Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
"Teddy Bear" ~~ Rozdział 5

~♫ Blog przeniesiony ♫ ~

menu

  1. StronKa Główna
  2. Polub mnie

księga gości

  1. Księga Gości 6
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar


beststory

"Teddy Bear" ~~ Rozdział 5

Hej Bąble ;]

Nie będę tym razem przedłużać jak zawsze :D
To tak z okazji Walentynek dla was :**** 

~Hira&Rose 

Zapraszamy... 

 


 

 


"Teddy Bear"

~Rozdział 5

 



      -Pff...-prychnął, odwracając głowę.-Ha! Chyba was już pojebało do reszty!-mówił, siedząc na swojej białej kanapie w salonie. 

Oczywiście rozwalony z nogą na nogą, popijając wino.  On je chyba pił cały czas bez przerwy.

- No Jjongiee..- Key przeciągał uroczo, końcówkę zdrobnienia jego imienia, trzymając splecione dłonie za sobą. Nie wiedział jakim cudem udało mu się uprosić Minho, by przyszedł z nim prosić Kim Jonghyuna o azyl dla Taemina. - Co Ci szkodzi? Dlaczego nie możesz tego zrobić? On.... Pomóż...- Ostatnie słowo szepną błagalnie do Minho, trącąc nogą jego kostkę.
-Twoje "Jongieee" tu nie pomoże-Jong udawał jego głos.-Jesteście na prawdę żałośni, że myślicie, że go przygarnę.-wstał i wszedł do swojej luskusowej, nowoczesnej kuchni.-Kto to w ogóle jest za biedak, co?...Fu! Jeszcze jakimiś pchłami mnie zarazi. Nie ma szans!
- Och... To zadbany, zwykły chłopak. Po prostu ma trudną sytuację i na jakiś czas potrzebuje się gdzieś zatrzymać. - Key podreptał posłusznie za Jonghyun'em. 

W takich sytuacjach musiał swoje ego i dumę zostawiać za murami posiadłości pana Kim. 

- No Jjongiee... Jesteś naszym przyjacielem, nie możesz raz wyświadczyć nam przysługi?- spojrzał na niego błagalnie.
-Minho, zabierz mi go stąd, bo zaraz zetnę mu te jego blond włoski.-rzekł do Minho, który właśnie pojawił się za divą.
-A co? Boisz się, że upadniesz w oczach innych? Boisz się, że żadna nie będzie cie chciała?-mówił poważnie, a Jonghyun zacisnął zęby. Minho miał racje.-Boisz się, że ludzie będą cię unikać? Wymieniać dalej?
-Myślisz, że mnie to rusza?-zaśmiał się, odchodząc od nich.
-To dlaczego odchodzisz?-zapytał, a Jonghyun zatrzymał się w połowie drogi do salonu.-Boisz się, przyznaj to.
-Nie boję się. Mam w dupie to, co myślą inni.
-Aha, więc nic się nie stanie, jak wywieszę w mieście twoje zdjęcia z dzieciństwa gdzie mama przebierała cię za dziewczynkę?
-Nie odważysz się-podszedł do niego i warknął mu w twarz, chwytając jego koszulkę i zaciskając pięść.
-A założysz się?-uśmiechnął się dominująco.

Patrzeli na siebie przez chwilę, piorunując wzrokiem po czym Jonghyun w końcu wymiękł i odszedł.

-Dwa dni!-pokazał dwa palce, będąc już do nich tyłem.-I ani chwili dłużej!-wszedł po schodach z zniknął.
-Może być?-Minho skierował się do Key po czym ruszył w stronę wyjścia.

Key potruchtał za nim, klaszcząc z zadowoloną miną pełną podziwu.
- Minho, jesteś wielki. - Powiedział, kiedy szedł już obok, po czym od razu odchrząknął. -Ehg... To znaczy... Wiesz... Dobrze, że przyszedłeś ze mną. Jeszcze obciął by mi włosy. - Pogłaskał się po blond grzywie. - Zajebiście to załatwiłeś. Wiesz czego ty dokonałeś? Wielki pan Kim Jonghyun zgodził się go przyjąć. Ah... Się zdziwi. - Popatrzył rozmarzony w dal. - Nie zabije go, prawda? - Spoważniał.
-Nic wielkiego.-stwierdził Minho, będąc poważny. Biła od niego teraz ta charyzma.-Wystarczy uderzyć raz, a porządnie w samo sedno.-wyszli na zewnątrz.

Key zaraz dostał perwersyjnych myśli... 
- Raz, a porządnie w samo sedno... - Powtórzył pod nosem, przygryzając wargę.
-To co teraz?-zapytał Minho.-Idziemy po niego czy jak?...Bo ja trochę zgłodniałem.
- Co to za pytanie? Idziemy jeść, czy idziemy po niego? Albo jego chcesz zjeść? - Patrzył na nie niezrozumiale.
-Eh...-Minho przetarł czoło.-Nie ważne. Idziemy po niego.


*


     Przyglądał się z wyraźnym smutkiem i tęsknotą, jak jego przyjaciel pakuje ostatnie rzeczy do kolejnej walizki. Trzy spore torby stały już przy drzwiach. Szafki były teraz puste, tak jak i większość mieszkania. 

- Kai, kiedy przyjedziesz mnie odwiedzić? - Zapytał, starając się nie wybuchnąć płaczem. 

Bał się, że od tych tłumionych emocji, pan miś straci rączki, albo głowę, bo ściskał go mocno, a głos lekko mu drżał.

- Pewnie na wakacje. - Odpowiedział na wydechu, prostując się i opierając dłonie na biodrach. - Dobra. Chyba to już wszystko. -Przeleciał badawczym wzrokiem po pomieszczeniu i zatrzymał się na chłopaku siedzącym pod oknem, na podłodze. - Minne, słonko, wszystko będzie dobrze. - Podszedł do niego i uklęknął przed nim, kładąc dłonie na jego kolanach. - Słyszysz? Ja... Ja wiem, że to wszystko teraz wygląda nie za dobrze, ale wiem też, że jakoś się ułoży. Musisz tylko przetrwać ten gorszy czas, a kiedyś obiecuję, że wrócę znów na stałe, jak tylko skończę szkołę. - Głaskał go wolno po włosach, przeczesując je palcami.
- Ale... - Nic więcej z siebie nie dał rady wydusić. 

Puścił emocje, a łzy spływały kolejno po jego policzkach. Kai patrzył na niego ze smutkiem i troską, po czym ostrożnie pochylił, przygarniając Taemin'a w objęcia. Ten wtulił się mocno w ciało przyjaciela. Zaciskał oczy z myślą, że jutro już go przy nim nie będzie. Zazdrościł mu rodziny... On był sam, a Kai miał rodzinę. Dla Taemin'a Kai był jego rodziną. Bratem, który zawsze był przy nim. Pomagał, dbał i opiekował się. Był mu taki wdzięczny, a nie wiedział jak dziękować. To on był starszy, to on powinien być odpowiedzialny i opiekować się Kai'em. Jednak zawsze wychodziło na to, że Taemin drżał w pocieszającym uścisku młodszego.

Teraz jego rodzina go opuszcza. Kai odchodzi i nadszedł czas by Taemin radził sobie sam. Teraz być może będzie mieszkał u przyjaciela Key-hyunga. Podobno jest miły, gościnny i przyjacielski... Może go polubi, choć Taemin jest dziwnym przypadkiem nastolatka. 


   Jonghyun pewnie będzie wyśmiewał pana Misia, pomyślał zmartwiony Taemin kiedy stał już przed budynkiem ze swoją jedną walizką, średniej wielkości plecakiem i oczywiście panem Misiem. 
Wyczekiwał Kibuma i Minho. Kai w tym czasie poszedł załatwiać ostatnie sprawy związane z mieszkaniem, w którym razem mieszkali. Zaczerwienione od płaczu oczy Taemin'a patrzyły przed siebie rozmyślając nad nowym domem i właścicielem. Co jeśli go wyrzuci? Będzie mieszkał na ulicy. Musi się zachowywać bardzo ostrożnie, by niczym nie podpaść. Taemin zawsze był grzeczny, cichy, spokojny i nieśmiały, więc to chyba nie problem. Postara się jak najmniej przeszkadzać. Może często będzie wychodził, by być poza domem. Chciał go już poznać... 

Podniósł wzrok, zakrywając sobie rażące światło słońca dłonią i zobaczył idących w jego stronę hyungów-dobroczyńców. Im też nie wiedział jak dziękować. Prawie obcy ludzie pomagają mu.

Szczęście się do niego uśmiecha? Czy to raczej taki perfidny uśmiech, który zwiastuje kłopoty...?


     Szli cicho chodnikiem dążąc w kierunku domu, gdzie mieszkał Taemin. Mieli go stamdąd odebrać i zabrać do Jonghyun'a:
-Wiesz co Kbum...-nagle odezwał się Minho, odwracając głową w jego stronę-...nadal nie podoba mi się ten pomysł, by Taemin zamieszkał u Jonghyun'a. Ah!-spojrzał przed siebie.-Po co go na to namówiłem?-zapytał raczej sam siebie. 
- Będzie dobrze! - Key poklepał Choi po plecach. - Zobaczysz. Jonghyun może złagodnieje...- mówił bez przekonania w własne słowa. - No ale spójrz, Taemin jest taki uroczy i niewinny... Nawet nasz casanova nie miałby sumienia zrobić mu krzywdy... Chyba... - Dodał ostatnie słowo ciszej pod nosem.
-Chyba?-spojrzał na niego z niedowierzaniem-To jest Jonghyun. On kopie małe bezbronne pieski, które staną mu na drodze, a ty przyprowadzasz mu do domu chłopaka z misiami!...Boże.-przeczesał włosy.-Nie chce wiedzieć co tam się będzie działo za piekło jak stamtąd pójdziemy.
- Jezuu, to już nie nasza sprawa. Ty lepiej myśl jak sprawić by z dwóch dni zrobiły się dwa tygodnie. Chyba nie myślisz, że Taemin w dwa dni wynajdzie inne mieszkanie. - Key dźgnął palcem tors Minho i spojrzał na niego, jakby rzucał mu wyzwanie.

-Nie nasza sprawa? Chcesz zostawić go z tym wszystkim sam?!-zatrzymał się i spojrzał na niego-Przecież Jonghyun go zabije!
- Nie dramatyzuj panie Choi. Nie zabije go... Tak od razu. Co niby taki biedny słodki Taemin mógłby zrobić, by Jonghyun stracił cierpliwość? - Key chwilę się zastanowił. - Bo on ma jakąś cierpliwość, prawda? - Złapał się za podbródek, patrząc z zamyśleniem na Minho.
-Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że nie będzie dobrze. Spójrz na Taemin'a! To mały, bezbronny dzieciak, a spójrz na Jonghyun'na!...Boję się trochę.-przygryzł wargę.
- Minho... - Zaczął po raz kolejny. Ta gadka ciągnie się w nieskończoność i zaczynała go nudzić. -... Czas nam pokarze, a teraz przymknij swoją przystojną gębę, bo chyba nie chcesz go przestraszyć. - Wypowiedział ciszej, bo już zbliżali się do wyczekującego ich Taemin'a.
-Dobrze chociaż, że powiedziałeś przystojną, bo byś oberwał.-powiedział, wkładając dłonie do przednich kieszeni spodni po czym szedł już cicho.
- Uderzył byś mnie? - Wytrzeszczył oczy, nieco się odsuwając. 
- Nie uderzyłby Cię, hyung. - Oboje spojrzeli na Taemin'a, który delikatnie się do nich uśmiechał. - Za bardzo Cię lubi. - Dodał, przechodząc uradowanymi ślepkami z Key  na Minho. 

Blondyn uśmiechną się pod nosem, również zerkając na Choi.
-Ja go lubię? Ja?! Jasne...-Minho złożył ramiona na piersi, odwracając wzrok na drugą stronę ulicy. Zrobiło mu się trochę gorąco gdy Lee to powiedział.
- N-nie lubisz mnie...? - Kibum'owi mina zrzedła. 

Taemin zagryzł wargę. Przez niego Key jest smutny?

-Trochę, ale nie bardzo. -Odwrócił się do nich z powrotem.- To co? Idziemy już?

Key zmrużył oczy, zaciskając wargi. Co to miało znaczyć? Niby przyjaciel, który lubi go trochę, ale nie bardzo? Jeszcze pożałuje tych słów. 

Taemin podszedł do swojej walizki, którą wcześniej pomógł mu znieść Kai, więc teraz ledwo co ją ciągnął.
-Daj mi to-Minho szybkim krokiem podszedł do Taemin'a i zabrał od niego walizkę, a Key objął chłopaka ramieniem, na co ten się lekko skulił i ruszyli. 
- Dziękuję Minho-hyung. - Mruknął, zasłaniając oczy grzywką. 
- Rozchmurz się Taemin - Key lekko go ścisnął.
-Tak, Taemin. Rozchmurz się, będziesz mieszkał z panem, który na dużo pieniędzy i wie na co to wydawać.-warknął na Key i odwrócił się z powrotem w kierunku, w którym szli.

Key przedrzeźniał go cicho pod nosem, po czym uśmiechnął się do Taemin'a, który dziwnie się mu przyglądał.
-Ya!-Minho popchnął Key, który tylko się zachwiał i uśmiechając pod nosem ruszył dalej.


*


     Szedł chodnikiem z otwartą buzią podziwiając obszerną posiadłość do której teraz zmierzali. Przed nim szedł Minho i Kibum, którzy raczej już przywykli do tego widoku. Taemin jednak nie wiedział na czym się skupić. Wszystko przyciągało wzrok. Od nowoczesnego stylu architektury domu po bogato zaprojektowany ogród przed domem. 

W ostatniej chwili złapał mocniej pana Misia, który z wrażenia prawie wysunął mu się z rąk. 

Weszli po schodach na spory ganek, który zdobiły jasne kolumny podtrzymujące konstrukcję i weszli do środka, po tym jak Key niepewnie nacisnął na klamkę, by sprawdzić, czy drzwi są otwarte.

-Myślisz, że jest w domu?-zapytał cicho Minho Key, który powoli wchodził do środka.

Taemin wciąż szedł niepewnie tuż za nimi, teraz ze spuszczoną głową, obawiając się, że zaraz spotka właściciela. 

- Gorzej jeśli jest na górze i ... Wiesz... - Szepnął Diva.

Key westchnął  i odchrząknął przed wytężeniem głosu, po czym zwrócił wzrok na wyjście z korytarza przy schodach. 

- Jjooongieeee! ! ! Jesteś w domuuu?! - Wydarł się, a pozostała dwójka skrzywiła się na jego skrzeczący głos.

-Teraz to pojechałeś po bandzie. Będzie myślał, że w salonie jakiś kot mu umiera-Minho zaśmiał się.
-Mam zdarte gardło od... - Zaciął się na chwilę. - ... Nie ważne... JJONG! No chodź tu! - Zawołał po raz kolejny, widząc, że nikt nie wychodzi. 
Taemin denerwował się coraz bardziej w tym oczekiwaniu.

Powolnym krokiem zszedł po schodach do salonu. Ubrany w czarną bokserkę, która opinała mięśnie brzucha, a także mokra od potu na piersi i czarne dresowe spodnie. Na szyi przewieszony biały ręcznik, którego końce trzymał dłońmi. Kosmyki włosów przyklejone do spoconej twarzy. Widać, że wyszedł właśnie ze swojej siłowni.

-Kto się tak drze?-zapytał, krzywiąc twarz. Idąc do nich spod jego stóp zdobywał się charakterystyczny plask. Był boso.-Zabijają kogoś?

Taemin rozszerzył oczy, wciąż wpatrując się w podłogę i drgnął na przyjemną barwę jego głosu, mimo iż nie była łagodna.

- Nie, zgodziłeś się na przechowanie naszego przyjaciela, pamiętasz?- Wyjaśnił Key, unosząc jedną brew.
-Ah tak. Coś mi świta. Myślałem, że mi się to śniło, no ale...trudno.-wyruszył ramionami.
-No więc przyszliśmy-odezwał się Minho.

Jonghyun spojrzał na nich podejrzliwie po czym powolnym ruchem rozejrzał się po salonie. Znów, marszcząc brwi, skupił wzrok na przyjaciołach.
-On jest jakiś...niewidzialny?-zapytał powoli.
- No przecież jest tu... - Mruknął Key, oglądając się za siebie. Taemin bardziej stał za Minho, ze względu na jego wzrost i szersze barki, za którymi mógł się zupełnie schować. - Taemin... No chodź. - Pociągnął go, wyprowadzając na przód. 

Chłopak opuścił ręce wzdłuż ciała, w jednej z dłoni trzymając pana Misia za łapkę. Włosy opadały mu luźno na ramionach, a przydługa grzywka przysłaniała migdałowego kształtu oczy, które uniósł, by spojrzeć na mężczyznę. Chciał uprzejmie powiedzieć 'Dzień dobry', ale nie potrafił wydobyć z siebie ani słowa.


Jonghyun uniósł brwi, powstrzymując się przed napadem śmiechu:
-A-ha. No wygląda jak...chociaż zaczekajcie chwilę.-Jonghyun  zmrużył oczy, powoli podchodząc do młodego chłopaka. Złapał jego podbródek i spojrzał na jego twarz-My się przypadkiem nie znany?-zapytał, przechylając lekko głowę na bok.

Taemin jak sparaliżowany, patrzył w jego oczy, delikatnie rozchylając w szoku wargi, ukazując tym skrawek białych zębów. Zamrugał kilka razy nadmiernie i pokręcił energicznie głową, wyswobadzając podbródek z dłoni Jonghyun'a. 
To był on... To był on... On... I patrzył teraz na niego. Co prawda nie tak jak wtedy, ale jego oczy hipnotyzowały go, a dotyk jeszcze bardziej onieśmielał.

-Jonghyun! Co ty mu robisz? To nie jest zabawką.-Wtrącił się Minho.
-Ale...-Kim nie spuszczał wzroku z młodego.-...skądś go kojarzę...ale nie wiem skąd.-złożył dłonie na biodrach.
- No jejku, wielkie halo. - Wtrącił się Kibum, a Taemin powoli wycofał, znów chowając za chłopakami. - Mieszkacie w tym samym mieście. Może go gdzieś widziałeś. Co to za różnica? Będziemy się teraz roztrząsać nad tym, czy widziałeś go gdzieś czy nie?

Jonghyun'owi nadal jednak nie dawało to spokoju bez względu na to, co mówił Key.
-Ile ma lat?-zapytał poważnym tonem. - Skoro ma u mnie mieszkać, powinienem podstawowe informacje o nim wiedzieć. - Przesuną uważnym wzrokiem po gościach i zatrzymał się na długowłosym.

Key nie spodziewając się tego pytania, pytająco spojrzał na Taemin'a, który drobnymi dłońmi trzymał się z tyłu koszulki Minho. Jakby czuł, że przy nim jest bezpieczniejszy.
- Siedemnaście. - Powiedział cicho, a Key spojrzał na Jonghyun'a, by zaobserwować jego reakcję.

Jonghyun uśmiechnął się pod nosem siadając na szklanym stoliku obok kanapy, wiedząc już kim jest chłopak, ale postanowił udać, że nic nie wie.
- Może by się w końcu przedstawił. - Oparł dłonie na blacie stołu.

Taemin zacisnął mocniej piąstki na materiale koszulki. Źle się zaczyna...

- To Lee Taemin. - Przedstawił go Key, a ten dyskretnie wychylił się, zza ramienia Minho, by móc obserwować Jonghyun'a.

-I dlaczego nie masz gdzie mieszkać?-Jonghyun nie odpuszczał, zadając kolejne pytanie. Tym razem do samego Taemin'a- Z burdelu Cie wyrzucili ?-zaśmiał się wrednie.
- Jonghyun... - burknął karcąco Key. - Mieszkał z przyjacielem, ale on dzisiaj wylatuje do ameryki, a Taemin musiał się wyprowadzić. Przystopuj, dobra?- Zerknął na Taemin'a, który nic nie mówił, jedynie wpatrując się z pod grzywki na Jonghyun'a. Miał z nim właśnie bezpośrednio do czynienia. Mówił do niego tym głosem, a on nie potrafił nic powiedzieć.
-Tak tak, mamusiu.-zaśmiał się.
Wstał i wszedł do kuchni, by zabrać z lodówki zimną wodę po czym znów wrócił do przyjaciół.
-Więc jak? Macie go tu tak zamiar teraz tak zostawić i sobie iść?-zapytał, po czym odkręcił korek z butelki i popił dużego łyka, który przyjemnie ochłodził jego ciało.-Sądziłem, że zrobimy sobie dziś taki męski wieczorek.-usiadł na kanapie.-Wiecie, piwko i takie tam.-znów się napił.
- Ja jeszcze muszę załatwić jedną sprawę z naszym Kurczakiem, więc tak, zostawiamy Ci go na razie tutaj i wrócimy pod wieczór. - powiedział Key, ponownie wyprowadzając Taemin'a zza pleców Minho. 
Ten niechętnie puścił się starszego, który postawił obok niego jego torbę.
-Dobrze. To wy tam sobie załatwiajcie co chcecie, a my się w tym czasie zabawimy, prawda Taemin?-uniósł kącik ust do góry uśmiechając się podstępnie.

Taemin zrobił przestraszone oczy, przysuwając pluszaka do twarzy, zasłaniając sobie nim usta i nos, a Key odkaszlnął, jakby się czymś zakrztusił. 
- Egh egh... Jonghyun miał na myśli, że się w tym czasie zapoznacie, prawda Jjong'ie. - Uśmiechną się do starszego Kim'a sztucznie.
-Oczywiście Pedałku, oczywiście. W ogóle to...fajny miś.-zwrócił się do Taemin'a, zakrywając usta zaciśniętą pięścią powstrzymując się przed wybuchem śmiechu.

Taemin spuścił wzrok, odsuwając misia od twarzy i powoli schował go za siebie. 
- Po pierwsze... - Zaczął Key podchodząc do Jonghyun'a i staną przed nim. - ... Przestań mówić do mnie pedałku...- Zdjął mu ręcznik z szyi.-... a po drugie, nie czepiaj się jego misia. - Warknął, rozkładając ręcznik i narzucił mu go na twarz.

Jonghyun śmiał się, zdejmując ręcznik z głowy:
-Chłopak ma siedemnaście lat i ma pluszowego misia. Nie no spoko, to jest normalne. Nastolatki na studniówce tańczą...haha...z misiem! Haha!-wybuchł, kładąc się na kanapie.
- Jjong! - Key się wkurzył, pochylił do leżącego Jonghyuna' i złapał za koszulkę. - Przestań go obrażać! Jeśli jeszcze raz to się zdarzy, a ja się o tym dowiem to pożałujesz- syknął, patrząc w tą uśmiechniętą szyderczo gębę. - Nie wierzę, by Taemin zrobił coś, co miałoby Cię wkurzyć, jest inny, a ty...
- Hyung przestań. - Przerwał mu cichy głos. - On tylko wyraził swoje zdanie na temat mojego misie. Ja wiem, że to dziwne, ale nie obchodzi mnie co inni o tym myślą. Przyzwyczaiłem się, więc nie szkodzi.- Uśmiechną się delikatnie do obu Kim'ów, przytulając mocniej do klatki Pana Misia.

Jonghyun zamrugał kilka razy nie wierząc za bardzo w to, co właśnie usłyszał z ust Figolandu. 
Po pierwsze fakt, że w ogóle się odezwał, a po drugie, że nie obchodzi go to, że obraża i jego i jego maskotkę.

Jonghyun podniósł wzrok w górę na Key, który także patrzył na Taemin'a jednak gdy się odwrócił z powrotem do starszego Kim ich twarze dzieliły kilka centymetrów.
-Odsuń się!-Jonghyun złapał go za ramiona i powalił na kanapę po czym sam szybko wstał.-Idę wziąć prysznic.-nie odwracając się już do przyjaciół wszedł po schodach i zniknął w korytarzu.
- Widziałeś to Minho? - Key z pretensjami pokazywał palcem na korytarz, w którym zniknął pan domu.
-Eee..., a co miałem widzieć?-zapytał, wyrwany z zamyślenia, Minho.
- Nic...- mruknął, szybko się podnosząc. - No Taemin. To widzimy się później. - Uśmiechnął się, głaszcząc chłopaka po głowie. Młody odwzajemnił jego uśmiech, przenosząc wzrok na widok za oknem. Key bezceremonialnie złapał Minho za przedramię i pociągnął w stronę wyjścia.
-Ej! Co robisz? Ja umiem chodzić!-odepchnął go od siebie i wyszedł z domu bez pomocy Key.
- ...nynyny umiem chodzić, srać i drobić.- Key znów pod nosem przedrzeźniał bruneta i wyszedł.

Kiedy drzwi za jego hyungami się zamknęły, ciemne, prawie czarne, duże oczy Taemin'a wpatrywały się w spokojną wodę morza za obszernym na całe dwie ściany oknem, za którym znajdował się mały taras. Tam zaś znajdowały się czarne pufy, kremowa leżanka i drzewko w doniczce. Nigdy nie widział jeszcze czegoś takiego. To był najpiękniejszy widok jaki w swoim krótkim życiu widział. 

Szedł powoli, szurając nogami, nie mogąc wyjść z podziwu. Kiedy znajdował się już przy szybie, wyciągnął przed siebie dłoń, delikatnie muskając ją opuszkami palców, by sprawdzić czy ona w ogóle tam jest. Odwrócił się ogarniając wzrokiem cały salon. Wcześniej nie potrafił przyciągnąć uwagi do wystroju jaki tu panował, był zbyt przejęty. Teraz jednak spokojnie lustrował całe wyposażenie, zachwycając się. Będzie tu teraz mieszkać. To wygląda jak jakieś marzenie. Podszedł do dużej, białej, rogowej kanapy, na której były poustawiane takiego samego koloru poduszki. Po środku na jasnym dywanie stał niski szklany stolik, na którym widniały odciski dłoni Jonghyun'a. Taemin przykucnął, stawiając Pana Misia na stole i przyłożył dłoń do odcisku dłoni. Nie pasowała. Jego była trochę mniejsza. Podniósł głowę na obraz wiszący na białej ścianie nad kanapą. Chaotycznie naprowadzone mazie, mieszanki różnych kolorów. 



Podniósł się, zabrał walizkę, z trudnością wtargując ją na górę i kroczył korytarzem, zatrzymując się przy jednych uchylonych drzwiach. Zostawił bagaż na korytarzu,  niepewnie pchną drzwi, bardziej je otwierając i wszedł do środka, nabierając powietrza pełen podziwu. Sypialnia z takim samym oknem na całą długość i szerokość ściany jak w salonie, ale mniejsze.

Nie potrafiąc się oprzeć, wdrapał się na łóżko, sadzając się po turecku na samym jego środku. Patrzył w okno, błogo się uśmiechając z maleńkimi iskierkami w oczach. To jak sen. Jak marzenie, pomyślał Taemin. Poczuł, że to musi być szczęście. 

Dopiero co każdą wolną chwilę poświęcał na myślenie o nieznajomym, wyniosłym, bogatym mężczyźnie z klubu, nie wiedząc dlaczego, czując dziwną więź, jakby niewidzialną nić, która przyciągnęła go tutaj. Teraz jest tu. W jego dużym, pięknym domu. Poznał go osobiście i będzie z nim mieszkał. Jego dziecinna strona miała ciche nadzieje, że zostaną przyjaciółmi. Będzie jego hyungiem i będzie się nim opiekował. 

Zachichotał podrygując kokieteryjnie i padł na miękką pościel, która buchła przyjemnym, świeżym zapachem. Patrzył w sufit i zdmuchnął sobie kosmyki z twarzy. 

Jego nowy rozdział w życiu czas zacząć... Rozdział? Nie... Raczej nowy tom, pełen nowych rozdziałów. Pytanie tylko, czy ten nowy tom będzie lepszy niż pierwszy, czy jednak gorszy.


    Siedział w wannie w gorącej wodzie z głową opartą o ścianę i myślał. Myślał nad tym, na co się pisał. Pierdolony żabol! Przez niego musi mieszkać z jakimś młodym dzieckiem w misiami. Ma nadzieje, że pieluch zmieniać nie będzie musiał, a nawet gdyby to nie zrobi tego! Na szczęście to tylko dwa dni czyli jedna noc  więc raczej nie będzie źle...no ale co za żenada. Wielki Kim Jonghyn musi siedzieć pod dachem z figolandem. 
Key zajmie się tym bachorem przez dzisiejszy wieczór, a jutro go zabierze. 


Wciągnął głęboko powietrze, a jego nozdrza musnęła woń waniliowych świeczek palących się nad jego głową. 

Rozejrzał się po swojej luksusowej łazience. Po jego lewej stronie znajdowała się mała, biała kanapa za którą było duże okno, a przed stał szklany stolik na którym leżało kilka czasopism.

 
Westchnął, przymykając powieki po czym zaczął się podnosić. Wyszedł z wanny i spojrzał w swoje odbicie w prostokątnym lustrze nad brązową szafką. Schylił się i zabrał z dolnej półki dwa biały ręczniki, z którego jeden przewiązał sobie w pasie, a drugi przewiesił na szyi. Wyperfumował się najlepszymi perfumami i ruszył do drzwi.




 

Wyszedł z łazienki jedną dłonią ręcznikiem wycierając włosy jednak natychmiast przestał gdy przed drzwiami do swojej sypialni, który była na przeciwko, zobaczył średniej wielkości, czerwoną walizkę. Marszcząc czoło podniósł wzrok na otwarte drzwi sypialni i szlak go trafił na miejscu:
-Taemin!!-z krzykiem ruszył w jego kierunku.-Kto ci pozwolił tu wchodzić?!

Chłopak podniósł się gwałtownie na łóżku, przez co kosmyki długich, karmelowych włosów narzuciły mu się na twarz i usiadł z brzegu, patrząc zakłopotany na Jonghyun'a.

-Co się patrzysz?! Wynocha!-złapał go za dłoń i wyciągnął z sypialni. Złapał po drodze jeszcze jego walizkę i zaprowadził do na dół. Postawił jego walizkę obok kanapy.-Co ty sobie wyobrażasz? To, że pozwoliłem na to, byś tu siedział nie oznacza, że możesz łazić po całym domu!...Kanapa!-wskazał na sofę obok.-To piętro i nic więcej, zrozumiano?!

Taemin opadł na kanapę i spuścił głowę, energicznie nią potrząsając, na znak, że zrozumiał. Drgnął, podnosząc powoli wzrok. 
- Hyung...- zaczął cicho, przełykając ślinę.
- Czego?!
- R-ręcznik c-ci spadł... - Wypowiedział cicho, a warga mu drżała. Patrzył w górę w oczy Kima i pochylił się po chwili, sięgając ręką po ręcznik, leżący pod jego nogami.
-Co?!-spojrzał w dół, zauważając brak okrycia na jego miejscu intymnym.-Oddawaj to!-wyszarpał ręcznik z rąk młodego ruszając w kierunku schodów, wiążąc ręcznika na biodrach. Zanim zniknął za ścianą korytarza jeszcze odwrócił się do Lee.-Nie ruszaj się stąd i nic nie dotykaj!-machnął w jego stronę palcem i zniknął.

Taemin tępo wpatrywał się w korytarz, w którym zniknął Jonghyun. Od momentu kiedy zobaczył... Jego... Mrugnął. Teraz dopiero mrugnął i zaczął myśleć. Nie wiedział co powiedział Jonghyun. Zupełnie się wyłączył, jego policzki oblały się rumieńcem, a dłonie drżały. 

- O matko. - Pisnął, zakrywając twarz dłońmi. To było takie żenujące. Jest tu od jakichś trzydziestu minut i już mu podpadł.

Zsunął się z kanapy i sięgnął po Pana Misia, który siedział na stole. 
- Biedny Misiu...- Głaskał go po główce. - Widziałeś jego pupę...


 

C.D.N.


HiRa 20:25:52 14/02/2013 [Powrót] Komentuj

|| Okami ||
To było cudowne ... czekam na kolejny rozdział i weny życzę :)
~Okami~
brak www || data: 22:06:14 14/02/2013
171-115.static.szczecinek.net.pl || IP: 193.238.171.115

|| Kuno Kasumi ||
OmamO
Jonghyun ty podły... tak się obnażyć przy niewinnym nastolatku... I jeszcze na niego krzyczeć?!
Taemin... Nie daj się, hwaiting. Bądź pozytywny, siedź cicho na kanapie głaszcząc misia i bij w Jonghyuna swoim dziecinnym optymizmem, tak by schował się pod ziemią.
Kibum... Oddaj się Minho, zaopiekuj się Taeminem, a z Jonghyuna zrób pedałka.
Minho... ty żabolu, będziesz osłoną Taemina, gdy Jonghyun wybuchnie, czy coś...
To co pisze jest nieważne... ważne byście miały wenę i chęci do pisania ^^
Hwaiting dziewczyny i piszcie dalej, czekam~ 
brak www || data: 21:11:42 14/02/2013
178.180.131.99.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl || IP: 178.180.131.99

|| Lea ||
Aaaaaaaaaaa! Cudneee *.* końcówka najlepszaa <3 kocham, kocham, kocham! chcę dalej! Weny ~ dużo! ~ Lea
brak www || data: 20:59:55 14/02/2013
omega.eth.net.pl || IP: 158.75.205.1