić-spojrzał z lekkim uśmiechem na twarz dziewczyny, która właśnie pojawiła się obok niego, rozwiązując mu szlafrok.
-Jong ja wymagam od Ciebie tylko odpowiedzi "tak" lub "nie". Weź skup ten swój pełen spermy mózg i mi odpowiedz łaskawie, a nie mrucz do słuchawki-kierowca dziwnie się na niego spojrzał w lusterku, a Key puścił mu oczko.
-Jjongi...zastanawiałam się nad seksem na kuchennym blacie. Co myślisz?-szeptała mu do ucha, błądząc dłonią po jego klatce piersiowej.
-Pedałku, zadzwoń później.-rzekł to telefony gdy dziewczyna uklęknęła przed nim, biorąc od razu jego penisa do ust.
Kim odłożył słuchawkę.

-No kurwa!-syknął pod nosem,-Czy ja za dużo wymagam?-Key pochylił się do przodu, oplatając oparcia foteli, mówiąc do kierowcy. -Tylko pieprzone Tak lub Nie, czy tak dużo?
-C-Chyba...chyba nie.-odpowiedział mu lekko przerażony kierowca

*

      Key wszedł do domu nieco wkurzony, ale wiedział, że Jonghyun nie odpuści wieczornego pójścia do klubu, czyli szansy na poznanie nowych lasek z tą magiczną dziurką.

Rzucił torby obok kanapy i zaraz zadzwonił do Minho. Jego starego przyjaciela jeszcze z czasów szkoły.
-Cześć kocie, no więc dzwoniłem do niego, ale nie uzyskałem odpowiedzi, bo był zajęty. No kurwa, to po chuj w ogóle odbierał?!-jęczał narzekając, siadając na łóżku i zaczynając przekopywać torby z ubraniami, by wybrać coś na dzisiejszy wieczór w klubie.

-Miłe powitanie. Nie powiem...-mówił, idąc chodnikiem. Właśnie był w trakcie drogi do Kibum'a czego młodszy jeszcze nie wiedział.-Ciesz się, że w ogóle odebrał. Trzeba to gdzieś zapisać-zaśmiał się, skręcając i wchodząc do klatki jednego z budynków.-Na pewno się zgodzi, ale...jeśli odebrał i nie odpowiedział to...Czyżby jakaś dupa?
-Tak i to czekająca na stole w kuchni-westchnął, wyjmując rażąco różowe spodnie, uśmiechając się do siebie.-Czy on kiedyś zostanie w jednej dziurze?-zapytał ironicznie, wywracając oczami.-O której mamy się spotkać? Napisze bzykającemu Guciowi sms'a z godziną i miejscem-szukał czarnej bluzki pasującej do spodni.

Minho wbiegł po schodach i stanął przed drzwiami:
-Otwórz drzwi.-rzekłem do komórki.
-Co?-zaprzestał szukania, robiąc dziwna minę.-Jakie drzwi?...Co ty gadasz?-wstał z łóżka, odkładając spodnie na bok.
-No otwórz, do cholery!

Zmarszczył brwi i podszedł do drzwi, wciąż trzymając telefon przy uchu. Otworzył.

-Szybciej nie było można?-zapytał Minho, rozłączając się. Minął Key jakby nigdy nic, zostawiając go lekko osłupiałego w przedpokoju, i usiadł na kanapie.-Ah...Masz coś do picia?-zapytał biorąc w dłoń różowe spodnie. Skrzywił twarz i rzucił je gdzieś dalej.-Na zewnątrz jest strasznie ciepło.

Key ogarnął myśli i zamknął drzwi mieszkania.
-Boże niee...Co za niewychowani ludzie, a może tak "Cześć Key, co u ciebie?"-marudził pod nosem idąc do kuchni po puszkę pepsi.-Masz, nie ma za co.-podał Minho z grymasem patrząc na jego spoconą szyję.

Kibum przyjrzał mu się bliżej i stwierdził, że Minho mia na sobie biały, cienki t-shirt z dużym dekoltem aż do mostka, szarą bluzę, jasne jeansy i markowe adidasy.

-Dzięki.-uśmiechnął się, biorąc zimny napój w dłonie.-Mogła być woda, no ale jak już dałeś-otworzył puszkę, która charakterystycznie zasyczała. Przyłożył otwór do ust i popił dużego łyka.
-Chyba z kranu. Jeszcze wybrzydzasz.-zaczął się rozglądać po salonie w poszukiwaniu swoich nowo zakupionych spodni.-Gdzie są moje różowe spodnie?-zapytał Choi, opierając ręce na biodrach.
-Różowe spodnie?...Chodzi ci o te?-zaśmiał się, wskazując na ubranie leżące na ziemi pod oknem.

Key spojrzał w tamtą stronę i otworzył szeroko oczy:
-Moje spodnie!-wrzasnął, rzucając się po nie. Podniósł je i otrzepał z kurzu.-Moje biedactwo...Już dobrze.
-Czy ty właśnie rozmawiasz ze spodniami?-Minho nie potrafił opanować śmiechu.
-A ty nie rozmawiasz ze swoją piłką do koszykówki?
-Jeszcze mi się to nie zdarzyło.-patrzył, jak Key siada obok niego i zaczyna składać porozrzucane ubrania.-Wiesz co...tak się zastanawiam nad tym, czy może nie wpadniemy do Jonghyun'a nie zapytamy o ten klub osobiście, co?

Key uśmiechnął się wrednie, zastanawiając nad tym, że sam na to nie wpadł:
-Minho...-spojrzał na niego znacząco z szyderczym błyskiem w oku-Idziemy!-rzucił czarną koszulkę na bok i łapiąc Choi za rękę popędził do wyjścia.

*

     Jonghyun nie miał zwyczaju zamykania drzwi swojej willi na klucz. Nie przejmował się, że ktoś może się wkraść i coś ukraść. Kupi się nowe.
Nawet nie pukając, weszli do środka. Dawno nie byli u Jonghyun'a, więc Kim zdążył zrobić mały remoncik, by mile zaskoczyć swoich przyjaciół. Ich oczom ukazał się wielki, jasny salon w wielkim oknem na ocean. Wszystkie meble były w kolorze białym: stolik, kanapa, dywan,
komody. Wszystko wyglądało na bardzo drogie. Czy Jonghyun w ogóle pracuje?

-Dawno tu nie byłem...nieźle się urządził-mówił Minho, wkładając dłonie do kieszeni i rozglądając się dookoła.
-Chicho tam, nasłuchuj chuchów i uchów-Key pomaszerował dalej, udając, że to odpierdolone mieszkanie w ogóle go nie rusza.-Boże, ja już chce widzieć ich miny-zatrzymał się.-Ey! Mam pomysł! Wpadnę tam i będę udawać jego oburzonego chłopaka, co?-wyszczerzył się wrednie, spoglądając na Minho. 
-Przykro mi Bummi, ale nie zdążyłeś-po schodach z pierwszego piętra, z dłońmi w kieszeniach, schodził Jonghyun.

Miał na sobie białą koszulę, brązową marynarkę, ciemne jeansy i czarne glany. Do tego przeciwsłoneczne okulary i drogi zegarek na nadgarstku.

-Bummi?-prychnął blondyn, patrząc na Jong'a.-Dopiero co byłem pedałkiem i...czymś tam jeszcze, nie pamiętam-machnął ręką.-Czy ty nie możesz przez telefon normalnie mi odpowiedzieć? Aż się mnie kierowca taksówki przez ciebie wystraszył, a był całkiem niezły-złożył ręce na piersi, nadymając policzki
-Byłem zajęty-podszedł do szklanego stolika, na którym stała butelka drogiego wina. Wziął butelkę w dłoń i nalał do wysokiego kieliszka.-Chcecie?-spojrzał na nich znad okularów
-Taa, wynagrodź mi jakoś twoje zachowanie.- Kibum podszedł do kanapy i padł na nią, sprawdzając sprężystość i wygodę.
-Mnie też możesz poczęstować.- stwierdził Minho, siadając obok Key i kładąc ramiona wzdłuż oparcia kanapy.

Jong nalał im do kieliszków i podał. Sam usiadł naprzeciwko nich na swoim cudownym, królewskim fotelu, zakładając nogę na nogę;
-Co was skusiło żeby wpaść?-zapytał po czym napił się.
-Żebyś łaskawie odpowiedział na pytanie, czy idziesz z nami?-Key przyłożył kieliszek do ust, sącząc wino.-Mm...Dobra, tylko nie mogę się upić przed wyjściem, bo będę łatwy-oparł się wygodnie także zakładając nogę na nogę.
-Haha.-Jonghyun parsknął śmiechem .-Jakbyś teraz nie był łatwy. Minho gdyby chciał wziął by cię tu i teraz. Seks z Minho na kanapie na tle oceanu. Wyobraź to sobie.-użył jeden z tych swoich uśmieszków, na który leci się nie jedna kobieta.
-Mnie w te wasze dziwne rozmowy proszę nie mieszać.-wyparł się od razu Choi.

Key zmrużył oczy, piorunując Jonghyun'a wzrokiem. Odstawił ze specyficznym szklanym brzękiem kieliszek na stolik i wstał
-Wychodzę-syknął i ruszył do wyjścia.-Palant...-warknął, przechodząc obok Jonghyun'a.  
Jonghyun tylko lekko spuścił wzrok, unosząc kąciki ust do góry i przykładając kieliszek do ust. 

-Kibum, gdzie idziesz?-zapytał Minho
-Sprawdzić jaki będzie następny taksówkarz-odpowiedział, będąc już przy drzwiach.-Do domu przygotować się do wyjścia. Uważaj Minho, bo ciebie też przeleci.-rzucił nim otworzył drzwi.-Do zobaczenia w klubie...-powiedział ciszej sam do siebie.
-Kibum, no czekaj!-wstał i poszedł za nim.
-Tak Kibum, czekaj.-Jonghyun wstał z kieliszkiem w dłoni, udając Minho, i zaczynając krążyć po pokoju.
-Co?-Key wywrócił oczami i spojrzał na Minho.
-Czemu wychodzisz? Co się stało?
-Musi iść wcisnąć ten swój tyłek w obcisłe rurki, bo przecież idzie dziś na imprezę-mówił Jong, stając przodem do widoku.-Prawda Kibum?...Chłopak chce sobie w końcu kogoś znaleźć.
-Jong przestań.-Rzucił błagająco Minho.
-A ty?-odwrócił się i oparł placami o szybę.-Pierwszy do tego tyłka?-popił wino.
-Jonghyun, jaki ty jesteś kochany i uroczy.-Key uśmiechnął się ironicznie i zaraz szybko ten uśmiech zszedł mu z twarzy.-Pierdol się dupku.-Odwrócił się i zaczął maszerować zamaszystym krokiem przez ogród otaczający dom Kim.

Jonghyun zaśmiał się, wędrując do swojej wielkiej, jak salon, kuchni.

Minho patrzył to na Key to na znikającego Jonghyun'a i nie miał pojęcia co zrobić.
-Boże...-przetarł twarz dłońmi-...czemu mnie tak każesz?-spojrzał w niebo po czym zamknął drzwi domu Jonghyun'a i pobiegł za Key.

-Mother fucker, mother fucker...-warczał pod nosem Key, krocząc chodnikiem w stronę swojego domu. I co ma teraz zrobić? Musi udowodnić Jonghyun'owi, że nie jest tak, jak on myśli...A kurwa te różowe rurki są obcisłe!
Fakt...Kiedy mówił o Minho, zrobiło mu się trochę cieplej, a penis lekko przyjemnie zamrowił...

-Key!-Minho podbiegł do niego i szli teraz obok siebie.-Czy wy musicie się tak żreć?
-To on zaczął.-przyśpieszył, wsuwając dłonie do kieszeni dżinsowej kurteczki.-Nie wiem co on się mnie tak czepia.-Burknął pod nosem, nie spoglądając nawet na Minho.
-Nie przejmuj się nim. On myśli tylko o sobie.-objął go ramieniem.-Słyszysz? Nie myśl o nim.
-Taak.-uśmiechnął się na chwilę.-Już nie myślę.-strącił jego ramię, poważniejąc.-W końcu i tak mu nie powiedzieliśmy gdzie i o której. A co z Onew?
-Do Onew teraz wskoczymy.-przyśpieszył.

Dorównał mu kroku.

-Ale ja muszę zaraz iść do domu. Patrz jak ja wyglądam.-jękną, opuszczając ręce.
Już znajdowali się pod domek Jinki'ego.
-Dasz radę. Przecież jesteś Kim Kibum.-poklepał go po plecach i wszedł do hotelu gdzie tymczasowo mieszkał Onew.

Key podniósł głowę i spojrzał na wysoki budynek hotelowy po czym znów spuścił wzrok na wejście,.
-Czemu ja zawsze dostaję dreszczy gdy wchodzę do hotelu?-zapytał sam siebie,nie dodając tego szczegółu, że to też dlatego, że wchodzi wraz z przystojnym facetem.

Weszli do windy po czym ona od razu się za nimi zamknęła.
Minho oparł głowę o ścianę windy i spojrzał w górę, ciężko wzdychając:
-Ciekawe cóż to Onew nasz kochany robi sam w hotelowym pokoju?
-Pieprzy kocyk jak pies.-powiedział szybko Kibum, śmiejąc się.
-Przesadzasz- stwierdził Minho gdy wyszli z winy i ruszyli korytarzem.-Na pewno nie ma aż tak źle.-zapukali do pokoju.
-Może nie jest tak źle tylko ogląda pornole i wali przy nich konia.

Minho puknął go w głowę, znów pukając jednak do ich uszu docierała jedynie cisza.
W końcu, niecierpliwy, nacisnął na klamkę i wszedł do środka. W środku panowała cisza i czystość.
-Nie ma ani kubków po kurczakach ani butelek po piwie. Mamy jakieś święto?-spojrzał na Kibum'a.
-Może to nie ten pokój-mruknął, rozglądając się.-Albo gdzieś poszedł.-podszedł do kanapy i usiadł na niej, oglądając czy coś jest za poduszkami. Nic.
-Czyli co?-złożył dłonie na biodrach.-Jesteśmy tu sami?-rozglądnął się.

Key wyprostował się na kanapie, spinając nieco.
-Pewnie zaraz wróci.-zaśmiał się nerwowo, znów opadając na kanapę.
Za dużo hormonów w nim buzuje.

Minho podszedł do Key i usiadł obok niego
-Musimy na niego poczekać-szepnął cicho.
-Jak można wychodzić i nie zamykać mieszkania-pokręcił głową, kładąc nogi w białych martensach na stole, założone jedna na drugą.-Minho?...Będziesz wyrywał w klubie chłopaczków?-zerknął na niego z łobuziarskim uśmieszkiem.
-Nie wiem....Jak będzie coś warte mojej uwagi to się zastanowię, bo jak na razie nie spotkałem nikogo wartej uwagi mojego przyjaciela.
-Masz zaległości?-Key patrzył na niego z uśmieszkiem, rzucając krótkie spojrzenia na krocze Minho.
-Co masz na myśli?
-Czy nie masz chcicy spowodowanej brakiem ruchanka? -wyjaśnił, odwracając wzrok na jakiś punkt na ścianie. To chyba nie zabrzmiało dziwnie...
-Aha...więc o to ci chodzi-zaśmiał się.-A co?-szepnął mu do ucha.-Chcesz się mną zająć? 
-Ta jasne, ja powiem tak, a ty "chyba cię pojebało dziewczynko"-odwrócił się do niego, mając jego twarz bardzo blisko swojej-nie, nie, nie, nie, nie kotku.-uśmiechnął się trącąc jego nos swoim nosem.
-Boisz się?-zapytał, wsuwając dłoń na jego udo.
-Czego niby?-zsunął jego dłoń z uda. Nie pozwoli mu się sobą bawić. 
Jednak jego dotyk spowodował delikatnie mrowienie.
-A co jeśli bym cię wziął tu i teraz tak, jak to powiedział Jonghyun?-mówił, zbliżając się do jego ust. 
-Żartujesz sobie? Podobno nie natrafiłeś ostatnio na nic wartego twojej uwagi-wypowiedział, lekko się odsuwając i zdejmując nogi ze stołu.
-W sumie...masz racje.-odsunął się od niego i uśmiechnął.-Uf...-udawał, że przeciera twarz z potu.-...O mały włos, a bym cię rżnął, a przecież tego nie chcesz, prawda?-zaśmiał się.
- Ale zabawny jesteś, ha. - Wypowiedział Kibum głosem przesyconym sarkazmem. - Nie rżną byś mnie, bo bym się nie dał. Rżnąć to ty se możesz jakieś byle jakie, rozjechane męskie dziwki, a nie mnie. - Prychnął i podniósł się, a w tym samym momencie otworzyły się drzwi apartamentu. 

W prosu stanął Onew, obejmujący jednym ramieniem kubek kurczaków, a drugim czteropak puszek piwa. W ustach trzymał jedno udko kurczaka, mrugając zdziwiony na widok przyjaciół.

-Co wy tu robicie?-zapytał Onew niewyraźnie przez kurczaka w ustach. Wszedł do środka i położył wszystko na stole.-Ah...nie pamiętam żebym was zapraszał.-podrapał się w czubek głowy.
-Bo nie zapraszałeś, kurczaku.-Minho wstał i podszedł do niego.-Mamy sprawę o...
-O dzisiejszy klub?...Jasne że idę.-zaśmiał się, biorąc czteropak piwa i krocząc w stronę lodówki.
-Skąd on...Jak ty...Skąd wiesz?-jęczał przerażony Minho.
-Magia-zaśmiał się, udając, że rozsypuje magiczny pył.


*


      Spojrzał w lustro zastanawiając się czy coś powinien w sobie zmienić. Dzisiejszy ryzykowny wypad do nocnego klubu był dla niego kompletnym wariactwem... Ale zgodził się, bo lubił potańczyć. Pytanie tylko czy uda im się tam wkręcić jeśli wymagany wiek to 18? 

Westchnął, przygryzając wargę i sięgnął dłońmi do długich włosów, spinając je w luźny kok. Złapał swojego misia i wszedł do salonu.
Następne pół godziny przesiedział na beżowej sofie w małym salonie, ściskając w objęciu brązowego, puszystego misia.
Był już gotowy. Żółte rurki, tęczowy t-shirt i na to biała bluza z słodkim pluszakiem o dużych uroczych oczach. Bluzę najwyżej zdejmie jak zrobi mu się ciepło.

Kołysał się, mamrocząc pod nosem coś do misia. Nie za bardzo chciał iść do tego klubu, ale obiecał Kai'owi, że pójdzie. 

- Taemin...? - Dobiegł go głos jego przyjaciela. - O tu jesteś! Co ty robisz? Idziemy, zostaw tego misia. - Kai podszedł do, patrzącego na niego z pod grzywki Taemina, błagającego wzrokiem o litość.

Objął mocniej misia. 
- Ja chyba nie powinienem iść... - Mruknął w głowę pluszaka.
- Obiecałeś! Niedługo wyjeżdżam, chce się jeszcze z tobą pobawić, no chodź! - Bezlitośnie wyrwał mu jego przytulankę i odrzucił na fotel.

Taemin wyglądał jakby miał się zaraz popłakać. Warga mu drżała, a dłonie powoli wyciągał w stronę fotelu.
- Nie! Zostaw go! - Kai opuścił jego ręce, złapał za gumkę w jego włosach i pociągnął, rozpuszczając długie włosy, luźno opadające na ramiona. - I nie spinaj ich, chociaż do klubu. Tak ładnie wyglądasz. - Uśmiechnął się, a Taemin zaczerwienił się lekko, zsuwając z kanapy. - To chodźmy. - powiedział bez przekonania Lee, zerkając jeszcze na misia i odgarnął kosmyk włosów na plecy.

Powinno być dobrze. Idzie tylko z przyjacielem potańczyć, zabawić się, a taniec to jego pasja. 
Co może się stać?

 

 C.D.N


HiRa 21:11:47 4/02/2013 [komentarzy 6] Komentuj