Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
"Teddy Bear" ~~ Rozdział 1

~♫ Blog przeniesiony ♫ ~

menu

  1. StronKa Główna
  2. Polub mnie

księga gości

  1. Księga Gości 6
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


beststory

"Teddy Bear" ~~ Rozdział 1


Hello Hello~~;3

    Nawet nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę, że znowu coś dla was dodaję. Tym razem coś całkowicie nowego. :D 
''Teddy Bear" to opowiadanie, które piszę razem z Rose~ na GG :p Ona coś napisze, potem ja i tak się stworzyło ^^  Mam wielkie plany co do tego opowiadania, więc...Mam wielką nadzieje, że bardzo się wam spodoba i dodacie nam otuchy do pracy (Mnie i Rose :D)
Piszemy to dla was~~
Zapraszam do czytania.... 

 


 



,,Teddy Bear"


Rozdział 1~~



     Całował ją namiętnie, wchodząc w nią i wychodząc. Wszystko działo się szybko. Tu nie było miejsca ani czasu na delikatnośćczy czułe słówka. To był seks. Tylko i wyłącznie zajebiście podniecający seks, najseksowniejszych osób w mieście. Może znacie? Kurewsko przystojny, umięśniony, pewny siebie Kim Jonghyun i jego prześliczna partnerka Nicole. Blondynka, niebieskie oczy, szczupła.

Jęczała jak tania dziwka gdy ona całował, gryzł jej szyję. No, a jak można się zachowywać gdy posuwa cię najlepszy facet w mieście?

Nagle na pierwszym piętrze zadzwonił telefon domowy. Jong
zaklnął coś pod nosem, zaczynając się podnosić.
-Nie Jjongi...-objęła jego szyję, starając się go zatrzymać.-..Nie idź.
-Zaraz wrócę, ślicznotko.-uśmiechnął się zadziornie, siadając z brzegu łóżka. Sięgnął po swój biały, miękki szlafrok i wstając założył go na swoje nagie ciało.

Zszedł po schodach,wiążąc szlafrok i podszedł do telefonu leżącego na specjalnym wysokim stoliku przy pojedynczej ścianie na której po drugiej stronie wisiała plazma, a nad stolikiem obraz Nowego Yorku nocą.

Podniósł słuchawkę i przyłożył do ucha:
-Halo?-zapytał, patrząc za wielkie okno po prawej stronie, które ciągły się od ziemi do sufitu na długość całej ściany. Były tam także szklane drzwi na balkon na ten piękny widok...na ocean.
-Ja pierdole, czy pan Kim Jonghyun odebrał za pierwszym razem telefon, przerywając jeden ze swoich majestatycznych ruchanek?-pisnął, udając podekscytowanego, przykładając z trudem jedną dłoń do ust gdyż była obładowana w łokciu masą toreb z zakupionymi chwilę temu ubraniami-Oh...oh.. Zaraz chyba dostanę orgazm z tego zaszczytu. Aah!-przechodni patrzeli na niego, ale on miał to gdzieś i odrzucił tylko blond grzywkę na bok, poważniejąc. Rozejrzał się za taksówką, trzymając telefon przy uchu.
-Kogo ja słyszę? Wielmożna diva Kim Kibum we własnej osobie.-zaśmiał się jednak szybko spoważniał.-Mów co chcesz i spierdalaj, bo jestem zajęty-wypowiedział wrednie.
-Bardzo zajęty, no tak, trzeba odpukać popołudniowe bzykanko-zauważył taksówkę, wymachując do kierowcy i podszedł, a następnie otwierając sobie drzwi.-Nie ważne, skoro tak Ci śpieszno i mam spierdalać to chciałem Ci powiedzieć, że wybieramy się wieczorem do klubu. Masz czas czy grafik zapieprzony orgazmami?-wsiadł i szybko odsuwając na moment komórkę, podał kierowcy adres stwierdzając w myślach, że jest całkiem niezły.
-Hmm...no nie wiem. Muszę sprawdzić-spojrzał z lekkim uśmiechem na twarz dziewczyny, która właśnie pojawiła się obok niego, rozwiązując mu szlafrok.
-Jong ja wymagam od Ciebie tylko odpowiedzi "tak" lub "nie". Weź skup ten swój pełen spermy mózg i mi odpowiedz łaskawie, a nie mrucz do słuchawki-kierowca dziwnie się na niego spojrzał w lusterku, a Key puścił mu oczko.
-Jjongi...zastanawiałam się nad seksem na kuchennym blacie. Co myślisz?-szeptała mu do ucha, błądząc dłonią po jego klatce piersiowej.
-Pedałku, zadzwoń później.-rzekł to telefony gdy dziewczyna uklęknęła przed nim, biorąc od razu jego penisa do ust.
Kim odłożył słuchawkę.

-No kurwa!-syknął pod nosem,-Czy ja za dużo wymagam?-Key pochylił się do przodu, oplatając oparcia foteli, mówiąc do kierowcy. -Tylko pieprzone Tak lub Nie, czy tak dużo?
-C-Chyba...chyba nie.-odpowiedział mu lekko przerażony kierowca

*

      Key wszedł do domu nieco wkurzony, ale wiedział, że Jonghyun nie odpuści wieczornego pójścia do klubu, czyli szansy na poznanie nowych lasek z tą magiczną dziurką.

Rzucił torby obok kanapy i zaraz zadzwonił do Minho. Jego starego przyjaciela jeszcze z czasów szkoły.
-Cześć kocie, no więc dzwoniłem do niego, ale nie uzyskałem odpowiedzi, bo był zajęty. No kurwa, to po chuj w ogóle odbierał?!-jęczał narzekając, siadając na łóżku i zaczynając przekopywać torby z ubraniami, by wybrać coś na dzisiejszy wieczór w klubie.

-Miłe powitanie. Nie powiem...-mówił, idąc chodnikiem. Właśnie był w trakcie drogi do Kibum'a czego młodszy jeszcze nie wiedział.-Ciesz się, że w ogóle odebrał. Trzeba to gdzieś zapisać-zaśmiał się, skręcając i wchodząc do klatki jednego z budynków.-Na pewno się zgodzi, ale...jeśli odebrał i nie odpowiedział to...Czyżby jakaś dupa?
-Tak i to czekająca na stole w kuchni-westchnął, wyjmując rażąco różowe spodnie, uśmiechając się do siebie.-Czy on kiedyś zostanie w jednej dziurze?-zapytał ironicznie, wywracając oczami.-O której mamy się spotkać? Napisze bzykającemu Guciowi sms'a z godziną i miejscem-szukał czarnej bluzki pasującej do spodni.

Minho wbiegł po schodach i stanął przed drzwiami:
-Otwórz drzwi.-rzekłem do komórki.
-Co?-zaprzestał szukania, robiąc dziwna minę.-Jakie drzwi?...Co ty gadasz?-wstał z łóżka, odkładając spodnie na bok.
-No otwórz, do cholery!

Zmarszczył brwi i podszedł do drzwi, wciąż trzymając telefon przy uchu. Otworzył.

-Szybciej nie było można?-zapytał Minho, rozłączając się. Minął Key jakby nigdy nic, zostawiając go lekko osłupiałego w przedpokoju, i usiadł na kanapie.-Ah...Masz coś do picia?-zapytał biorąc w dłoń różowe spodnie. Skrzywił twarz i rzucił je gdzieś dalej.-Na zewnątrz jest strasznie ciepło.

Key ogarnął myśli i zamknął drzwi mieszkania.
-Boże niee...Co za niewychowani ludzie, a może tak "Cześć Key, co u ciebie?"-marudził pod nosem idąc do kuchni po puszkę pepsi.-Masz, nie ma za co.-podał Minho z grymasem patrząc na jego spoconą szyję.

Kibum przyjrzał mu się bliżej i stwierdził, że Minho mia na sobie biały, cienki t-shirt z dużym dekoltem aż do mostka, szarą bluzę, jasne jeansy i markowe adidasy.

-Dzięki.-uśmiechnął się, biorąc zimny napój w dłonie.-Mogła być woda, no ale jak już dałeś-otworzył puszkę, która charakterystycznie zasyczała. Przyłożył otwór do ust i popił dużego łyka.
-Chyba z kranu. Jeszcze wybrzydzasz.-zaczął się rozglądać po salonie w poszukiwaniu swoich nowo zakupionych spodni.-Gdzie są moje różowe spodnie?-zapytał Choi, opierając ręce na biodrach.
-Różowe spodnie?...Chodzi ci o te?-zaśmiał się, wskazując na ubranie leżące na ziemi pod oknem.

Key spojrzał w tamtą stronę i otworzył szeroko oczy:
-Moje spodnie!-wrzasnął, rzucając się po nie. Podniósł je i otrzepał z kurzu.-Moje biedactwo...Już dobrze.
-Czy ty właśnie rozmawiasz ze spodniami?-Minho nie potrafił opanować śmiechu.
-A ty nie rozmawiasz ze swoją piłką do koszykówki?
-Jeszcze mi się to nie zdarzyło.-patrzył, jak Key siada obok niego i zaczyna składać porozrzucane ubrania.-Wiesz co...tak się zastanawiam nad tym, czy może nie wpadniemy do Jonghyun'a nie zapytamy o ten klub osobiście, co?

Key uśmiechnął się wrednie, zastanawiając nad tym, że sam na to nie wpadł:
-Minho...-spojrzał na niego znacząco z szyderczym błyskiem w oku-Idziemy!-rzucił czarną koszulkę na bok i łapiąc Choi za rękę popędził do wyjścia.

*

     Jonghyun nie miał zwyczaju zamykania drzwi swojej willi na klucz. Nie przejmował się, że ktoś może się wkraść i coś ukraść. Kupi się nowe.
Nawet nie pukając, weszli do środka. Dawno nie byli u Jonghyun'a, więc Kim zdążył zrobić mały remoncik, by mile zaskoczyć swoich przyjaciół. Ich oczom ukazał się wielki, jasny salon w wielkim oknem na ocean. Wszystkie meble były w kolorze białym: stolik, kanapa, dywan,
komody. Wszystko wyglądało na bardzo drogie. Czy Jonghyun w ogóle pracuje?

-Dawno tu nie byłem...nieźle się urządził-mówił Minho, wkładając dłonie do kieszeni i rozglądając się dookoła.
-Chicho tam, nasłuchuj chuchów i uchów-Key pomaszerował dalej, udając, że to odpierdolone mieszkanie w ogóle go nie rusza.-Boże, ja już chce widzieć ich miny-zatrzymał się.-Ey! Mam pomysł! Wpadnę tam i będę udawać jego oburzonego chłopaka, co?-wyszczerzył się wrednie, spoglądając na Minho. 
-Przykro mi Bummi, ale nie zdążyłeś-po schodach z pierwszego piętra, z dłońmi w kieszeniach, schodził Jonghyun.

Miał na sobie białą koszulę, brązową marynarkę, ciemne jeansy i czarne glany. Do tego przeciwsłoneczne okulary i drogi zegarek na nadgarstku.

-Bummi?-prychnął blondyn, patrząc na Jong'a.-Dopiero co byłem pedałkiem i...czymś tam jeszcze, nie pamiętam-machnął ręką.-Czy ty nie możesz przez telefon normalnie mi odpowiedzieć? Aż się mnie kierowca taksówki przez ciebie wystraszył, a był całkiem niezły-złożył ręce na piersi, nadymając policzki
-Byłem zajęty-podszedł do szklanego stolika, na którym stała butelka drogiego wina. Wziął butelkę w dłoń i nalał do wysokiego kieliszka.-Chcecie?-spojrzał na nich znad okularów
-Taa, wynagrodź mi jakoś twoje zachowanie.- Kibum podszedł do kanapy i padł na nią, sprawdzając sprężystość i wygodę.
-Mnie też możesz poczęstować.- stwierdził Minho, siadając obok Key i kładąc ramiona wzdłuż oparcia kanapy.

Jong nalał im do kieliszków i podał. Sam usiadł naprzeciwko nich na swoim cudownym, królewskim fotelu, zakładając nogę na nogę;
-Co was skusiło żeby wpaść?-zapytał po czym napił się.
-Żebyś łaskawie odpowiedział na pytanie, czy idziesz z nami?-Key przyłożył kieliszek do ust, sącząc wino.-Mm...Dobra, tylko nie mogę się upić przed wyjściem, bo będę łatwy-oparł się wygodnie także zakładając nogę na nogę.
-Haha.-Jonghyun parsknął śmiechem .-Jakbyś teraz nie był łatwy. Minho gdyby chciał wziął by cię tu i teraz. Seks z Minho na kanapie na tle oceanu. Wyobraź to sobie.-użył jeden z tych swoich uśmieszków, na który leci się nie jedna kobieta.
-Mnie w te wasze dziwne rozmowy proszę nie mieszać.-wyparł się od razu Choi.

Key zmrużył oczy, piorunując Jonghyun'a wzrokiem. Odstawił ze specyficznym szklanym brzękiem kieliszek na stolik i wstał
-Wychodzę-syknął i ruszył do wyjścia.-Palant...-warknął, przechodząc obok Jonghyun'a.  
Jonghyun tylko lekko spuścił wzrok, unosząc kąciki ust do góry i przykładając kieliszek do ust. 

-Kibum, gdzie idziesz?-zapytał Minho
-Sprawdzić jaki będzie następny taksówkarz-odpowiedział, będąc już przy drzwiach.-Do domu przygotować się do wyjścia. Uważaj Minho, bo ciebie też przeleci.-rzucił nim otworzył drzwi.-Do zobaczenia w klubie...-powiedział ciszej sam do siebie.
-Kibum, no czekaj!-wstał i poszedł za nim.
-Tak Kibum, czekaj.-Jonghyun wstał z kieliszkiem w dłoni, udając Minho, i zaczynając krążyć po pokoju.
-Co?-Key wywrócił oczami i spojrzał na Minho.
-Czemu wychodzisz? Co się stało?
-Musi iść wcisnąć ten swój tyłek w obcisłe rurki, bo przecież idzie dziś na imprezę-mówił Jong, stając przodem do widoku.-Prawda Kibum?...Chłopak chce sobie w końcu kogoś znaleźć.
-Jong przestań.-Rzucił błagająco Minho.
-A ty?-odwrócił się i oparł placami o szybę.-Pierwszy do tego tyłka?-popił wino.
-Jonghyun, jaki ty jesteś kochany i uroczy.-Key uśmiechnął się ironicznie i zaraz szybko ten uśmiech zszedł mu z twarzy.-Pierdol się dupku.-Odwrócił się i zaczął maszerować zamaszystym krokiem przez ogród otaczający dom Kim.

Jonghyun zaśmiał się, wędrując do swojej wielkiej, jak salon, kuchni.

Minho patrzył to na Key to na znikającego Jonghyun'a i nie miał pojęcia co zrobić.
-Boże...-przetarł twarz dłońmi-...czemu mnie tak każesz?-spojrzał w niebo po czym zamknął drzwi domu Jonghyun'a i pobiegł za Key.

-Mother fucker, mother fucker...-warczał pod nosem Key, krocząc chodnikiem w stronę swojego domu. I co ma teraz zrobić? Musi udowodnić Jonghyun'owi, że nie jest tak, jak on myśli...A kurwa te różowe rurki są obcisłe!
Fakt...Kiedy mówił o Minho, zrobiło mu się trochę cieplej, a penis lekko przyjemnie zamrowił...

-Key!-Minho podbiegł do niego i szli teraz obok siebie.-Czy wy musicie się tak żreć?
-To on zaczął.-przyśpieszył, wsuwając dłonie do kieszeni dżinsowej kurteczki.-Nie wiem co on się mnie tak czepia.-Burknął pod nosem, nie spoglądając nawet na Minho.
-Nie przejmuj się nim. On myśli tylko o sobie.-objął go ramieniem.-Słyszysz? Nie myśl o nim.
-Taak.-uśmiechnął się na chwilę.-Już nie myślę.-strącił jego ramię, poważniejąc.-W końcu i tak mu nie powiedzieliśmy gdzie i o której. A co z Onew?
-Do Onew teraz wskoczymy.-przyśpieszył.

Dorównał mu kroku.

-Ale ja muszę zaraz iść do domu. Patrz jak ja wyglądam.-jękną, opuszczając ręce.
Już znajdowali się pod domek Jinki'ego.
-Dasz radę. Przecież jesteś Kim Kibum.-poklepał go po plecach i wszedł do hotelu gdzie tymczasowo mieszkał Onew.

Key podniósł głowę i spojrzał na wysoki budynek hotelowy po czym znów spuścił wzrok na wejście,.
-Czemu ja zawsze dostaję dreszczy gdy wchodzę do hotelu?-zapytał sam siebie,nie dodając tego szczegółu, że to też dlatego, że wchodzi wraz z przystojnym facetem.

Weszli do windy po czym ona od razu się za nimi zamknęła.
Minho oparł głowę o ścianę windy i spojrzał w górę, ciężko wzdychając:
-Ciekawe cóż to Onew nasz kochany robi sam w hotelowym pokoju?
-Pieprzy kocyk jak pies.-powiedział szybko Kibum, śmiejąc się.
-Przesadzasz- stwierdził Minho gdy wyszli z winy i ruszyli korytarzem.-Na pewno nie ma aż tak źle.-zapukali do pokoju.
-Może nie jest tak źle tylko ogląda pornole i wali przy nich konia.

Minho puknął go w głowę, znów pukając jednak do ich uszu docierała jedynie cisza.
W końcu, niecierpliwy, nacisnął na klamkę i wszedł do środka. W środku panowała cisza i czystość.
-Nie ma ani kubków po kurczakach ani butelek po piwie. Mamy jakieś święto?-spojrzał na Kibum'a.
-Może to nie ten pokój-mruknął, rozglądając się.-Albo gdzieś poszedł.-podszedł do kanapy i usiadł na niej, oglądając czy coś jest za poduszkami. Nic.
-Czyli co?-złożył dłonie na biodrach.-Jesteśmy tu sami?-rozglądnął się.

Key wyprostował się na kanapie, spinając nieco.
-Pewnie zaraz wróci.-zaśmiał się nerwowo, znów opadając na kanapę.
Za dużo hormonów w nim buzuje.

Minho podszedł do Key i usiadł obok niego
-Musimy na niego poczekać-szepnął cicho.
-Jak można wychodzić i nie zamykać mieszkania-pokręcił głową, kładąc nogi w białych martensach na stole, założone jedna na drugą.-Minho?...Będziesz wyrywał w klubie chłopaczków?-zerknął na niego z łobuziarskim uśmieszkiem.
-Nie wiem....Jak będzie coś warte mojej uwagi to się zastanowię, bo jak na razie nie spotkałem nikogo wartej uwagi mojego przyjaciela.
-Masz zaległości?-Key patrzył na niego z uśmieszkiem, rzucając krótkie spojrzenia na krocze Minho.
-Co masz na myśli?
-Czy nie masz chcicy spowodowanej brakiem ruchanka? -wyjaśnił, odwracając wzrok na jakiś punkt na ścianie. To chyba nie zabrzmiało dziwnie...
-Aha...więc o to ci chodzi-zaśmiał się.-A co?-szepnął mu do ucha.-Chcesz się mną zająć? 
-Ta jasne, ja powiem tak, a ty "chyba cię pojebało dziewczynko"-odwrócił się do niego, mając jego twarz bardzo blisko swojej-nie, nie, nie, nie, nie kotku.-uśmiechnął się trącąc jego nos swoim nosem.
-Boisz się?-zapytał, wsuwając dłoń na jego udo.
-Czego niby?-zsunął jego dłoń z uda. Nie pozwoli mu się sobą bawić. 
Jednak jego dotyk spowodował delikatnie mrowienie.
-A co jeśli bym cię wziął tu i teraz tak, jak to powiedział Jonghyun?-mówił, zbliżając się do jego ust. 
-Żartujesz sobie? Podobno nie natrafiłeś ostatnio na nic wartego twojej uwagi-wypowiedział, lekko się odsuwając i zdejmując nogi ze stołu.
-W sumie...masz racje.-odsunął się od niego i uśmiechnął.-Uf...-udawał, że przeciera twarz z potu.-...O mały włos, a bym cię rżnął, a przecież tego nie chcesz, prawda?-zaśmiał się.
- Ale zabawny jesteś, ha. - Wypowiedział Kibum głosem przesyconym sarkazmem. - Nie rżną byś mnie, bo bym się nie dał. Rżnąć to ty se możesz jakieś byle jakie, rozjechane męskie dziwki, a nie mnie. - Prychnął i podniósł się, a w tym samym momencie otworzyły się drzwi apartamentu. 

W prosu stanął Onew, obejmujący jednym ramieniem kubek kurczaków, a drugim czteropak puszek piwa. W ustach trzymał jedno udko kurczaka, mrugając zdziwiony na widok przyjaciół.

-Co wy tu robicie?-zapytał Onew niewyraźnie przez kurczaka w ustach. Wszedł do środka i położył wszystko na stole.-Ah...nie pamiętam żebym was zapraszał.-podrapał się w czubek głowy.
-Bo nie zapraszałeś, kurczaku.-Minho wstał i podszedł do niego.-Mamy sprawę o...
-O dzisiejszy klub?...Jasne że idę.-zaśmiał się, biorąc czteropak piwa i krocząc w stronę lodówki.
-Skąd on...Jak ty...Skąd wiesz?-jęczał przerażony Minho.
-Magia-zaśmiał się, udając, że rozsypuje magiczny pył.


*


      Spojrzał w lustro zastanawiając się czy coś powinien w sobie zmienić. Dzisiejszy ryzykowny wypad do nocnego klubu był dla niego kompletnym wariactwem... Ale zgodził się, bo lubił potańczyć. Pytanie tylko czy uda im się tam wkręcić jeśli wymagany wiek to 18? 

Westchnął, przygryzając wargę i sięgnął dłońmi do długich włosów, spinając je w luźny kok. Złapał swojego misia i wszedł do salonu.
Następne pół godziny przesiedział na beżowej sofie w małym salonie, ściskając w objęciu brązowego, puszystego misia.
Był już gotowy. Żółte rurki, tęczowy t-shirt i na to biała bluza z słodkim pluszakiem o dużych uroczych oczach. Bluzę najwyżej zdejmie jak zrobi mu się ciepło.

Kołysał się, mamrocząc pod nosem coś do misia. Nie za bardzo chciał iść do tego klubu, ale obiecał Kai'owi, że pójdzie. 

- Taemin...? - Dobiegł go głos jego przyjaciela. - O tu jesteś! Co ty robisz? Idziemy, zostaw tego misia. - Kai podszedł do, patrzącego na niego z pod grzywki Taemina, błagającego wzrokiem o litość.

Objął mocniej misia. 
- Ja chyba nie powinienem iść... - Mruknął w głowę pluszaka.
- Obiecałeś! Niedługo wyjeżdżam, chce się jeszcze z tobą pobawić, no chodź! - Bezlitośnie wyrwał mu jego przytulankę i odrzucił na fotel.

Taemin wyglądał jakby miał się zaraz popłakać. Warga mu drżała, a dłonie powoli wyciągał w stronę fotelu.
- Nie! Zostaw go! - Kai opuścił jego ręce, złapał za gumkę w jego włosach i pociągnął, rozpuszczając długie włosy, luźno opadające na ramiona. - I nie spinaj ich, chociaż do klubu. Tak ładnie wyglądasz. - Uśmiechnął się, a Taemin zaczerwienił się lekko, zsuwając z kanapy. - To chodźmy. - powiedział bez przekonania Lee, zerkając jeszcze na misia i odgarnął kosmyk włosów na plecy.

Powinno być dobrze. Idzie tylko z przyjacielem potańczyć, zabawić się, a taniec to jego pasja. 
Co może się stać?

 

 C.D.N


HiRa 21:11:47 4/02/2013 [Powrót] Komentuj

|| Dominik ||
Technicznie: ładnie, składnie, bez większych błędów. Czasem tylko jakiś przecinek sprawił, że straciłem wątek. Ze dwa razy tak było.
Pomysł ciekawy, zapowiada się sympatycznie. Może nie jestem fanem JongTae, ale podejrzewam, że to nie jedyny pairing, jaki się pojawi. Diviasty Kibum, Jong casanova, Minho-real-man - charaktery chyba najbardziej odpowiadające. Szybko biorę się za ciąg dalszy : )
brak www || data: 16:45:16 9/02/2013
62.152.154.86.dsl.dynamic.t-mobile.pl || IP: 62.152.154.86

|| i_want_youu ||
aż mi się zachciało napisać coś u siebie ^^ zainspirowałyście mnie;d
brak www || data: 20:15:05 5/02/2013
89-76-225-226.dynamic.chello.pl || IP: 89.76.225.226

|| i_want_youu ||
ooooh czy ja widzę JongTae i MinKey? <3 I to takie urocze kochane MinKey, czemu ja nie umiem takiego napisać? ;< ich dialog w hotelu po prostu mnie rozwalił xD
Opo zapowiada się na prawdę ciekawie i mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać długo na nast rozdziały ^^ Aż mnie skręca z ciekawości co się zdarzy w tym klubie aaahhh *_*
brak www || data: 20:13:10 5/02/2013
89-76-225-226.dynamic.chello.pl || IP: 89.76.225.226

|| Poli ||
Czuję, że to będzie 2min mhmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm
brak www || data: 01:13:58 5/02/2013
ip-37-209-157-8.free.aero2.net.pl || IP: 37.209.157.8

|| Rose ||
Ey, zauważyłam, że zlikwidowałaś dwa krótkie zdania, w których to Kibum okazue odrobinieniuńkę czułości dla Minho xD
No ale nie ważne, wcidocznie tak ma by, bo będzie lepiej. Aj, to nam wyszło :> i jaki cudny obrazek *o*
Tyle sie nad nim natrudziłyśmy, ale ty w końcu zrobiłaś :]
Ciekawe, czy sie ludziom spodoba. Jeśli tak, to jedyna namiastka mojej twórczości, którą ostatnimi czasy jest publikowana. Ciesze sie, że moge to pisać z Tobą.
A zaczęło się od:
~Rose(suchar):
Mam ochote napisać z kimś JongTae...
~Hira(*****):
Ja, ja, ja, ja! *zgłasza sie, jak do odpowiedzi w pustej sali*

Hłehłe mam nadzieję, że tego nie zmaszczę. Dzisiaj po południu będziemy pisać drugi rozdział ;3 Kasumi już sie chyba podoba c:
brak www || data: 00:47:42 5/02/2013
ip-176-199-224-150.unitymediagroup.de || IP: 176.199.224.150

|| Kuno Kasumi ||
OMAMOMAMOMAMOMAMO
HiRa, Rose, kocham was~
Cieszę się że jest coś nowego, a do tego z SHINee, huh, raczej cholernie się ciesze że to JongTae!
Będzie to smut? Smutsmutsmut.... MinKey do tego.... ahhhhhhhh, rozpływam się!
Podoba mi się styl pisania, jest taki... luźny ^^
Czekam na więcej 
brak www || data: 21:44:12 4/02/2013
subs-83.142.196.174.metrointernet.pl || IP: 83.142.196.174