Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
"Teddy Bear" ~~ Rozdział 3 (+18)

~♫ Blog przeniesiony ♫ ~

menu

  1. StronKa Główna
  2. Polub mnie

księga gości

  1. Księga Gości 6
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


beststory

"Teddy Bear" ~~ Rozdział 3 (+18)

    Yayaya~~;3

     Iiiiii.....Rozdział 3. Ha!
Tak szybko jeszcze nie było. Mamy już napisany 4 i połowę 5. Jesteście z z nas dumni, prawda?

Smutno nam trochę, bo pod 2 rozdziałem jest tylko jeden komentarz ;( To niby nic jednak taki jeden mały komentarz to większa chęć do dalszej pracy. TT.TT Mamy nadzieje, że będzie lepiej

Zapraszamy do lektury... 
~Hira&Rose 

 


 

 

"Teddy Bear"

~Rozdział 3

 

 

     To dla niego za dużo. 
Za dużo jak na jeden wieczór. Teraz był przekonany w stu procentach, że to był bardzo kiepski pomysł. 

Siedział na jednej z rogowych kanap w ciemniejszym kącie. Wcześniej chwilę przechadzał się w tłumie, dopóki nie stracił gdzieś Kai'a, jakiś facet objął go od tyłu, zaczynając poruszać razem z nim biodrami do rytmu muzyki. Gorąc, zakłopotanie i strach jaki wtedy poczuł, był nie do opisania. Szybko wyrwał się z uścisku, przeciskając między spoconymi ludźmi, kiedy wpadł na dwie całujące się dziewczyny... Pobiegł dalej i wylądował tu. Na kanapie, którą na początku zajmował sam, ale teraz siedziała tu jeszcze dziewczyna z chłopakiem, co chwile się całując obleśnie i paląc papierosy. Nie zwracali na niego uwagi.. I dobrze. 

- Kai gdzie jesteś... - szepnął pod nosem, mocniej przyciskając do siebie nogi. 

Powstrzymywał się na razie od napadu histerii i płaczu, ale oczy szkliły mu się od wzbierających się łez. 
Spojrzał na ocierający się o siebie tłum i opuścił głowę, opierając czoło na kolanach. Muzyka przeszywała dreszczami jego drobne ciało, wzbudzając charakterystyczne łaskotanie w brzuchu. Nie może tu tak siedzieć bezczynnie w ciemnym kącie, bo Kai go pewnie też szuka. 

Podniósł głowę, dostając w twarz chmurą tytoniowego dymu i zakasłał, odpędzając go dłonią. 
Wstał z kanapy ruszając ostrożnie, trzymając się blisko stolików, które były osadzone pod ścianami. Mijał różne specyficzne grupki ludzi. Niektórzy zwracali na niego uwagę mówiąc coś, inni nawet nie spojrzeli, zajęci czymś innym, ale przy jednym stoliku blond chłopak wstał na jego widok i zachwiał się, podpierając o stolik. 

- To nasza ślicznotka, chodź tu młody. - Key sięgnął rękawa bluzy Taemin'a i pociągnął go w dół by usiadł obok.

Taemin nieco przestraszony, przełknął głośno ślinę, lustrując zestresowanym wzrokiem osobników siedzących przy stole. Nie wyglądali na groźnych, ale i tak bał się nagłego zaciągnięcia do towarzystwa.

- Ch-chyba mnie z kimś pomyliłeś... - powiedział cicho, chcąc się podnieść ze spuszczoną głową. 
- Nie nie nie, nie znamy się, ale ... - Key przeleciał go lekko już pijackim wzrokiem. - ... Matko, nie ma Ci ciepło? Zdejmuj to. - Złapał końce jego bluzy i szybkim ruchem pociągnął w górę, ściągając ją z niego.
-Key! Co ty mu robisz?-Minho pochylił się nad stolikiem i odciągnął Kibum'a od nieznajomego.-Wybacz mu, trochę już wypił.-powiedział do młodego chłopaka, który siedział przerażony na kanapie z rozebraną do połowy bluzą.-Kibum..-Minho zwrócił się do Kim'a.- Kto to w ogóle jest?
- To ta dziewczyna, która nie ma kasy na drogie ciuchy. - Odpowiedział Key i uśmiechnął się, jakby mówił coś oczywistego.

Taemin postanowił jednak samemu zdjąć do końca bluzę, bo na prawdę było mu ciepło, ale krępował się. Odłożył ją na kanapie, pomiędzy sobą, a Kibum'em. 

- Nie jestem dziewczyną...- Poprawił go, poprawiając sobie koszulkę i długie włosy.
- No właśnie wiem i o to chodzi. Jestem Kim Kibum, ale wystarczy Key. - Uśmiechnął się czarująco. - A to jest Minho i Onew. - Wskazał po kolei na chłopaków. 
- Taemin. - skłonił głowę, wyrażając szacunek dla starszych od siebie, nowo poznanych osób.
-Ej!-odezwał się nagle Onew, podnosząc oparcia kanapy.-To ten, który miał być zaliczony przez Jonghyun'a? -uśmiechnął się i czknął.-Łoo...nieźle. Chłopaczku uratowałeś swój tyłek przed pytonem tygrysim.-mówił do młodego, kręcąc głową po czym znów czknął.
- Co miałem być? - Taemin z rozchylonymi wargami spojrzał na Key. - Kto to jest Jonghyun? - Pisnął, odruchowo się rozglądając, jakby chciał sprawdzić, czy nikt nie zakrada się do jego tyłka.
- Minho... Powiedz mu kto to nasz casanova bo ja chyba zaraz... - Kim przytkał usta dłonią, przymykając oczy. - ... Chyba zaraz... - Wstał gwałtownie i pospiesznie, jednak trochę niezdarnie podążył w stronę męskiej ubikacji.
-Key! Czekaj!-Onew wstał i niezdarnie popędził za nim.-Uratuje Cię!

Minho odprowadził przyjaciół wzrokiem aż nie zniknęli za ścianą, wtedy zwrócił uwagę na młodego chłopaka siedzącego, ze spuszczoną głową, przed nim.
-Więc masz na imię Taemin, tak? I mam ci powiedzieć kto to jest Jonghyun? Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć?-oparł łokieć na jednym kolanie, pochylając się lekko do przodu. 

-Tak...? - mruknął cicho pytającym tonem, jakby nie był pewien czy chce wiedzieć i Minho ma mu pomóc wybrać.

Odchylił się do tyłu, bardziej wbijając swoje kościste ciałko w miękkie obicie skórzanej kanapy, która chłodziła jego nagie rozgrzane ramiona. Wysunął lekko biodra, osuwając się w dół, siedząc tak niechlujnie i wpatrując się w Minho z poufnością.


-Pokazałbym ci go, ale na pewno zalicza teraz jakąś cipeczkę, ALE...ale...-wskazał na niego palec, żeby się skupił i posłuchał.-...jak wróci to ci go pokaże.-oparł się o oparcie dumny ze swojej wypowiedzi. - 


 - Nie, nie chce. Nie musisz mi go pokazywać. - Taemin wstał gwałtownie, uderzając niechcący kolanem o stół. Jęknął i rzucając krótkie "na razie" odszedł od stolika. 

Zupełnie zapomniał o swojej bluzie i nie wiedział gdzie w ogóle teraz idzie. 
Ktoś szturchnął go barkiem w ramię, ale szedł dalej, patrząc pod nogi, kiedy rozproszenie ludzi na metr kwadratowy, wyraźnie zmalało, a on mógł odetchnąć. 

Wsunął dłoń w grzywkę, lekko ją strzepując i podniósł wzrok, znajdując się przy toaletach. Całkiem tu było pusto, a obok drzwi w półmroku dostrzegł dwie ciasno splecione ze sobą osoby. 
Zrobił krok do przodu, być może z ciekawości i oparł dłoń o zimną ścianę, oddychając przez rozchylone usta. Wtedy dostrzegł ich wyraźniej, a przede wszystkim jego wzrok utkwiony w jego oczach. 
Całował ją, ale patrzył teraz na niego.

Znalazł go. Teraz wiedział gdzie patrzy, bo jego oczu nie zasłaniały okulary, ale... Chyba teraz mu się będzie dziękował, za to, że się tu dzięki niemu znalazł. Po pierwsze sytuacja nie jest odpowiednia, a po drugie, wcale nie był wdzięczny, że tu jest, choć... Dziwnie czuł się, mogąc stać tu i patrzeć tak w jego namiętne oczy...

   
   Onew popchnął drzwi łazienki i wbiegł do środka:

-Key! Key!-krzyczał po czym uspokoił się, widząc wystający tyłek w różowych spodniach z ostatniej kabiny. Tylko on mógł przyjść w takich spodniach.-Key...-podszedł do niego niezdarnie jednak....nagle zatrzymał się za nim.

Tyłek, który był teraz opinany przez ciasne spodnie, był tak seksowny, że aż poczuł mrowienie w podbrzuszu. Zrobił dwa kroki i stanął blisko niego, kładąc delikatnie na jego talii.

-Masz taki seksowny tyłek...-szepnął do niego, zsuwając dłonie na pośladki i lekko ściskając.

 - Yh...- Key spiął się, przecierając wargi wierzchem dłoni i wyprostował się, opierając plecami o tors Jinki'ego. - Onew... Dlaczego stoisz tak blisko? - Zapytał, osłabiony, jeszcze bardziej napierając na niego swoim ciałem. 

Zupełnie zamroczony alkoholem, poczuł przyjemne dreszcze w podbrzuszu, które były reakcją na dotyk starszego.

-Nie wiem...Po prostu twój tyłek...-mówił, kładąc dłonie na jego pośladkach, lekko ściskając.-...Nie mogłem się powstrzymać.

Key jęknął z zamkniętymi ustami i odchylił głowę do tyłu, opierając ją na ramieniu Onew. Jednak był na tyle kontaktujący, by zaraz się powoli odsunąć, sięgając dłonią za siebie, do krocza starczego. 

- O moim tyłku możesz sobie pomarzyć... - Ścisnął lekko jego męskość przez materiał spodni, odwracając się do niego przodem.

Onew syknął po czym zaśmiał się:
-Dlaczego?...Jestem aż taki zły?-pchnął go na ścianę, zamykając drzwi kabiny.

Key opierając się plecami o zimną ścianę, uśmiechnął się kącikiem ust i patrzył na Onew zamglonym wzrokiem.
- Mogę Ci co najwyżej obciągnąć. - Wypowiedział jak jakaś harcerka proponująca ciasteczka, po czym z rozchylonymi ustami, odchylił lekko głowę do tyłu, przymykając oczy i przejechał językiem po dolnej wardze.

Onew uśmiechnął się pod nosem po czym odwrócił do Key. Podszedł do niego powolnym krokiem i spojrzał pijackim wzrokiem w oczy. Położył dłonie na jego ramionach i jednym pchnięciem z powodował, że Key klęczał teraz przed nim na ziemi z głową na wysokości jego krocza:

-To dawaj kotku...Pokaż czy jesteś taki dobry.-uśmiechnął się, wsuwając dłonie w jego włosy i zaciskając w pięść.

Obydwaj byli pijani, a gdy ktoś proponuje ci obciąganie to się nie odmawia.

Key przez moment trochę zaskoczony gwałtownością posunięć Jinki'ego, nic nie robił. 
- Za darmo? - Spojrzał w górę, zawieszając palce na pasku od jego spodni i przyłożył wysunięty język do rozporka
-Mmm...-zamruczał, spuszczając na niego wzrok. Wyglądał jak tania dziwka.-Oczywiście, że za darmo. Nie zrobisz tego dla przyjaciela, kotku?

- Przyjacielska przysługa... - Wypowiedział erotycznym głosem, przenosząc wzrok na materiał spodni przed sobą i chwycił zębami zamek, po czym rozpiął go.

W tym samym czasie dosyć zwinnie i szybko, jak na nietrzeźwego, odpiął pasek. Rozchylił poły rozporka i przyłożył wargi do bokserek, by przy pomocy języka całować zachłannie jego męskość przez cienki materiał, dłonie opierając na jego biodrach.

Onew przygryzł dolną wargę czując, jak po jego ciele przechodzi dreszcz podniecenia. Tak dawno nikt go tam nie dotykał. Zawsze sam musiał załatwiać "te" sprawy, a teraz, jak sądził, zajęła się nim lepsza sztuka.

Pochylił się lekko do przodu, opierając dłońmi o zimną ścianę kabiny za Kibum'em czym sprawił sobie lepszy widok na jego poczynania
-Słodko...-szepnął, unosząc kąciki ust ku górze.
 - Zawsze chciałem się dobrać do tego twojego... - Przejechał językiem po już nabrzmiałym członku. - ...dużego... - Złapał spodnie i bokserki po bokach i zsunął w dół, do połowy ud.

-Na prawdę?-uśmiechnął się, czując chłodny powiew powietrza na dolnych partiach ciała.
Sterczący penis od razu otarł się o policzek Kibum'a przez co ten musiał lekko się odsunąć, by złapać jego główkę między wargi.

-To dlaczego nic nie mówi...Ah..-przymknął powieki gdy Key złapał jego penisa ustami.

Podparł się łokciami o ścianę, a głowę na dłoni. Nogi mu się uginały, a na ciele zaczynał perlić się pot. Zaczynało się robić na prawdę gorąco...

Key uśmiechnął się, trzymając penisa w zębach. Uniósł ręce i objął go w pasie, przysuwając do siebie, jednocześnie wsuwając sobie go do buzi. Dłonie pozostawił na dole jego pleców, zaczynając poruszać głową i jego biodrami.

-Ooo...Ja pierdole.-syknął, wciągając głęboko powietrze przez zaciśnięte zęby.-Aish!...To nie jest jednak to samo co samemu...Ah...

Key na chwilę przestał, poruszając językiem na główce penisa i znów wsuną go sobie prawie całego, poruszając szybciej głową, a jedną dłoń przenosząc na jądra. Czuł jak penis pulsuje w jego wnętrzu i  specyficzny smak soków przed orgazmowych, które sprawiały, że stawał się jeszcze bardziej mokry.

-O Boże...Kibum...Bummi...-jęczał.-...Ja zaraz...-złapał jego głowę i wcisnął mu się cały do gardła, dochodząc.

Key otworzył gwałtownie oczy, odpychając od siebie Onew i zaczął kaszleć, krztusząc się. Sperma spłynęła po jego gardle, a jemu znów zrobił się niedobrze. 

- Onew...- jęknął siedząc na podłodze pod ścianą, kiedy przestał kasłać i spojrzał na niego pretensjonalnie. Lee dyszał tylko, opierając się plecami w rogu kabiny i powoli ubierał spodnie, patrząc w sufit. - ... Ty...- zaczął gniewnie Kibum, ale nie dokończył, tylko pochylił się nad ubikacją.

Onew zapiął spodnie i pogłaskał czule Key po włosach.
- Dobra robota.- Uśmiechnął się, kiedy Kim tulił się do kibla...

 

*

 

     Wpatrzony w kieliszek z pomarańczowym sokiem, rozmyślał. Rozmyślał nad tym dlaczego stał tam tak długo patrząc na nich, a raczej tylko na niego, kiedy on również patrzył na niego. Odszedł stamtąd dopiero gdy Jonghyun szarpnął delikatnie dziewczyną i odwrócił się plecami do Taemina, opierając ją o ścianę. 

Westchnął, szukając w swojej głowie odpowiedzi na pytanie, dlaczego jego oczy go tak hipnotyzują. Poczuł taka dziwną chęć zgłębienia wiedzy na temat jego osoby. Kim był? Jak się nazywa? Ale czy istnieje możliwość, że jeszcze kiedyś go spotka. Nie ma zamiaru wracać do tego klubu, by tylko znów go spotkać, choć... w sumie... Jego ciekawość była na tyle duża, że być może zdecydowałby się kolejny raz tu zawitać, by tylko sprawdzić, czy on znów tu jest. Ale czy on ma czas na przyjaźnie z takim dzieciakiem jak on? 

Odsunął od siebie naczynie z niedokończonym napojem i zsunął się z krzesła. Przecisnął przez tłum, już prawie nie słysząc muzyki bo jego myśli zajmowały się czymś innym...Chwilę po wyjściu z klubu zobaczył go. Wchodził do sportowego samochodu z tą samą dziewczyną. Dłuższy moment patrzył na nich, dopóki nie odjechali.

Westchnął i ruszył ciemnym chodnikiem do domu Kai'a. Było mu zimno, ale wiedział, ze jego bluza przepadła gdzieś w klubie. Miał nadzieję, że z Kai'em wszystko w porządku i wróci, bo szukanie go nie miało sensu, do tego bał się, błądzić po tym klubie...

 

*


      Dziewczyna weszła do sypialni, kładąc torebkę na stoliku nocnym w kolorze kremowym obok łóżka. Dziewczyna rozejrzała się dookoła. Sypialnia była piękna i luksusowa. Mężczyzna, którego imienia jeszcze nie znała, musiał być na prawdę bogaty.



Usiadła z brzegu łóżka wciąż ciesząc oczy pięknym pomieszczeniem, a w tym momencie do pokoju wszedł Jonghyun z winem w dłoni i dwoma kieliszkami. Dziewczyna nie zwracając na niego uwagi, odwróciła wzrok w prawo na wielkie okno z widokiem na ocean. 
-Piękny widok.-odparła, podpierając się dłońmi za sobą i zakładając nogę na nogę. 
-Wiem.-uśmiechnął się, stając przed brunetką i podając kieliszek dziewczynie. 
-Dziękuję.-rzekła, popijając.-Więc...mieszkasz sam?...Nie ma ci smutno w tak wielkim domu? 
-Nie narzekam.-zaśmiał się także spoglądając za okno,  popijając wino przy czym jeszcze wsunął jedną dłoń do kieszeni spodni. 

Dziewczyna przechyliła naczynie, wlewając do ust całą zawartość po czym odstawiła go na szafkę obok swojej torebki.
-Dobre...Na prawdę dobre.-stwierdziła, przybliżając się do niego.-Więc...-położyła dłonie na jego brzuchu, wjeżdżając na pierś.-...Co będziemy robić?-zaczęła odpinać guzik po guziku jego koszulę.
 
Jonghyun nie odpowiedział tylko nadal patrzył na widok za oknem, sącząc wino z lekkim uśmiechem na ustach. 
Kobieta w tym czasie odpięła jego koszulę do końca i zsunęła ją z jego ramion. 
-Idealny...-szepnęła, przesuwając palcem po mięśniach brzucha. -Ciesz się póki możesz-rzekł Jonghyun, pochylając się i wbijając w jej usta jednocześnie odkładając pusty już kieliszek na szafkę obok.
Położył ją na łóżku, zawisając nad nią, i pogłębiając pocałunek. 
Kolejna cipka zaliczona.
 


*



     Ściskał przy klatce piersiowej pana Misia, głaszcząc palcami jego małe uszka. Wyglądał przez okno na pustą ciemną ulicę, siedząc na parapecie i wypatrując Kai'a. Martwił się niewyobrażalnie, jeśli do godziny nie wróci, dzwoni na policję.

Czuł się okropnie, zostawiając go w klubie, ale nie potrafił go znaleźć. Na samym początku zniknął mu z oczu i już go więcej nie widział...
Jest starszy, powinien się nim zająć i go przypilnować, a przede wszystkim nie dopuścić do wyjścia w klubową otchłań nocnego życia. To nie dla niego. Mieli spędzić razem ostatnie dni, tym czasem jeden z nich zamartwia się w domu, a drugi zabawia w najlepsze. 

Przesunął opuszkami palców po zimnej  szybie i oparł o nią czoło. Para z ust osadzała się na oknie, po chwili znikając. 

Myśli przeszły na tajemniczego bogatego mężczyznę o namiętnym spojrzeniu. Dlaczego on w ogóle o nim tyle myśli? To tylko jakiś facet, który pewnie nawet by go nie pamiętał, do tego chyba raczej nie ma w jego życiu miejsca na takie nic nie znaczące znajomości. 

- Kim jesteś i dlaczego tak na mnie patrzyłeś? - Wypowiedział cicho, zaparowywując oddechem szybę.

Być może on nawet nie skupiał się na tym na kogo i jak patrzy, podczas całowania tej dziewczyny, a Taemin tyle się nad tym zastanawia. 

Zerwał się z parapetu, zostawiając pana Misia, kiedy usłyszał dzwonek do drzwi.
- Kai! - Pisnął, łapiąc za ramiona lecącego jak kłoda przyjaciela. - Kai, ile ty wypiłeś? - jęknął zrozpaczony. Miał nadzieję, że nic mu się nie stało.
- Minnie... Minniee jesteś taki, taki śliczny. - Podniósł głowę, uśmiechając się pijacko. 

Taemin z trudem dotaszczył go do sypialni i położył na jego łóżku. Kiedy pochylał się nad nim, by odpiąć guziki koszuli, ten z błogim uśmieszkiem bawił się jego zwisającymi końcówkami długich włosów. 
- Kai nie strasz mnie tak więcej... - Wypowiedział z troską Taemin, klękając obok łóżka Kai'a, kiedy skończył rozpinać mu koszulę, pod którą znajdował się podkoszulek. 
- Ja nie straszę, ja nie duszek. - Wymamrotał, śmiejąc się, święcie przekonany, że to co powiedział było czymś zabawnym.


Chwilę mamrotał takie głupoty do swojego Hyung'a, po czym uciszył się, najwidoczniej zasypiając.
Taemin w połowie leżąc na łóżku, z rękami zarzuconymi na klatce Kai'a, również przysypiał. Teraz mógł spać spokojnie, kiedy byli już obaj bezpiecznie w domu.

Wtulił bardziej głowę w żebra Kai'a, na samą myśl, że jeszcze tylko dwa dni i młodszy leci do Ameryki, do szkoły. Będzie mieszkał z rodzicami, a on musi się wynieść... Nie stać go na mieszkanie, a to opłacali rodzice Kai'a. Do tego z kim on będzie teraz przebywał, jeśli Jongin zniknie z jego codzienności? Oczy zaszły mu łzami... Co ze szkołą? Ją też trzeba opłacać. Nie mówiąc już o posiłkach. Na razie nie będzie chodził do szkoły do puki nie unormuje się wszystko.

Spodziewał się cudów, a jednym takim bogatym cudem był nieznajomy z klubu. 
- Kai, ja będę tęsknił za tobą braciszku... - Głaskał go po ramieniu, a pojedyncze łezki bezradności spłynęły po jego twarzy, chowając się w materiale koszulki Kai'a.

Nawet pan Miś nie poprawi mu teraz humoru. Co on ma ze sobą zrobić? Będzie bezdomnym bez grosza przy duszy... Nie, Kai mówił, że zostawi mu pieniądze, które jednak nie wystarczą na długo. Co jeśli straci wszystko? Przyjaciela, a raczej brata, dach nad głową, szkołę.... Wszystko po kolei, aż w końcu umrze z głody.

Pan Miś jednak zawsze będzie z nim. W tych dobrych chwilach jak i w złych.


C.D.N.


HiRa 15:23:57 9/02/2013 [Powrót] Komentuj

|| i_want_youu ||
straaasznie się cieszę, że już macie tak dużo napisane ;d ale ale co to było to OnKey haha, taki brutalny Onew jakiego jeszcze nie widziałam i żeby tak zostawić biednego Buma ;(
widzę wątek braku pieniędzy się pojawia, a Jonghyun ma dużo pieniędzy, więc spodziewam się, że jakoś to połączycie;d nie mogę się doczekać;d
brak www || data: 22:38:49 9/02/2013
89-76-225-226.dynamic.chello.pl || IP: 89.76.225.226

|| Kuno Kasumi ||
Moment w łazience.... Nie mogłam opanować śmiechu.... to takie..... HAHAAHAHAHAHH ten duży członek Onew!
A co do reszty, ten kontakt wzrokowy... raawr~ A moment w domu Jonghyuna... wyobrażałam sobie dino i był tak nieziemsko seksowny z tym uśmieszkiem na twarzy wpatrzony w okno... zakochuję się od nowa.
Dopiero weszłam na komputer a caaaaaały dzień czekałam by to przeczytać i BUM w końcu doszłam do mojej ziemi obiecanej.
Czekam na następne rozdziały! Hwaiting 
brak www || data: 20:30:41 9/02/2013
subs-83.142.196.174.metrointernet.pl || IP: 83.142.196.174

|| Angel ||
Powiem jedno cudo !! Nie mogłam przestac się śmiać. Taemin i miś?? To było dziwne, ale mi się podobało. Zresztą wszystko co dziwne i co w jakiś sposób odstaje od normy mi się podoba :D To opowiadanko przypadło mi do gustu, więc z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :D
brak www || data: 19:39:10 9/02/2013
aapp123.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.5.149.123

|| Dominik ||
"... Matko, nie ma Ci ciepło?" - ja nie wiem, czy to pijacki bełkot, czy przekaz jest tak głęboki, że ja nie jestem w stanie go pojąć xd

"(...)gdy ktoś proponuje ci obciąganie, to się nie odmawia"
- brzmi jak jedna z zasad savoir vivre'u, może dlatego tak z tego ryję i postaram sie zapamiętać na przyszłość XD

Odwalacie kawał dobrej roboty, dziewczyny, nawet jeśli troszkę zaczyna padać część techniczna. Małe betowanie by się przydało (podnosi łapkę), ale bardzo konieczne nie jest. Idzie świetnie i naprawdę nie mam co robić, jak tylko czekać na kolejne rozdziały ; D
brak www || data: 17:20:53 9/02/2013
62.152.154.86.dsl.dynamic.t-mobile.pl || IP: 62.152.154.86